Ten Świat 2(55) 2003



Ten Świat nr 2 (55 ) 2003

 

Nasze działania

Malta - jest jeszcze duży las do wycięcia

Nasz człowiek w komisji

Uczestniczyliśmy...

Ochrona Środowiska

Bioindykacja metodą oceny środowiska

Ocena siedliska rzecznego

Płazy w roli bioindykatorów

Szczeżuje w służbie wodociągów

Bioindykacja zanieczyszczeń powietrza

Klęska ekologiczna w Górach Izerskich

Edukacja ekologiczna

Star - międzynarodowe warsztaty naukowe

Ponieważ kocham rzeki.

Jak żyć w zgodzie z naturą

Informacje o Kołach

Ekologia a ekonomia c.d.

Zaprosili nas

Rezerwaty powiatu złotowskiego

Rolnictwo ekologiczne

Co piszą inni

Wiosna zawsze ognista

 

Numer zredagowali : Maria Szyszkiewicz - Golis, Marek Smolarkiewicz

Rysunki : Anna Szloser

Fotografia na okładce: Duncan Hornby, Jakub Bartkowiak

 

 

Malta - jest jeszcze duży las do wycięcia...

Malta to w Poznaniu miejsce szczególne. Powstały wskutek spiętrzenia wód Cybiny, niewielkiego dopływy Warty, sztuczny akwen pełni różne funkcje - przede wszystkim jest znanym torem regatowym, na którym rozgrywane są prestiżowe zawody wioślarskie i kajakarskie. Jest też w zasadzie kąpieliskiem, warunkowo dopuszczanym przez SANEPID do użytkowania, lecz sam wygląd wody, dotkniętej bezustannym zakwitem sinicowym, nie zachęca do kąpieli. Ale Malta to nie tylko woda, lecz także całe otoczenie zbiornika, pełne urządzeń pozwalających miło spędzać czas, zwłaszcza dzieciom. Bo czegóż tu nie ma ? Jest kolejka kursująca do ZOO. Są asfaltowe dróżki, doskonałe do jazdy na rowerze czy łyżworolkach. Są ławeczki, jest mała gastronomia, czasem odbywają się koncerty i spektakle teatralne przyciągające tłumy Poznaniaków. Jest też tak zwany Kopiec Wolności, duża górka sztucznie usypana z piachu, nic więc dziwnego, iż bezustannie się "rozjeżdża" i wymaga ciągłych napraw. Na owym kopcu od lat funkcjonuje wyciąg narciarski, czynny przez cały rok, gdyż zjeżdża się tu nie na śniegu, lecz na torze z tworzywa sztucznego. Słowem jest to raj dla wielu ludzi, dla których taki sposób wypoczynku jest atrakcją, niezbędne w dużym mieście miejsce masowej rekreacji .

Ale są też różne problemy - nas interesują przede wszystkim ekologiczne.

Ważny jest stan czystości zbiornika. Napełniają go wody Cybiny, dopływającej od wschodu do Poznania, o której od dwóch lat wspominamy w każdym numerze naszego biuletynu. Wszyscy by chcieli, aby niosła czyste wody, które utworzą kryształowe jezioro. Niestety, rzeczywistość skrzeczy: jest to rzeka o wodach pozaklasowych, bardzo silnie zeutrofizowanych, więc i zbiornik Malta jest brudny. Nie na wiele się zdaje kosztowne oczyszczanie jego dna co kilka lat, nie wystarczają stawy - odstojniki, zbudowane na Cybinie powyżej zbiornika. Prawda jest prosta - skoro wlewamy brudną wodę do akwenu, to nie dziwmy się, że jest brudny. Na zdecydowaną poprawę nie liczmy - nawet przy wzorcowo uporządkowanej gospodarce wodno - ściekowej w zlewni, jej dewastacja ekologiczna jest procesem dokonanym , nieodwracalnym, jak również nikt nie usunie pokładów śmieci, których wysypiska nad samą rzeką, przy granicy Poznania i Swarzędza, były przez minione dziesiątki lat ochoczo zapełniane i zapewne przez setki lat będą uwalniać biogeny do wód. Pozostaje tylko zapobiegać pogorszeniu, które jest bardzo prawdopodobne.

A w tym zakresie można wiele zrobić. Przede wszystkim należy otoczyć ochroną prawną Dolinę Cybiny od samych źródeł. Pisaliśmy już wiele razy, iż jej walory przyrodnicze są wystarczające, aby ustanowić tu teren ochrony przynajmniej o randze parku krajobrazowego. Pokłady torfu wypełniające dolinę pełnią jednocześnie rolę filtru, zatrzymującego wiele zanieczyszczeń spływających ze zlewni. Tak więc można tu doskonale połączyć ochronę cennych siedlisk przyrodniczych z ochroną ważnych gospodarczo wód, potrzebna jest tylko dobra wola samorządowców i urzędników, o którą na razie niełatwo.

W ostatnich miesiącach pojawił się drugi, bardziej drastyczny problem - wycinka lasu w bezpośrednim sąsiedztwie Kopca Wolności i nielegalna budowa parkingu w jego miejscu.

23 stycznia 2003 zwróciłem się do Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Poznania z prośbą o wyjaśnienie, czy udzielał zezwolenia na wyrąb tego drzewostanu. W odpowiedzi napisano, iż Urząd "zezwolił wnioskodawcy na usunięcie 24 topoli kanadyjskich, będących w złej kondycji zdrowotnej - zaatakowanych przez raka bakteryjnego ( Pseudomonas syringae ) (....) zobowiązał wnioskodawcę do posadzenia w miejscu po usuniętych topolach 24 drzew ( jesionów wyniosłych lub dębów szypułkowych) w terminie do 30 czerwca 2003 celem zrekompensowania ubytku w tamtejszym zadrzewieniu". To jednak nie wszystko.

Owe 24 topole były gigantycznymi drzewami ( fot.1 ), a pod osłoną ich koron rosło wiele innych - na zdjęciu lotniczym ten obszar tworzył intensywnie zieloną plamę, gąszcz zieleni.. Według relacji świadków mniejsze drzewa, rosnące pod okapem ogromnych topoli, które wycięto bez zezwolenia, były natychmiast wywożone. Wiosną, zamiast przystąpić do nakazanego nasadzenia drzew, inwestor ( firma Malta Ski ) przystąpił do budowy parkingu - nawieziono tłuczeń, wykonano drenaż ( fot.2 i 3 ).

Cały czas naszej interwencji towarzyszyło żywe zainteresowanie mediów. Lokalne stacje telewizyjne zamieszczały informacje na ten temat, pisała o tym prasa. W Gazecie Wyborczej z 12 lutego 2003 dyrektor Malta Ski Konrad Tuszewski zaprzeczał, jakoby planowano jakąś budowę w tym miejscu i obiecywał, że "w porozumieniu z miastem w miejsce wyciętych przeniesie duże drzewa, które będzie trzeba przesadzić z miejsc, gdzie będą prowadzone roboty budowlane."

W innym artykule, zamieszczonym w Expresie Poznańskim, pan Tuszewski doradzał mieszkańcom i nam, co mamy robić : "Rokrocznie nasadzamy kilkaset drzew i krzewów. Zachęcam mieszkańców, by ich pilnowali przed złodziejami. Ekologowie zaś niech się zainteresują dziesiątkami drzew zarażonych jemiołą". W Gazecie Wyborczej z 9 czerwca 2003 już czytamy : " W marcu dyrektor firmy Konrad Tuszwski zmienił zdanie i zaczął przygotowania do budowy parkingu. (...) To samowola. Na drenaż, który tam zrobiono, Malta Ski nie miał zezwolenia (...) mówi Katarzyna Nawrocka, Powiatowy Inspektor Budowlany."

Tego zadrzewienia nic nam nie wróci. Mieszkańcy okolicznych osiedli zamiast ściany zieleni, oglądają teraz księżycowy krajobraz rozsypującego się Kopca Wolności.

Teraz możemy tylko zabiegać o pełne wyjaśnienie tej katastrofy i mieć nadzieję, że w przyszłości nic podobnego się nie wydarzy. A w okolicy Malta Ski jest jeszcze duży las do wycięcia - nie pozwólmy na to.

 

O dalszym biegu sprawy poinformujemy w następnym numerze

Marek Smolarkiewicz

Prezes Zarządu Okręgu Wielkopolskiego PKE

Wycięto potężne drzewa (fot. 1 L. Lerczak )

Hałdy tłucznia zamiast zadrzewień ( fot.2 M. Smolarkiewicz )

Drenaż terenu ( fot. 3 M. Smolarkiewicz )

 

 

Nasz człowiek w Komisji

W skład powołanej przez wojewodę wielkopolskiego Komisji Do Spraw Ocen Oddziaływania na Środowisko wszedł nasz kolega, Jerzy Juszczyński - odtąd regularnie będziemy informować o jej poczynaniach.

 

Komisja Do Spraw Ocen Oddziaływania na Środowisko powstała w naszym województwie, zgodnie z zapisami ustawy "Prawo Ochrony Środowiska" i w oparciu o rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 31 lipca 2002. Liczy ona dwudziestu czterech członków, w tym dwóch przedstawicieli pozarządowych organizacji ekologicznych : Pawła Śliwę z Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody "Salamandra" i niżej podpisanego reprezentującego oczywiście Polski Klub Ekologiczny.

Dotychczas przyjęło się określać Ocenę Oddziaływania na Środowisko jako raport, dokument opisujący sytuacje , parametry pracy, wskaźniki zanieczyszczeń itp. Jednym słowem dokumentację, opracowanie raczej techniczne, odpowiednio grubą broszurę. Obecnie , podobnie jak w większości krajów europejskich jest to postępowanie, procedura przeprowadzana wcześniej, w której można wyodrębnić na przykład konsultacje ze społeczeństwem , rzecz ogromnie istotną o którą już od dawna dopominały się organizacje pozarządowe , w tym Polski Klub Ekologiczny.

Ocena , w skrócie OOŚ dotyczy tylko przyszłych działań, planów , projektów czy zamierzonych inwestycji , nie dotyczy natomiast już istniejących np. obiektów budowlanych. Dla tych drugich, czyli już funkcjonujących obiektów sporządza się tak zwany przegląd ekologiczny.

Nowe przepisy spowodowały likwidacje list biegłych którzy dotychczas opracowywali OOŚ.

Generalnie OOŚ sporządza się, by dać organom decyzyjnym i społeczeństwu maksimum informacji na temat skutków planowanych programów czy przedsięwzięć. Informacje powinny być zebrane, usystematyzowane i przedstawione w sposób jasny, zrozumiały nie tylko dla specjalistów. Nie może więc mieć charakteru naukowego.

OOŚ jest więc postępowaniem z udziałem wszystkich zainteresowanych, w tym i społeczeństwa, a nie tylko dokumentacją wykonaną przez specjalistę.

Kilka zdań o organach Komisji i trybie pracy.

Wykonuje ona swoje zadania na posiedzeniach plenarnych i posiedzeniach komisji roboczych. Wnioski, uchwały i stanowiska przyjmowane są zwykłą większością głosów, w głosowaniu jawnym.

Wnioski, uchwały, opinie i stanowiska Komisji przekazywane są wojewodzie.

Prezydium Komisji tworzą: przewodniczący, jest nim prof. Czesław Przybyła, zastępca i sekretarz.

Dotychczas odbyły się dwa posiedzenia o charakterze organizacyjnym, na których nie omawiano żadnych konkretnych spraw.

Myślę, że następne spotkania będą już miały charakter roboczy, a o poruszanych problemach oczywiście napiszę w kolejnych numerach naszego biuletynu "Ten Świat".

Jerzy Juszczyński

Wiceprezes Zarządu Okręgu Wielkopolskiego PKE

 

 

Uczestniczyliśmy.

Międzynarodowe szkolenie bioindykacyjnych metod oceny cieków wodnych

 

W dniach 1 - 9 czerwca Katedra Ekologii i Ochrony Środowiska Akademii Rolniczej w Poznaniu zorganizowała międzynarodowe szkolenie bioindykacyjnych metod oceny cieków wodnych. W ramach współpracy z Okręgiem Wielkopolskim Polskiego Klubu Ekologicznego, egzamin podsumowujący i sprawdzający wiedzę przyswojoną przez uczestników zorganizowano nad Cybiną. W czasie "Dnia Cybiny" o stanie wód i koryta rzeki oraz potrzebie jej ochrony wypowiadały się największe autorytety naukowe: prof. R. Gołdyn z Uniwersytetu A. Mickiewicza w Poznaniu oraz goście z Wielkiej Brytanii: Paul Raven, dyrektor działu Ochrony Przyrody i Ekologii w Agencji Ochrony Środowiska i Nigel Holmes niezależny konsultant, twórca metody bioindykacyjnej oceny wód. Obszerniej na ten temat piszemy na stronie . Wywiad z Nigelem Holmesem zamieściliśmy na stronie.

 

Maria Szyszkiewicz - Golis

 

BIOINDYKACJA METODĄ OCENY ŚRODOWISKA

W związku z gwałtownym wydłużaniem się listy bezpośrednich i potencjalnych zagrożeń środowiska, poszukiwane są coraz lepsze sposoby ich oceny. Aktualne problemy ochrony środowiska wymagają metod, które muszą być coraz dokładniejsze i szybkie w działaniu, a potrzeba ich coraz powszechniejszego stosowania powoduje, że te sposoby muszą być także tanie. Jednym z rozwiązań jest użycie prostych metod wykorzystywania w tym celu obserwacji organizmów żywych.

 

Bioindykacja

(od greckiego bios - życie i łaciny indicator - indykator, wskaźnik).

określanie zmian w środowisku za pomocą żywych organizmów ( bioindykatorów ).

 

 

Sposoby oceny środowiska z wykorzystaniem żywych organizmów znane są od dawna. Drastyczną wersję stosowania tych metod znamy od średniowiecza, kiedy to królowie aby uniknąć otrucia testowali swe posiłki na służących. W dziewiętnastowiecznej Anglii górnicy znosili do sztolni kanarki, u których pogorszenie stanu lub śmierć wskazywały na wzrost koncentracji trujących lub grożących wybuchem gazów.

 

 

Konwencjonalne metody analizy wód, gleby i powietrza oparte na pomiarach fizykochemicznych, wykonywane przy użyciu aparatów pomiarowych lub całych zestawów laboratoryjnych posiadają szereg istotnych ograniczeń. Po pierwsze należy posiadać lub mieć dostęp do określonych mierników lub zaplecza laboratoryjnego. Często metodyka pomiaru jest na tyle skomplikowana, iż dokonać go mogą jedynie stacje badawcze, a to wiąże się z bardzo wysokimi kosztami. Przykładowo, analiza jednej próby glebowej na zawartość azotu to na dzień dzisiejszy koszt około 50 złotych.

Przy użyciu typowych analiz można z reguły dokonać jedynie pomiaru jednego czynnika. Brak jest możliwości obserwacji długoterminowych zmian zachodzących w danym środowisku, chyba że prowadzi się bardzo regularne i częste analizy, co niesie ze sobą jeszcze większe nakłady. Problemem jest również trudność odpowiedniego pobrania prób do analiz tak, aby cechowały się one pełną reprezentatywnością. Natężenie jednego czynnika nie zawsze w sposób proporcjonalny przekłada się na stopień, w jaki oddziałuje on na inne składniki środowiska, istnieje bowiem cały szereg skomplikowanych zależności, które wykryć można tylko poprzez analizę kompleksową. W praktyce mamy często do dyspozycji dużą liczbę pojedynczych pomiarów zebranych ogromnym wysiłkiem, a ich interpretacja w odniesieniu do zagrożenia żywych organizmów jest nadal niemożliwa.

Dobrą alternatywą lub uzupełnieniem fizykochemicznych metod analizy środowiska jest bioindykacja. W ogólnym założeniu polega ona na wykorzystaniu "żywych wskaźników" - indykatorów biologicznych (bioindykatorów) do wykazania obecności lub oceny natężenia określonych czynników i zmian, jakie wywołują one w danym środowisku. Jako bioindykatorów używa się najczęściej tak zwanych gatunków wskaźnikowych tj. takich, które wykazują bardzo specyficzny zakres tolerancji w stosunku do określonych czynników ekologicznych. W obecności tych czynników w ogóle nie występują, ich występowanie jest wyraźnie ograniczone lub przejawiają określone objawy (zwykle uszkodzenia lub deformacje). Z drugiej strony mogą to być gatunki występujące wyłącznie, lub wyjątkowo obficie w obecności danego czynnika.

W zależności od przypadku mówimy tutaj o gatunkach bardzo wrażliwych lub wyjątkowo odpornych na natężenie lub obecność określonych czynników. Bioindykacja nie sprowadza się jedynie do oceny obecności czy kondycji poszczególnych egzemplarzy, może bowiem bazować na całych populacjach tych gatunków a nawet na całych złożonych układach wielogatunkowych - biocenozach. Oprócz gatunków występujących w środowisku naturalnie, stosuje się również specjalnie zakładane uprawy i hodowle, które w postaci np. pojemników z roślinami przenosi się w miejsca, w których dokonywane są obserwacje. W przypadku gatunków uprawianych istotnymi są łatwość uprawy lub hodowli, jednolitość pod względem genetycznym oraz pod względem stadium rozwojowego i fenologicznego, a w przypadku gatunków występujących naturalnie istotnym jest pospolitość i obfitość występowania.

Szczególnie pomocnym jest zastosowanie bioindykacji w monitorowaniu, czyli badaniu i ocenianiu przeszłego i bieżącego oraz prognozowaniu przyszłego stanu środowiska w kontekście jego ochrony. Wykorzystuje się tutaj głównie gatunki wykazujące wrażliwość na czynniki ogólnie określane jako niekorzystne (zanieczyszczenia), lub takie, których zwiększone natężenie wywiera negatywny wpływ na środowisko. Różny poziom wrażliwości w obrębie poszczególnych grup gatunków (np. porostów) posłużył w tej metodzie do opracowania skali do określenia stopnia zanieczyszczenia. Wykorzystując porosty, opracowano skalę do oceny zanieczyszczenia powietrza dwutlenkiem siarki (SO 2 ). Jeśli chodzi o wrażliwość gatunków przytoczyć można cały szereg innych przykładów:

do oceny poziomu zawartości ozonu (O 3 ) w powietrzu wykorzystuje się specjalne odmiany tytoniu,

grupa gatunków drzew posłużyła do opracowania skali dla oceny zanieczyszczenia emisjami przemysłowymi,

mieczyki (Gladiolus sp.) wykorzystywane są do oceny stopnia zanieczyszczenia powietrza związkami fluoru,

do oceny występowania tzw. kwaśnych deszczy używa się stopień uszkodzeń i deformacji drzew iglastych,

jakość wód określa się występowaniem różnych grup organizmów: glonów, pierwotniaków, gąbek i jamochłonów, wirków, skorupiaków i owadów (np. jętek, widelnic, chruścików, ochotki). Od dawna wykorzystuje się w tym celu różne gatunki ryb.

o dużym nagromadzeniu w glebie azotu świadczy np. obfite występowanie pokrzywy zwyczajnej, szarłatu, łobody, czy też komosy,

o zwiększaniu zawartości w glebie cynku i ołowiu świadczy zanikanie wyczyńca łąkowego,

ograniczenie wzrostu i spadek plonu gryki może świadczyć o nadmiernej zawartości miedzi w glebie,

dobrym bioindykatorem ogólnego stanu środowiska jest obecność oraz liczebność dużych kręgowców.

Oprócz oceny poszczególnych czynników, bioindykacja ma zastosowanie w ocenie bardziej złożonych procesów, w tym również procesów degradacji. Przykładowo, o procesie przekształcenia zbiorowisk pod wpływem działalności człowieka może świadczyć zwiększony udział lub dominacja terofitów (roślin rocznych) i roślin dwuletnich.

Dowodem przydatności bioindykacji w badaniach naukowych jest opracowanie na jej podstawie szczegółowych założeń metodycznych. Przykładem takich metod jest system oceny wód oparty na roślinach zwany MTR ("eMTiaR") od angielskiego Mean Trophic Rank, czyli "ocena stopnia trofii". System MTR opracowany został w Wielkiej Brytanii do określania stopnia degradacji wód płynących, przede wszystkim pod względem ich żyzności. Opiera się on na ilościowej i jakościowej ocenie składu gatunkowego roślin występujących w wodach płynących. Metoda znalazła również zastosowanie w Polsce, od kilku lat wykorzystuje ją w swoich badaniach Katedra Ekologii i Ochrony Środowiska Akademii Rolniczej w Poznaniu, gdzie dokonano weryfikacji i adaptacji MTR-u do warunków krajowych, głównie poprzez zmiany na liście gatunków wskaźnikowych.

 

 

 

Mean Trophic Rank - MTR

Metoda oceny stopnia eutrofizacji rzek

System opiera się na ilościowej i jakościowej ocenie składu gatunkowego roślin występujących w wodach płynących. Uwzględnia głównie rośliny wyższe oraz wybrane gatunki mszaków. Ogółem wykorzystuje się 107 taksonów, w tym: 7 glonów strukturalnych, 23 gatunki mszaków, 3 paprotników oraz 40 gatunków roślin okrytonasiennych dwuliściennych i 37 jednoliściennych. Poszczególnym gatunkom przypisane są liczby wskaźnikowe Species Trophic Rank STR w zakresie od 1 (dla wskaźników silnej eutrofizacji - gatunków występujących w warunkach największego nasilenia danego czynnika) do 10 (dla gatunków oligotroficznych - występujących w warunkach najmniejszej koncentracji substancji odpowiedzialnych za eutrofizację).

Indeks MTR obliczony jest na podstawie spisu roślinności na stumetrowym odcinku rzeki. Uwzględnia się wszystkie gatunki rosnące na stałe w wodzie (przynajmniej przez 90% okresu wegetacji ich miejsce zakorzenienia znajduje się pod wodą). Dla każdego z gatunków określa się stopień pokrycia Species Cover Value (SCV). Ostateczny wynik MTR jest jednoliczbową wartością uzyskaną poprzez zsumowanie iloczynów STR i SCV.

 

Podsumowując należy podkreślić raz jeszcze, iż metody bioindykacyjne stanowią dobrą alternatywę dla klasycznych pomiarów fizykochemicznych, są od nich tańsze, bardziej czułe, pozwalają na wychwycenie i ocenę długotrwałych zmian zachodzących w środowisku w sposób trudno zauważalny, umożliwiają ocenę wielu czynników jednocześnie. Istnieje jednak pewne ograniczenie wynikające głównie z konieczności posiadania pewnego zasobu wiedzy i doświadczenia głównie w zakresie umiejętności rozpoznawania gatunków. Często metody analizy fizykochemicznej i bioindykacja są ze sobą powiązane, bowiem niektóre gatunki wskaźnikowe (tzw. gatunki niewidocznej reakcji) nie dostarczają informacji bezpośrednio, lecz same stają się podmiotem analiz chemicznych w celu uzyskania informacji na temat środowiska, w którym żyją. Oba typy analiz wzajemnie się uzupełniając stanowią bardziej precyzyjne narzędzie w ocenie środowiska przyrodniczego.

 

dr Krzysztof Szoszkiewicz

Akademia Rolnicza im Augusta Cieszkowskiego w Poznaniu

Katedra Ekologii i Ochrony Środowiska

ul. Wojska Polskiego 71 E,

60-625 Poznań.

 

mgr inż. Artur Golis

Uniwersytet Gdański

Katedra Taksonomii Roślin i Ochrony Przyrody

Al. Legionów 9,

80-411 Gdańsk

 

 

OCENA SIEDLISKA RZECZNEGO

METODĄ RIVER HABITAT SURVEY (RHS)

 

River Habitat Survey (RHS) jest metodą oceny charakteru siedliska i jakości cieków opartym na parametrach morfologicznych. Jest to jeden z wielu systemów waloryzacji morfologicznej rzek, jaki rozwinął się w ostatnich 25 latach w różnych krajach Europy. Pozwala on na ocenę stopnia antropogenicznego przekształcenia cieków. RHS wykorzystywany jest w Wielkiej Brytanii na szeroką skalę od początku lat 90-tych i sprawdził się jako precyzyjny, łatwy we wdrożeniu i stosunkowo niedrogi. Obecnie adaptowany jest w innych krajach i staje się podstawowym narzędziem oceny ekomorfologicznej rzek w ustawodawstwie Unii Europejskiej, m.in. tzw. "Ramowej Dyrektywy Wodnej" (Water Frame Directive 2000/60/EC).

Prezentowany system nie należy do technik bioindykacyjnych w ścisłym tego słowa znaczeniu, gdyż ocena siedliska rzecznego odbywa się w nim przede wszystkim na podstawie cech morfologicznych. Organizmy są wykorzystywane pomocniczo i w niewielkim stopniu. Pomimo tego RHS jest niezwykle przydatny jako "tło" badań bioindykacyjnych. Dostrzega się bowiem coraz większą rolę struktury fizycznej jako czynnika determinującego rozwój organizmów w ciekach i decydującego o ogólnym funkcjonowaniu ekosystemów rzecznych.

Badania opierają się na opisie 500 metrowego odcinka rzeki, który realizowany jest w dwóch etapach:

Pierwszy etap polega na analizie podstawowych cech morfologicznych kanału i brzegów, wykonanych na 10 stanowiskach rozmieszczonych co 50 m. Uwzględnia ona m.in. typ przepływu, substrat dna i brzegów, strukturę roślinności wodnej i brzegowej, użytkowanie brzegów, wielkość erozji brzegów, sposób sedymentacji, typy przekształceń i umocnienia techniczne na brzegach oraz na dnie cieku.

W drugim etapie wykonuje się sumaryczny opis dla całego 500 m badanego odcinka RHS uwzględniający wszystkie cechy i przekształcenia nie zarejestrowane w etapie poprzednim i dodatkowo opis doliny, wymiary koryta (wysokość brzegów, szerokość i głębokość koryta), bystrza, sedymentujący materiał i in.

Przeprowadzone badania dostarczają precyzyjnych danych dla poszczególnych stanowisk, a dodatkowo pozwalają na sumaryczną ocenę całego 500-metrowgo odcinka. Szczególnie przydatne są dwa syntetyczne wskaźniki, które bilansują wpływ antropopresji na cały badany odcinek rzeki. Są to:

Wskaźnik przekształcenia siedliska (Habitat Modification Score - HMS), który określa zakres przekształceń w morfologii cieku.

Wskaźnik naturalności siedliska (Habitat Quality Assessment - HQA), który bazuje na obecności oraz różnorodności naturalnych elementów doliny rzecznej,

Niski wynik HMS wskazuje na brak przekształceń antropogenicznych cieku, a wysoki na dużą ich ilość. Wysokie wartości HQA wskazują na dużą ilość i znaczne zróżnicowanie elementów naturalnego krajobrazu w otoczeniu cieku, natomiast wynik zerowy oznacza ich brak.

River Habitat Survey pozwala na klasyfikację rzek w oparciu o ich morfologiczną strukturę. System ten umożliwia ilościowe wyrażenie różnych cech morfologicznych oraz ich statystyczną ocenę. W rezultacie metoda ułatwia porównania siedlisk rzecznych w skali zlewni i na większych obszarach geograficznych. Umożliwia rejestrowanie zachodzących zmian morfologicznych, dzięki czemu znajduje zastosowanie w monitoringu i w różnych ocenach środowiskowych .

 

Rysunek : metoda RHS - cechy notowane w punkcie kontrolnym

( z River Habitat Quality, P.J. Raven i inni, River Habitat Survey Report No. 2 May 1998 )

 

 

 

Rysunek ze str 8

 

 

Spot-checkp - punkt kontrolny

 

Land use within 5 m of banktop użytkowanie gruntu na 5 m od wierzchołka skarpy brzegowej

 

Vegetation structure within 1 m of banktop - struktura roślinności na 1 m od wierzchołka skarpy brzegowej

 

Left bank -lewy brzeg

 

Right bank - prawy brzeg

 

Banktop - wierzchołek skarpy brzegowej

 

Flow - nurt

 

Phisical features and flow tape - charakterystyka fizyczna i rodzaj przepływu

 

Bankface vegetation structure - struktura roślinności na skarpie brzegowej

 

Channel vegetation types - rodzaje roślinności w korycie rzecznym

 

dr Krzysztof Szoszkiewicz

Szymon Jusik

Katedra Ekologii i Ochrony Środowiska

Akademia Rolnicza w Poznaniu

 

 

PŁAZY W ROLI BIOINDYKATORÓW

 

 

Rola płazów jako sprzymierzeńców człowieka jest na ogół dość dobrze znana. Płazy, będąc niewybrednymi drapieżnikami, które funkcjonują trochę na zasadzie odkurzacza - "połknę wszystko co się zmieści w pysku" - zjadają duże ilości zwierząt bezkręgowych, wśród których jest także wiele organizmów wyrządzających szkody w uprawach rolnych i leśnych, np. wśród chrząszczy zjadanych przez pospolitą żabę trawną (Rana temporaria) jest ich aż 90%. Płazy świetnie uzupełniają rolę ptaków, które uchodzą za "największych zjadaczy owadów". W przeciwieństwie do ptaków polują one głównie w nocy, są polifagiczne (wielożerne) i zjadają również owady o nieprzyjemnym zapachu i odstraszającej barwie.

Często jednak nie uświadamiamy sobie innej, bardzo istotnej funkcji płazów - zwierzęta te mogą ostrzegać nas przed niekorzystnymi zmianami zachodzącymi w środowisku. Naukowcy już dawno zwrócili uwagę na fakt, że duża liczebność płazów, szczególnie gatunków bardziej wrażliwych na zanieczyszczenia, świadczy o dobrej kondycji środowiska, a ich brak jest niepokojącym sygnałem. Płazy są obecnie zaliczane do najlepszych bioindykatorów, czyli wskaźników stanu środowiska przyrodniczego. Wynika to z pewnych charakterystycznych cech ich biologii, ekologii i anatomii, które sprawiają, że płazy należą do najbardziej wrażliwych, a więc również najbardziej zagrożonych kręgowców.

Przede wszystkim płazy są zwierzętami amfibiotycznymi (stąd ich nazwa łacińska Amphibia), czyli żyjącymi w dwóch środowiskach. Osobniki dorosłe żyją z reguły na lądzie, ale ich jaja i larwy rozwijają się w środowisku wodnym. Taki tryb życia prowadzi większość znanych gatunków płazów, których opisano ponad 5000. Są one więc jedynymi kręgowcami, których egzystencja uzależniona jest od występowania obok siebie dwóch tak odrębnych środowisk.

Płazy w ciągu swojego życia wykorzystują różne elementy krajobrazu, dlatego jego struktura powinna mieć odpowiednią złożoność. Krajobraz taki powinien zawierać elementy, które umożliwiają rozwój ich potomstwa (małe zbiorniki wodne), życie osobników dorosłych (różne siedliska lądowe i wodne), migracje sezonowe (cieki, różne formy roślinności) oraz przezimowanie (ląd, cieki i głębsze zbiorniki wodne). Ze względu na zróżnicowane preferencje ekologiczne i wymagania biologiczne elementy te są często odmienne dla różnych gatunków. Wśród płazów możemy wyróżnić gatunki o różnej wrażliwości na przekształcenia środowiska i różnych zdolnościach adaptacyjnych. Gatunki bardziej wrażliwe, wymagające bardziej złożonego krajobrazu, mogą być dobrym wskaźnikiem jakości środowiska, szczególnie na terenach rolniczych.

Różne gatunki płazów mają odmienne preferencje siedliskowe w okresie rozrodu. Jedne rozmnażają się zbiornikach bardzo płytkich, z ubogą roślinnością (np. ropucha zielona Bufo viridis), inne w wodach głębszych, o bogatej florze (np. ropucha szara Bufo bufo, traszka grzebieniasta Triturus cristatus). Dlatego najważniejszym warunkiem licznego występowania płazów na danym terenie jest obecność odpowiedniej liczby zbiorników wodnych, o różnym charakterze.

Dodatkowym problemem jest fakt, że płazy na miejsca rozrodu wybierają głównie zbiorniki małe (stawy i mokradła różnego typu), które się szybko nagrzewają, co przyspiesza rozwój kijanek. Równowaga biologiczna i chemiczna w takich zbiornikach jest bardzo delikatna i łatwo ją zburzyć - nawet małe ilości ścieków mogą całkowicie zniszczyć życie w stawie. Dlatego małe zbiorniki znacznie szybciej ulegają degradacji niż duże jeziora i rzeki.

Większa podatność płazów na zagrożenia środowiskowe wynika również z budowy ich skóry. Jest ona naga i łatwo przepuszczalna, co umożliwia płazom pobieranie przez nią tlenu i wody. Dzięki licznym gruczołom skórnym produkującym silne toksyny i substancje bakteriostatyczne o charakterze antybiotyków, skóra chroni je przed drapieżnikami i infekcjami bakteryjnymi i grzybicznymi. Jednak przez przepuszczalną skórę bardzo łatwo przenikają również różne substancje szkodliwe, w postaci gazowej, roztworów wodnych, czy promieniowania UV. Delikatna skóra płazów jest bardzo narażona na szybkie wysychanie i musi być stale nawilżana. Stąd wynika ich dodatkowe uzależnienie od środowiska wodnego - płazy pozbawione wilgoci szybko giną. W ich skórze brak jest elementów termoregulacyjnych, takich jak włosy, czy pióra, dlatego płazy są zwierzętami zmiennocieplnymi, u których temperatura ciała uzależniona jest od temperatury otoczenia. Dlatego zapadają w sen zimowy, a wiosenne spadki temperatury przerywają ich aktywność rozrodczą i wywołują stany odrętwienia.

Mała ruchliwość płazów uniemożliwia im szybkie przemieszczanie się i kolonizowanie nowych obszarów. Jest to szczególnie istotne w przypadku gwałtownych, niekorzystnych zmian środowiskowych. Płazy nie są w stanie szybko reagować na nie i często giną.

Przedstawione cechy płazów powodują, że są one, bardziej niż inne zwierzęta, uzależnione od środowiska, w którym żyją. Wszelkie negatywne zmiany, szczególnie w tak niestabilnym środowisku małych zbiorników, mogą być przyczyną szybkiego spadku liczebności płazów. Nie są to tylko teoretyczne rozważania. Zjawisko wyraźnego, a niekiedy gwałtownego, zanikania populacji płazów jest znane od kilkunastu lat.

Pierwsze sygnały o zanikaniu płazów pojawiły się już 50 lat temu, jednak z reguły dotyczyły one spadku liczebności małych, lokalnych populacji, żyjących w środowisku silnie zniszczonym przez człowieka. Poważniejsza dyskusja na ten temat rozpoczęła się dopiero w latach 80 - tych XX wieku. Zainicjowały ją informacje o zanikaniu płazów żyjących na terenach nieskażonych działalnością człowieka - w lasach tropikalnych Ameryki Środkowej i Południowej oraz w Australii. Dopiero po skonfrontowaniu własnych doświadczeń z wielu regionów świata naukowcy zdali sobie sprawę, że zanikanie płazów nie jest tylko zjawiskiem lokalnym, lecz jest znacznie poważniejszym problemem o zasięgu globalnym.

Zjawisko zanikania płazów jest problemem niezwykle interesującym zarówno dla naukowców, jak również szerokiej opinii publicznej. Naukowców fascynuje jego złożoność i trudności z określeniem przyczyn, które są za nie odpowiedzialne, natomiast opinię publiczną mogą przerażać wyraźne analogie pomiędzy żabami a ludźmi. Faktem jest, że pomimo opublikowania setek prac na ten temat, nikt jeszcze nie rozwiązał problemu zanikania płazów. Coraz powszechniej uważa się, że odpowiedzialnych za to jest wiele czynników. Z kolei lista tych czynników - zagrożeń może budzić nasz zrozumiały niepokój, gdyż o wielu z nich słyszymy każdego dnia, i to nie w kontekście zagrożeń płazów tylko nas samych. Wymieńmy kilka najważniejszych: zmiany klimatyczne (ocieplenie), zanieczyszczenia chemiczne (pestycydy, nawozy, ścieki i odpady komunalne, gazy i pyły przemysłowe, kwaśne deszcze), promieniowanie ultrafioletowe, choroby wywołane przez grzyby i wirusy.

Właśnie te analogie pomiędzy zagrożeniami ludzi i żab przyczyniły się do tego, że problem zanikania płazów zaczął być szeroko dyskutowany nie tylko wśród naukowców, ale również w społecznościach wielu krajów, szczególnie Ameryki Północnej i Europy.

I znów samo życie dostarczyło dowodów na to, że nie wszystko jest teorią i przesadnymi pogróżkami. W 1995 r. w stanie Minnesota (USA) znaleziono liczne żaby z deformacjami kończyn (skrzywienia, 5-8 kończyn zamiast 4, kończyny na kończynie, na głowie, grzbiecie). Takie deformacje stwierdzono dotąd u ponad 30 gatunków płazów w połowie stanów USA oraz w Kanadzie, Peru, Australii i Japonii, więc problem jest poważny. Zjawisko to zwróciło uwagę opinii publicznej na problem płazów, gdyż chore żaby są dowodem na to, że coś złego dzieje się w środowisku, w którym żyją również ludzie. Płazy mogą nas ostrzec przed katastrofą, której jeszcze nie przeczuwamy, tak jak śmierć kanarka ostrzegała (przestawał śpiewać) kiedyś górników przed ulatniającym się gazem. Dlatego dbajmy o żaby, bo "zdrowe żaby" to "zdrowe środowisko".

dr Mariusz Rybacki

Zakład Badań Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN w Poznaniu

 

 

 

Szczeżuje w służbie Wodociągów

Rozmowa z panem Grzegorzem Podolskim, kierownikiem laboratorium Stacji Uzdatniania Wody w Poznaniu.

 

Skąd czerpana jest woda dla Poznania ?

G. Podolski :Stare dzielnice miasta są zasilane z naszego ujęcia w Dębinie, nowe osiedla otrzymują wodę z ujęcia w Mosinie.

Czy na wydajność ujęcia w Dębinie wpłynęło wybudowanie przez jego teren autostrady ?

Zasypano wprawdzie część stawów filtracyjnych, więc wydajność ujęcia musiała nieco spaść, ale spada też zużycie wody.

Czy to w tym laboratorium bada się uzdatnioną wodę ?

Nie tylko uzdatnioną. Bada się jakość wody pitnej na każdym etapie jej uzdatniania. Konieczne jest identyfikacja wielu substancji chemicznych, co wymaga skomplikowanej i kosztownej aparatury kontrolno-pomiarowej oraz doświadczonej i odpowiednio wykształconej kadry. Woda przeznaczona do konsumpcji powinna pod względem chemicznym i biologicznym odpowiadać obowiązującym normom.
Poznańskie Wodociągi słyną z zastosowania nowatorskiej metody kontroli jakości wody.
Poza analizami chemicznymi, których zakres rozszerza się, coraz większą uwagę przywiązuje się do badań biologicznych tzw. metod bioindykacyjnych, posługujących się przy ocenie stopnia zanieczyszczenia wód organizmami żywymi. W odróżnieniu od danych chemicznych, które wskazują na stężenia badanych substancji w wodzie, dzięki organizmom ocenia się potencjalnie szkodliwe oddziaływanie równocześnie wielu czynników na dany organizm - bioindykator.

Jakie organizmy mogą być bioindykatorami ?

Bioindykator, czyli organizm wskaźnikowy musi być odpowiednio dobrany, odznaczać się znanymi wymaganiami środowiskowymi. W terenie, znając wymagania ekologiczne różnych gatunków, możemy nie mierząc natężenia czynników oceniać jakość siedliska na podstawie żyjących w nim organizmów wskaźnikowych. Za przykład mogą posłużyć znane rośliny nitrofilne, czyli "lubiące azot" : pokrzywa, jaskółcze ziele czy czarny bez bujnie rozwijają się w podłożu bogatym w azotany, zatem dorodne skupienia takich gatunków są wskaźnikiem dużej zawartości związków azotu w glebie.

W laboratorium bioindykator musi spełnić nieco inne wymagania. Tu używa się osobników wybranych gatunków, które w trakcie hodowli w warunkach odbiegających od ich naturalnego środowiska wykazują pewne charakterystyczne cechy czy zmiany, możliwe do zaobserwowania, a będące ich reakcją na negatywne oddziaływanie różnych czynników ,w tym substancji toksycznych.
Używanie organizmów w celu określenia stopnia toksyczności substancji zawartych w wodzie na bazie hodowli krótkoterminowych nazywamy biotestami. Prowadzenie stałych, długoterminowych obserwacji rejestrujących ich zachowanie to biomonitoring. Wykorzystywanie jakiegoś organizmu jako wskaźnika nie może być przypadkowe. Wymaga ono szeroko zakrojonych badań terenowych, których celem jest możliwie dokładna charakterystyka naturalnych warunków występowania. Dobór ten powinien być równocześnie poparty eksperymentami mającymi na celu sprawdzenie, który z czynników ograniczać będzie czynności życiowe badanego organizmu, jak również opisanie jego reakcji stresowych wywołanych przez badany czynnik. Najlepszymi organizmami wskaźnikowymi są takie, które mają sprecyzowane wymagania życiowe, tzn. cechują się wąską skalą ekologiczną, inaczej mówiąc wąskim zakresem tolerancji ekologicznej, tzw. stenobionty . Oznacza to, że szereg różnych czynników ograniczać będzie ich funkcje życiowe ; w naturalnym środowisku zostaną wyeliminowane z miejsc, które nie spełniają ich wymagań; w laboratorium są dobrymi wskaźnikami.

Dlaczego wybrano akurat małże ?
Są to organizmy coraz rzadziej występujące w naszych jeziorach, ponieważ większość tych zbiorników ma wody silnie zanieczyszczone, natomiast małże wymagają wody stosunkowo czystej. Preferują one wody dobrze natlenione takie, gdzie nawet przy dnie stężenie tego gazu jest wysokie. Brak tlenu powoduje u nich spadek aktywności oddychania. Małże są także bardzo wrażliwe na wzrost stężenia gruboziarnistej zawiesiny w wodzie. Posiadają zmysł "czucia chemicznego", co dodatkowo uwrażliwia je na ewentualną obecność obcych dla ich naturalnego środowiska związków chemicznych. Organizmy te odżywiają się poprzez filtrację wody, wyłapując z niej drobną zawiesinę. W ciągu godziny jeden osobnik przefiltrować, a tym samym "przeanalizować" może 1,5 litra wody. Takimi kryteriami kierowano się przy doborze organizmów stosowanych w systemie biomonitoringu, którego celem jest sygnalizowanie potencjalnych skażeń wody przeznaczonej do celów konsumpcyjnych.
Małże są odporne na wpływ pewnych niekorzystnych czynników środowiskowych, jednakże tylko dzięki temu, że potrafią się przed nimi bronić poprzez zamknięcie skorup i obniżenie aktywności fizjologicznej. Zatem objawem pełnej ich aktywności jest całkowite otwarcie dwuczęściowej muszli oraz syfonu wpustowego, przez który dostarczany jest tlen i pokarm. W sytuacji, gdy w wodzie znajdują się szkodliwe substancje, reagują natychmiastowym zamknięciem syfonów i muszli.

Więc to ruch ich muszli jest bezpośrednim wskaźnikiem zanieczyszczenia ?

Właśnie. Szczeżuje (1) przyklejone są, przy pomocy nietoksycznego kleju, jedną częścią muszli do postumentu, natomiast do drugiej przymocowany jest magnes (2), który współpracuje z czujnikiem halotronowym (3) odczytującym zmiany natężenia pola magnetycznego. W momencie zamykania skorup magnes zbliża się do sondy, która rejestruje wzrost natężenia pola magnetycznego, a przy otwieraniu - odsuwa i następuje spadek natężenia. Każdy z 8 czujników połączony jest z blokiem pomiarowym, znajdującym się poza akwarium. Sygnał z sond kierowany jest do wzmacniacza (4) i sterownika systemu (5), gdzie przetwarzany jest na postać cyfrową i przesłany do komputera (6). Na monitorze uzyskujemy obraz stopnia otwarcia każdej z małż wyrażony w procentach, w postaci słupków. Ponadto przedstawiona jest średnia chwilowa dla wszystkich osobników (słupek alarmowy).

 

ww w . p wik.pl - biomonitoring

 

Czy szczeżuje są uniwersalne w roli bioindykatorów, czy sygnalizują wszystkie zanieczyszczenia ?

Niezupełnie. Są bardzo czułe na większość znanych związków szkodliwych i trujących, mniej na związki ołowiu. Wykazują wielką wrażliwość na chlor, dlatego oczywiście testują wodę przed chlorowaniem. Najważniejsze jednak, że wykazują wysoką czułość na amoniak i siarkowodór, te związki stanowią bowiem realne zagrożenie, gdyż powstają z rozkładu szczątków organicznych podczas zakwitów zbiorników wodnych. Eksperymentalnie stwierdzono, że alarm uruchamiany jest już przez roztwór siarczanu miedzi CuSO4 o znikomym stężeniu 1 mg Cu/litr.

Są natomiast zupełnie nieprzydatne w wykrywaniu zagrożeń sanitarnych. Bakterie i pierwotniaki są ich pokarmem, nic więc dziwnego, że ich nie wykrywają, gdyż je zjadają.

Z podobnych względów nie stosuje się ich do wykrywania zawiesin mineralnych. W listopadzie 94 przeprowadziliśmy eksperyment - w ciągu 2 tygodni do akwarium dodawaliśmy zupełnie nieszkodliwy związek żelaza Fe(OH)3 , normalnie występujący w wodzie. Po dwóch tygodniach podniosły alarm. Okazało się, że był wywołany czynnikiem mechanicznym - zawiesina odkładała się w jamie płaszczowej i "zakleiła" skrzela. Dlatego konieczne jest zainstalowanie przed akwarium filtra, zatrzymującego zawiesiny.

Na jaki rodzaj stresu są wrażliwe małże ?

Wystarczy zbyt szybka zmiana temperatury, a więc czynnik zdawałoby się niegroźny, aby wywołać reakcję obronną - zamknięcie muszli.

Od kiedy są stosowane ?

System biomonitoringu funkcjonuje w wodociągach poznańskich od 1 września 1994 roku.

Ile razy dotychczas włączyły alarm ?

Na szczęście nigdy. Biomonitoring jest dodatkowym systemem zabezpieczenia, na wypadek, gdyby badania chemiczne wody zawiodły. Istnieje teoretyczna możliwość, że jednocześnie zaistnieje zespół czynników chemicznych i fizycznych, których kombinacja będzie szkodliwa. Badania chemiczne są prowadzone dla każdego parametru oddzielnie, a więc takiego zsumowania wielu czynników mogłyby nie wykryć. To właśnie główne zadanie małży - one na pewno nie dadzą się oszukać.

Widzimy w akwarium osiem szczeżui - część z nich ma muszle całkiem otwarte, inne tylko częściowo ?

Urządzenie działa na zasadzie jednoczesnego pomiaru stopnia otwarcia 8 osobników, przebywających w akwarium przepływowym, zasilanym wodą płynącą z ujęcia na Dębinie, pozbawionej zawiesiny złożonej ze związków żelaza i manganu.

Uważa się, że woda jest bezpieczna, gdy średnia wartość otwarcia 8 małży nie obniży się poniżej poziomu alarmu ustalonego na 25 %. Dźwiękowy sygnał alarmowy uruchamiany jest wtedy, kiedy komputer kilkakrotnie przeanalizuje dane i potwierdzi spadek wartości średniej poniżej 25 %. Eliminuje to możliwość fałszywego alarmu spowodowanego indywidualnymi zmianami w zachowaniu małży. Program komputerowy jest tak napisany, że umożliwia zmianę wielu parametrów systemu np. częstotliwości pomiaru czy poziomu alarmu. Ponadto urządzenie jest tak zaprojektowane, że działa w czasie pracy komputera jak i bez niego, ponieważ główną rolę kierowania i ewentualnego alarmowania pełni sterownik systemu.

 

Czy to oznacza, że na tych ośmiu zwierzątkach spoczywa odpowiedzialność za czystość wody w naszych kranach ?

W żadnym razie. Małże są tylko dodatkowym systemem bezpieczeństwa w procesie uzdatniania wody pitnej. Istotą opisanego urządzenia jest wyłącznie sygnalizowanie ewentualnych szkodliwych oddziaływań środowiska, czyli fizycznych i chemicznych właściwości przepływającej wody na szczeżuje. Z kolei rolą obserwatora - laboratorium jest ocena sytuacji i w razie potrzeby włączenie odpowiednich badań.
W sąsiednim akwarium widzimy więcej okazów, które spoczywają swobodnie, na dnie.

To zwierzęta zapasowe, które "odpoczywają" i są karmione dafniami. A relaks im się należy, ponieważ przez 2,5 do 3 miesięcy, kiedy były "na służbie" musiały się przegłodzić. Akwarium będące w systemie biomonitoringu jest zasilane wodą przefiltrowaną, pozbawioną zawiesin, którymi małże żywią się. Chciałbym podkreślić, że jakkolwiek okazy używane przez nas pochodzą ze stanowisk naturalnych, kiedy są już zbędne wracają do jeziora.

Skąd pomysł zastosowania szczeżui ?
Twórcami tego systemu biomonitoringu są naukowcy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, którzy kierując się znanymi cechami małży przebadali ich wrażliwość na wzrost stężeń szeregu związków chemicznych. W tym celu, okazy przywiezione z jeziora hodowano w akwariach, a następnie wykonywano eksperymenty, sprawdzając ich zachowanie w wodzie o różnej zawartości badanych związków, w tym także silnie toksycznych takich jak np. związki arsenu. Po zastosowaniu do badań skomplikowanej aparatury elektronicznej, system oparty na tych zasadach zainstalowano w PWiK.
Czy uważa Pan, że to metoda przyszłościowa ?

Tak. Nasze doświadczenia wskazują, że jest przydatna. W ujęciu wody w Mosinie na razie nie stosuje się takiego systemu, ale jego zainstalowanie jest planowane po modernizacji laboratorium.

 

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał: Marek Smolarkiewicz

 

Bioindykacja zanieczyszczeń powietrza

 

Bioindykator - żywy wskaźnik. Słowo to nabiera coraz większego znaczenia w ochronie środowiska. Żywe wskaźniki wykorzystywane są do określania stopnia zanieczyszczenia wybranych komponentów środowiska, bądź do szacowania wpływu zanieczyszczeń na organizmy żywe.

W szacowaniu stopnia zanieczyszczenia powietrza doskonałymi wskaźnikami s0ą rośliny, natomiast w bioindykacji wód można wykorzystać także zwierzęta. To ograniczenie w przypadku powietrza nie jest przeszkodą w poszukiwaniu coraz to nowych roślin wskazujących na zanieczyszczenie.

W zależności od miejsca pochodzenia bioindykatory możemy podzielić na dwie grupy. Pierwszą stanowią organizmy, które występują naturalnie w środowisku i obserwując ich obecność, bądź zmiany w nich zachodzące określamy zanieczyszczenie powietrza. Są to tak zwane pasywne bioindykatory. Drugą grupę stanowią organizmy wprowadzone do środowiska przez nas w celu określenia stopnia zanieczyszczenia powietrza. Są to tak zwane bioindykatory aktywne, które po wprowadzeniu do środowiska z reguły wykazują widoczne objawy obecności zanieczyszczeń - rośliny wrażliwe, bądź nie wykazują żadnych objawów - rośliny odporne, te ostatnie najczęściej są umieszczane razem z tymi pierwszymi w celu kontroli widocznych na nich objawów.

Pasywna bioindykacja stosowana jest już od wielu lat w określaniu stopnia zanieczyszczenia powietrza dwutlenkiem siarki. Zanieczyszczenie to powstaje głównie w procesie spalania węgla kamiennego i brunatnego w piecach domowych, dużych kotłowniach i w fabrykach. Pasywnymi bioindykatorami dla dwutlenku siarki są różne gatunki porostów, które różnią się między sobą stopniem wrażliwości na obecność tego zanieczyszczenia. Została opracowana specjalna skala porostowa, stosowana również w Polsce, określająca stopień zanieczyszczenia powietrza tym gazem na podstawie obecności poszczególnych gatunków porostów. W przypadku braku jakichkolwiek porostów miejsce takie określa się mianem pustyni porostowej. Są to najczęściej centralne części miast, gdzie jest duża emisja tego zanieczyszczenia, bądź tereny uprzemysłowione.

Z kolei aktywna bioindykacja ma szerokie zastosowanie w przypadku zanieczyszczeń pochodzenia komunikacyjnego. Wiadomo, że ruch samochodowy systematycznie zwiększa się i póki co nie widać żadnej alternatywy dla silników spalinowych, które w wyniku procesu niepełnego spalania są emiterem zanieczyszczeń pierwotnych, a te z kolei przyczyniają się do powstawania zanieczyszczeń wtórnych. W związku ze zwiększaniem się ilości samochodów i wzrastającą ilością emitowanych z nich zanieczyszczeń bioindykacja zanieczyszczeń powietrza pochodzenia komunikacyjnego jest coraz szerzej stosowana na całym świecie. Jak wiadomo samochody nie są źródłem punktowym zanieczyszczenia i dlatego stanowiska badawcze muszą być umieszczane w kilku miejscach. Niemożliwe byłoby umieszczenie kilkunastu automatycznych mierników, stąd zastosowanie metod bioindykacyjnych wydaje się być bardzo wskazane. Zanieczyszczenia wtórne mogą powstawać daleko od źródeł zanieczyszczeń pierwotnych, w związku z tym aktywna bioindykacja stosowana jest również na terenach nie zagrożonych bezpośrednio. W ostatniej dekadzie zaobserwować można zainteresowanie wtórnymi zanieczyszczeniami pochodzenia komunikacyjnego, takimi jak ozon czy PAN (nadtlenek azotanu acetylu). Najczęściej stosowanymi bioindykatorami są tytoń szlachetny i koniczyna biała. Jednakże lista roślin wskaźnikowych dla ozonu i azotanu peroksyacetylu (PAN) jest bardzo długa i obejmuje m.in. fasolę zwyczajną, ziemniak, pomidor czy ogórek. Rośliny wrażliwe wykazują obecność ozonu czy PAN poprzez widoczne uszkodzenia w postaci nekrotycznych plam po obu stronach liści. W początkowym stadium plamki są srebrzyste, a dłużej wystawione na działanie zanieczyszczenia przebarwiają się na brązowo. Jeśli w powietrzu jest duże stężenie zanieczyszczenia może nawet dojść do wykruszenia martwej tkanki i wtedy zamiast liścia pozostają kikuty "nerwów". Wielkość uszkodzeń zależy oczywiście od stopnia zanieczyszczenia powietrza. Zanieczyszczenia powodują nie tylko widoczne uszkodzenia, ale również zmniejszony wzrost i plon roślin uprawnych.

Inny rodzaj bioindykatorów tworzą organizmy, które kumulują niektóre zanieczyszczenia i dopiero analiza laboratoryjna pozwala określić stopień zanieczyszczenia powietrza. Są to bioindykatory kumulujące. Wykorzystuje się je głównie przy szacowaniu zagrożenia metalami ciężkimi. W ostatnich latach testuje się porosty nie tylko jako pasywne wskaźniki dla dwutlenku siarki, ale również jako bioindykatory kumulujące metale ciężkie. Pod tym względem porosty stanowią idealną grupę organizmów wskaźnikowych, w związku z tym, że nie posiadają systemu korzeniowego i kumulowane w nich zanieczyszczenia mogą pochodzić tylko z powietrza.

Znaczenie żywych organizmów w szacowaniu stopnia zanieczyszczenia powietrza jest ogromne z bardzo prostej przyczyny - koszty badań są znacznie mniejsze niż ustawienie automatycznego miernika. Ten argument przemawia zapewne nawet do najbardziej sceptycznych przeciwników takiej metody określania stopnia zanieczyszczenia powietrza. Jest to główny powód coraz szerszego stosowania tego typu metod w programach monitoringowych oraz w badaniach naukowych mających na celu znalezienie nowych bioindykatorów.

Metody wykorzystujące żywe organizmy stosowane są już bardzo długo i wyznaczono nawet standardy dla niektórych roślin. Takie standardy wykorzystania żywych organizmów w monitoringu zanieczyszczeń są testowane, a następnie wprowadzane na szerszą skalę w wielu w całej Europie, a nawet na świecie, dzięki temu biomonitoring stanie się w najbliższych latach uznaną metodą w szacowaniu zanieczyszczeń powietrza na całym świecie.

 

Fot. 1. Tytoń szlachetny - roślina wskaźnikowa dla ozonu, srebrzyste plamki to uszkodzenia ozonowe.

 

 

 

Fot. 2. Brak uszkodzeń na odmianie odpornej, co świadczy o "ozonowym pochodzeniu" uszkodzeń na odmianie wrażliwej.

mgr inż. Klaudia Borowiak

Katedra Ekologii i Ochrony Środowiska

Akademia Rolnicza im. A. Cieszkowskiego w Poznaniu

 

KLĘSKA EKOLOGICZNA W GÓRACH IZERSKICH

STAN LASÓW WSKAŹNIKIEM ZMIANY WARUNKÓW ŚRODOWISKA

 

 

Każda istota żywa, aby przetrwać i spełnić swoje podstawowe zadanie życiowe, jakim jest wydanie i odchowanie potomstwa, wymaga określonych warunków ekologicznych. Warunki te określają ramy możliwości przeżycia, mające określone optima oraz minima i maksima. Przedstawić je można w postaci amplitud, graficznie przypominających krzywą Gaussa, przy czym charakter tych krzywych jest cechą gatunku, modyfikowaną zarówno przez czynniki środowiskowe, populacyjne, jak i przez właściwości osobnicze. Nagła i znaczna zmiana warunków środowiska może prowadzić do przekroczenia granic tolerancji organizmów. Proces ten objawia się ich ustępowaniem z obszarów, na których do takich przekroczeń doszło. Szczególnie podatne są rośliny, gdyż ich związek z siedliskiem jest dużo silniejszy niż zwierząt. Unikalnym na całą Europę przykładem niekorzystnych antropogenicznych zmian środowiska, przekraczających granice tolerancji organizmów, są Sudety Zachodnie, a zwłaszcza Góry Izerskie. Doszło tam do samoistnej reakcji bioindykacyjnej drzewostanów, objawiającej się zagładą około 15 000 ha lasów.

Naturalne lasy sudeckie z dużym udziałem buka, jaworu, jodły, jesionu i wiązu przetrwały w niezmienionym stanie zaledwie do początku naszego tysiąclecia. Przez wiele wieków stanowiły one rezerwuar drewna pozyskiwanego w różnych ilościach, zależnych od miejscowych potrzeb. Zorganizowany rozwój osadnictwa w XIV wieku spowodował znaczny wzrost zapotrzebowania na ten niezwykle cenny surowiec. Hutnictwo metali i szkła, węglarstwo, górnictwo i płóciennictwo w XVII wieku spowodowały wylesienie znacznych partii Sudetów Zachodnich. Prowadzony wyrąb lasów, stawał się stopniowo coraz bardziej rabunkowy i obejmował coraz wyższe partie terenu. Nie obowiązywały wówczas jakiekolwiek ograniczenia powierzchniowe lub wiekowe.

Na przełomie XVIII i XIX wieku na omawianym terenie rozpoczęto stosowanie odnowienia sztucznego na powierzchniach otwartych. Ponadto celowo rugowano górskie lasy mieszane na rzecz jednogatunkowych świerczyn, w celu uzyskania wyższej renty gruntowej. Zwiększone zapotrzebowanie na nasiona spowodowało konieczność ich sprowadzania z innych obszarów, m.in. z rejonu Kłodzka oraz z odległych terenów nizinnych. Stosowanie w odnowieniu niemalże wyłącznie świerka i to nierzadko obcego pochodzenia, doprowadziło do powstania litych monokultur, nieprzystosowanych do górskich warunków klimatycznych oraz nieodpornych na destrukcyjne działanie czynników biotycznych i abiotycznych.

Intensywny rozwój przemysłu energetycznego lat 50-tych był początkiem końca lasów w Górach Izerskich i Karkonoszach. Synergiczne działanie czynników biotycznych, abiotycznych i antropogenicznych spowodowało na początku lat 80-tych masowe zamieranie drzewostanów. W szczególności skrajne warunki klimatyczne, osłabienie drzewostanów w wyniku szkodliwego oddziaływania przemysłu oraz gradacje szkodników owadzich - wskaźnicy modrzewianeczki, zasnui świerkowej i korników przyczyniły się do niepowtarzalnej w skali Europy, a nawet świata, klęski ekologicznej. Powierzchnię zamarłych drzewostanów w całych Sudetach Zachodnich oszacowano na 15 000 ha (w tym około 3000 ha w Górach Izerskich). Na poklęskowych wylesieniach trwa odbudowa i przebudowa drzewostanów. Proces ten utrudniają bardzo wysoka kwasowość gleb (pH H2O = 3,9), szkody powodowane przez nocnicowate, myszowate i jeleniowate. Z drugiej jednak strony wykonane w 1996 roku nawożenie i wapnowanie gleby oraz notowana od niedawna redukcja zanieczyszczeń atmosfery i kompleksowa ochrona z pewnością ułatwią proces restytucji lasów.

 

 

Szymon Jusik

 

STAR - Międzynarodowe warsztaty naukowe

 

Katedra Ekologii i Ochrony Środowiska uczestniczy w projekcie STAndardisation of River classifications (akronim: STAR) w ramach V Programu Ramowego. Od 1 do 9 czerwca br. odbyły się warsztaty naukowe pt.: STAR workshop in Poland - River morphology assessment (RHS) and macrophytes as bioindicators (MTR). Celem międzynarodowego spotkania była nauka metod badawczych morfologii i trofii cieków.

Głównym organizatorem warsztatów naukowych była Katedra Ekologii i Ochrony Środowiska AR.

Dr Krzysztof Szoszkiewicz, kierownik i główny pomysłodawca projektu, wraz z innymi pracownikami Katedry: profesor Janiną Zbierską, dr Ryszardem Staniszewskim i mgr Jerzym Kupcem włożyli dużo wysiłku w zorganizowanie spotkania roboczego na terenie naszego kraju.

W seminarium uczestniczyło 50 osób. W warsztatach uczestniczyli między innymi naukowcy z Uniwersytetu Łotewskiego w Rydze, ze Słowacji przedstawicielki Słowackiej Akademii Nauk, Uniwersytetu Comennius oraz Słowackiego Instytutu Hydrometeorologii oraz duża grupa gości z Polski, m.in. z Uniwersytetu Gdańskiego, Uniwersytetu Łódzkiego, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza i Akademii Rolniczej w Poznaniu. Uczestniczyli w nim ponadto pracownicy z Instytutu Ochrony Środowiska w Warszawie, Inspektoratu Ochrony Środowiska w Szczecinie oraz działacze Polskiego Klubu Ekologicznego Okręg Wielkopolski. Instruktorami metod badawczych oceny rzek byli naukowcy z Wielkiej Brytanii z Centrum Ekologii i Hydrologii oraz z Agencji Ochrony Środowiska i Alconbury Environmental Consultants.

W niedzielę, 1 czerwca, wykładowcy z Centrum Ekologii i Hydrologii w Dorset wprowadzili krótko w tematykę tygodniowego szkolenia. Duncan Hornby omówił metodę River Habitat Survey (RHS) - badania Środowiska Rzeki, natomiast Peter Scarlett przedstawił sposób opisu stopnia żyzności rzek za pomocą roślin wodnych - Mean Trophy Rank (MTR) - Średni Wskaźnik Trofii.

W poniedziałek 2 czerwca odbyło się seminarium, które otworzył Prorektor Akademii Rolniczej prof. dr hab. Grzegorz Skrzypczak, kładąc duży nacisk na współpracę międzynarodową i uczestnictwo w międzynarodowych programach badawczych prowadzonych w ramach 5 i 6 Programu Ramowego Unii Europejskiej. Następnie głos zabrali Dziekan Wydziału Melioracji i Inżynierii Środowiska - prof. dr hab. Czesław Szafrański oraz kierownik Katedry Ekologii i Ochrony Środowiska - prof. dr hab. Janina Zbierska. Po oficjalnym powitaniu jeden z współtwórców metody RHS, pan Paul Raven z Agencji Ochrony Środowiska w Wielkiej Brytanii, szczegółowo opisał metodę badania stopnia zmodyfikowania środowiska rzecznego. Kolejnym wykładowcą z Wielkiej Brytanii był Nigel Holmes z Alconbury Environmental Consultants, który wyjaśnił zastosowanie metody oceny stopnia zeutrofizowania cieków na podstawie roślinności wodnej.

W poniedziałek po południu oraz od rana we wtorek odbyła się część praktyczna warsztatów nad wybranymi ciekami Wielkopolski. Głównym celem warsztatów była nauka sprawnego wykonywania RHS. Metoda szacowania stopnia zeutrofizowania cieków na podstawie roślinności była raczej ciekawostką, w związku z wymogiem doskonałej znajomości gatunków roślin wodnych. W czasie badań okazało się, że określenie stopnia modyfikacji cieku nie jest rzeczą prostą. Mnóstwo kontrowersji wzbudzały takie pojęcia jak obwałowanie, dolina rzeki, wyprostowany ciek, czy naturalny. Metoda w oryginale opracowana jest w języku angielskim i tłumaczenie specjalistycznych określeń na język polski wzbudzało często wiele dyskusji.

W środę odbył się egzamin z teorii i praktycznego zastosowania metody RHS. Pod czujnym okiem nauczycieli uczestnicy warsztatów wykonali analizę morfologii cieku. Na miejsce egzaminu przybyli również goście i dziennikarze ( fot. 1 ). Miejscem badań była dolina Cybiny. Profesor Ryszard Gołdyn z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, zaangażowany badacz Cybiny, krótko przedstawił teren badań (fot. 2 ). Wszyscy uczestnicy sprawnie i poprawnie wypełnili formularze RHS ( fot. 3). Po obiedzie odbyła się część teoretyczna egzaminu, z którą wszyscy poradzili sobie bez problemu.

W czwartek 5 czerwca rozpoczęła się druga część warsztatów. Do Białegostoku pojechała mniejsza grupa - wykładowcy z Wielkiej Brytanii oraz uczestnicy z Akademii Rolniczej w Poznaniu, a także z Uniwersytetu Łódzkiego i Gdańskiego. W Instytucie Biologii Uniwersytetu Białostockiego, w Zakładzie Hydrobiologii, profesor Górniak udzielił paru znaczących informacji z dziedziny hydrobiologii i hydromorfologii dotyczących Biebrzy, Narwi i sztucznego zbiornika Siemianówka. Bagna Biebrzańskie zrobiły ogromne wrażenie przede wszystkim na gościach zagranicznych. W Dyrekcji Biebrzańskiego Parku Narodowego pan Artur Wiatr oraz dr Cezary Werpachowski zapoznali uczestników warsztatów z przyrodą i historią parku. Płynąc kajakiem po Biebrzy Nigel Holmes znalazł gatunki roślin wodnych, które dotychczas nie zostały odkryte na tamtych terenach. Wykonano również badanie morfologii rzeki metodą RHS. Zarówno goście z zagranicy, jak i uczestnicy z Polski, z chęcią spróbowali tradycyjnych potraw z rejonów wschodnich Polski - kiszki ziemniaczanej czy kartaczy.

Następnego dnia celem badań terenowych była Białowieża. Możliwość oglądania zwierząt z bliska zrobiła ogromne wrażenie na uczestnikach warsztatów. Odwiedziliśmy również Dyrekcję Białowieskiego Parku Narodowego, gdzie pani mgr inż. Olimpia Pabian, która pełni obowiązki kierownika Centrum Edukacyjno-Muzealnego, przywitała nas i opowiedziała historię parku. Następnie, pod opieką licencjonowanego przewodnika opuściliśmy Park Pałacowy i przeszliśmy do części rezerwatowej. Zasmucił nas zły stan liści dębu, co było wynikiem żerowania pędzika przedzimka. Potem pojechaliśmy do Warszawy i w poniedziałek rano 9 czerwca, Anglicy odlecieli do Londynu, a my pojechaliśmy do Poznania.

Ten pracowity tydzień pozwolił nam na zapoznanie się z metodami badań siedlisk rzecznych, które obecnie wdrażane są w całej Europie zgodnie z wymogami Ramowej Dyrektywy Wodnej. Zarówno część seminaryjna jak i praktyczny trening w terenie, pod okiem samych twórców tych metod oraz uczestnictwo gości ze Słowacji, Łotwy i wielu polskich instytucji, stawiały ten kurs na bardzo wysokim poziomie. Po zakończeniu seminarium nasunął się wniosek, że ekspertów tej klasy moglibyśmy gościć dużo częściej.

 

mgr inż.Klaudia Borowiak, Jerzy Kupiec

Katedra Ekologii i Ochrony Środowiska

Akademia Rolnicza im. Augusta Cieszkowskiego w Poznaniu

Uczestnicy seminarium i ich goście przed egzaminem ( fot. 1 Marek Smolarkiewicz )

Profesor Ryszard Gołdyn charakteryzuje teren badań ( fot. 2 Marek Smolarkiewicz )

Uczestnicy egzaminu wypełniają formularze RHS ( fot. 3 Marek Smolarkiewicz )

Praktyczna nauka badania morfologii rzek - Peter Scarlett tłumaczy szczegóły wypełniania formularza(fot.5 Dominik Mendyk)

Wycieczka kajakiem po Biebrzy(fot. 7 Dominik Mendyk)

Leśne ostępy w Białowieży(fot. 8 Dominik Mendyk)

Białowieskie żubry(fot.9 Duncan Hornby)

 

 

PONIEWAŻ KOCHAM RZEKI.

Wywiad z Nigelem Holmesem, brytyjskim konsultantem ds. oceny jakości wody

 

Dr Nigel Holmes - twórca metody MTR (Mean Trophic Rank)-Metody oceny stopnia eutrofizacji rzek, był gościem zorganizowanego przez Katedrę Ekologii i Ochrony Środowiska AR seminarium, które odbyło się w dniach od 1 do 4 czerwca w Poznaniu i okolicach. Uczestniczył również w części terenowej seminarium w Biebrzańskim i Białowieskim Parku Narodowym, gdzie dzielił się swoją wiedzą z młodszymi kolegami z Polski. Sprawozdanie z tych wydarzeń znajdą Państwo na dalszych stronach niniejszego biuletynu. Poniżej zamieszczamy fragmenty rozmów przeprowadzonych z tym naukowcem - pasjonatem i interesującym człowiekiem.

 

Dlaczego zainteresował się Pan akurat rzekami?

Ponieważ kocham rzeki. Jako dziecko, gdy miałem 6 lat, dostałem od rodziców własny stawek. Miałem zwyczaj przesiadywać przy nim i przyglądać się żyjącym tam roślinom i innym organizmom. Później zacząłem studiować na uniwersytecie z zamiarem zostania nauczycielem. Jednak bardziej pociągało mnie badanie rzek i dlatego zdecydowałem się zrobić na ten temat doktorat.

Specjalizuje się Pan w makrofitach (roślinach wodnych), co zadecydowało, że wybrał Pan taki temat doktoratu?

Wiedziałem, ze na pewno chcę pracować nad roślinami wodnymi i znałem osobę, która się tym zajmowała - był to Brian Whitton specjalizujący się w glonach. Zaczęliśmy razem pracować. W 1971 roku rozpocząłem pracę nad swoim doktoratem. Na wybór rzek, które objąłem badaniami wpłynął fakt, że dostałem stypendium od władz lokalnych. Zacząłem zajmować się glonami, ale doszłam do wniosku, że bardziej kocham rośliny naczyniowe. Gdy po 3,5 latach skończyłem pracę doktorską, nadal pracowałem na uniwersytecie, zajmując się wyższymi roślinami wodnymi i glonami.

Jednak obecnie nie jest Pan zatrudniony na żadnym uniwersytecie.

Tak, to prawda. Jestem obecnie niezależnym konsultantem. Po 3 latach pracy na uniwersytecie z tytułem doktora, przeszedłem do National Nature Conservation Organisation - państwowej organizacji zajmującej się ochroną przyrody. Chciałem bardziej realnie, praktycznie chronić rzeki. Byłem członkiem zarządu tej organizacji, zajmującej się min. oceną i klasyfikacją rzek w celu wyselekcjonowania tych zasługujących na ochronę. Jednak po 5 latach odszedłem, ponieważ nie mogłem zgodzić się z opiniami inżynierów zajmujących się rzekami. Gdy pracuje się dla instytucji czy organizacji rządowej nie zawsze można być niezależnym. Dlatego w 1982 roku założyłem swoje własne biuro doradztwa środowiskowego i odtąd jako niezależny konsultant wydaję opinie, oceny oddziaływania na środowisko i doradzam min. na zlecenie Komisji Europejskiej.

To bardzo odpowiedzialna i interesująca praca. Czy mógłby Pan opowiedzieć o niej?

Opracowałem metodę MTR, która polega na ocenie jakości wody za pomocą makrofitów, ale jestem zainteresowany bardziej rzeką jako całością a nie tylko roślinami w niej występującymi. Odkąd jestem niezależnym konsultantem spędzam dużo czasu ucząc inżynierów jak mogą osiągnąć swoje cele respektując prawa natury. Jeżeli chcesz chronić przed powodzią musisz bardziej myśleć o procesach a nie tylko o konkretnych parametrach technicznych. Często pomagam w konfliktach pomiędzy inżynierami a ekologami. Ciągle kocham makrofity, ale interesuje mnie cała rzeka. Ażeby trafnie ją ocenić należy patrzeć na nią całościowo i wziąć wszystko pod uwagę: parametry jakościowe, ilościowe dotyczące wody, morfologię i inne.

Moja praca nie jest typowym konsultingiem (doradztwem), ponieważ nie muszę współzawodniczyć z innymi. Pracuję tak przez ostatnie 20 lat i bardzo sobie to cenię, ponieważ mogę udzielać takich rad, jakie wydają mi się słuszne.

Wspominał Pan też o swojej współpracy z organizacjami pozarządowymi.

Włączam się w wiele działań, które są skuteczne w ochronie rzek. Przed laty byłem współzałożycielem organizacji zajmującej się ochroną i renaturalizacją rzek. Pracowałem wtedy społecznie w tej organizacji 3 dni tygodniowo. Obecnie jest to silnie i prężnie działające NGO - River Restoration Organisation. (.) Uważam, że jeżeli się w wierzy że to co się robi jest słuszne należy to robić, nawet kosztem kariery czy pieniędzy.

Do czego wykorzystuje się Pańskie badania w praktyce?

Wykorzystuję metodę MTR do oceny jakości wody z oczyszczalni ścieków komunalnych. Jeżeli oczyszczalnia oczyszcza ścieki od minimum 10 000 ludzi, w myśl dyrektywy UE dotyczącej oczyszczalni (.), woda po przejściu procesu oczyszczania musi spełniać określone standardy jakościowe. Gdy ekspertyza sporządzona na podstawie metody MTR wykaże, że efekt oczyszczania nie jest wystarczający, dane przedsiębiorstwo odpowiadające za oczyszczanie wody, zmuszone jest do podniesienia jej jakości do wymaganych w dyrektywie standardów.

Czy zdarzyło się Panu kiedyś, że ktoś był niezadowolony z opinii, którą Pan wydał?

O tak, naciski zdarzają się, ponieważ, jak już wspomniałem, konsekwencją wydanej przeze mnie niekorzystnej opinii jest konieczność doprowadzenia wody do wymaganych standardów, co kosztuje dane przedsiębiorstwo często miliony euro. Zdarzyło mi się, że przeprowadziłem ekspertyzę, której wynik był bardzo niekorzystny dla zleceniodawców. Gdy im ją przedstawiłem powiedzieli, że to nie jest to co chcieli usłyszeć, w związku z czym nie mają zamiaru mi zapłacić, jeżeli nie zmienię mej opinii. Odpowiedziałem im, że jeżeli nie przyjmą mojej ekspertyzy w obecnym brzmieniu, podam jej wynik do gazet. Podziałało - ekspertyza została przyjęta, wraz z konsekwencjami z niej wynikającymi.

Czy łatwo było wprowadzić tę metodę do praktycznego zastosowania i to tak szerokiego? Jak Pan myśli, czy w Polsce również metoda MTR się upowszechni?

Na początku nie było łatwo. Przez kilka lat walczyliśmy o akceptację, zwłaszcza ze strony inżynierów zajmujących się rzekami i decydujących o ich losie. Wtedy tylko nieliczni traktowali nas poważnie. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Częściowo dlatego, że czasy się zmieniły, ale głównie dzięki wieloletnim badaniom, ciężkiej pracy, którą udowodniliśmy skuteczność tej metody. W Polsce będzie ona również stosowana, podobnie jak w innych częściach Europy, ale trzeba ją wpierw zmodyfikować, przystosować do miejscowych warunków. Pracuję nad tym obecnie, między innymi temu służy mój obecny pobyt w Polsce. Robię to bezpłatnie.

Co Pan myśli o polskich rzekach? Jak ich stan przedstawia się w porównaniu z brytyjskimi?

Generalnie są czystsze i bardziej naturalne. Oczywiście jest to duża generalizacja, bo na przykład w Szkocji mamy nadal dużo bardzo naturalnych strumieni. W Anglii większość rzek jest uregulowana i niewiele zostało z ich naturalnego charakteru. Najprawdopodobniej i takie macie w Polsce, ale na podstawie tego, co zobaczyłem odniosłem wrażenie, że polskie rzeki są w lepszym stanie niż angielskie.

Jutro w naszym kraju rozpoczyna się referendum. Najprawdopodobniej Polska wstąpi do Unii Europejskiej. Jak Pan myśli, jaki to będzie miało wpływ na naszą przyrodę i ogólnie nasz kraj?

Obawiam się, że jeżeli chodzi o przyrodę i lokalnych ludzi poprawa może być tylko bardzo doraźna dzięki ewentualnym dotacjom. Długoterminowo może się pogorszyć, zwłaszcza jeżeli chodzi o rolnictwo. Pochodzę z niedużej kilkunastohektarowej farmy i pamiętam, co się stało, gdy podobny proces nas dotknął. Zwyczajni farmerzy stali się o wiele biedniejsi, a wzbogacili się tylko wielcy właściciele ziemscy.

Pomimo tego ja osobiście jestem za przystąpieniem waszego kraju do Unii Europejskiej i jestem przekonany, że w referendum powiecie "tak". Zawsze są pewne plusy i minusy. Gospodarczo jako kraj możecie odnieść pewne korzyści, z pewnością będzie się tutaj prowadzić się więcej interesów. Choć z drugiej strony wydaje mi się, że Polska to duży kraj, który stać na samodzielność. Macie inną sytuację niż kraje małe takie jak np. Łotwa, które nie mają większego wyboru.

 

Dziękuję z a rozmowę

Rozmawiała Maria Szyszkiewicz - Golis

 

 

Jak żyć w zgodzie z naturą - obóz ekologiczny w Althymen

" Ochrona środowiska ściśle związana jest z pracą " - tak myśli wielu młodych ludzi. Dla większości jedynym źródłem wiedzy o problemach ochrony środowiska są lekcje w szkole. Dostali dobre stopnie i mają wiedzę o zagrożeniach biosfery taką, jaką przeciętny człowiek mieć powinien. Ale szkoła szkołą, a życie życiem - w codziennych zachowaniach nie zawsze pamiętamy, co nam wpajano w szkole. Czy zawsze myślimy o tym, dlaczego należy oszczędzać energię elektryczną i jakie są przyrodnicze skutki jej marnotrawstwa ? Ale wielu młodych ludzi interesuje się ochroną środowiska i chce, aby ekologia zajmowała ważne miejsce w ich życiu.

Okazję do kształtowania modelu życia zgodnego z naturą stworzył Polski Klub Ekologiczny grupie wolontariuszy w ostatnim tygodniu maja, który spędzili w Niemczech w towarzystwie niemieckiej młodzieży o podobnych upodobaniach. Z Polski przyjechało troje osiemnastoletnich uczniów, troje studentów, tłumacz i ja - organizatorka wyjazdu. Przez osiem dni mieliśmy okazje do wielu spotkań z niemiecką młodzieżą, rozmów i wspólnych refleksji na temat, który nas wtedy najbardziej interesował - jak żyć w zgodzie z przyrodą.

Althymen jest małą wioska pod Berlinem i idealnym miejscem do spotkań i rozmów na tematy ekologiczne, gdyż jest otoczona piękną przyrodą. Tematem zajęć pierwszego dnia były zioła. Każdy musiał zebrać ich nieco, ustalić ich nazwy i możliwości zastosowania. Następnie Kristin, lider grupy niemieckiej wyjaśniła nam, jak można z nich sporządzać kosmetyki. Uświadomiliśmy sobie, że te kupowane w sklepach są produkowane z syntetycznych składników i testowane na zwierzętach.

Inny, ważny problem stanowi żywność. Mieliśmy okazję samodzielnego przygotowywania zdrowych posiłków z mnóstwem warzyw i pozbawionych syntetycznych dodatków. Byliśmy zgodni, że lepiej unikać pokarmów typu "fast food", a dla środowiska korzystniej jest, gdy kupujemy produkty miejscowego pochodzenia, ponieważ ich daleki transport jest energochłonny, a wiec też uciążliwy dla środowiska.

Dyskutowaliśmy także o recyklingu w Polsce i Niemczech oraz o przyszłości ochrony środowiska. Wydaje się, że w Polsce wielu ludzi nie rozumie potrzeby ochrony środowiska i nie wie nawet, jak zapobiegać jego zanieczyszczeniu. Można w nich kształtować zachowania proekologiczne - segregowania odpadów, ograniczania zużycia opakowań itp. W Niemczech system recyklingu jest powszechnie akceptowany, lecz lepsze od ich przetwarzania byłoby zmniejszenie ich ilości.

Mam nadzieje, że stopniowo coraz więcej ludzi przekona się do idei ochrony środowiska, ponieważ żyjemy razem na jednym, wspólnym świecie.

Sophia Ermert

European Voluntary Service

Spotkanie w organizacji ekologicznej w Berlinie (fot. Małgorzata Mikołajczak )

 

Informacje o Kołach

EKOLOGIA A EKONOMIA c.d.

 

Konflikty interesów miedzy ochroną a gospodarczym wykorzystywaniem środowiska.

Dotyczy Parku Krajobrazowego "Puszcza Zielonka" i jego otuliny.

 

Park krajobrazowy "Puszcza Zielonka" powstał w roku 1993 na obszarze ok. 10.000 ha, stanowiąc największy kompleks leśny w pobliżu Poznania. Utworzona wokół Parku otulina o powierzchni 12.500 ha, stanowić miała bufor chroniący puszczę przed dewastacją. Puszcza miała być dla Poznania tym, czym np. Puszcza Białowieska dla Polski. Czy tak się rzeczywiście stało?

Na terenie Parku i wokół niego powstaje tysiące działek o małych powierzchniach, bez koniecznej infrastruktury. Kolejni inwestorzy, w tym również rolnicy, dzielą grunty nie respektując przepisów i ustaw związanych z zagospodarowaniem przestrzennym i ochroną przyrody. Bywa, że w otulinie Parku sprzedawane są pod zabudowę grunty rolne po byłych PGR-ach lub z zasobów AWRSP, cenne przyrodniczo obszary pełniące np. funkcje korytarzy ekologicznych. Nasuwa się pytanie: dlaczego grunty te nie są w pierwszej kolejności przekazywane Lasom Państwowym? Pytanie te pozostaje bez odpowiedzi.

Przykłady dewastacji terenu Parku dotyczą min. bezprawnej wycinki drzew, zasypywania cieków wodnych, samowoli budowlanej. Postępowania w sprawie ukarania winnych tych czynów toczą się latami i często kończą wyrokiem uniewinniającym lub przedawnieniem. Ignorowane są apele naukowców, mediów, ekologów i organizacji pozarządowych.

Istnieją dowody, świadczące o wydawaniu decyzji z naruszeniem litery prawa. Dotyczy to urzędników i instytucji różnych szczebli. Z przykrością należy stwierdzić, że w przypadku niezgodnych z prawem działań nierzadko spotykamy się też z brakiem reakcji ze strony odpowiednich władz. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć przeciągające się latami procedury dotyczące opracowywania planu ochrony, poszerzenia granic Parku, czy utworzenia użytków ekologicznych na terenach o szczególnych wartościach przyrodniczych? Kolejni "inwestorzy" nie tracąc czasu, wykorzystują obecną sytuację prawną. Liczne przykłady dewastacji środowiska tym spowodowane, nagłaśniane w mediach, miały miejsce min. w Kamińsku, Tucznie, Boduszewie, a ostatnio konflikt tego rodzaju zaistniał w Stęszewku, w gminie Pobiedziska. W miejscowości tej, nad rynną Jeziora Stęszewsko-Kołatkowskiego, znana poznańska firma kupiła las, torfową łąkę oraz zalesioną skarpę z biegnącym po niej zielonym szlakiem turystycznym. Stoi to w sprzeczności z planem zagospodarowania przestrzennego, który w tym miejscu dopuszcza tylko budowę domku letniskowego. Inwestor zamierza tam natomiast wybudować ogromny obiekt hotelowo-konferencyjny wraz z zapleczem 30 leśnych domków letniskowych. Ponieważ duże bogactwo flory i fauny wskazuje jednoznacznie na potrzebę ochrony tego terenu, a przekroczona została przy tym jego pojemność rekreacyjno-turystyczna, lokalizacja tak dużej inwestycji powinna być wykluczona. Jest to obszar zaproponowany ostatnio do włączenia do europejskiej sieci "Natura 2000", oraz wcześniej do systemu "Econet-Polska". Nie bez znaczenia jest również fakt, że min. dla ochrony tego terenu został powołany związek międzygminny "Puszcza Zielonka", którego głównym zadaniem jest uzyskanie funduszy na cele związane z zrównoważonym rozwojem omawianego obszaru.

W związku z tym nasuwa się kolejne pytanie: czy postępująca urbanizacja Puszczy Zielonki, dewastacja ostatnich enklaw przyrodniczych, nie spowodują, że cel dla którego utworzono Park czyli "ochrona walorów środowiska przyrodniczego dla następnych pokoleń."nie zostanie zaprzepaszczony?

Wieloletnia praca nad powiększeniem Parku, jak również nad opracowaniem planu jego ochrony została ukończona. Rady wszystkich zainteresowanych Gmin podjęły stosowne uchwały. Obecnie czekamy na podjęcie ostatecznych decyzji przez Wojewodę Wielkopolskiego.

Tekst i fotografie : Lechosław Lerczak

Stowarzyszenie Ekologiczne "Dla Przyszłości"

Podpisy do zdjęć:

Rynna Jezior Stęszewsko - Kołatkowsko - Wronczyńskich wraz z otuliną leśną.

Kompleks leśny, łąka i skarpa z zielonym szlakiem turystycznym wykupione od gminy Pobiedziska przez poznańską firmę.

Obfitość storczyków na wykupionej łące nad jeziorem Stęszewsko-Kołatkowskim.

 

Zaprosili nas

Wiosną otrzymaliśmy zaproszenia na imprezy ekologiczne od dwóch swarzędzkich szkół, z których z przyjemnością skorzystaliśmy i z wielką satysfakcją dzielimy się wrażeniami.

13 maja w Gimnazjum nr 2 odbyła się uroczystość akcentująca: Dzień Ziemi, Światowy Dzień Środowiska oraz Święto Polskiej Niezapominajki. Co było jej celem ? Doszliśmy do wniosku - mówi nauczycielka biologii, pani Barbara Grześkowiak - że człowiek zawsze chciał przechytrzyć naturę. Z cierpliwością przyglądała się ona jego eksperymentom, nie do końca przemyślanym działaniom - w medycynie, budownictwie, rolnictwie i innych dziedzinach życia. Potem dopiero reagowała na pestycydy, azbest, freony, składniki spalin, nieprzemyślane kuracje antybiotykowe, hormonalne, wycinkę lasów itp. A czym reagowała ? zachwianiem równowagi biologicznej: pewnych organizmów jest zbyt mało, za to innych za dużo. Reagowała z jednej strony pustynnieniem, z drugiej powodziami, chorobami nowotworowymi, obniżoną odpornością, alergiami. Ale nie można zapominać, że pozwoliła również przedłużyć życie człowieka. A jak zareaguje natura na manipulacje inżynierii genetycznej - organizmy transgeniczne, żywność modyfikowaną genetycznie, klonowanie ? Oby efekty nie były tragiczne ani nieodwracalne.

Skrytykowano konsumpcyjny model życia, nasilające się również w Polsce uzależnienie od posiadania dóbr. A trzeba podkreślić, że polskie ziemie, o dużej jeszcze naturalności przyrodniczej i różnorodności biologicznej, powinny być dumą Polaków i naszym atutem w Unii Europejskiej.

Nieco ulotności i romantyzmu spotkaniu przydała zapewne atmosfera wprowadzona przez panią A.Borowicz, która skierowała naszą uwagę na obchodzone dopiero od ubiegłego roku Święto Polskiej Niezapominajki - tymi skromnymi kwiatkami powitaliśmy naszych gości.

Natomiast 5 czerwca braliśmy udział w obchodach Dnia Ziemi oraz Światowego Dnia Ochrony Środowiska, zorganizowanych w swarzędzkim Domu Kultury. Mówi o nim pani Agata Adamczak, nauczycielka tutejszego liceum:

- Od trzech lat w Zespole Szkół nr 2 w Swarzędzu realizowany jest Projekt Ekologiczny "ZIEMIA". Licealiści z tej szkoły podczas realizacji zadań projektowych zajmują się obserwowaniem środowiska geograficznego w Swarzędzu. Pod kierunkiem nauczycieli przedmiotów przyrodniczych badają jego stan. W roku 2001 tematem przewodnim badań była WODA, w roku 2002 - GLEBA, a obecnie - POWIETRZE.

Metoda projektów polega na całkowicie samodzielnym prowadzeniu badań i obserwacji, a następnie ich opracowaniu i publicznym przedstawieniu wyników pracy. Nauczyciel pełni jedynie rolę doradcy i koordynatora. Można powiedzieć, że metoda projektu jest wstępem do pracy badawczej, pozwala na realizację własnych pomysłów od początku do końca.

Prezentacja projektów to zwieńczenie pracy, trwającej często wiele tygodni. Dzisiaj młodzi ekolodzy zaprezentowali wyniki swoich badań przed licznie zgromadzoną w Swarzędzkim Ośrodku Kultury publicznością. Realizowane tematy dotyczyły zagadnień z pogranicza biologii, chemii, fizyki i geografii, a wszystkie nawiązywały do ochrony środowiska. W efekcie powstały: mapy porostowa i natężenia hałasu w Swarzędzu, makieta szkolnego ogródka ekologiczno-meteorologicznego, prezentacja multimedialna a także wiele filmów, nagrań dźwiękowych, doświadczeń chemicznych, plakatów, oraz strona internetowa projektu . Dwie grupy zaprojektowały i przeprowadziły konkursy ekologiczne dla młodzieży swarzędzkich szkół. Finał jednego z nich mogliśmy obserwować na prezentacjach. Dwuosobowe zespoły z każdego gimnazjum zmierzyły się dziś przed publicznością i zaproszonymi gośćmi. Najlepszą wiedzą ekologiczną wykazała się drużyna z Gimnazjum nr 1.

Gratulujemy udanych imprez i życzymy dalszych sukcesów

Zbigniew Stanisławski

Prezes Koła PKE w Swarzędzu

Obchody Dnia Ziemi w Gimnazjum nr 2 ( fot. Barbara Grześkowiak )

 


REZERWATY POWIATU ZŁOTOWSKIEGO

"CZARCI STAW"

Już w roku 1946 w rejestrze rezerwatów projektowanych, obiekt ten pod taką samą nazwą został podany przez A. Wodziczkę i Z. Czubińskiego w "Materiałach do inwentarza rezerwatów przyrody na odzyskanych Ziemiach Zachodnich". Rezerwat ma dość długą historię, bo dopiero Zarządzeniem MOŚZNiL z dnia 26 XI 1990 został prawnie zatwierdzony i zaliczony do grupy rezerwatów florystycznych, ścisłych o charakterze torfowiskowym. Rezerwat "Czarci Staw" utworzony został w celu ochrony stanowiska rzadkich w Polsce turzyc: strunowej i torfowej, na torfowisku mszarnym zarastającym jeziorko. Powierzchnia obiektu wynosi

4,91 ha, z czego na zarastające jeziorko przypada 3,75 ha, łąkę torfowiskową 0,74 ha, skrawki

gruntów ornych 0,42 ha. Rezerwat "Czarci Staw" położony jest w falistym terenie dennomorenowym,

w niedługiej wąskiej rynnie tworzącej kieszeń wielkiego kompleksu torfowisk, z którymi łączy się kanałem

wybiegającym z zarastającego jeziorka. Zbocze północno-zachodznie, opadające od nasypu szosy

Złotów-Zakrzewo jest dość strome, od strony południowo-wschodniej tworzą je fragmenty ozu polodowcowego

w formie falistych pagórków. Podłoże budują gliny zwałowe, podściełające także zbiornik jeziorny i torfowisko

warstwą nieprzepuszczalną. Jeziorko w rezerwacie podlega procesowi lądowienia na całej swojej powierzchni.

Świadczą o tym rozległe płaty z osoką aloesowatą i żabiściekiem pływającym. Proces zarastania postępował

od strony południowej, gdzie obecnie zalega złoże torfu z roślinnością mszarną. W kontakcie z otwartym

lustrem wody rozprzestrzenia się pło mszarne, które nasuwa się na powierzchnię jeziora. W starszych partiach

torfowiska na mszarze występują zakrzewienia i zadrzewienia tworzące florę zaroślową w sukcescji wodnej.

Flora tego niedużego obiektu nie jest bogata, tworzy ją zaledwie 135 gatunków roślin. Jednocześnie obejmuje

ona gatunki bardzo rzadkie, reliktowe, zagrożone wyginięciem i ginące. Do najcenniejszych roślin należą:

turzyce strunowa i torfowa, relikty glacjalne stanowiące obiekt ochrony. Ponadto należy wymienić

gatunki rzadkie, których byt związany jest z istnieniem określonych biotopów torfowiskowych o warunkach

ekologicznych nie zakłócanych przez czynniki zewnętrzne. Należą do nich: turzyca obła, bagienna,

trzcinnik prosty, rosiczka okrągłolistna, narecznica grzebieniasta, pływacz drobny.

Bogata jest lista mszaków, z tak rzadkim gatunkiem jak Philonotis caospitosa oraz grupa torfowców,

od gatunków wodnych, przez gatunki mszarów przejściowych w kilku odmianach, do gatunków mszarów

oligotroficznych. Zestawienie flory rezerwatu w rozbiciu na grupy systematyczne przedstawia się

następująco:

 

Wątrobowce - 6 gatunków

Mchy właściwe - 21 gatunków

Torfowce - 11 gatunków

_________________________

Razem mszaków 38 gatunków

 

Paprotniki - 6 gatunków

Nagozalążkowe - 2 gatunki

Jednoliścienne - 34 gatunki

Dwuliścienne - 55 gatunków

_______________________

Razem naczyniowe - 97 gatunków

 

Razem gatunków roślin 135.

 

W szacie roślinnej rezerwatu dominującą rolę odgrywają fitocenozy wodne, nadwodne i torfowiskowe.

Drugorzędną rolę spełnia roślinność zastępcza, występująca w małej części torfowiska użytkowanej

łąkowo. Na wypłyconym jeziorku, na całej jego powierzchni rozwinął się zespół żabiegościeku, w którym

dominują osoka aloeowata i żabiściek pływający. Jest to ostatnie stadium roślinności wodnej w lądowiejącym

jeziorze. W dalszej sukcesji rozprzestrzeniają się zbiorowiska szuwarowe, które kilkumetrową strefą

otaczają otwarte lustro wody. Są to szuwary szczególne w postaci mszaru szuwarowego czyli pływającego

na powierzchni wody kożucha.

Zrozumiałym jest że obiekt o charakterze ścisłej ochrony jakim jest "Czarci Staw" objęty jest stosownymi

zakazami, ograniczeniami i zaleceniami w celu jego ochrony. Podstawowy zakaz dotyczy wstępu do rezerwatu oraz

wykonywania jakichkolwiek czynności na jego terenie, z wyjątkiem tych, które uzna za stosowne Naczelny

Konserwator Przyrody. Inne zakazy dotyczą wycinki drzew zbiory runa leśnego, palenia ognisk koszenia traw

i wypasania bydła oraz zmiany stosunków wodnych. W przypadku ostatniego zakazu doszło do nietypowej sytuacji -

został od drastycznie naruszony, co być może nie pozostanie bez wpływy na stan rezerwatu. Problem w tym,

że sprawa dotyczy bobrów, a nie działalności ludzkiej. Zwierzęta te wybudowały na brzegu jeziora żeremie

i jednocześnie tamę na kanale odpływowym. Ponadto bobry powaliły wszystkie drzewa porastające brzegi

kanału i otulinę rezerwatu przylegającą do tego kanału. Czas pokaże, jaki wpływ działalność bobrów będzie

miała na ten cenny pod względem florystycznym obiekt. Z naszej strony musimy zadbać o to, by na teren

rezerwatu i obszar przylegający do niego nie trafiały śmieci oraz by położony został kres dzikiej, niekontrolowanej

wycince drzew. Niestety, taki proceder miał już miejsce w przeszłości i należy zadbać o to, by się nie powtórzył. Los rezerwatu jest i tak przesądzony, lądowienie jeziora jest zjawiskiem naturalnym i postępującym.

Od okresu ostatniego zlodowacenia w ten sposób na powierzchni Ziemi zanikło 75% wszystkich jezior.

W przyszłości "Czarci Staw" podzieli ich los .

Pomimo, że wstęp na teren rezerwatu jest zabroniony, to można go zwiedzać ze ścieżki biegnącej już poza obszarem chronionym. Jest piękny i ciekawy o każdej porze roku i dnia, serdecznie zapraszamy.

 

Antoni i Mirosław Szumińscy

Koło PKE w Złotowie

 

Polski Klub Ekologiczny Koło w Gnieźnie od wielu lat prowadzi działalność edukacyjną dla wszystkich mieszkańców Gniezna i powiatu gnieźnieńskiego poprzez - między innymi - organizowanie Gnieźnieńskich Prezentacji Ekologicznych , Gnieźnieńskiego Młodzieżowego Forum Ekologicznego , rajdów rowerowych i pieszych czy emitowanie co tydzień audycji radiowych w lokalnej rozgłośni Radio Gniezno 104,3 FM od 1998 r. Problemy związane z ekologią , szczególnie w wymiarze lokalnym , cieszą się dużym zainteresowaniem radiosłuchaczy .

Poniżej zamieszczam scenariusz audycji radiowej na temat rolnictwa ekologicznego , któremu poświęcone było Gnieźnieńskie Młodzieżowe Forum Ekologiczne zorganizowane 19 listopada 2002 r.

 

 

 

AUDYCJA RADIOWA

"Rolnictwo ekologiczne" 23.11.2002 r.

 

 

Uczeń I

Cześć !

Audycję Polskiego Klubu Ekologicznego Koło w Gnieźnie przygotowały uczennice Gimnazjum nr 4 w Gnieźnie : Ola , Gosia i Agnieszka pod kierunkiem pani mgr Marii Brykczyńskiej .

Tematem naszej audycji jest rolnictwo ekologiczne .

Słuchajcie uważnie , za tydzień konkurs !

 

Uczeń II

Efektem podpisania Agendy 21 na konferencji w Rio de Janeiro w 1992 r. jest wprowadzenie jej w różne dziedziny życia i dążenie do zrównoważonego rozwoju . Zasada zrównoważonego rozwoju dotyczy również , a może przede wszystkim rolnictwa . Aby to zrozumieć należy sobie zdać sprawę ze skutków środowiskowych i społecznych jakie przyniosło rolnictwo przemysłowe , które min. zmieniło krajobrazy , spowodowało degradację i zubożenie gleb , przyczyniło się do eutrofizacji wód powierzchniowych i zanikania bioróżnorodności na skutek używania nawozów mineralnych i pestycydów .

 

Uczeń III

Stało się jasne , że droga intensywnego rolnictwa jest ślepą uliczką dla ludzkości. Zaczęto stosować inne praktyki rolnicze , które są bardziej przyjazne środowisku i zdrowiu człowieka . Wszystkie te działania objęto pojęciem zrównoważonego rolnictwa , czyli rolnictwa produkującego wysokiej jakości żywność i inne produkty oraz usługi rolne uwzględniające strukturę gospodarczą i społeczną w taki sposób , że baza surowcowa zasobów odnawialnych i nieodnawialnych jest utrzymana .

 

Uczeń I

Jeżeli przyjrzymy się dokładnie definicji rolnictwa zrównoważonego to rolnictwo ekologiczne jest esencją tej definicji , gdyż stanowi ono system gospodarowania , którego celem jest produkcja żywności oraz innych surowców rolniczych , uwzględniająca lokalne warunki ekologiczne , społeczne i ekonomiczne .

Rolnictwo ekologiczne często określane jako : biologiczne , organiczne czy biodynamiczne - kieruje się trzema nadrzędnymi zasadami , są to :

żyzność gleby uważana za podstawę zdolności produkcyjnych

dążenie do zamknięcia obiegu materii - poprzez zrównoważenie produkcji roślinnej i zwierzęcej w gospodarstwie

różnorodność biologiczna sprzyjająca przywracaniu równowagi w środowisku produkcji

 

Uczeń II

Mówiąc prościej rolnictwo ekologiczne polega na zmianie sposobu uprawy roli . Metody stosowane w nim oparte są na :

właściwym doborze sąsiedztwa , czyli uprawie odpowiednich roślin obok siebie

zrezygnowaniu z monokultur roślinnych i zwierzęcych

maksymalnym wykorzystaniu organicznych odpadków i jak największym ich zwrocie do gleby , z której zostały wytworzone

zwalczaniu szkodników metodami biologicznymi

stosowaniu nawozów organicznych , w tym kompostu

 

A oto 10 zasad dobrego kompostowania :

Nie wrzucaj bioodpadów do zagłębień i dołów w ziemi , gdyż efektem rozkładu będzie gnicie i nieprzyjemne zapachy .

Stos kompostowy układaj na stałym i ocienionym placu kompostowym w otoczeniu bzu czarnego , leszczyny , morwy i brzozy .

Nigdy nie układaj pryzmy kompostowej na podłożu z betonu , z kamienia, gdyż przetwarzana biomasa musi mieć styczność z organizmami glebowymi .

Unikaj posadowienia pryzmy w pobliżu drzew iglastych i orzecha włoskiego - hamują proces humifikacji .

Na warstwie spodniej pryzmy umieszczaj bioodpady strukturalne , np. starą słomę , zaś skoszoną trawę z trawników układaj w cienkiej warstwie na przemian z innymi grubszymi, bioodpadami .

Dla przyśpieszenia humifikacji kolejne warstwy dokładanych bioodpadów przesypuj dojrzałym kompostem - najlepiej kompostem humusowym .

Często "przerabiaj" pryzmy , gdyż sprzyja to ich napowietrzaniu oraz optymalizacji przemian mikroorganicznych .

Kontroluj temperaturę stosu , pamiętając o dopuszczalności jej samonagrzewania do 55 C , zaś dżdżownice i wazonkowce będą przenikały do Twojej pryzmy gdy temperatura samoczynnie ustabilizuje się poniżej 25 C .

Bezwzględnie chroń pryzmę przed opadami atmosferycznymi i utratą ciepła - okrywając ją przynajmniej 10 cm warstwą słomy .

Sukces kompostowania Twoich bioodpadów nastąpi wówczas , jeżeli dojrzały kompost będzie miał barwę ciemnobrunatną , stan sypki i wydzielał przyjemny zapach , co uzależnione jest od Twojej wiedzy , pracy i cierpliwości .

 

 

Uczeń III

Rolnictwo ekologiczne to nie tylko produkcja żywności ,lecz także dbałość o środowisko :

zakładanie i pielęgnacja zadrzewień śródpolnych

utrzymywanie miedz

ochrona strumieni i oczek wodnych

zachowanie bogactwa roślinności łąk i pastwisk

 

Uczeń I

Produkty rolnictwa ekologicznego są :

pełnowartościowe

wolne od konserwantów , sztucznych barwników i innych dodatków

odpowiednio opakowane i przechowywane

 

Uczeń

Żywność ekologiczna pochodzi ze źródeł znanych i sprawdzonych , nie jest więc żywnością "anonimową" . W Polsce - dwie organizacje rolnictwa ekologicznego działają według kryteriów europejskich :

Stowarzyszenie Producentów Żywności Metodami Ekologicznymi EKOLAND , z siedzibą w Przysieku koło Torunia

Polskie Towarzystwo Rolnictwa Ekologicznego w Lublinie

 

Uczeń

Nadają one zrzeszonym rolnikom "atesty na produkty pochodzące z kontrolowanego gospodarstwa ekologicznego" ważne jeden rok . Tak więc żywność ekologiczna znajduje się w sklepach współpracujących bezpośrednio z konkretnymi rolnikami należącymi do EKOLANDU i Polskiego Towarzystwa Ekologicznego . Każdy sprzedawca powinien oraz klient może sprawdzić czy producent posiada aktualny atest jednej z dwu wspomnianych organizacji .

 

 

Uczeń II

Na świecie rozwój rolnictwa ekologicznego datuje się od lat 60-tych , lecz gwałtowny wzrost gospodarstw ma miejsce w latach 80-tych . W 1972 zawiązała się Międzynarodowa Federacja Rolnictwa Ekologicznego , która opracowała kryteria rolnictwa . Pierwsza ich wersja została opublikowana w 1984 r. i od tego czasu można mówić o zdefiniowaniu systemu rolnictwa ekologicznego . Obecnie Federacja liczy ok. 700 organizacji z ponad 100 krajów z całego świata .

W Polsce członkami Federacji są min. Ekoland oraz Polski Klub Ekologiczny Koło Miejskie w Gliwicach .

 

 

Uczeń III

Rolnictwo ekologiczne w Polsce rozwija się od 1983 r. . Stanowi najlepszą szansę wykorzystania naszego ekstensywnego i rozdrobnionego rolnictwa , opartego na chłopskim gospodarstwie rodzinnym i dającym zatrudnienie ok. 27 % ludzi .

W 2000 r. zanotowano 1419 gospodarstw stosujących oficjalne kryteria rolnictwa ekologicznego o pow. 22 tys. ha . Najwięcej gospodarstw ekologicznych jest we Włoszech - ok. 51 tys. , Austrii - ok.19 tys. , Hiszpanii i Niemiec - ok.13 tys.

 

Uczeń I

 

W 1998 r. powstała w Polsce Koalicja na Rzecz Rozwoju Rolnictwa Ekologicznego utworzona przez organizacje i instytucje zainteresowane rolnictwem ekologicznym .

Program Koalicji obejmuje trzy podstawowe strefy działania :

podnoszenie świadomości rolnictwa ekologicznego

inicjatywy prowadzące do stworzenia preferencji dla rolnictwa ekologicznego

dążenie do zwiększenia udziału produktów ekologicznych w konsumpcji

Wszystkie one są prowadzone równocześnie , ze zwróceniem szczególnej uwagi na pozyskanie elit politycznych i społeczno-gospodarczych dla idei rozwoju rolnictwa ekologicznego w Polsce .

 

Uczeń II

Koalicja uznała , że niepodważalnym priorytetem jest doprowadzenie do stworzenia prawnych podstaw rolnictwa ekologicznego . Jej aktywny udział w tym procesie polegał na zgłoszeniu uwag do projektów opracowań rządowych : "Spójna polityka strukturalna rozwoju obszarów wiejskich i rolnictwa" i ustawy o rolnictwie ekologicznym .

 

Uczeń III

Rolę rolnictwa biodynamicznego zauważył także prezydent RP Aleksander Kwaśniewski .

W Pałacu Prezydenckim podczas ekofestynu promującego rolnictwo ekologiczne wygłosił przemówienie , w którym powiedział min. :

" rolnictwo ekologiczne , traktowane do niedawna jako hobby , staje się obecnie jedną z poważnych odpowiedzi na różnorodne zagrożenia , jakie pojawiły się w drugiej połowie dwudziestego wieku , a które - jeśli nie zaczniemy im zapobiegać - będą niebezpiecznie narastać w XXI wieku .Społeczeństwa są coraz bardziej świadome , jaką wielką wartość stanowią środowisko naturalne i dobrej jakości , a zatem bezpieczna żywność . Rolnictwo ekologiczne gwarantuje zrównoważony rozwój , przyjazny konsumentom i środowisku .

(...) W roku 2001 - pierwszym roku nowego , trzeciego tysiąclecia - polscy rolnicy ekologiczni doczekali się regulacji prawnych takich , jakie zostały wprowadzone w Unii w roku 1991 .(...)

Nie wątpię , że produkty rolnictwa ekologicznego będą poszukiwane na rynku krajowym , tak jak już są popularne na wielu rynkach zagranicznych . Wraz ze wzrostem świadomości i zamożności społeczeństwa będzie wzrastało na nie zapotrzebowanie..."

 

Uczeń I

Podsumowując , przypomnijmy najważniejsze informacje .

 

Ekologiczne metody produkcji żywności są optymalnym połączeniem działań na rzecz ochrony zdrowia , społeczeństwa i środowiska . Jest to system zrównoważony pod względem :

ekologicznym - nie obciąża środowiska w stopniu większym niż naturalne ekosystemy ,

ekonomicznym - jest w dużym stopniu niezależny od nakładów zewnętrznych ,

społecznym - umożliwia zachowanie oraz rozwój wsi i rolnictwa jako wartości społecznych i kulturowych . Produkcja tego rodzaju żywności w Unii Europejskiej jest regulowana rozporządzeniem , czyli aktem prawnym najwyższej rangi .

Dlaczego wybierać żywność ekologiczną ?

Coraz więcej osób przekonuje się , że wybierając produkty przyjazne środowisku można dopomóc w rozwiązywaniu wielu problemów środowiskowych .

Kupując żywność ekologiczną Ty również możesz pomóc w ratowaniu środowiska , a jednocześnie dostarczasz sobie i swojej rodzinie zdrową , wysokiej jakości żywność .

 

Uczeń II

19 listopada w auli Liceum Medycznego odbyło się kolejne Gnieźnieńskie Młodzieżowe Forum Ekologiczne zorganizowane przez Polski Klub Ekologiczny Koło w Gnieźnie , które w całości poświęcono rolnictwu ekologicznemu . Do udziału w Forum zaproszono wszystkie szkoły ponadgimnazjalne oraz trzecie klasy gimnazjalne Gniezna i powiatu gnieźnieńskiego .

Na zaproszenie odpowiedziało aż 27 szkół .

 

Uczeń III

Referaty wygłosili przedstawiciele Ekolandu .

Pierwszy wystąpił pan Mieczysław Babalski - v-ce przewodniczący Stowarzyszenia Ekoland z prelekcją "Co to jest rolnictwo ekologiczne".

Jako drugi - pan Tadeusz Szynkiewicz - sekretarz Oddziału Kujawsko - Pomorskiego Stowarzyszenia Ekoland omówił "Rolnictwo ekologiczne - produkcja żywności najwyższej jakości".

Trzeci referat wygłosiła pani Karina Dunajska - doradca w zakresie rolnictwa ekologicznego w Przysieku na temat "Rolnictwo ekologiczne w Polsce i Europie" .

Oprócz prelekcji zaprezentowano żywność ekologiczną wyprodukowaną w Ekolandzie , którą następnie uczestnicy Forum mogli zakupić . Rozdano także liczne materiały informacyjne oraz opracowania książkowe pogłębiające wiedzę o rolnictwie ekologicznym i żywności ekologicznej .

 

Uczeń I

Dziękujemy wszystkim za uwagę i jednocześnie cieszymy się , że Radio Gniezno umożliwiło nam zrealizowanie tej audycji , w której wykorzystałyśmy informacje zawarte w Biuletynach Regionalnego Centrum Ekologicznego na Europę Środkową i Wschodnią , Biuletynach Polskiego Klubu Ekologicznego Okręgu Wielkopolskiego "Ten Świat" ,ogólnopolskiego biuletynu PKE , materiałach PKE Koło Miejskie w Gliwicach oraz internecie Wirtualna Polska .

 

 

Maria Brykczyńska

Prezes Koła PKE w Gnieźnie