Ten Świat 2(59) 2004



Ten Świat nr 2(59)2004

www.most.org.pl/pke-ow
www.pke.mpmnet.one.pl

 

Nasze działania

 

Turniej ekologiczny 2004 <= kliknij aby przejsc do tematu

Rozstrzygnięcie konkursu fotograficznego "Las w obiektywie" <= kliknij aby przejsc do tematu

List otwarty do Ministra Środowiska <= kliknij aby przejsc do tematu

Czy potrafimy ocalić ginący gatunek traszki <= kliknij aby przejsc do tematu

Nielegalna wycinka lasu nad Maltą <= kliknij aby przejsc do tematu

W obronie rezerwatu "Dębina" <= kliknij aby przejsc do tematu

 

Ochrona środowiska

 

O potrzebie ochrony bezkręgowców <= kliknij aby przejsc do tematu

Wielkopolski Park Narodowy "perła wielkopolskiej przyrody" <= kliknij aby przejsc do tematu

Leśny Kompleks Promocyjny "Lasy Rychtalskie" <= kliknij aby przejsc do tematu

 

Informacje o Kołach

 

Powiatowy turniej ekologiczny w Karniszewie <= kliknij aby przejsc do tematu

Tajemnice kamiennego kregu w Grodnie <= kliknij aby przejsc do tematu

Jeziora - co im zagraża? <= kliknij aby przejsc do tematu

 

Edukacja ekologiczna

 

Kwadrans na zastanowienie <= kliknij aby przejsc do tematu

Wybrane kolekcje botaniczne Wielkopolski <= kliknij aby przejsc do tematu

Edukacja przyrodniczoleśna w wielkopolskich lasach <= kliknij aby przejsc do tematu

Treści ekologiczne w nauczaniu języka angielskiego <= kliknij aby przejsc do tematu

Maszyny i urządzenia w gospodarce leśnej <= kliknij aby przejsc do tematu

Ptaki w wielkopolskich lasach <= kliknij aby przejsc do tematu

 

Na okładce: fotografie wykonane przez laureatów konkursu

"Las w Obiektywie"

Autorzy: A - Izabela Boczkowska, B - Krzysztof Szwakopf, C - Henryk Wojtysiak,

D - Joanna Ratajczak, E - Krzysztof Świgoń, F - Tomasz Frankiewicz

 

 

 

Numer zredagowali: Andrzej M. Jagodziński. Marek Smolarkiewicz Rysunki: Anna Szloser

 

 

 

 

 

 
 
 

Turniej Ekologiczny 2004

 

 

 

Składamy gratulacje autorom wyróżnionych prac:

•  Annie Kabale - "Perły wielkopolskiego szlaku"

•  Oldze Musielak - "Monografia maku polnego"

•  Agnieszce Pawlickiej - "Szlakiem rowerowym po ziemi leszczyńskiej"

•  Marlenie Turczyńskiej - "Szlakiem powiatu gostyńskiego..."

•  Witoldowi Waligórze - "Projekt przyrodniczej trasy rowerowej"

Opiekunom uczestników serdecznie dziękujemy.

 

 
 

 

 

 

 

Rozstrzygnięcie konkursu fotograficznego

"Las w obiektywie"

Na tegoroczny konkurs nadesłano 335 prac. Pełne wyniki są zamieszczone na naszej stronie internetowej, poniżej podajemy nazwiska osób, które zajęły najwyższe lokaty. Zdjęcia oceniała komisja, w której skład weszli przedstawiciele różnych zawodów, reprezentujący odmienne spojrzenia.

•  Simon Bos, European Voluntary Service

•  Andrzej Jagodziński, leśnik

•  Hanna Mazur, plastyk

•  Marek Smolarkiewicz, biolog

•  Anna Szloser, architekt

•  Heidi Taubler, European Voluntary Service

•  Danuta Zawadzka, filolog

Punktacja każdego zdjęcia jest średnią ich ocen, dokonaną w skali 1 - 10. Na podkreślenie zasługuje duże zainteresowanie, jakie towarzyszyło konkursowi - odpowiedzieliśmy na wszystkie otrzymane w tej sprawie e-maile, a niektóre osoby kontaktowały się z nami wielokrotnie. Większość uczestników to Wielkopolanie, nie zabrakło jednak prac nadesłanych z innych części Polski - od Sopotu, do Rzeszowa. Niektóre z wyróżnionych zdjęć zamieszczamy na okładce, po jej zewnętrznej i wewnętrznych stronach. Zwycięzcom gratulujemy, wszystkich zapraszamy do udziału w przyszłym roku.

W imieniu Zarządu Okręgu Wielkopolskiego PKE

Marek Smolarkiewicz

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Imię i nazwisko

Tytuł

Pkt

Amadeusz Jackiewicz

"Kwaśny deszcz"

9,71

Izabela Boczkowska

"Rozlewisko"

9,43

Krzysztof Szwakopf

"Dziękioł w dziupli"

9,43

Sebastian Duda

"Mgły Aralon 1"

9,36

Sebastian Duda

"Mgły Aralon 6"

9,21

Henryk Wojtysiak

"Las jesienią"

9,21

Joanna Ratajczak

"W płomieniach liścio... "

9,21

Krzysztof Swigoń

"Wysepka"

9,14

Sebastian Duda

"Mgły Aralon 2"

9,00

Sebastian Duda

"Mgły Aralon 8"

8,93

Henryk Wojtysiak

"Dwie zrośnięte sosny"

8,93

Sebastian Duda

"Mgły Aralon 7"

8,79

Tomasz Frankiewicz

"W drodze do Sanktuarium"

8,79

Agata Ożarowska

"Uśmiech wiosny"

8,79

Henryk Wojtysiak

"Puszcza notecka"

8,71

Michał Białek

"Wrzesień, grzyby i zaskroniec"

8,71

Maja Kostuń

"Zima"

8,71

Krzysztof Świgoń

"Cisza"

8,71

Sebastian Duda

"Mgły Aralon 3"

8,57

Tomasz Frankiewicz

"Złoty las"

8,57

Michał Wiśniewski

"Kora"

8,57

Sebastian Duda

"Mgły Aralon 5"

8,50

Henryk Wojtysiak

"Stara sosna"

8,50

Joanna Ratajczak

"Koncert czas zacząć..."

8,50

Przemysław Woźniak

"Sieć"

8,50

Michał Białek

"Wiosennie w grądzie"

8,50

Sebastian Duda

"Mgły Aralon 4"

8,43

Joanna Ratajczak

"Wiewiórka 2"

8,43

Tomasz Frankiewicz

"Święty Graal"

8,36

Henryk Wojtysiak

"Śnieżycowy Jar"

8,36

Michał Wiśniewski

"Leśna proca"

8,36

Agata Ożarowska

"Ku słońcu..."

8,36

Joanna Ratajczak

"Wiewiórka 1"

8,29

Michał Białek

"Gadzi spokój"

8,29

Joanna Ratajczak

"Śniadanko"

8,21

Maja Kostuń

"Szadź 2"

8,21

Henryk Milewski

"Leśne klejnoty 2"

8,21

Marcin Sulwiński

"Niedługo urosnę..."

8,21

Marcin Sulwiński

"Jak grzyby po deszczu..."

8,21

Maria Kępa

 

8,21

Bogdan Brydak

" Zielono mi"

8,14

Bogdan Brydak

"Bukowe impresje"

8,14

Joanna Ratajczak

"W oczekiwaniu na..."

8,14

Joanna Ratajczak

"Wiewiórka 3"

8,14

Michał Wiśniewski

"Zaginione piórko

8,14

Tomasz Frankiewicz

"Dzień przed Sabatem Czarownic"

8,07

Tomasz Frankiewicz

"Upadek"

8,07

Joanna Ratajczak

"Tajemnica"

8,07

Przemysław Woźniak

"Reumatyk"

8,07

Bogdan Brydak

"Dzień się budzi z wiosną"

8,00

Berta Borowczak

"Strumień"

8,00

Agata Ożarowska

"...mój mały świat..."

8,00

 

 

 

  List otwarty do Ministra Środowiska

Komu przeszkadzają organizacje ekologiczne?

 

14 września 2004 roku Przewodniczący Rad Gospodarki Wodnej Regionów Wodnych przedstawili Ministrowi Środowiska swoje stanowisko dotyczące strategicznych problemów gospodarki wodnej, składające się z pięciu punktów.

Punkt 2), dotyczący organizacji ekologicznych, cytuję w całości, w dosłownym brzmieniu:

"2) Uleganie presji organizacjom ekologicznym nie może być receptą na rozwój zrównoważony w gospodarce wodnej jak również częste przedkładanie ich interesu nad interesami człowieka. Niezbędne jest wypracowanie standardów w realizacji zrównoważonego rozwoju gospodarki wodnej."

Pod tekstem widnieją podpisy:

•  pana Lecha Pieczyńskiego, Przewodniczącego Rady Gospodarki Wodnej Regionu Wodnego Dolnej Odry i Pomorza Zachodniego,

•  pana Alfreda Dubickiego, Przewodniczącego Rady Gospodarki Wodnej Regionu Wodnego Środkowej Odry,

•  pana Adama Zielińskiego, Przewodniczącego Rady Gospodarki Wodnej Regionu Wodnego Dolnej Wisły,

•  pana Tadeusza Bednarczyka, Przewodniczącego Rady Gospodarki Wodnej Regionu Wodnego Górnej Wisły,

•  pana Ryszarda Jakubowskiego, Przewodniczącego Rady Gospodarki Wodnej Regionu Wodnego Małej Wisły,

•  pana Stanisława Staniszewskiego, Przewodniczącego Rady Gospodarki Wodnej Regionu Wodnego Górnej Odry

•  oraz pana Andrzeja Kuligowskiego, Sekretarza Rady Gospodarki Wodnej Regionu Wodnego Warty, który zasiada w Radzie jako przedstawiciel Polskiego Związku Wędkarskiego - Okręg w Poznaniu.

Treść oświadczenia nie była konsultowana z Radą Gospodarki Wodnej Regionu Wodnego Warty, a jej członkowie dowiedzieli się o nim ex post. Nie wdając się w merytoryczną polemikę z jego treścią, w imieniu Zarządu Okręgu Wielkopolskiego Polskiego Klubu Ekologicznego oświadczam, że nasza organizacja nie przedkłada swojego interesu nad interesy człowieka , lecz zgodnie z ustawą Prawo o stowarzyszeniach działa i wypowiada się publicznie w tych sprawach, które wyznacza nasz Statut.

Marek Smolarkiewicz

członek Rady Gospodarki Wodnej Regionu Wodnego Warty

prezes Zarządu Okręgu Wielkopolskiego PKE

 

 

........................

Czy potrafimy ocalić ginący gatunek traszki?

 

O pilnej potrzebie ochrony płazów pisaliśmy już kilkakrotnie. W ostatnim numerze, w artykule "Traszka grzebieniasta w Poznaniu" postulowałem utworzenie użytku ekologicznego przy ul. Piastowskiej w celu ochrony miejsca rozrodu tego wymierającego gatunku. Niestety, opinia wielkopolskiego Konserwatora Przyrody jest w tej sprawie negatywna. Pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć fragment pisma Konserwatora do PKE z 25.06.04 r. : "to stanowisko (chodzi o stanowisko traszki - przypis M.Z.) już obecnie podlega ochronie na mocy art. 52 ust. 1 pkt 4 ustawy o ochronie przyrody". Ów 52 artykuł dotyczy odpowiedzialności za niszczenie siedlisk dziko żyjących, objętych ochroną gatunkową zwierząt. Zacytujmy jeszcze jedno, może najistotniejsze zdanie: "aktualny jego stan (stanowiska traszki- przypis M.Z.) (...) wskazuje, że nie ma potrzeby dodatkowego jego zabezpieczenia poprzez tworzenie użytku ekologicznego."

Jak wspomniałem w poprzednim artykule, w sąsiedztwie stanowiska traszki na Dębinie znajdował się staw, który został zasypany. Jest on jeszcze widoczny na planie Poznania z roku 1984; znajduje się tuż przy ulicy Bema (aktualnie Droga Dębińska). W tym miejscu, obecnie suchym, zaśmieconym, porośniętym roślinnością ruderalną, niegdyś licznie odbywały gody chronione prawem płazy: traszka grzebieniasta, traszka zwyczajna, kumak nizinny, żaba moczarowa oraz inne. Zastanówmy się - czy ochrona gatunkowa ocaliła te zwierzęta? Czy wszczęto postępowanie wyjaśniające przeciwko sprawcom zasypania stawu? A może ówczesny Konserwator Przyrody nakazał odłowienie zagrożonych zwierząt i przeniesienie ich w inne miejsce?.

Przykład inny: również w Poznaniu dwa lata temu w basenie przeciwpożarowym przy ulicy Poznańskiej licznie odbywały gody chronione prawem traszki zwyczajne. Liczbę godujących osobników herpetolog dr M. Rybacki szacował na ponad 1000. Zbiornik ten został zasypany wraz z traszkami. Obecnie w tym miejscu parkują samochody. Czy podobne wydarzenie mogłoby się zdarzyć na terenie użytku ekologicznego lub rezerwatu?

Wspominanie tych smutnych wydarzeń ma sens tylko wtedy, gdy służy wnioskom na przyszłość. Zdajemy sobie sprawę, że ochrona drobnych zwierząt w mieście jest bardzo trudna, czasami nawet niemożliwa. W obliczu brutalnych form antropopresji stosowanie przepisów o ochronie gatunkowej spotyka się ze sprzeciwem społecznym. Członkowie PKE - Rataje uważają, że ochrona zwierząt zasiedlających użytki ekologiczne lub rezerwaty jest łatwiejsza i skuteczniejsza. Staw przy ul. Piastowskiej jest ostoją, miejscem rozmnażania rzadkich gatunków zwierząt, zatem powinien stać się użytkiem ekologicznym na mocy art. 42 ustawy o ochronie przyrody. Działacze PKE - słuchacze X Liceum dla Dorosłych opiekują się tym zbiornikiem, w bieżącym roku dwukrotnie sprzątali jego otoczenie - ale kluczowe znaczenie dla jego przyszłości będą miały decyzje władz o jego ochronie. Utworzenie użytku ekologicznego następuje w drodze rozporządzenia wojewody albo uchwały rady gminy.

Jednocześnie z walką o ochronę wspomnianego stawu Zarząd Okręgu Wielkopolskiego PKE podjął starania, by w przyszłości aktywnie chronić traszkę grzebieniastą w naszym regionie. Zamierzamy hodować traszki i następnie wypuszczać na wolność młode, urodzone w niewoli osobniki. Mamy nadzieję, że ta inicjatywa spotka się z życzliwością władz.

 

mgr Marek Zawadzki

prezes Koła PKE Poznań - Rataje

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

 

Nielegalna wycinka lasu nad Maltą wciąż czeka na wyjaśnienie

Bulwersującą sprawę wycinki drzewostanu nad zbiornikiem Malta w Poznaniu poruszamy w kolejnych wydaniach "Tego Świata", poczynając od numeru 2(55)2003. Nie jest to zresztą tylko relacja, Okręg Wielkopolski PKE występuje w charakterze pokrzywdzonego w prowadzonym w tej sprawie śledztwie, mając dostęp do dokumentacji i prawo wnoszenia zażaleń, z którego ochoczo korzystamy. Zabronione jest ujawnianie szczegółów postępowania przed jego zakończeniem, dlatego ograniczymy się do pokazania, jak ewoluowały poglądy Gazety Wyborczej w tej sprawie. Przedstawiamy dwa spośród czterech znanych nam artykułów na ten temat: pierwszy i ostatni.

 

Skany artykułów

 

 

Sprostowanie do artykułu z 13 sierpnia 2004 roku, którego zamieszczenia Gazeta Wyborcza odmówiła.

Szanowni Czytelnicy Gazety Wyborczej,

okolice zbiornika Malta i pobliskich lasów są dla tysięcy Poznaniaków miejscem odpoczynku, w którym znajdują ucieczkę od wielkomiejskiego zgiełku. Sam zbiornik - choć sztuczny i brudny - stanowi namiastkę jeziora, a rozległe lasy i towarzyszące im zadrzewienia izolują od hałasu, dają poczucie kontaktu z przyrodą i wytwarzają specyficzny, leśny mikroklimat pozwalający odetchnąć świeżym powietrzem. Zwartego drzewostanu z krzewami, runem i wilgotną glebą nie zastąpią pojedyncze drzewa sadzone przecież obficie na osiedlach pomiędzy asfaltowymi drogami i parkingami - las w centrum wielkiego miasta to skarb, który należy chronić i barbarzyńcą jest ten, kto go niszczy.

Rada Miasta Poznania widocznie wyszła z tego samego założenia, uchwalając 23.04.2002roku przeznaczenie terenu przy Kopcu Wolności, u zbiegu ulic Wiankowej z ówczesną Majakowskiego pod zieleń publiczną, dopuszczając urządzenie miejsc postojowych pod warunkiem zachowania istniejącego drzewostanu. Czy można posądzić poznańskich Radnych o taką niefrasobliwość, by nakazywali chronić drzewostan, który nie istnieje? Z pewnością nie. Zezwolenie na wycinkę 24 topoli (rzekomo jedynych drzew na tym terenie) wydano 23. 12.2002r. Dokładnie po 8 miesiącach! Drzewa nie umierają tak szybko, a tym bardziej 24 jednocześnie.

Polski Klub Ekologiczny zaprotestował przeciwko tej wycince, dokonanej przez Spółkę Malta-ski w celu zbudowania na tym terenie płatnego parkingu. Od początku naszej interwencji Gazeta Wyborcza relacjonowała te zdarzenia poświęcając im przynajmniej 4 artykuły. Pierwsze dwa napisane były dość obiektywnie, zgodnie z zasadami sztuki dziennikarskiej przedstawiając różne poglądy na ten temat - w tym nasz. Ostatnio jednak treść relacji stała się tak tendencyjna, pochwalając rozpoczęcie inwestycji, której legalność jest wątpliwa, iż zmusiło nas to do skorzystania z prawa do sprostowania:

•  nieprawdą jest, jakoby Polski Klub Ekologiczny kiedykolwiek protestował przeciwko wycince starych topól - niektóre, stare okazy mogą być niebezpieczne i oczywiście trzeba je usuwać, lecz nie wolno przy tym niszczyć całego lasu. Pozytywnym przykładem jest niedawna akcja, przeprowadzona w lesie dębińskim, gdzie "chirurgicznym cięciem", wykonanym z drabin strażackich usunięto stare topole nie naruszając pozostałego drzewostanu,

•  nieprawdą jest, jakoby na tym terenie rosły tylko 24 chore topole, na wycinkę których Inwestor uzyskał zezwolenie; według naszego szacunku, dokonanego na podstawie analizy zdjęć lotniczych, rosło tam nawet ponad 90 drzew. Prokuratura umorzyła śledztwo oparte na zeznaniach pracowników Malta-ski - tych samych, którzy dokonali wycinki. Sąd jednak uchylił decyzję i nakazał zbadać zdjęcia (IV Kol 751/03), czego dotąd nie zrobiono. Prokuratura Okręgowa nakazała rozpatrzyć nasze zażalenie do 30.06.2004r. - i tego nie wykonano. Natomiast dziennikarz Gazety zna odpowiedź na pytanie, które Sąd kazał zbadać!

•  nazwanie przyczyn opóźnienia budowy "powodami formalnymi" jest eufemizmem - była to zwykła samowola budowlana. Malta-ski po nielegalnej wycince drzewostanu przystąpiła do nielegalnej budowy drenażu i Nadzór Budowlany nakazał go rozebrać.

•  Usłużne zamieszczenie w artykule cennika opłat parkingowych pozostawiamy ocenie samych Czytelników.

 

Polski Klub Ekologiczny

Marek Smolarkiewicz - prezes Okręgu Wielkopolskiego

e-mail ekowielkopolska@wp.pl

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

 

W obronie rezerwatu "Dębina" pod Wągrowcem.

Czy błędna gospodarka leśna w zagrozi rezerwatowi?

Lasy dębowo - grabowe, czyli grądy, nazywane przez fitosocjologów Galio - Carpinetum , przed wiekami pokrywały przeważającą część obszaru Polski. Rosnąc na żyznych i umiarkowanie wilgotnych siedliskach padały pod siekierami ówczesnych drwali czy rolników, dążących do pozyskania nowych gruntów pod uprawy. Dzieła zniszczenia dopełniła gospodarka leśna, która w myśl powszechnie do niedawna wyznawanej doktryny faworyzowania sosny, jako gatunku przynoszącego największe korzyści gospodarcze, prowadziła do obsadzania nią także siedlisk grądowych. Kwaśne produkty rozkładu igieł

 

sosnowych degradują glebę niszcząc siedlisko. Dziś lasy dębowo - grabowe są w Wielkopolsce dość rzadkie, a przypuszczalnie najlepiej zachowanym fragmentem jest rezerwat "Dębina".

Zajmuje on powierzchnię 30,39 ha, położony jest na terenie Leśnictwa Dębina w Nadleśnictwie Durowo. Utworzono go 30 kwietnia 1957 roku w celu zachowania ze względów naukowych i dydaktycznych fragmentu lasu dębowo-grabowego, o charakterze naturalnym, z udziałem innych gatunków. W rezerwacie występuje urozmaicone pod względem gatunkowym runo leśne, ze stanowiskami niektórych rzadkich roślin. Zdecydowanie największą powierzchnię zajmuje w nim właśnie grąd. Najpiękniejszy jest wiosną, gdy masowo kwitną zawilce, kokorycze, ziarnopłony, jego runo przypomina barwny, kwiecisty dywan.

Błędem byłoby jednak sądzić, że ochrona rezerwatowa usunie wszystkie zagrożenia. Dokonujące się w cały naszym regionie procesy tzw. stepowienia, nadmiernego odpływu wód i przesuszania gruntów, dotykają także obszary chronione. Samoistne zanikanie drobnych zbiorników wodnych jest namacalnym tego dowodem.

Nic też dziwnego, że w Programie ochrony przyrody* skutki stepowienia uznano za podstawowe zagrożenie rezerwatu. A problem nie jest nowy: według Protokołu Komisji Techniczno- Naukowej* z 8.IX.1992r., sprawę zamierania starych dębów, przy równoczesnym braku odnawiania się tego gatunku postanowiono skierować do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody, by powołał zespół naukowców, którzy powinni podjąć decyzję co do dalszego postępowania w drzewostanie. Ta sama komisja zdecydowała o powiększeniu otuliny rezerwatu stwierdzając, że mogą być w niej wykonywane normalne zabiegi leśno - gospodarcze, za wyjątkiem zrębów zupełnych.

Tyle historii, czas na współczesność.

Zwiedzając rezerwat, w jego otulinie spotykamy widok kuriozalny: oto widzimy tablicę (będącą, jak na ironię, częścią tzw. ścieżki przyrodniczo - dydaktycznej), zatytułowaną " Uprawa leśna bukowa" (fot. 1). Widzimy tam wycięte w drzewostanie gniazdo, obsadzone bukiem! Gatunkiem całkowicie obcym w grądzie. Młode buki wkrótce zaczną owocować, a zwierzęta rozniosą ich nasiona po rezerwacie, gdzie niektóre będą zapewne kiełkowały. Za to na samym zrębie przyroda goi zadaną jej ranę - pod sztucznie posadzonymi bukami masowo wyrastają graby, główny składnik grądu (fot.2).

Fot. 1 Tablica informująca o posadzeniu bukowego lasu gospodarczego w otulinie rezerwatu "Dębina" (M. Smolarkiewicz)

Fot. 2 Sztucznie posadzony buk (a) i spontanicznie wysiewający się grab (b), gatunek właściwy dla grądu (M. Smolarkiewicz)

Nietrudno odgadnąć, z jakiego powodu ktoś zadecydował o takim właśnie nasadzeniu - przecież jak Wielkopolska długa i szeroka, leśnicy ostatnio wszędzie sadzą buki (niekoniecznie w obrębie naturalnego zasięgu) i na dodatek modrzewie, będące gatunkiem górskim, na nizinach naturalnie w ogóle nie występującym. Tak wiec jesteśmy pewnie świadkami kolejnej, chwilowej zapewne doktryny: po epoce wszechobecnej sosny, lasy musiały przeżyć epizod z dębem czerwonym (gatunek północnoamerykański, konia z rzędem temu, kto zrozumie, po co go wprowadzano), obecnie mamy czasy dziwnej hybrydy bukowo - modrzewiowej.

Powracając jednak do rezerwatu "Dębina" i jego otuliny, nie sposób być wyrozumiałym i przejść do porządku dziennego nad szkodliwym i niedopuszczalnym bukowym nasadzeniem; tu naruszono nie tylko zdrowy rozsądek, ale i prawo.

Wspominany wyżej Program ochrony przyrody* zaleca "pozostawienie naturalnych drzewostanów dębowych procesom naturalnej sukcesji. Rozporządzenie Wojewody nr 45/2001 mówi o "prowadzeniu ... zabiegów pielęgnacyjnych odnowień w gniazdach poprzez usuwanie samosiewu innych gatunków" oraz o "dokonywaniu odnowień dębu sadzonkami z nasion zebranych w rezerwacie".

Są to oczywiście zalecenia dotyczące rezerwatu, nie zaś jego otuliny. Jak jednak pogodzić daleko idącą troskę o rezerwat, o naturalny przebieg odnowienia grądu, zalecenie stosowania sadzonek z miejscowego pochodzenia i usuwania samosiewu innych gatunków, z bezmyślnym wprowadzeniem na samo jego obrzeże obcego i nienaturalnego w tym środowisku buka?

Tego nie da się usprawiedliwić, dlatego występujemy do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Pile oraz do Nadleśnictwa Durowo z wnioskiem o natychmiastowe usunięcie buków, przypominając, że stwarzanie zagrożenia środowiska w otulinie rezerwatu jest karalne.

Otulina - strefa ochronna, granicząca z formą ochrony przyrody i wyznaczona dla niej indywidualnie w celu zabezpieczenia przed zagrożeniami zewnętrznymi wynikającymi z działalności człowieka. (Ustawa o ochronie przyrody)

 

 

 

 

Mianem grądów określa się w Polsce wielogatunkowe lasy liściaste siedlisk mezo- i eutroficznych świeżych lub lekko wilgotnych. ...drzewostan tych lasów tworzą głównie: dąb szypułkowy, grab zwyczajny i lipa drobnolistna przy mniejszym lub większym współudziale innych gatunków drzew. (...) szczególne znaczenie dla specyfiki zbiorowiska, zarówno jego struktury, jak fenologii i innych cech, ma grab.(...) grądy na większości terytorium Polski, poza wyższymi piętrami w górach oraz obszarem pomorskim, stanowią dominujący przestrzennie typ roślinności naturalnej, który można określić jako typ zonalny i klimaksowy.

Zespoły leśne Polski, Jan Marek Matuszkiewicz, PWN 2002

 

mgr Marek Smolarkiewicz

Polski Klub Ekologiczny

* - dokumenty, które udostępniono nam w Nadleśnictwie Durowo.

 

 

 

 

O potrzebie ochrony bezkręgowców

 

Z punktu widzenia ochrony gatunkowej bezkręgowce zdecydowanie różnią się od zwierząt kręgowych. Z szeregu cech różniących te dwie grupy zwierząt najistotniejsze są rozmiary ciała, które decydują o wielkości areału niezbędnego dla przeżycia oraz długości życia, która warunkuje genetyczne aspekty rekonstrukcji populacji. Ponadto bezkręgowce charakteryzują się znacznymi wahaniami liczebności populacji, gdyż są silnie uzależnione od zmian w środowisku, z kolei duże kręgowce cechują się ustabilizowaną wielkością populacji, a jej wahania są w mniejszym stopniu zależne od zmian w ich środowisku.

W Polsce występuje około 40000 gatunków zwierząt, z których około 28000 (70%) to owady, strunowce z kolei stanowią zaledwie 1,5% gatunków. A nalizując jednak polskie prawodawstwo dotyczące ochrony gatunkowej zwierząt można zauważyć, że prawna ochrona zwierząt w naszym kraju jest skierowana głównie w stronę kręgowców, których blisko 80% gatunków jest chronionych. W przypadku bezkręgowców tylko około 0,5% gatunków objęto prawną ochroną. Wynika to z niedostatku podstawowych danych faunistycznych i ekologicznych, przez co nie jest możliwe objęcie ochroną wszystkich zagrożonych gatunków. Gdyby jednak zaistniała taka możliwość, to należałoby ją odrzucić ze względów praktycznych, gdyż pełna lista gatunków chronionych obejmowałaby kilka tysięcy pozycji, z których większość jest poprawnie rozpoznawana tylko przez nieliczne grono specjalistów. Należy zatem poszukiwać i rozwijać inne kierunki ochrony zagrożonych bezkręgowców, takie jak np. ochrona siedlisk, poprawa warunków bazy lęgowej czy wybór gatunków wskaźnikowych.

Około 80% gatunków bezkręgowców jest zagrożonych, chcąc więc prowadzić skuteczną ochronę, pierwszym etapem jest zdefiniowanie zagrożeń oraz określenie ich skali. W przypadku kręgowców podstawowe zagrożenia związane są z czynnikami demograficznymi i genetycznymi, z kolei u bezkręgowców największe zagrożenia wynikają ze zmian czynników środowiskowych.

Z punktu widzenia ochrony bezkręgowców ważny jest nie tylko naturalny charakter, ale także różnorodność siedlisk. Związane jest to z preferencjami przy wyborze określonych nisz ekologicznych przez daną grupę zwierząt. Na przykład inne wymagania mają ślimaki, raki czy ważki związane ze zbiornikami wodnymi, a całkiem inne mają motyle preferujące tereny otwarte, takie jak np. łąki śródleśne. Dlatego utrata specyficznego siedliska pociąga za sobą także ograniczenia w występowaniu pewnej grupy bezkręgowców. Do podstawowowych zagrożeń należą m.in. odwadnianie mokradeł, wahania poziomu wody, skracanie strefy brzegowej, zanieczyszczenie wód, nadmierna eutrofizacja, chemizacja środowiska oraz rozwój turystyki. Inne zagrożenia dotyczą terenów otwartych, jakimi są łąki, na których prowadzi się szereg zabiegów agrotechnicznych, takich jak np. silne nawożone czy stosowanie herbicydów. Brak wiedzy dotyczącej znajomości gatunków chronionych i obowiązujących przepisów w tym zakresie sprawia, że czasami będąc pod urokiem wielkości chrząszcza czy kolorowych skrzydeł motyla usiłujemy go złapać, by zabrać do domu. Trudno oszacować takie straty i trudno z nimi walczyć, a jedyną metodą ich ograniczania wydaje się edukacja przyrodnicza społeczeństwa.

Około 90% gatunków zwierząt żyjących w naszym kraju występuje bądź były notowane na obszarach chronionych. Szereg siedlisk ważnych z punktu widzenia ochrony bezkręgowców znajduje się właśnie w rezerwatach przyrody i parkach narodowych. Niestety te powierzchnie chronione zajmują niewielki obszar Polski, który ponadto w wielu sytuacjach jest zagrożony zmianami antropogenicznymi. Dlatego zasadnicze znaczenie ma ochrona fauny bezkręgowców także poza parkami narodowymi i rezerwatami, czyli na terenach objętych działalnością gospodarczą, np. w lasach, na łąkach, ogrodach i stawach rybnych.

Szczególną opieką powinno objąć się siedliska rzadkie i zagrożone, a do takich należą np. tereny podmokłe, bagienne, oczka wodne czy stawy śródleśne. Ochrona takich obszarów polega m.in. na unikaniu osuszania i odwadniania oraz ograniczaniu ruchu turystycznego i działalności gospodarczej. Na brzegach cieków i zbiorników wodnych należy wprowadzać krzewy i drzewa liściaste, zwracać uwagę by nie był ocieniony cały zbiornik wodny i by światło mogło docierać choćby do jego małego fragmentu. Ponadto należy systematycznie usuwać śmieci, nie wprowadzać ścieków, ograniczyć nawożenie i stosowanie pestycydów, a brzegi wykaszać (nie wypalać!) późną wiosną, gdy owady już przezimują.

Około 70% zagrożonych motyli dziennych występuje poza lasem, preferując np. bagna, łąki i to zarówno wilgotne jak i kserotermiczne, a także obrzeża dróg i rowów. Dlatego należy utrzymywać łąki i polany śródleśne oraz nie dopuszczać do ich zalesienia w trakcie naturalnej sukcesji. Brzegi dróg i rowów powiny być szerokie i wykaszane dopiero w drugiej połowie sierpnia. Ze względu na ochronę błonkówek warto utrzymywać otwarte, dobrze nasłonecznione tereny piaszczyste. Mogą się one znajdować na obrzeżach dróg, a także na skarpach przy rzekach czy w żwirowniach.

W ochronie bezkręgowców niezmiernie istotną rolę odgrywa dbałość o specyficzne mikrosiedliska. Jednym z takich mikrośrodowisk, wymagającym szczególnej ochrony jest murszejące drewno, którego obecność decyduje o występowaniu wielu gatunków. Mikrosiedlisko takie zapewnia względnie stabilne warunki termiczne i wilgotnościowe, dlatego niektóre gatunki owadów czy pajęczaków wykorzystują je jako miejsce schronienia, przeobrażenia się, gniazdowania lub żerowania. Nie bez znaczenia jest także stadium rozwojowe, np. u niektórych sprężykowatych larwa żerująca w zmurszałym drewnie w miarę dorastania przechodzi na drapieżnictwo. Niektóre gatunki bezkręgowców są związane z określoną fazą rozkładu drewna (wstępną, butwienia, murszenia i gnicia) lub ze średnicą murszejącej kłody. Na przykład wiele owadów i roztoczy nie zasiedla kłód cieńszych niż 40 cm, z kolei inne gatunki znajdują odpowiednie warunki rozwoju dopiero na starych, liczących ponad 200 lat drzewach. Stąd konieczność utrzymywania w lesie dużej różnorodności rozkładającego się drewna. Powinny więc znaleźć się tu pniaki po złamanych i ściętych drzewach, martwe stojące pnie i leżące kłody, wykroty, drzewa dziuplaste, grube konary i cienkie gałęzie. Powyższe zróżnicowanie martwego drewna jest uzależnione także od typu siedliskowego lasu, klasy wieku drzewostanu, a także czynników abiotycznych, biotycznych i antropogenicznych.

W przypadku bezkręgowców wysoka liczba gatunków uniemożliwia indywidualne traktowanie każdego taksonu. Dlatego coraz częściej proponuje się dla poszczególnych mikrosiedlisk wybór gatunków wskaźnikowych (nazywanych także osłonowymi bądź parasolowymi). Wtedy całą uwagę będzie można skierować na śledzenie zmian liczebności czy określenia stopnia zagrożenia tylko jednego, a nie kilkuset gatunków. Koncepcja ta zakłada, że chroniąc gatunki wskaźnikowe obejmie się jednocześnie ochroną szereg innych gatunków zasiedlających takie same środowisko. Chcąc prowadzić ochronę powierzchni leśnych poza parkami narodowymi czy rezerwatami, istotnego znaczenia nabiera metoda umożliwiająca wybór takich miejsc ochrony. Do tego celu mogą służyć gatunki wskaźnikowe, będące dobrym narzędziem do inicjowania przedsięwzięć lokalnych, takich jak np. tworzenie użytków ekologicznych.

Aktywna ochrona może także polegać na tworzeniu środowisk zastępczych dla owadów budujących gniazda w glebie, a także w lessowych czy gliniastych ścianach wąwozów i skarp. Polega ona na budowie specjalnych konstrukcji z gliny, drewna i słomy, które są zasiedlane przez wiele gatunków błonkówek. Inną formą wspierania bazy lęgowej mogą być różnego rodzaju skrzynki instalowane w zarówno w lesie, jak i ogrodach czy sadach. Przykładem mogą być uliki dla trzmieli, zasiedlane czasami także przez szerszenie lub osy. Należy jednak pamiętać o tym, by skrzynki dla owadów były lokalizowane w miejscach dobrze nasłonecznionych i były wypełnione materiałem izolacyjnym umieszczonym wewnątrz ulika. Materiałem tym są najczęściej wyschnięte, zeszłoroczne trawy, liście oraz mech. Zbiera się go wczesną wiosną, po stopnieniu śniegu, a przed sezonem wegetacyjnym, by nie było w nim świeżej trawy. W okresie zimowym z liści i traw została wypłukana część składników odżywczych i w wilgotnej atmosferze trzmielego gniazda wyściółka taka, w przeciwieństwie do siana, nie pleśnieje. Niektóre gatunki błonkówek gnieżdżą się w źdźbłach suchych traw. Można dla nich przygotować bazę lęgową poprzez zebranie suchej trzciny i pocięcie jej na 20-25 cm odcinki. Pocięte kawałki trzciny splata się w wiązki o średnicy od 5 do 10 cm. Rurki gniazdowe z trzciny wywiesza się w pozycji poziomej na obrzeżach drzewostanów na wysokości około 1-1,5 m nad ziemią. Innym sposobem jest wykonanie sztucznych gniazd w drewnie. Polega ono na wybraniu kawałka brzozy, buka czy dębu o średnicy około 10-15 cm i pocięciu go na odcinki o długości około 15 cm. Na przekroju poprzecznym wierci się otwory o średnicy 2-8 mm i tak przygotowane kawałki drewna wykłada się lub wywiesza w lesie.

W przypadku niektórych bezkręgowców istnieje możliwość przywracania na dany teren gatunku, który już tam nie występuje lub zwiększania jego liczebności. Zabiegami w ramach ochrony aktywnej, które to umożliwiają, jest m.in. reintrodukcja oraz zasilanie populacji. Reintrodukcja to działalność mająca na celu ponowne wprowadzenie gatunku na obszar, na którym gatunek ten już nie występuje. Zasilenie populacji z kolei, to przemieszczenie zwierząt w celu wzmocnienia istniejącej na danym terenie, ale słabej i zagrożonej wycofaniem się populacji. Podejmując decyzję o introdukcji czy zasileniu populacji, istnieje konieczność określenia czynników, które doprowadziły bądź prowadzą do wycofania się danej grupy zwierząt z obszaru, na którym planujemy aktywną ochronę. Po zdefiniowaniu zagrożeń i czynników sprawczych, należy stwierdzić, czy zostały one wyeliminowane oraz przeanalizować stan środowiska pod względem wymagań gatunku, jaki chcemy wprowadzić. Osobniki, które mają być wprowadzone w nowe miejsce pochodzą z hodowli, bądź są odławiane na terenach, gdzie populacja nie jest zagrożona. Przykładem stosowania powyższych metod w praktyce są działania podjęte na terenie Pienińskiego Parku Narodowego, gdzie od wielu lat zasila się populację lokalnego podgatunku niepylaka apollo. W ostatnich latach rozpoczęto realizację programu restytucji raka szlachetnego, którego liczebność została ograniczona przez zanieczyszczenie wód i chorobę zwaną dżumą raczą. Reintrodukcje i zasilanie populacji muszą być jednak prowadzone i nadzorowane przez specjalistów, co będzie gwarantowało prawidłowy przebieg i przyniesie spodziewane efekty. Dlatego należy bezwzględnie wystrzegać się podejmowania jakichkolwiek działań bez konsultacji naukowej.

W ochronie przyrody istotną rolę odgrywają aspekty społeczne i finansowe, które często są od siebie uzależnione. Gotowość społeczeństwa do finansowania programów ochrony czy ponoszenia kosztów i uciążliwości z tym związanych zależy nie tylko od wiedzy przyrodniczej, ale także od akceptacji określonych działań. Dlatego ważne jest podnoszenie wiedzy oraz promocja projektów dotyczących ochrony. Obserwując jednak wzrastającą aktywność i wrażliwość społeczną na sprawy związane z szeroko rozumianą ochroną, można być spokojnym o losy rodzimej przyrody.

dr inż. Dariusz J. Gwiazdowicz

Akademia Rolnicza im. A. Cieszkowskiego w Poznaniu

Katedra Ochrony Lasu i Środowiska Przyrodniczego

Wojska Polskiego 71C

60-625 Poznań

 

 

 

 

 

 

 

 

Wielkopolski Park Narodowy - "perła wielkopolskiej przyrody"

"Urozmaicony morfologicznie, pokryty pięknymi lasami teren, leżący na południe od Poznania między linią kolejową do Mosiny i do Stęszewa, należy do najciekawszych pod względem przyrodniczym i najpiękniejszych pod względem krajobrazowym w Wielkopolsce." Tak w okresie międzywojennym o terenach zajmowanych obecnie przez Wielkopolski Park Narodowy pisał profesor Adam Wodziczko - inicjator utworzenia Parku. Wieloletnie starania o ochronę tych terenów, jakie podjął najpierw sam prof. Wodziczko, a później jego uczniowie, zaowocowały utworzeniem 16 kwietnia 1957 roku Wielkopolskiego Parku Narodowego. Był to wtedy siódmy z kolei Park Narodowy, jaki utworzono w Polsce. Obecnie w Polsce mamy 23 parki narodowe, stanowiące najwyższą formę ochrony przyrody.

Wielkopolski Park Narodowy obejmuje 7584 ha, a łącznie z otuliną, stanowiącą strefę ochronną - 14840 ha. W krajobrazie Parku dominują lasy, zajmujące 4685 ha, co stanowi 62% powierzchni ogólnej. Podobnie jak w innych parkach narodowych, ochroną jest tu objęta całość przyrody. W ramach ochrony częściowej, której podlega 6355 ha, podejmowane są zabiegi zmierzające do przywrócenia ekosystemom naturalnego stanu. Ochroną ścisłą, która nie dopuszcza jakiejkolwiek ingerencji człowieka, objęte jest 260 ha ogólnej powierzchni. Tereny objęte taką ochroną określa się mianem obszarów ochrony ścisłej. W Wielkopolskim Parku Narodowym znajduje się 18 obszarów ochrony ścisłej, utworzonych po to, by zachować najbardziej naturalne elementy przyrody.

Duże znaczenie dla przyrody Parku miało i nadal ma sąsiedztwo Poznania. W przeszłości budownictwo i opalanie drewnem było przyczyną spustoszeń, czynionych na obszarze dzisiejszego WPN. Obecnie sąsiedztwo to związane jest z nadmierną turystyką oraz emisją zanieczyszczeń. Jak pisał Czartoryski, bardzo duże wyręby na tych terenach miały miejsce w połowie XVIII wieku. Następnie odnowienie lasu według wskazań najsławniejszego wtedy leśnika - Hartiga, powodowało dalsze spustoszenia. Tworzono wówczas duże powierzchnie jednowiekowych i jednogatunkowych drzewostanów sosnowych, co miało być wyrazem racjonalnego zagospodarowania lasu. Sosna była uważana za gatunek podstawowy, dający najwyższe dochody z lasu na tych terenach. Zupełnie nie brano pod uwagę aspektu biologicznego, gdy tymczasem większość terenów mogłaby być wtedy odnowiona gatunkami liściastymi, występującymi tu wcześniej naturalnie. Później, po wycięciu lasu, wprowadzano często gatunki drzew i krzewów będące poza naturalnym zasięgiem, jak np. świerk pospolity, a nawet pochodzące z innych kontynentów, takie jak np.: daglezja, sosna wejmutka, dąb czerwony czy też robinia akacjowa. Te działania pozostawiły swoje piętno na lasach Wielkopolskiego Parku Narodowego i do dziś, w ramach ochrony częściowej, dąży się do przebudowy drzewostanów i przywrócenia im naturalnego stanu.

Wynikiem niekorzystnego składu gatunkowego były też gradacje owadów. Duży wpływ na lasy Parku miała szczególnie gradacja brudnicy mniszki w latach 1981-1982, której następstwem był wzrost populacji przypłaszczka granatka i cetyńców. Ta sytuacja wymusiła wykonanie cięć w drzewostanach sosnowych, rosnących na niewłaściwych siedliskach oraz usuwanie świerka, przez co przyspieszona została przebudowa drzewostanów. W wielu przypadkach gatunki drzew budujące wcześniej drugie piętro drzewostanu oraz podrost drzew gatunków liściastych zyskały możliwość rozwoju.

Jak wynika z planu ochrony WPN, gatunkiem dominującym w lasach Parku jest sosna zwyczajna, zajmująca 73% powierzchni zalesionej. Spośród innych gatunków dość duży udział mają dęby: szypułkowy i bezszypułkowy, zajmujące razem 21% powierzchni, brzozy (brodawkowata i omszona) - 1,7%, olsza czarna - 1,5% oraz buk - 1,2% powierzchni zalesionej. Tymczasem dominującym zbiorowiskiem roślinnym (o różnym stopniu degeneracji) jest grąd środkowoeuropejski zajmujący ponad 50% powierzchni zalesionej. Siedliska borowe (bór świeży i mieszany świeży) zajmują niespełna 16% powierzchni. Te niekorzystne proporcje wymuszają podejmowanie działań renaturalizacyjnych.

Urozmaicona rzeźba terenu oraz różnorodność warunków wodnych i glebowych powodują, że na terenie Parku można podziwiać bogactwo świata roślin i zwierząt. Zanotowano tu bowiem ponad 1150 gatunków roślin naczyniowych (co stanowi 70% flory środkowej Wielkopolski), 148 gatunków mszaków, 150 gatunków porostów, 500 gatunków glonów, 800 gatunków grzybów. Spośród zwierząt najliczniejszą grupę stanowią owady - entomofauna Parku liczy ponad 3000 gatunków. Kręgowce reprezentowane są przez 26 gatunków ryb, 13 gatunków płazów, 5 gatunków gadów oraz 220 gatunków ptaków lęgowych i przelotnych. Bardzo duże znaczenie dla niektórych gatunków ptaków ma Jezioro Góreckie. To właśnie na tym jeziorze podczas przelotów gromadzą się tysiące gęsi zbożowych i białoczelnych. Jeśli chodzi o florę naczyniową, to w Parku wytypowano 105 tzw. gatunków specjalnej troski. Pod pojęciem gatunków specjalnej troski rozumie się gatunki bardzo rzadkie, ginące i zagrożone na danym terenie, a także endemity. Nie wszystkie te gatunki są wymienione w obowiązującym w Polsce rozporządzeniu o ochronie gatunkowej roślin. Kryteria wyboru poszczególnych taksonów oparte były na ich sytuacji w skali Parku.

Obszary ochrony ścisłej reprezentują w dużej mierze przyrodę WPN. Są to przede wszystkim tereny leśne, ale w ich granicach można odnaleźć malownicze jeziora, łąki i bagna, stanowiące ostoję dla wielu gatunków ptaków wodno-błotnych. To wszystko w powiązaniu z licznymi na terenie Parku formami polodowcowymi, stanowi o pięknie tych terenów. Są to następujące obszary ochrony ścisłej: Bagno Dębienko (21,23 ha), Bór Mieszany (5,79 ha), Czapliniec (4,01 ha), Grabina (8,49 ha), Jezioro Budzyńskie (21,73 ha), Jezioro Góreckie (64,86 ha), Jezioro Kociołek (8,50 ha), Jezioro Skrzynka (6,90 ha), Las Mieszany na Morenie (13,54 ha), Nadwarciański Bór Sosnowy (12,64 ha), Pod Dziadem (13,70 ha), Pojniki (13,63 ha), Puszczykowskie Góry (9,73 ha), Sarnie Doły (2,84 ha), Suche Zbocza (3,54 ha), Świetlista Dąbrowa na Wysoczyźnie (5,19 ha), Trzcielińskie Bagno (38,14 ha), Zalewy Nadwarciańskie (5,51 ha).

Jeśli chodzi o typowo leśne obszary ochrony ścisłej, to przede wszystkim należy wymienić tu "Grabinę" im. profesora Adama Wodziczki, zlokalizowaną nieopodal Jeziora Góreckiego. Jest to najbardziej naturalny w Parku fragment lasu, stanowiący przykład grądu środkowoeuropejskiego, będący pozostałością lasów, jakie porastały znaczną część okolicznych terenów. Obszar ten stanowi wzorzec dla przebudowy drzewostanów WPN. Można obserwować tu ponad stuletni drzewostan. Z gatunków drzew rosnących na tym terenie wymienić należy takie jak: grab pospolity , dąb szypułkowy, dąb bezszypułkowy , lipa drobnolistna , klon polny , a przede wszystkim objęty ochroną ścisłą jarząb brekinia. W warstwie krzewów występuje przede wszystkim leszczyna pospolita oraz podrost graba i lipy. Runo tworzą m.in.: przytulia leśna, fiołek przedziwny, gajowiec żółty i przytulia wonna. Z roślin chronionych runa, które tu występują, wymienić należy takie gatunki jak: lilia złotogłów, podkolan biały i gnieźnik leśny. Niestety i ten skrawek Parku nie oparł się skutkom synantropizacji, czyli zmianom wywołanym przez człowieka. Nawet tutaj doszło do neofityzacji (napływu gatunków obcych), bardzo duży udział wśród roślin runa ma bowiem niecierpek drobnokwiatowy, wypierający inne gatunki, czasami charakterystyczne dla grądu środkowoeuropejskiego.

Obszar ochrony ścisłej "Świetlista Dąbrowa na Wysoczyźnie" dostarcza z kolei dowodów na to, że niegdyś na terenach Parku przeważały grądy. Można tu zaobserwować zmiany, jakie dokonują się w zespole świetlistej dąbrowy na rzecz lasu dębowo-grabowego, a ściślej mówiąc grądu. Jest to być może również jeden z dowodów na to, że świetliste dąbrowy mają charakter antropogeniczny. Istnieje przypuszczenie, że powstały one przede wszystkim na skutek wypasu zwierząt w lasach oraz niektórych form gospodarki leśnej. Z tych powodów teren ten jest atrakcyjny dla naukowców, prowadzących badania nad zmianami w zespołach roślinnych. Niegdyś świetliste dąbrowy miały o wiele większy areał na terenie Parku, obecnie można je odnaleźć w niewielu miejscach. Jest to bardzo bogate pod względem florystycznym leśne zbiorowisko roślinne. W wyższej warstwie drzew rośnie dąb bezszypułkowy i sosna zwyczajna, a w niższej dąb bezszypułkowy z domieszką dębu szypułkowego, jabłoni dzikiej, brzozy brodawkowatej, jarzębu pospolitego, wiązu szypułkowego i wiśni ptasiej. W podszycie występuje kruszyna oraz agrest z domieszką podrostu drzew, a w runie leśnym często masowo rośnie konwalia majowa, borówka brusznica i rzadziej groszek czerniejący. Występują tu również gatunki chronione, takie jak np.: pierwiosnka lekarska, kruszyna pospolita , konwalia majowa, a nawet lilia złotogłów.

"Pod Dziadem" - niegdyś na terenie tego obszaru ochrony ścisłej rósł olbrzymi dąb, nazywany przez miejscową ludność Dziadem. To właśnie od nazwy tego dębu wzięła się nazwa omawianego obszaru leśnego. Podobnie jak w przypadku poprzedniego obszaru, można zaobserwować tutaj odradzanie się grądu. Powalone pnie starych sosen sprawiają wrażenie lasu o charakterze naturalnym. W warstwie ponad 150-letnich drzew rośnie sosna zwyczajna, dąb szypułkowy i dąb bezszypułkowy. W podszycie występuje przede wszystkim leszczyna pospolita, jarząb pospolity i głóg dwuszyjkowy, a w runie borówka czarna, konwalia majowa, szczawik zajęczy , orlica pospolita i nerecznica samcza. Wśród występujących tu roślin objętych ochroną gatunkową należy wymienić: przytulię wonną, konwalię majową, kruszynę pospolitą, pierwiosnkę lekarską i przylaszczkę pospolitą. "Nadwarciański Bór Sosnowy" - ochroną objęto tu zespół suboceanicznego boru świeżego, zlokalizowanego na falistym terenie wydmowym terasy Przełomowej Doliny Warty. Drzewostan budują tutaj ponadstuletnie sosny zwyczajne z niewielką domieszką brzozy brodawkowatej, dębu szypułkowego i bezszypułkowego. W słabo wykształconej warstwie krzewów występuje jarząb pospolity, jałowiec pospolity oraz podrost dębów, a w runie borówka czarna, borówka brusznica, wrzos pospolity , kostrzewa owcza i pszeniec zwyczajny. Dobrze wykształconą warstwą jest warstwa mszysta z takimi gatunkami jak: widłoząb miotlasty, knotnik zwisły czy też bielistka siwa, tworząca bardzo charakterystyczne poduszkowate, białozielone darnie.

Spośród innych leśnych obszarów ochrony ścisłej wymienić należy: "Las Mieszany na Morenie" , gdzie ochroną objęto zespół kwaśnej dąbrowy, "Suche Zbocza" z występującym tam, rzadkim w Wielkopolsce, kontynentalnym borem świeżym. Interesujący jest również obszar ochrony ścisłej "Puszczykowskie Góry" , zlokalizowany na krawędzi wysoczyzny morenowej, opadającej stromo ku Dolinie Warty, z urozmaiconą rzeźbą terenu i mozaiką zbiorowisk roślinnych (łęg wiązowo-jesionowy, grąd i świetlista dąbrowa). W granicach obszaru ochrony ścisłej "Bór Mieszany" występuje kontynentalny bór mieszany. Nie brak również w Parku terenów podmokłych, reprezentowanych przez takie obszary ochrony ścisłej jak "Bagno Dębienko" czy też "Trzcielińskie Bagno", stanowiące obszar ornitologiczny. Szczególnie ten ostatni zasługuje na uwagę, gdyż można tu spotkać takie gatunki ptaków jak: żuraw , czapla siwa, błotniak stawowy, myszołów zwyczajny, kania ruda , czajka , a spośród ssaków spotyka się tam m.in. wydrę. Jest to też jedyne miejsce na terenie Parku, gdzie znajduje się stanowisko chronionego pełnika europejskiego , rośliny o dużych, kulistych i żółtych kwiatach. Występujące tam warunki sprzyjają rozwojowi olsu porzeczkowego i łęgu jesionowego. Obszar ten został przyłączony najpóźniej do Parku, bo dopiero w 1996 roku.

Obraz piękna przyrody Parku uzupełnia niepowtarzalne ukształtowanie powierzchni. Nie na próżno tereny Parku nazywane są "żywym muzeum form polodowcowych". Największy wpływ na rzeźbę terenu Parku miało ostatnie zlodowacenie - bałtyckie, podczas którego lądolód zdzierał z podłoża i transportował różnorodny materiał skalny od najmniejszych ziaren piasku, iłów, aż po potężne głazy. W krajobrazie polodowcowym dominuje płaska bądź falista wysoczyzna morenowa Pojezierza Poznańskiego.

Na terenie WPN znajdują się m.in. takie formy polodowcowe jak: morena denna, ozy, kemy, drumliny czy też rynny polodowcowe z jeziorami polodowcowymi. Ozy powstały podczas zanikania pokrywy lodowej - deglacjacji frontalnej (czoło lądolodu cofało się równomiernie). Ozy mają falistą linię brzegową, zbudowaną ze żwirów i piasków krzyżowo warstwowanych, przykrytych moreną ablacyjną. Są to długie, wąskie wały osadzone przez wody w szczelinach topniejącego lądolodu. Na terenie Parku znajduje się fragment najdłuższego w Polsce Ozu Bukowsko-Mosińskiego, którego długość wynosi 37 km. W podobny sposób powstały różne formy kemowe. Podczas zanikania pokrywy lodowej - tym razem podczas deglacjacji arealnej (czoło lodowca cofało się nierównomiernie), powstały łagodne wzgórza. Kemy utworzone zostały z piasków i żwirów, osadzonych przez wody roztopowe, spływające pomiędzy bryłami tzw. martwego lodu, oderwanego od zwartej czaszy zanikającego lądolodu. Rynny polodowcowe powstały pod wpływem erozyjnej działalności wód płynących pod lodowcem. Zostały one wyżłobione przez wody roztopowe, płynące pod ciśnieniem w tunelach podlodowcowych. Na terenie Parku istnieją cztery rynny polodowcowe, na dnie których znajdują się tak malownicze jeziora rynnowe, jak choćby Jezioro Góreckie czy też Jezioro Budzyńskie. Śladów wcześniejszych zlodowaceń dostarcza Wał Pożegowski z najwyższym wzniesieniem w Parku - Osową Górą (132 m n.p.m.). Jest to przykład moreny spiętrzonej, powstałej przypuszczalnie już w czasie zlodowacenia środkowopolskiego, kiedy to pod ciężarem nasuwającego się lądolodu uległy wypiętrzeniu trzeciorzędowe iły.

Ukształtowanie terenu, obecność wielu jezior, bogactwo gatunkowe roślin i zwierząt powodują, że jest to atrakcyjny teren pod względem turystycznym, co nie zawsze pokrywa się z zasadami ochrony przyrody na tych terenach. Wielkopolski Park Narodowy zaliczany jest do Parków, w których mamy do czynienia z masową turystyką. Dzieje się tak głównie na skutek sąsiedztwa dużej aglomeracji miejskiej, jaką jest Poznań, oraz mniejszych miejscowości położonych w otulinie Parku (Mosina, Puszczykowo, Stęszew i inne). Jest to turystyka dość nietypowa ze względu na pewne schematy dotyczące okresu i miejsc, w jakich najczęściej możemy spotkać turystów. Turystyka skupia się wokół wybranych szlaków, a nawet można powiedzieć wokół określonych miejsc, takich jak np. Osowa Góra, Jezioro Jarosławieckie, obszary ochrony ścisłej: "Jezioro Góreckie", "Jezioro Kociołek" czy też "Grabina" im. prof. Adama Wodziczki. Najczęściej jest to też turystyka weekendowa, związana z dniami wolnymi od pracy. Często Park pojmowany jest jako teren rekreacyjny z kąpieliskami, ścieżkami rowerowymi itp.

W związku z powyższymi tendencjami pracownicy Parku zmierzają przede wszystkim do przyciągnięcia turystów nastawionych na zwiedzanie najciekawszych miejsc pod względem przyrodniczym (z wyłączeniem obszarów ochrony ścisłej), z charakterystyczną dla Wielkopolskiego Parku Narodowego budową geomorfologiczną. Turystyka przyrodnicza, nazywana również ekoturystyką pozwala połączyć wymogi związane z udostępnianiem Parku społeczeństwu, z wymogami ochrony przyrody, które są kwestią priorytetową. Na terenie Parku wyznaczono sześć pieszych szlaków turystycznych, ścieżki rowerowe, oraz trasy konne.

Trudno by było opisać przyrodę Parku nawet w najgrubszych przewodnikach, najlepiej więc samemu wyruszyć na szlaki Wielkopolskiego Parku Narodowego, do czego wszystkich serdecznie zachęcam. Nic bowiem nie zastąpi bezpośredniego obcowania z przyrodą.

Literatura dostępna u autora.

mgr inż. Andrzej Purcel

Wielkopolski Park Narodowy
Dział Dydaktyki
Jeziory, 62-050 Mosina

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Leśny Kompleks Promocyjny "Lasy Rychtalskie"

 

"Nie było nas był las,

Nie będzie nas, będzie las"

 

Zacytowane wyżej słowa, które swą prostą formą oddają pełnię odwiecznej potęgi lasów, zmuszają nas współczesnych do pewnych refleksji. Czy człowiek, który od zarania dziejów korzystał bez ograniczeń z dóbr natury nie przekroczył już swoich praw? Co będzie z dzisiejszymi lasami, jeśli człowiek nie będzie próbował wynagrodzić przyrodzie tego, co od niej otrzymał?

Już wiele lat temu, bo na początku XIX wieku, zwrócono uwagę na konieczność odbudowywania pozyskiwanego surowca drzewnego. Działalności takie ograniczały się jednak tylko do dbałości o trwały przyrost drzewostanów i trwały dochód w gospodarstwie leśnym.

Charakterystyczny dla minionego stulecia postęp techniczny wyraźnie odbił swe piętno na świecie przyrody. To sprawiło, że w obliczu perspektywy utraty odwiecznego dobra, dostrzeżono inne niż produkcyjne wartości lasu - wartości, które w skrócie możemy nazwać społecznymi. Połączenie funkcji gospodarczej ze społeczną stało się podwaliną tzw. gospodarki zrównoważonego rozwoju. Po raz pierwszy oficjalnie pojęcie to pojawiło się podczas "Szczytu Ziemi", który odbył się w 1992 roku w Rio de Janeiro. Przyjęto wówczas Agendę 21 - program wskazujący nowe sposoby inwestowania w przyszłość dla osiągnięcia zrównoważonego rozwoju w XXI wieku. Po raz pierwszy również powiązano w niej ochronę środowiska z wymiarem społecznym i gospodarczym, wyraźnie określając zrównoważony rozwój jako rozwój odpowiadający potrzebom dnia dzisiejszego, który nie może ograniczać zdolności przyszłych pokoleń do zaspokajania własnych potrzeb.

Ogólna świadomość konieczności dostosowania gospodarki do praw natury znalazła silny oddźwięk w polskim leśnictwie. Ustawa o lasach z 1991 roku oraz jej nowelizacja z 1997 roku wyraźnie wysuwa przed aspekt gospodarczy inne cele, takie jak zachowanie lasów i ich korzystnych wpływów na środowisko, ochronę lasów, gleb i terenów szczególnie zagrożonych.

Leśne Kompleksy Promocyjne - co to takiego?

W celu promocji trwale zrównoważonej gospodarki leśnej oraz ochrony zasobów przyrody w lasach, Dyrektor Generalny Lasów Państwowych powołał do życia w 1994 roku siedem Leśnych Kompleksów Promocyjnych (LKP). Do ich grona po dwóch latach dołączyły kolejne trzy, a dziś mamy ich już trzynaście.

Obejmują one swoim obszarem najciekawsze w Polsce tereny leśne, charakterystyczne dla poszczególnych regionów naszego kraju.

Głównymi celami, jakie mają one do spełnienia są:

•  wszechstronne rozpoznanie specyfiki i stanu poszczególnych biocenoz leśnych, warunków biotopów oraz trendów zachodzących w nich zmian dla ustalenia kierunków unaturalniania lasów i zmniejszania zagrożeń dla ich trwałości i funkcji,

•  trwałe zachowanie lub odtwarzanie naturalnych walorów lasu metodami racjonalnej gospodarki leśnej prowadzonej na podstawach ekologicznych,

•  łączenie celów trwałej gospodarki leśnej i aktywnej ochrony przyrody,

•  promowanie wielofunkcyjnej i zrównoważonej gospodarki leśnej,

•  prowadzenie prac badawczych i doświadczalnictwa leśnego w celu pełnego rozpoznania możliwości i warunków upowszechniania zasad ekorozwoju w polskich lasach,

•  prowadzenie szkoleń dla Służby Leśnej oraz edukacji ekologicznej społeczeństwa,

•  doskonalenie form współpracy ze społeczeństwami lokalnymi nt. zarządzania lasami stanowiącymi dobro publiczne. •   

Dla każdego LKP opracowano specjalne zasady hodowlane i ochronne oraz powołano rady społeczno-naukowe, które są organem doradczym i opiniotwórczym dla gospodarujących tam leśników.

Leśny Kompleks Promocyjny "Lasy Rychtalskie"

Mocą zarządzenia nr 18 Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych z lipca 1996 roku powołano do życia LKP "Lasy Rychtalskie". Położony jest on w południowej części Wielkopolski i obejmuje swym zasięgiem dwa nadleśnictwa Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych Poznaniu - Nadleśnictwo Antonin i Syców oraz placówkę terenową Akademii Rolniczej w Poznaniu - Leśny Zakład Doświadczalny w Siemianicach. Połączenie jednostek lasów państwowych i lasów doświadczalnych wyróżnia ten LKP od innych w naszym kraju.

"Lasy Rychtalskie" zajmują powierzchnię 47643 hektarów. Jest to teren na ogół równinny, z wyjątkiem obszaru Wzgórz Ostrzeszowskich, gdzie znajduje się najwyższe wzniesienie Wielkopolski - Kobyla Góra (284 m n.p.m.). LKP swą nazwę zawdzięcza bardzo znanemu i pożądanemu gospodarczo ekotypowi sosny zwyczajnej, rosnącej w obrębie Rychtal Nadleśnictwa Syców. Sosna rychtalska (bo tak ją nazywamy), już na początku minionego stulecia zwróciła na siebie uwagę zarówno leśników-praktyków, jak i ówczesnego świata nauki leśnej. W 1938 roku poddano ją badaniom proweniencyjnym (nad pochodzeniem) przez Międzynarodową Unię Leśnych Organizacji Badawczych (IUFRO). Mimo II wojny światowej, która uniemożliwiła dokończenie tych badań, pierwsze wyniki wykazały szczególną wartość tego ekotypu. Kolejne badania, które rozpoczęto w 1982 roku potwierdziły to, zaliczając sosnę rychtalską do najlepszych ekotypów w Polsce, wyróżniającą się bardzo dużą zdolnością przystosowawczą bez utraty cech pozytywnych. W Nadleśnictwie Syców utworzono specjalny mateczny mikroregion nasienny sosny rychtalskiej. Na wyłączonym terenie nie prowadzi się pozyskania drewna, a jedynie zbiera nasiona. Drzewa o najwyższej jakości i zdrowotności uznano za drzewa doborowe, czyli stanowiące bazę do produkcji sadzonek drzew wykorzystywanych do odnowień powierzchni leśnych.

Innym ważnym czynnikiem, dla którego utworzono LKP "Lasy Rychtalskie" jest fakt, iż na terenie tutejszych lasów występują wszystkie polskie gatunki lasotwórcze drzew (przez południową Wielkopolskę przebiegają granice zasięgów naturalnego występowania świerka pospolitego, jodły pospolitej i cisa oraz liściastych - jarzębu brekini, klonu jaworu i buka zwyczajnego).

Główne atrakcje LKP " Lasy Rychtalskie"

Wyróżniająca tutejsze lasy działalność naukowa i gospodarcza, to nie wszystkie atuty tego terenu. Bogata historia i zróżnicowany przyrodniczo obszar to miejsce, gdzie utworzono do tej pory 6 rezerwatów leśnych i jeden archeologiczny. Są to:

•  Gola Wielka - ustanowiony w 1954 r., obe jmujący 12,05 ha lasu mieszanego z jodłą na granicy jej zasięgu wy stępowania,

•  Las łęgowy w Dolinie Pomianki - po wstał w 1971 r. na powierzchni 6,07 ha. Ochroną objęto tu fragment olsu j esionowego z interesującym runem leśnym,

•  Ols w Dolinie Pomianki - utworzony w 1971 r., obejmuje powierzchnię 3,09 ha zagłębień terenowych, okre sowo zalewanych wodą. Rosną tu 9 0-letnie olsze czarne z niewielką domieszką brzozy, jesionu i świerka. Ponadto uwagę zwraca bogate runo leśne,

•  Stara Buczyna w Rakowie - powstał w 1971 r. i obejmuje 3,51 ha powierzchni porośniętej 190-letnią buczyną rosnącą na pół nocno-wschodniej granicy zasięgu buka,

•  Studnica - powołany w 1962 r., obe jmuje las mieszany z udziałem świerka. Jego powierzchnia wynosi 5,78 ha,

•  Wydymacz - rezerwat o powierzchni 32,54 ha, powstał w 1987 r. Przed miotem ochrony jest łęg jesionowo- olszynowy,

•  Grodzisko Proślice - powstał w 1970 roku i zajmuje powierzchnię 3,21 ha, są to pozostałości po wczesnośredniowiecznej osadzie z zachowanymi śladami majdanu i fos.

Obok wymienionych rezerwatów, na terenie LKP możemy znaleźć wiele pomników przyrody. Są to głównie okazałe buki, cisy, jodły, dęby, graby, lipy, świerki i sosny. Dodatkowo, utworzony w 1996 r. i obejmujący część la sów Nadleśnictwa Anto nin Park Krajobrazowy "Dolina Baryczy" chro ni drzewostany świer kowe, jodłowe i bukowe, które rosną na gra nicy swoich zasięgów występowania. Na terenie części nadle śnictw Syców i Antonin utworzono w 1995 r. ob szar chronionego krajobrazu "Wzgórz Ost rzeszowskich i Doliny Odolanowskiej" oraz na ob szarze LZD Siemianice "Doliny Prosny".

Z roślin chronionych rosnących na terenie LKP należy wymienić występującego w Nadle śnictwie Antonin długo sza królewskiego, rosi czkę i widłaki oraz w Nadleśnictwie Syców i LZD Siemianice - wawrzynka wilczełyko.

Efektem ośmioletniego już stażu LKP "Lasy Rychtalskie" jest bogate zaplecze z zakresu edukacji leśnej. W każdej jednostce są obiekty, które pomagają zgłębić podstawowe i bardziej zaawansowane wiadomości przyrodnicze. Nadleśnictwo Syców zaprasza swoich gości do Arboretum Leśnego im. prof. Stefana Białoboka w Stradomii. To rozległy około 400-hektarowy teren, na którym można obejrzeć między innymi bogate kolekcje rododendronów, alpinarium, plantacje nasienne sosny i modrzewia oraz małą szkółkę zadrzewieniową z bardzo bogatą ofertą. Na jego terenie zlokalizowana została dodatkowo ścieżka dydaktyczna "Stradomia". W Antoninie można odwiedzić tzw. "Ogrodówkę" - obiekt z salami wystawowymi i salami ćwiczeń. Ponadto przyrodę można poznawać tutaj na dwóch ścieżkach dydaktycznych - "Wydymacz" i "Moja Wola" oraz na trasie rowerowej z Ostrowa Wielkopolskiego do Antonina.

Leśny Zakład Doświadczalny Siemianice swoje miejsca służące do edukacji leśnej ujął w "Z espół obiektów edukacji leśnej i ekologicznej". W jego skład wchodzą:

•  utworzona w 1997 r. Klasa Leśna w Laskach. Jest to miejsce, w którym pod okapem drzew prowadzone są lekcje o pracy leśnika, lesie i jego mieszkańcach. Słuchaczami najczęściej są dzieci z okolicznych przedszkoli oraz młodzież ze szkół podstawowych, gimnazjalnych i średnich. Zajęcie prowadzone są przez przygotowanych do tego celu leśników-praktyków oraz nauczycieli z okolicznych szkół.

•  utworzona w 2000 r. Izba Leśna w Laskach. Są to pomieszczenia, w których znajdują się trzy sale wystawowe:

- fotograficzna - "Przyroda LZD Siemianice",

- leśna - z eksponatami związanymi z lasem i gospodarką leśną,

- historyczna - z prezentacją historii rodziny Szembeków i LZD Siemianice.

W korytarzu Izby można obejrzeć prezentację multimedialną o LKP "Lasy Rychtalskie".

•  utworzone już przeszło dwadzieścia lat temu na bazie starego drzewostanu o bardzo zróżnicowanym składzie gatunkowym Arboretum drzewostanowe w Laskach. Obiekt zajmuje powierzchnię 6,91 ha. Jego kolekcja obejmuje ponad 150 taksonów roślin drzewiastych. Rokrocznie ulega ona powiększeniu poprzez nowe nasadzenia. Wizytówką Arboretum są piękne różaneczniki, tworzące efektowne aleje. Jesienią 2002 roku utworzono na terenie Arboretum w Laskach trzy ścieżki edukacyjne, które realizują następujące tematy:

- "Różnorodność rodzaju Różanecznik",

- "Poznaj przyrodę zmysłami",

- "Rodzime i obce gatunki drzew i krzewów".

Dla każdej z wymienionych ścieżek opracowane są przewodniki, które podpowiadają jak poruszać się po ścieżce i jednocześnie zachęcają do wykonania różnych zadań, które pomogą samodzielnie "odkryć" bogactwa kryjące się w przyrodzie. Arboretum odwiedzają dzieci i młodzież szkolna, a wiosną i jesienią mieszkańcy okolicznych miejscowości, którzy znajdują tutaj wspaniałe miejsca dla odpoczynku i rekreacji.

•  zespół parkowo-pałacowy w Siemianicach. Od chwili powstania Leśnego Zakładu Doświadczalnego w Siemianicach jego siedziba - zabytkowy pałac z otaczającym go parkiem, służą poznaniu historii Polski, a w szczególności wydarzeń historycznych pogranicza Wielkopolski ze Śląskiem Opolskim. Zespół pałacowo-parkowy to spuścizna po zasłużonej dla polskości rodzinie Szembeków. W przypałacowym parku możemy spotkać 140-letnie buki i platany, a także niewiele młodsze okazy wiązów, klonów, jesionów, dębów i daglezji. Najczęstszymi gośćmi tego terenu są dzieci i młodzież szkolna. Często zajeżdżają tutaj wczasowicze z pobliskiego Domu Pracy Twórczej w Ustroniu, a także drobne grupy turystów. Zespól pałacowo-parkowy w Siemianicach leży na trasie Transwielkopolskiej Ścieżki Rowerowej.

•  zagroda z żyjącymi dziko konikami polskimi. To około sześciohektarowa ogrodzona część drzewostanu i łąk wzdłuż rzeki Pomianki, która jest ostoją małego stada koników. Zagroda znajduje się przy drodze do rezerwatów i stanowi dużą atrakcję dla odwiedzających te tereny.

•  Gospodarstwo Szkółkarskie Dobrygość. To miejsce, w którym produkuje się materiał sadzeniowy wykorzystywany w Nadleśnictwie Doświadczalnym Siemianice do odnowień powierzchni leśnych. Jego specyfika stwarza wspaniałe warunki do zapoznania się z wczesnymi fazami rozwoju roślin drzewiastych. Najczęstszymi gośćmi w tym obiekcie jest młodzież ucząca się.

Dodatkowo w sąsiadującym z Arboretum, Izbą Leśną i Klasą Leśną Ośrodku Naukowo-Edukacyjnym w Laskach można organizować "Zielone szkoły".

Bogata oferta LKP "Lasy Rychtalskie" daje ogromne szanse na szeroką promocję polskiego leśnictwa, a przy okazji na uzupełnienie programów nauczania na wszystkich poziomach.

 

mgr inż. Krystyna Ruda-Ertel

Akademia Rolnicza im. A. Cieszkowskiego w Poznaniu

Leśny Zakład Doświadczalny w Siemianicach

ul. Kasztanowa 1/1

63-645 Łęka Opatowska

 

 

 

 

 

Informacje o kołach rys

 

 

 

Powiatowy turniej ekologiczny w Karniszewie

 

31 maja. w Szkole Podstawowej im. Arkadego Fiedlera w Karniszewie miało miejsce niecodzienne wydarzenie - Powiatowy Turniej "Selektywna zbiórka odpadów i inne zachowania przyjazne dla środowiska".

Inicjatorem tego przedsięwzięcia był p. Roman Kujawski - dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa Starostwa Powiatowego w Gnieźnie, a organizatorami Polski Klub Ekologiczny-Koło w Karniszewie - prowadzone przez p. Beatę Zielińską - Tubacką oraz Szkoła Podstawowa w Karniszewie.

Na zaproszenie organizatorów odpowiedziały gnieźnieńskie szkoły podstawowe nr 3 i 12 oraz szkoły podstawowe z Kłecka, Mieleszyna i Zdziechowy.

Nagrody dla wszystkich uczestników turnieju ufundowało Starostwo Powiatowe w Gnieźnie, Urząd Gminy w Mieleszynie i Polski Klub Ekologiczny Okręg Wielkopolski w Poznaniu.

O godzinie 10:00 na scenie karniszewskiej podstawówki rozpoczęły się zmagania 17 uczestników. W jury zasiadły panie: Stanisława Mazur - inspektor Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Gminy w Mieleszynie, Bogumiła Gągalska - nauczycielka przyrody w Zespole Szkolno - Przedszkolnym w Kłecku i Stanisława Łykowska - nauczycielka biologii i przyrody w gimnazjum i szkole podstawowej w Zdziechowie.

Uczestnicy turnieju odpowiadali na wylosowane pytania lub wykonywali zadania polegające na segregacji odpadów przy użyciu kolorowych pojemników na papier, szkło białe i kolorowe, plastik, złom. Przygotowano 150 pytań i zadań.

Wszyscy uczestnicy wykazali się bardzo dużą wiedzą i trudno było wyłonić zwycięzców. Po trzech turach, dogrywce i dodatkowych pytaniach zadawanych finalistom przez jury ustalono, że I miejsce zajęła Katarzyna Frątczak ze Szkoły Podstawowej nr 12 w Gnieźnie, II - Monika Danelska ze Szkoły Podstawowej w Zdziechowie, III - Katarzyna Wojtaszak ze Szkoły Podstawowej w Karniszewie, IV exaequo - Paula Preś i Kacper Orzepowski z Karniszewa, V - Adam Antuszewicz ze Szkoły Podstawowej nr 3 z Gniezna.

Rywalizacji uczestników przyglądał się p. Wójt Gminy Mieleszyn - Janusz Kamiński oraz p. Roman Kujawski - dyrektor Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa Starostwa Powiatowego w Gnieźnie.

Po turnieju wszyscy uczestnicy, opiekunowie, zaproszeni goście udali się na słodki poczęstunek zorganizowany przez p. Halinę Staszewską - dyrektora karniszewskiej podstawówki.

Już dziś, wykorzystując łamy biuletynu, w imieniu organizatorów serdecznie zapraszam wszystkie szkoły podstawowe powiatu gnieźnieńskiego na II Powiatowy Turniej "Selektywna zbiórka odpadów i inne zachowania przyjazne dla środowiska", który odbędzie się pod koniec maja 2005 roku w murach Szkoły Podstawowej im. Arkadego Fiedlera w Karniszewie.

Beata Zielińska - Tubacka

Prezes Koła PKE w Karniszewie

 

 

TAJEMNICE KAMIENNEGO KRĘGU W GRODNIE

 

Głazów narzutowych na terenie powiatu złotowskiego jest dużo. Te o znacznych rozmiarach i ciekawej strukturze wykorzystano jako pomniki, inne z pamiątkowymi tablicami sławią postacie historyczne lub upamiętniają ważne wydarzenia z naszych dziejów. Jednak większość z nich zalega bezużytecznie na polach, skrajach lasów, brzegach jezior, nieużytkach. Znaczna część tkwi głęboko w ziemi i dopiero prace ziemne ujawniają ich obecność. Głazy narzutowe o dużych rozmiarach, dziwnych kształtach lub ciekawej historii objęte są ochroną prawną i stanowią pomniki przyrody nieożywionej. W powiecie złotowskim jest tylko jeden taki obiekt, a szkoda, bo na takie miano zasługuje przynajmniej kilkanaście.

Jeszcze do niedawna ewenementem był krąg kamienny w Grodnie ustawiony z głazów narzutowych, z których dwa środkowe miały imponujące wymiary. Grodno - dawna osada pegeerowska położone jest około 15 km na północ od Złotowa w paśmie pagórków moreny czołowej, na skraju kompleksu leśnego. Pierwsza wzmianka o kręgu kamiennym w Grodnie zawarta jest w książce: Vollassagen von Ostrprenssen, Lithanens und Westprenssen autorstwa Tettau von Temme wydanej w Berlinie w 1837 roku. Na podstawie w/w zbioru podani C.F. Schmitt w książce Kries Flatow (Powiat Złotów) napisał o kręgu następującą informację: "Pół mili od Grodna znajduje się w lesie krąg kamienny złożony z 40 wielkich głazów. Niektóre wystają ponad ziemię 4 stopy. Mają one szerokość od 2 do 4 stóp. W środku kręgu stoją dwa kamienie, jeszcze większe, bo mają wysokość 10 stóp i szerokość 5 stóp. Odległość pomiędzy kamieniami na obwodzie wynosi 10 stóp".

Po przeliczeniu na wymiary współczesne przyjąć można, że krąg kamienny miał około 156 m obwodu, a średnicę od 45 do 48 metrów. Kamienie na obwodzie wystawały ponad ziemię około 1,2 m. Środkowe głazy miały około 3 m wysokości, podanie głosi, że owe dwa środkowe głazy przedstawiają dwóch muzykantów a kamienie tworzące krąg pogan, którzy bogom na przekór stanęli do tańca. W zbiorze podań ludowych Piotra Jaśka pod tytułem "Przy kominku" (1936r.) opisane zostało to miejsce w legendzie "Noc św. Jana nad Debrzynką".

Dzisiaj na próżno można szukać tajemniczego kamiennego kręgu, pomimo że jego lokalizację dokładnie opisano, a wszystkie foldery nadal informują o jego istnieniu. Po kręgu pozostały jedynie doły, w których osadzone były głazy, oraz kilka niezbyt imponujących kamieni. Pomimo naszych intensywnych poszukiwań i wnikliwych dociekań nie udało się odszukać nikogo, kto oglądał krąg na własne oczy. Większość, w tym były dyrektor Muzeum Ziemi Złotowskiej w Złotowie, sugerował, że krąg został rozebrany w trakcie przygotowań lasu do nasadzeń a kamienie wywieziono i rozbito. Miałoby to mieć miejsce jeszcze w latach dwudziestych, pozostaje jednak kilka pytań: w jaki sposób i czym usunięto tak wielkie głazy (zwłaszcza dwa środkowe)?, w jakim celu to uczyniono? Tym bardziej, że młode drzewka można było posadzić pomiędzy kamieniami tworzącymi krąg, pozbywając się w ten sposób jakichkolwiek problemów.

W roku 2003 całkiem przypadkowo dowiedzieliśmy się, że jest osoba, która widziała kamienny krąg w Grodnie, mało tego, wie co się z nim stało. Według relacji naszego informatora widział on kamienny krąg pod koniec lat 70 - tych, lub na początku 80 - tych, polując na tym terenie. Krótko potem głazy zepchnięto spychaczem, rozbito je, przewieziono do wytwórni mas bitumicznych i tam prawdopodobnie rozbito na tłuczeń i grys. Sprawa sprowadza się do tego, że w tym czasie skupowano kamień polny do przerobu, a gdy zdano sobie sprawę do jakiego wandalizmu doszło i na jak wielką skalę, wszyscy nabrali wody w usta, a problem kamiennego kręgu przestał istnieć. Ile jest w tym prawdy? Jedno jest pewne, nasz informator jest osobą wykształconą, prawdomówną, o dużym stopniu zaufania, bardzo wiarygodną. W tym czasie osoba ta pełniła znaczącą funkcję w Lasach Państwowych i doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co widziała. Jedno jest pewne, z całą pewnością obecnie kamiennego kręgu już nie ma, stracony został bezpowrotnie, z wielka stratą dla naszej kultury i historii.

Na koniec warto nadmienić, że w pobliżu zachowały się kurhany (też częściowo zdewastowane), natomiast na pobliskiej Górze Brzuchowej (208 m n.p.m.) ustawiony był kamienny kloc - bałwan, przed którym palono święty ogień. Tam też spalono piękną, młodą kobietę posądzoną o czary. Tyle legendy... Warto przyjechać i zobaczyć te urokliwe miejsca, okolica jest przepiękna, mimo że kręgu kamiennego nie będzie nam dane zobaczyć.

Antoni i Mirosław Szumińscy

Koło PKE w Złotowie

 

 

Jeziora - co im zagraża i jak je ratować?

 

Postęp cywilizacyjny sprawił, że procesy eutrofizacji jezior nabrały olbrzymiego przyspieszenia, widocznego szczególnie w ciągu ostatnich 100 lat. Stosowanie nawozów mineralnych oraz zrzut ścieków komunalnych wciąż wprowadzają do jezior olbrzymie ilości związków fosforu i azotu. Nadmierne użyźnianie wód skutkuje masowym rozwojem fitoplanktonu, czyli zakwitami, których największe nasilenie przypada na okres wiosenno - letni. Najprostszym wskaźnikiem stopnia eutrofizacji jest przezroczystość wody - maleje ona wraz z postępującą eutrofizacją, np. w Jeziorze Kierskim pod Poznaniem 100 lat temu wynosiła ok. 10 metrów, obecnie jest rzędu centymetrów! Najgroźniejsze są zakwity sinicowe. Te drobne organizmy, będące fotosyntetyzującymi bakteriami, mogą uwalniać toksyczne produkty metabolizmu, tzw. dermatoksyny, hepatoksyny czy neurotoksyny. Kąpiel i wykorzystanie takich wód dla celów gospodarczych niesie olbrzymie ryzyko dla naszego zdrowia.

Dodatkowym efektem przeżyźnienia jest brak tlenu w przydennych warstwach zbiornika i pojawienie się toksycznego siarkowodoru.

Czy odcięcie dopływu zanieczyszczeń wystarczy dla poprawy sytuacji?

Otóż niestety nie. Wybudowanie w ostatnich latach szeregu oczyszczalni ścieków oraz bardziej racjonalne nawożenie nie przyczyniło się do poprawy stanu jezior. Powodem jest głównie obecność związków fosforu, które raz wprowadzone do wód jeziora, pozostają w nim na długo, stymulując każdej wiosny rozwój glonów. Oczywiście, bez odcięcia dopływu ścieków i spływu z pól nie ma mowy o jakiejkolwiek poprawie, ale to nie wystarczy.

Co można zrobić?

Znane są różne metody poprawy stanu zeutrofizowanych jezior:

•  napowietrzanie, szczególnie przydennych warstw, w których brak tlenu. Niestety, metoda ta nie jest panaceum i chociaż poprawia sytuację, w szczególności w pobliżu urządzeń napowietrzających (np. jez. Kierskie, jez. Jelonek w Gnieźnie), to w świetle obecnej wiedzy można ją traktować tylko jako jedno z działań,

•  biomanipulacja polegająca na usunięciu ryb planktonożernych w celu umożliwienia rozwoju zooplanktonu, który z kolei odżywiając się fitoplanktonem przywróci przezroczystość. W praktyce okazało się, że trudno osiągnąć zakładane efekty, zapewne z powodu zmienności innych niedokładnie poznanych czynników (metoda stosowana w zbiorniku Malta w Poznaniu), •   

•  chemiczne unieruchomieniu fosforanów w osadach. Działając związkami żelaza lub glinu można uzyskać nierozpuszczalne związki fosforu z tymi metalami, dzięki czemu nie będzie on dostępny dla planktonu ani dla roślin,

•  bagrowanie dna jeziora i usuniecie osadów zawierających fosfor. Jest to metoda skuteczna, choć drastyczna i bardzo kosztowna, dlatego rzadko stosowana,

•  przepłukiwanie jeziora czysta wodą,

•  usuwanie wód przydennych (hypolimnionu), czy

  • izolowanie osadów za pomocą np. folii lub pianki.

Wybór właściwej metody wymaga żmudnych badań, określenia głównych przyczyn pogorszenia się stanu wody i monitoringu jeziora w podczas prac. A wszystko to kosztuje! Warto specjalnie chronić jeziora, które w przeciwieństwie do rzek, nie potrafią same się oczyszczać.

Literatura:

•  Ochrona i rekultywacja jezior materiały konferencyjne Przysiek 2000

•  Ekologia wód śródlądowych W.Lampert, U.Sommer PWN 2001

•  Materiały firmy Prote Poznań

inż. Jerzy Juszczyński - Polski Klub Ekologiczny

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

 

 

 

Kwadrans na  zastanowienie

Zgodzisz się zapewne drogi Czytelniku, że jednym z podstawowych celów ekologa powinno być uczestnictwo we wszystkich akcjach związanych z ochroną środowiska naturalnego przed szkodliwym wpływem cywilizacji. W szczególności mam na myśli powtarzaną corocznie od 1993 roku akcję "Clean up the Word", kiedy to - na dobry początek - wzięło w niej udział 80 krajów. Akcja, skądinąd bardzo wartościowa, nasuwa jednak nieco ogólnych wątpliwości dotyczących celowości i skuteczności "porządkowania". Nie mam zamiaru poddawać krytyce akcji "sprzątania świata" ani negować potrzeby usuwania ze środowiska naturalnego odpadów cywilizacyjnych, chciałbym

natomiast spojrzeć na sam proces porządkowania z bardziej naukowego punktu widzenia.

U podstaw takiego ujęcia zagadnienia leży jedno z podstawowych praw fizycznych, o którym wspomniałem już w jednym z poprzednich "Kwadransów". Jest nim druga zasada termodynamiki. Spróbujmy dzisiaj wyrazić ją używając bardziej naukowej terminologii. W tym celu wprowadźmy pewną wielkość zwaną entropią. Entropia stanowi miarę nieuporządkowania układu. Dla przykładu - mówi ona, na ile sposobów można upakować w szufladzie stos szpargałów tak, aby po jej zamknięciu nie wystawał żaden kawałek papieru. Jeden stan makro (zamknięta szuflada) może być zatem zrealizowany przez wiele stanów mikro (kolejność ułożenia papierzysk, stan ich pomięcia itd.). Entropia informuje nas o liczbie sposobów wypełnienia szuflady (jedno ułożenie "porządne" - dokumenty leżą na stosie w odpowiedniej kolejności, inne ułożenia, a jest ich znacznie więcej, oznaczają mniej lub więcej przypadkowy stan wymieszania). Druga zasada termodynamiki mówi, że w izolowanych układach entropia rośnie. Oznacza to, że stan bałaganu jest znacznie bardziej prawdopodobny, co więcej - na ogół bałaganienie zachodzi samorzutnie (tak, tak! w tym konkretnym przypadku nauka akceptuje wątpliwe zwykle wytłumaczenie - samo się zrobiło!). Nasze wysiłki w celu utrzymania porządku skazane są więc z góry na niepowodzenie, gdyż II zasada, podobnie jak inne prawa fizyki jest nieubłagana i nie można jej zmienić, w przeciwieństwie do praw stanowionych, gdy ma się wystarczającą przewagę głosów w parlamencie. Jakie mamy zatem szanse, aby utrzymać

porządek we Wszechświecie?

A by nasze rozważania były ścisłe, należy podkreślić, że entropia zachowuje się w sposób opisany powyżej jedynie w układach izolowanych. Jeśli układ ma otoczenie, z którym może wymieniać energię, entropia samego układu może zmaleć (możemy uporządkować szufladę wykonując pewną pracę) jednak entropia otoczenia wzrośnie przy tym niepomiernie więcej (np. entropia śmietnika). Entropia w pewnych podukładach (układach stanowiących część Wszechświata) może zatem maleć, lecz proces ten związany jest z pewnym wydatkiem energetycznym. Bez tego ostatniego stwierdzenia trudno byłoby wyobrazić sobie powstanie Wszechświata, w którym obserwujemy wiele samoistnych uporządkowań. Spójrzmy na przykłady: Aby powstały atomy, elektrony muszą krążyć nie w dolnym miejscu, ale wokół jąder - a to oznacza ich uporządkowanie, atomy łączą się w cząsteczki związków chemicznych, cząsteczki w piękne lub pośledniej urody kryształy stanowiące składniki minerałów, minerały zaś dzięki grawitacji w planety itd. Istnieją więc pewne siły porządkujące, przeciwdziałające wzrostowi entropii. Są to między innymi siły elektryczne (w szczególnym przypadku tworzące wiązania chemiczne lub międzycząsteczkowe, siły grawitacji i siły o nieco innym charakterze, które poznamy, jeśli zajrzymy do jądra atomowego - również uporządkowanego). W środowisku naturalnym, bez naszego udziału, atomy węgla porządkują się w strukturę diamentu, planety porządkują się w Układ Słoneczny a my sami, jako homeostaty (twory o stałej entropii, istniejące kosztem tego, że ciągle wymieniamy energię i materię z otoczeniem), pozostajemy z grubsza uporządkowani do chwili śmierci, po której nasze uwolnione atomy mogą utworzyć dowolne konfiguracje z innymi atomami otoczenia, a to oznacza już wzrost entropii. Te przykłady samoporządkowania nie są mniej dziwne od innych, jakie zna fizyka lub chemia, wydają się jednak "zwyczajne", zapewne dlatego, że spoglądamy na nie bez przerwy.

S próbujmy poszukać innych, mniej oczywistych, przykładów samoporządkowania. Jest w tym poszukiwaniu trochę patosu zmagania się badaczy z zadaniem znalezienia układu, w którym samoporządkowanie zachodzi oraz z wyjaśnieniem różnych jego aspektów (dlaczego ten proces zachodzi? w jaki sposób?). Jest tu też trochę pragmatyzmu. Gdyby bowiem udało się zaprząść samorzutne procesy do tworzenia zamierzonych przez nas struktur, znikłby problem żmudnego operowania bardzo małymi obiektami, aby wytworzyć większe struktury. Problem ten zapewne jest niezauważalny, gdy budujemy dom, pojawia się jednak, gdy podejmujemy się zestawić mechanizm zegarka (kto jeszcze miewa mechaniczne zegarki poza szpanerami?) i narasta, gdy chcemy skonstruować komputerowy mikroprocesor lub inne, podobnie skomplikowane i małe urządzenie. Jest zatem podstawowym zagadnieniem bardzo modnej obecnie nauki stosowanej zwanej nanotechnologią.

A by przybliżyć sobie, jaką drogą może pójść poszukiwanie samoorganizacji, posłużmy się konkretnym przykładem. Każdy z nas zapewne zna budowę plastra miodu. Ma on piękną symetryczną budowę heksagonalną. Każda komórka plastra miodu jest sześciokątem, który z pozostałymi komórkami graniczy każdym ze swoich boków. Zastanówmy się, jakie inne struktury mogły wytworzyć pszczoły, aby wypełnić płaszczyznę w sposób porządny (za porządny sposób uważamy tutaj wypełnienie płaszczyzny wielokątami foremnymi)? Możliwości jest niewiele: trójkąty równoboczne, kwadraty. Próba zapełnienia płaszczyzny pięciokątami lub innymi wielokątami foremnymi o liczbie boków większej niż sześć spełznie na niczym. Sposób wypełnienia, który wybrały pszczoły ma jeszcze jedną zaletę - jest bardzo oszczędny. Spośród możliwych wielokątów pszczoły wybrały ten, który ma najmniejszy stosunek obwodu do pola powierzchni, każde inne rozwiązanie wymagałoby budowy dłuższych ścian. Przejaw intuicji, czy matematycznej wiedzy? Nie wchodząc w szczegóły psychiki pszczół przyjmijmy do wiadomości, że chociaż problem, z którym skutecznie zmierzyły się pszczoły jest dla nas intuicyjnie jasny, to jednak ścisły matematyczny dowód (tzn. bez gdybania, stwierdzeń "wydaje mi się", lub "przecież każdy widzi") został opublikowany dopiero w 2001 roku przez T.C. Halesa.

G dzie jednak w naszym zagadnieniu tkwi samoorganizacja? Plaster miodu nie powstaje przecież samorzutnie, muszą zrobić go pszczoły. Czy istnieje zatem jakaś siła, zjawisko, które spowodowałoby, że samorzutnie powstanie struktura, w której stosunek obwodu do pola powierzchni (lub stosunek pola powierzchni do objętości) byłby najmniejszy? Uważny Czytelnik przypomni sobie o zjawisku zwanym napięciem powierzchniowym. Jeżeli odtworzenie zapisów pamięciowych Szanownego Czytelnika nie powiedzie się, przypomnijmy: napięcie powierzchniowe działa na powierzchni cieczy, jest to między innymi siła nadająca kroplom deszczu zaokrąglony kształt, siłę tą można modyfikować rozpuszczając w cieczy związek powierzchniowo czynny (surfaktant), na przykład mydło. Używanie i nadużywanie surfaktantów jest notabene jednym z podstawowych zagadnień związanych ze szkodliwością ścieków dla środowiska naturalnego, jak wykazaliśmy to w jednym z poprzednich "Kwadransów".

A by zagłębić się w problem, wejdźmy zatem do wanny razem z Archimedesem (zakładam oczywiście, że kąpiel przygotowano z dodatkiem surfaktantu). Zanim wyskoczymy z niej z okrzykiem "Eureka!" (nasze odkrycie nie ma nic wspólnego z siłą wyporu i prawem Archimedesa), przyjrzyjmy się tworowi unoszącemu się na powierzchni kąpieli. Nerwowo szukającym po słownikach spieszę z wyjaśnieniem, że patrzymy na pewien układ koloidalny zwany pianą. Piana ta, jak łatwo zauważyć, jest raczej nietrwała. Efemeryczny byt pojedynczych bąbelków piany - baniek mydlanych na pewno obserwował każdy z nas w dzieciństwie. Piana także nie wygląda na coś szczególnie dobrze uporządkowanego. Jednak wzdłuż ścian bąbelków działa napięcie powierzchniowe. Gdyby zatem stworzyć maszynkę do wytwarzania jednakowych bąbelków, być może piana uporządkowałaby się samorzutnie w strukturę podobną do struktury kryształu?

T ak postawiony problem fizyczny eliminuje zapewne część fizyków, gdyż zainteresowanie się nim wymaga zamiłowania do kąpieli. Pierwsze naukowe podejście zawdzięczamy Arystotelesowi, który zajął się problemem całkowitego wypełnienia przestrzeni za pomocą powtarzalnego wzoru złożonego z jednakowych wielościanów. Poddał analizie pięć wielościanów foremnych, tzw. wielościanów Platona. Są nimi czworościan, sześcian, ośmiościan, dwunastościan i w końcu dwudziestościan foremny. Zapewne Drogi Czytelniku pamiętasz jeszcze zabawę klockami i sam potrafiłbyś wskazać, że bez reszty trójwymiarową przestrzeń można wypełnić sześcianami. Arystoteles dodał jeszcze inny sposób - wypełnienie czworościanami foremnymi. Nawet wielcy się mylą. Rozwiązanie okazało się złe. Kąty w czworościanach foremnych nie pozwalają na takie zestawienie tych brył, aby nie pozostała pomiędzy nimi żadna szpara. Ale to już wymaga znajomości trygonometrii i przeprowadzenia odpowiednich obliczeń. Czworościanami można wypełnić przestrzeń, należy je jednak uprzednio nieco zdeformować. Wśród wielościanów Platona, jedynie zastosowanie sześcianu prowadzi do rozwiązania naszego problemu. Obecnie znanych jest wiele periodycznych i nieperiodycznych sposobów wypełnienia przestrzeni wielościanami (ułożenie periodyczne oznacza, że jeden wielościan lub też skończona grupa wielościanów (może 3, a może 70) stanowi podstawowe cegiełki, którymi bez obracania można wypełnić przestrzeń).

N ie traćmy jednak z oczu naszego podstawowego problemu - samorganizacji. Które z ułożeń, które z brył wybierze Natura, gdy w naszej wannie pojawią się bąbelki o jednakowej objętości? Narzędziem, którym niewątpliwie Natura posłuży się jest napięcie powierzchniowe, a więc zwycięży struktura najoszczędniejsza.

P roblem postawił (znów znane nazwisko!) lord Kelvin. I wskazał jednocześnie zwycięzcę - czternastościan złożony z ośmiu sześciokątów foremnych i sześciu kwadratów. Czy jednak Kelvin wpatrywał się w pianę w czasie kąpieli, której zażywał w 1887 roku, wystarczająco uważnie? Przez przeszło 100 lat nikomu nie przyszło do głowy inne rozwiązanie, choć prowadzono poszukiwania. Podejrzana była na przykład sieć wielościanów, która powstanie, gdy silnie ściśniemy kule, które uprzednio doprowadziliśmy do stanu największego upakowania. Są dwa takie ułożenia kul. Ich wyobrażenie uzyskamy, jeśli stwierdzimy, że układając kule na płaszczyźnie uzyskamy układ heksagonalny (jak w plastrze miodu). Później na pierwszej warstwie musimy kłaść warstwy następne, za każdym razem przesuwając się nieco w kierunku poziomym. Jeśli nasza wyobraźnia nie zadziałała, nie przejmujmy się, wynik i tak będzie gorszy od wyniku Kelvina.

W 1993 roku Denis Weaire i Robert Phelan znaleźli lepsze rozwiązanie. Rozwiązanie to jakościowo różni się od rozwiązania Kelvina. Wielościany mają bowiem taką samą objętość, ale różnią się kształtem. Fizykom tym udało się zbudować sieć, w której powtarzalnym elementem jest zbiór ośmiu wielościanów, z których dwa są dwunastościanami, a pozostałe czernastościanami złożonymi z dwóch sześciokątów i dwunastu pięciokątów foremnych. Sukces niewątpliwy jednak, jak wydaje się, rozwiązanie jest niewiele lepsze od rozwiązania Kelvina. Ot, stosunek pola powierzchni do objętości bąbelków jest mniejszy o 0.3 %. Co gorsza, nie dysponujemy dotąd dowodem, że rozwiązanie Weaire-Phelana jest rozwiązaniem najlepszym. Mając jednak do wyboru dwa, i to niewiele różniące się rozwiązania stajemy przed pytaniem, które z nich jest bardziej zbliżone do wybranego przez Naturę.

O dpowiedź na tak postawione pytanie zawsze niesie w nauce eksperyment. Tu jednak doświadczenie jest raczej trudne. Nie możemy oglądać jedynie powierzchni piany, bo bąbelki są zdeformowane przez warunki brzegowe - np. powierzchniowe bąbelki mają powierzchnie zaokrąglone. Zastosowano zatem bardziej wyrafinowaną technikę pozwalającą zajrzeć głębiej w pianę - tomografię komputerową. Czego szukano? Przypomnijmy, że wielościany Kelvina, w przeciwieństwie do wielościanów Weaire-Phelana, zawierały kwadraty. W pianie kwadratów nie znaleziono. I tu historia poszukiwań urywa się.

M ożna teraz zadać pytanie o celowość zawracania sobie głowy pianą. Oprócz niewątpliwej rozkoszy zrozumienia zjawiska, możemy znaleźć także i aspekty praktyczne: pianę można utrwalić przeprowadzając pewne reakcje chemiczne, np. polimeryzację. A trwała uporządkowana struktura może tak samo, jak kryształ wywoływać zjawisko dyfrakcji, tzn. rozpraszać falę elektromagnetyczną z różnymi intensywnościami w różnych kierunkach na skutek interferencyjnego wygaszania lub wzmacniania. W kryształach obserwujemy dyfrakcję promieni Roentgena, w pianach (lub stężonych emulsjach), w których rozmiary poszczególnych komórek są znacznie większe, długość fali promieniowania ulegającego dyfrakcji jest znacznie większa - może dla przykładu odpowiadać zakresowi promieniowania radarowego, a stąd już niedaleko do technologii stealth (dla tych, którzy nie znoszą awiacji bądź militariów - technologia ta to czapka-niewidka ukrywająca samoloty wojskowe przed radarami).

O mówiliśmy powyżej jeden przykład samoorganizacji. Nie jest to przykład jedyny znany nauce. Możliwe jest samoporządkowanie się różnych kształtek pływających na powierzchni wody, gdy niektóre ich krawędzie są hydrofobowe, a inne hydrofilowe. Istnieją tzw. cząstki Janusa (Janus - bóstwo słowiańskie o dwóch twarzach), których powierzchnia jest częściowo hydrofobowa, częściowo zaś hydrofilowa. Cząstki te zanurzone w wodzie mogą organizować się w struktury trójwymiarowe wystawiając na zewnątrz hydrofilowe części powierzchni a chowając z dala od wody ­- między sobą - części hydrofobowe. Co ciekawe, przeniesienie cząstek Janusa do oleju całkowicie zmienia wytwarzaną przez nie strukturę (cząstki obrócą się wystawiając na zewnątrz powierzchnie hydrofobowe). Wiadomo również, że ściśnięte cząstki koloidalne obdarzone ładunkiem elektrycznym o tym samym znaku, odpychając się, niejako mimochodem utworzą strukturę heksagonalną). Samoorganizacja w wymienionych układach zachodzi wówczas, gdy na skutek działania różnych niezrównoważonych sił, układ podąża do stanu równowagi termodynamicznej. Osiągnięcie stanu równowagi oznacza jednocześnie osiągnięcie uporządkowania.

W układach, które dalekie są od stanu równowagi, a zachodzący w nich proces przebiega często z gwałtownością zbliżoną do wybuchu, można również niekiedy zaobserwować spontaniczne tworzenie się struktur uporządkowanych, często dość egzotycznych.

P oszukując przykładu wróćmy znów do układów najprostszych. Czy gwałtownie ogrzewana ciecz może przyjąć uporządkowaną strukturę? Wydawałoby się, że najłatwiej takie uporządkowanie można by osiągnąć ochładzając ciecz i wywołując krystalizację. Ale wówczas nie zaobserwowalibyśmy nic nadzwyczajnego. Podpowiedzmy inne rozwiązanie: a gdyby ogrzewać równomiernie cienką warstwę cieczy (na przykład olej na patelni). Przeprowadzając taki eksperyment pamiętamy, że łatwo można oparzyć się. W naszej cieczy muszą w czasie ogrzewania zachodzić ruchy konwekcyjne. Jeśli ciecz nie ma bardzo dziwacznych właściwości, to prawdopodobnie przy ogrzewaniu zmniejsza swoją gęstość. Ogrzewanie zachodzi od dołu, a więc ogrzana ciecz unosi się ku górze, gdzie oddaje ciepło otoczeniu. Wychłodzona ciecz opada z powrotem na dno. Wszystko jasne. Ale którędy? Zwykle, co widać, kiedy obserwujemy krople atramentu w wodzie, ruchy konwekcyjne są chaotyczne. Ale jeśli w cienkiej warstwie cieczy utrzymamy jednorodny rozkład temperatur pomiędzy dnem a powierzchnią? Zobaczymy... plaster miodu! Ciecz będzie podnosiła się we wnętrzu sześciokątów i opadała na ich ścianach. Uzyskane w ten sposób komórki noszą nazwę komórek Rayleigha-Benarda. Zauważmy, że zjawisko zachodzi bardzo daleko od stanu równowagi termodynamicznej, a jego warunkiem koniecznym jest szybki przepływ ciepła pomiędzy dwoma obszarami układu. Komórki Rayleigha-Benarda zaliczamy do tak zwanych struktur dyssypatywnych, w których dochodzi do rozproszenia energii. W czasie trwania takich procesów (po których spodziewamy się, że będą biegły całkowicie chaotycznie) niekiedy powstają, zazwyczaj przejściowo pewne zorganizowane struktury. Mówimy wówczas, że mamy do czynienia z tzw. chaosem deterministycznym, który można ściśle opisywać za pomocą pewnego działu matematyki zwanego matematyką chaosu. Po czym poznajemy "chaotycznego" matematyka? Ano po słownictwie, w którym dominują takie terminy jak bifurkacja, atraktor itp. Słowa te odnoszą się do warunków, w których gwałtowny proces może biec jedną (zwykle chaotyczną), dwoma lub wieloma drogami oraz do tego, jak zależą od siebie wzajemnie parametry układu (na przykład stężenia substancji), które na specjalnym wykresie zwanym wykresem fazowym kreślą dziwne krzywe będące odbiciem ewolucji układu.

T yle zachodu, aby opisać zachowanie się oleju na patelni? Chyba nie tylko o olej chodziło, gdyż podobne zachowania układów można obserwować dość powszechnie i w różnych skalach. Trzeba tylko trochę poszukać. Do szczęśliwych znalazców należą na przykład Biełousow i Żabotyński, którzy odkryli pierwszą chemiczną reakcję oscylacyjną (utlenianie kwasu maleinowego bromianem(VI) potasu w obecności kwasu siarkowego) zachodzącą tak rytmicznie, że można wedle niej regulować zegarek. Jak wygląda ta reakcja? Po dokładnym wymieszaniu składników, roztwór staje się w równych odstępach czasu raz brunatny (od bromu), raz bezbarwny. Okazuje się, że reakcje chemiczne biegną w roztworze raz wzdłuż jednego, raz wzdłuż innego schematu. Jeśli nie zmieszamy składników na początku reakcji, tylko pozwolimy na ich samorzutne zmieszanie, do we wnętrzu naczynia zobaczymy przestrzenne struktury, na przemian brunatne i bezbarwne, które ewoluują w czasie. Niektóre reakcje biochemiczne biegnące w komórkach organizmów żywych również są reakcjami oscylacyjnymi i stanowią "zegary biochemiczne" lub decydują - dla przykładu - o powstaniu regularnych plam na sierści zwierząt.

D o reakcji oscylacyjnych zaliczyć można również znane już od dawna pierścienie Lieseganga: gdy w dwóch oddalonych od siebie miejscach w żelatynie (na przykład na dnie i na górze probówki) umieścimy dwie sole dające po zmieszaniu osad (na przykład chromian(VI) potasu i azotan(VI) srebra), to po pewnym czasie zobaczymy, że osad rzeczywiście powstaje, ale jedynie w pewnych określonych miejscach (w probówce są to pierścienie rozmieszczone na różnych wysokościach). Zjawisko to jest znane pod nazwą rytmicznego strącania.

C zy istnieją inne uporządkowane struktury dyssypatywne o większych rozmiarach? Przyjrzyjmy się zdjęciom powierzchni Słońca publikowanym w czasopismach astronomicznych (lepiej posłużyć się zdjęciami niż ryzykować uszkodzenie siatkówki patrząc prosto w Słońce). Powierzchnia Słońca trwa w nieustannym gwałtownym ruchu. Przecież pod

nią zachodzi bez przerwy jeden z najgwałtowniejszych znanych fizyce procesów - reakcja termojądrowa. To morze ognia nie jest jednorodne - nie wszystkie jego obszary świecą z tą samą intensywnością. Nierównomierności świecenia, zwane granulacją, przypominają trochę znany nam plaster miodu lecz nie tak regularny i o komórkach, których rozmiary są rzędu 1000 kilometrów.

A piany w skali kosmicznej? Proszę bardzo. Struktury, o których myślę są nawet większe, od tego co zwykle określamy mianem makro, giga czy tera. Powstały one krótko po Wielkim Wybuchu, który był początkiem naszego Wszechświata. Tworzą je galaktyki i grupy galaktyk. Materia we Wszechświecie nie jest bowiem rozłożona równomiernie, lecz podobnie jak powierzchnie cieczy w pianach. Tyle, że skala rozmiaru bąbelków jest tutaj niewyobrażalnie wielka, rzędu 10 20 kilometra.

M yślę, że udało mi się wzbudzić w Tobie Szanowny Czytelniku trochę szacunku w stosunku do czynności "porządkowania" i "utrzymywania porządku". Niech ta refleksja towarzyszy Ci nie tylko od święta, w czasie dni "sprzątania świata" lecz również wtedy, gdy zamierzasz wgarnąć pod dywan śmieci walające się po podłodze.

dr hab. Waldemar Nowicki

Zakład Chemii Fizycznej

Wydział Chemii UAM

 

 

Wybrane kolekcje botaniczne Wielkopolski

Na spacer do lasu lubi się czasem wybrać chyba każdy z nas. Większość ludzi robi to w celach czysto rekreacyjnych - chcą po prostu odpocząć od zgiełku dnia codziennego. Wielu z takich "wycieczkowiczów" nie zwraca szczególnej uwagi na otaczającą ich przyrodę. Ważne, aby było zielono, cicho, no i żeby oczywiście ptaszki pięknie śpiewały. Niestety właśnie ta część naszego społeczeństwa jest najwyraźniej zauważalna, co znajduje swe odbicie m.in. w ilości pozostawianych w lesie śmieci, niekończącym się hałasie i nagannym niszczeniu wszystkiego, co napotkają na swej drodze. Jeden z moich byłych profesorów uważa, że polski turysta to turysta "alkoholowo-spalinowy". Sporo niestety w tym gorzkiej prawdy...

Drugą grupę ludzi spędzających wolny czas na łonie przyrody stanowią osoby, które są zafascynowane różnorodnością życia, jakie widzą wokół siebie podczas spaceru na łonie natury. To oni zatrzymują się przy każdym, choćby i najdrobniejszym kwiatku, mchu czy ptaku. Wyjmują wtedy szkło powiększające lub lornetkę i w jednej pozycji potrafią spędzić całe godziny bez względu na wiatr, deszcz czy komary. Istnieje jeszcze jedna cecha charakteryzująca tych pasjonatów - ich plecaki lub torby prawie zawsze wypchane są niezliczoną ilością różnorakich przewodników terenowych. Książki te są zawsze intensywnie wertowane, gdy ich właściciel trafi na jakiś interesujący go okaz fauny lub flory.

Bywa jednak często tak, że przyrodnik-pasjonat chciałby także poznać inne gatunki niż nasze gatunki rodzime. W przypadku roślin jednakże już samo poznanie wszystkich występujących w naszym kraju gatunków jest nie lada wyczynem, w Polsce występuje bowiem ok. 2300 gatunków roślin naczyniowych, 600 gatunków mchów, 250 gatunków wątrobowców i 1600 gatunków porostów (dane Ministerstwa Środowiska). Te liczby mogą świadczyć o dość znacznym zróżnicowaniu naszej flory, jeśli pojęcie różnorodności biologicznej będziemy rozumieć jako rozmaitość form życia na Ziemi. Podstawą analizy bioróżnorodności jest zmienność genetyczna i systematyczna organizmów, a także bogactwo i różnorodność gatunkowa w strefach roślinnych i w środowiskach. Dla wielu ludzi pojęcie różnorodności biotycznej jest wartością samą w sobie, motywującą ich do lepszego poznania i zrozumienia świata. Właśnie dlatego pasjonaci-botanicy tak bardzo pragną rozszerzyć swoją wiedzę także o inne gatunki roślin niż te występujące naturalnie w Polsce. Sporą ilość tzw. gatunków obcych można spotkać już podczas wycieczki, choćby do lasu lub jednego z miejskich parków, a często także w pobliżu naszego własnego domu. Najlepszymi miejscami do przyjrzenia się obcym gatunkom roślin są jednak ogrody botaniczne, parki dendrologiczne, arboreta, ogrody roślin leczniczych i palmiarnie. W takich miejscach prawie każda roślina posiada tabliczkę z nazwą polską oraz łacińską gatunku (a często także rodziny) oraz nierzadko z krótkim opisem danego okazu. Głównymi celami tego typu instytucji jest działalność naukowa, gospodarcza, a przede wszystkim działalność dydaktyczna i społeczno-popularyzacyjna.

W naszym regionie, czyli w województwie wielkopolskim, znajduje się kilka bardzo interesujących kolekcji roślin, którym warto poświęcić trochę swojego wolnego czasu i uwagi. Poniżej opisano krótko kilka z takich miejsc znajdujących się zarówno w samym Poznaniu, jak i w jego bliższych oraz dalszych okolicach:

  1. Ogród Botaniczny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

•  otwarty: maj-październik; kolekcja: ok. 8000 gatunków oraz odmian

•  powierzchnia: 22 ha; rok założenia: 1925

•  działy: geograficzny, ekologiczny, systematyki roślin, biologii roślin, zmienności roślin, roślin chronionych, roślin rzadkich i ginących, roślin dekoracyjnych, mnożenia roślin, kolekcje szklarniowe

•  do ciekawostek Ogrodu należy dział ekologiczny, gdzie przedstawione są kolekcje roślinne wymagające specjalnych warunków życiowych. Kolekcje:

alpinarium - rośliny górskie z różnych stron świata (ok. 1500 taksonów)

rośliny leśne - rośliny drzewiaste charakterystyczne dla borów, lasów mieszanych i lasów liściastych (ok. 50 taksonów)

rośliny łąkowe - rośliny głównie łąk wilgotnych, dające wiele różnych aspektów w poszczególnych okresach wegetacji (ok. 30 taksonów)

rośliny wydmowe - ok. 20 taksonów roślin psammofilnych, występujących u nas na wydmach nadmorskich i na piaszczyskach śródlądowych

rośliny wodne i szuwarowe - są zgromadzone w sztucznych zbiornikach wodnych, najliczniejsza grupa to krajowe rośliny wodne i nadwodne (ogółem ok. 40 taksonów)

•  Poznań, ul. Dąbrowskiego 165, wejście od ul. Dąbrowskiego, w weekendy także od ul. Botanicznej

2. Ogród Dendrologiczny Akademii Rolniczej im. Augusta Cieszkowskiego w Poznaniu

  • otwarty: kwiecień-październik, zima: w dni robocze od 8:00 do 15:00 - wejście od strony Collegium Cieszkowskich; kolekcja: ok. 860 gatunków, odmian oraz form roślin drzewiastych
  • powierzchnia: 4,05 ha; rok założenia: 1920 (1925)
  • Ogród jest podzielony na 19 sekcji tematycznych
  • ozdobą Ogrodu są okazałe drzewa pomnikowe: platany klonolistne, topole białe, topole późne, klony jawory, iglicznia trójcierniowa i czeremcha amerykańska
  • ciekawostki: interesujący zbiór gatunków z rodziny cyprysowatych oraz bogata kolekcja gatunków jeżyn
  • Poznań, ul. Wojska Polskiego 71D, wejście od ul. Niestachowskiej

3. Arboretum Kórnickie

•  otwarte: kwiecień-listopad - najstarsza część Arboretum położona obok Zamku Kórnickiego. Kolekcje w Lesie Doświadczalnym Zwierzyniec oraz kolekcje w nowej części Arboretum (za ul. Parkową) są udostępniane tylko dla grup uprzednio zgłoszonych; kolekcja: ok. 2500 gatunków oraz odmian drzew i krzewów,

•  powierzchnia: 60 ha (z czego 38 ha to kolekcje w starym parku przy Zamku Kórnickim, 18 ha w tzw. Nowym Arboretum przy Instytucie Dendrologii PAN i 4 ha w Lesie Doświadczalnym Zwierzyniec po drugiej stronie Jeziora Kórnickiego); rok założenia: najstarsze kolekcje pochodzą z lat 1840-1880, bogate kolekcje były gromadzone w latach 1926-1939, a następnie w okresie powojennym

•  bogata kolekcja drzew i krzewów pochodzących ze strefy umiarkowanej półkuli północnej

•  ciekawostki:

"wiekowe" okazy drzew - 300 letnia aleja lipowa biegnąca od zamku i 250-letni buk rosnący przy zamkowej fosie

liczny zbiór różaneczników i azalii gruntowych ( Rhododendron ), w tym także odmian niskich i karłowatych (z tego względu warto jest odwiedzić Arboretum w maju, kiedy rośliny te kwitną i organizowane są Dni Azalii i Różaneczników)

gatunki i odmiany dekoracyjne jabłoni ( Malus ), forsycji ( Forsythia ), bzu lilaka ( Syringa )

odmiany i formy pokrojowe, barwne, karłowate różnych drzew i krzewów iglastych ( Picea, Juniperus, Taxus, Thuja, Chamaecyparis, Pinus ).

•  na terenie starego Arboretum mieści się Muzeum Dendrologiczne, w którym można zobaczyć zbiory próbek drewna, szyszek, nasion, owoców i fotografii przedstawiających drzewa i krzewy w różnym stadium rozwoju

•  do niewątpliwych walorów Arboretum Kórnickiego należy także zamek Działyńskich, w którym znajduje się muzeum i do dziś podobno straszy biała dama...

•  Kórnik, 19 km na południowy wschód od Poznania

4. Arboretum Leśne w Zielonce

  • otwarte: maj - wrzesień; kolekcja: 879 gatunków i odmian drzew i krzewów
  • powierzchnia: 86,3 ha, z czego część widokowa dla publiczności obejmuje 23 ha; rok założenia: 1979
  • Arboretum zostało zorganizowane w dwóch częściach metodycznych jako park krajobrazowo-dendrologiczny i arboretum drzewostanowe
  • ciekawostki: w części widokowej zgromadzone są drzewa i krzewy ozdobne, pogrupowane w układzie wymagań siedliskowych
  • Arboretum jest częścią Leśnego Zakładu Doświadczalnego Murowana Goślina Akademii Rolniczej w Poznaniu, lasy LZD wchodzą w skład Parku Krajobrazowego "Puszcza Zielonka"
  • Zielonka, ok. 25 km na północny wschód od Poznania

5. Arboretum w Gołuchowie - Ośrodek Kultury Leśnej

•  otwarte: cały rok; kolekcja: ponad 250 gatunków i odmian drzew i krzewów

•  powierzchnia: 158 ha; rok założenia: 1853

•  w kolekcję gatunków egzotycznych umiejętnie wkomponowano tu nasze rodzime gatunki drzew

•  ciekawostki: obiekt jest podzielony na 31 oddziałów, jednakże dla większych części parku zachowano nazwy nadane tym miejscom przez dawnych właścicieli - Działyńskich i ich ogrodnika Adama Kubaszewskiego:

Stary Park - obejmuje najbliższe otoczenie zamku i oficyny, gdzie prowadzono pierwsze nasadzenia. Tu znajdują się dwie stare aleje: grabowo-lipowa i lipowa (założone w latach 1856-1857). Dodatkowymi atutami tej części parku są piękne okazy Chamaecyparis nootkatensis , Thuja plicata , Picea abies , Gingko biloba ,

Nowy Park - znajduje się tu kolekcja bukowatych z Fagus sylvatica 'Grandidentata', Quercus petrea 'Mespilifolia', Quercus robur 'Pectinata',

Dzika Promenada - bogata kolekcja pięciorników, świerków (między innymi z imponującym okazem Picea orientalis ), lilaków, tawuł i orzechowatych,

Słoneczna Promenada - spotkać tu można dorodne okazy Quercus robur 'Fastigiata', Quercus palustris , Tsuga canadensis ,

Część parkowo-leśna - ma ona charakter dojrzałego starodrzewu z dębami o pomnikowych rozmiarach, niektóre obiekty charakteryzują się także niezwykle oryginalnymi nazwami, jak np. Rondo Dębowe czy Kolekcja Koniferów. W tym rejonie parku uwagę zwracają dobrze wykształcone zbiorowiska roślinne: bór mieszany dębowo-sosnowy, grąd niski,

Szkółka Drzew i Krzewów Ozdobnych - zachowały się tu zabytkowe winnice w postaci jednospadowych szklarni ze starą kolekcją winorośli,

Stawy - utworzone na rzeczce Ciemnej, mają one charakter widokowy.

•  obok arboretum znajduje się zagroda z żubrami i danielami, niewątpliwą ozdobą parku jest zamek - obecnie oddział Muzeum Narodowego w Poznaniu; do atrakcji arboretum należy także Ośrodek Kultury Leśnej i Muzeum Leśnictwa

•  Gołuchów, 114 km na południowy wschód od Poznania

6. Arboretum Leśne w Laskach

  • otwarte: cały rok, w godzinach pracy leśniczego leśnictwa Laski (8:00-15:00), u którego trzeba zgłosić pobyt w Arboretum; kolekcja: 158 gatunków oraz odmian drzew i krzewów
  • powierzchnia: 6,91 ha; rok założenia: 1981
  • Arboretum należy do Leśnego Zakładu Doświadczalnego Siemianice Akademii Rolniczej w Poznaniu
  • główne cele Arboretum to dydaktyka i prace badawcze
  • zbiór roślin obejmuje przede wszystkim rodzime gatunki drzew i krzewów, w możliwie jak największej skali zmienności oraz ozdobne rośliny z rodziny wrzosowatych ( Ericaceae )
  • ciekawostki: odmiany cisa pospolitego - złocista, złocista strojna i inne; rzadkie w Polsce świerk sitkajski i japoński; 12 taksonów cyprysików; osiem gatunków jodeł, w tym m. in. jodła olbrzymia i koreańska; dwie formy i cztery odmiany buka, klony palmowe, złotokap pospolity, jednakże w głównej mierze o atrakcyjności Arboretum decyduje bogata licząca 23 taksony kolekcja różaneczników ( Rhododendron )
  • Laski niedaleko Kępna, ok. 190 km na południowy wschód od Poznania

7. Ogród Roślin Leczniczych Instytutu Roślin i Przetworów Zielarskich w Plewiskach

  • otwarty: cały rok, tylko w dni robocze, kolekcje Ogrodu obejmują głównie rośliny zielarskie
  • powierzchnia: 2,97 ha, rok założenia: 1946
  • ciekawostki: Ogród podzielony jest na następujące działy:

Dział Systematyki - służy głównie do celów dydaktycznych (416 gatunków)

Dział Leczniczych Roślin Aklimatyzowanych i Chronionych - obserwacje nad uprawą tych roślin w Polsce (ok. 200 taksonów)

Dział Doświadczalnych Upraw Próbnych - prowadzone tu są badania z zakresu nasiennictwa, nasionoznawstwa, rytmów rozwojowych, uprawy i wartości dla ziołolecznictwa (ok. 50 gatunków)

Dział Drzew i Krzewów - wiele z okazów zostało uznane za pomniki przyrody (ok. 100 taksonów)

Dział Szklarniowych Roślin Leczniczych i Ozdobnych - obejmuje ok. 500 taksonów

  • Ogród prowadzi popularyzację wiedzy o roślinach leczniczych i ich uprawie w ogrodach i na działkach zaopatrując bezpłatnie zainteresowanych w materiały rozmnożeniowe
  • Plewiska koło Poznania (po zachodniej stronie miasta)

8. Palmiarnia Poznańska

  • otwarta: cały rok (w zależności od pory roku godziny otwarcia się zmieniają), kolekcja: 900 gatunków i odmian
  • powierzchnia: 0,46 ha, rok założenia: 1911
  • poszczególne kolekcje Palmiarni Poznańskiej odpowiadają zasadniczo nazwom pawilonów, co wynika z założenia, że w poszczególnych pawilonach gromadzi się rośliny odzwierciedlające konkretne formacje roślinne:

Pawilon I - roślinność subtropikalna

Pawilony II i III - roślinność typu śródziemnomorskiego

Pawilon IV - sukulenty Ameryki (dominuje rodzina Castaceae )

Pawilon V - roślinność tropikalna (bogata kolekcja epifitów oraz roślin z rodziny Araceae )

Pawilon VI - roślinność tropikalna (drzewiaste formy z rodziny Moraceae - głównie rodzaj Ficus )

Pawilon VII - rośliny wodne (przedstawiciele rodzaju Pandanus oraz rodzaju Victoria )

Pawilon VIII - podszycie lasu tropikalnego (gatunki z rodzajów: Begonia , Piper ; również paprocie drzewiaste z rodzaju Alsophila, Cibotium )

Pawilon IX - kserofity starego i nowego świata oraz sawanna (głównie rośliny afrykańskie, w szczególności rodzaje Euphorbia i Aloe )

  • ciekawostki: w dziale specjalnym, zwanym Akwarium, w trzydziestu siedmiu basenach o pojemności od 1000 do 4000 litrów, prezentowanych jest ok. 170 gatunków ryb tropikalnych oraz ok. 50 gat. roślin wodnych
  • Palmiarnia jest miejscem licznych wycieczek oraz lekcji przeprowadzanych przez nauczycieli szkół podstawowych, średnich i wyższych
  • Poznań, ul. Matejki 18, wejście od strony Parku Wilsona

 

Jak widać z powyższego zestawienia, Wielkopolska ma się czym pochwalić, jeśli chodzi o ciekawe miejsca dla miłośników roślin. Jeżeli jednak ktoś po zwiedzeniu wszystkich tych obiektów wciąż będzie czuć niedosyt wrażeń, to serdecznie polecam wycieczki do województw ościennych do woj. wielkopolskiego, gdzie również można znaleźć wiele interesujących miejsc dla pasjonatów-botaników. Ciekawe kolekcje roślin można obejrzeć w Arboretum w Glinnej pod Szczecinem, Arboretum w Przelewicach (woj. zachodniopomorskie), Ogrodzie Botanicznym Leśnego Parku Kultury i Wypoczynku w Bydgoszczy, Ogrodzie Botanicznym Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Bydgoszczy (woj. kujawsko-pomorskie), Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Wrocławskiego, Ogrodzie Roślin Leczniczych Akademii Medycznej we Wrocławiu, Ogrodzie Japońskim w Parku Szczytnickim we Wrocławiu, Arboretum w Wojsławicach (filia Ogrodu Botanicznego Uniwersytetu Wrocławskiego), Arboretum Leśnym im. Prof. Stefana Białoboka w Sycowie (woj. dolnośląskie) i Ogrodzie Botanicznym w Łodzi.

Rodzinne wycieczki do omówionych parków dendrologicznych i ogrodów botanicznych gwarantują nie tylko dobrą zabawę, ale i wiele niezapomnianych doznań przyrodniczych.

 

Literatura:

•  Łukasiewicz A. (red.). 1987. Ogrody botaniczne i arboreta w Polsce. PWRiL. Warszawa.

•  Łukasiewicz A., Puchalski J. (red.). 2002. Ogrody botaniczne w Polsce. ARW Arkadiusz Grzegorczyk, Fundacja "Homo et Planta". Warszawa.

•  Czekalski M. 2003. Arboretum Leśne w Laskach. Erica Polonica 14: 19-24.

 

mgr inż. Bartosz Bułaj

Akademia Rolnicza im. A. Cieszkowskiego w Poznaniu

Katedra Hodowli Lasu

ul. Wojska Polskiego 69

60-625 Poznań

 

 

 

 

 

Edukacja przyrodniczoleśna w wielkopolskich lasach

 

Istotnym elementem nowej polityki leśnej, polityki ekologicznej oraz strategii ekorozwoju Polski jest działalność edukacyjna, której celem jest m.in. propagowanie wśród różnych grup społeczeństwa wiedzy o lesie, leśnictwie i pracy leśników oraz ochronie przyrody i zasobów leśnych. Wzrost zainteresowania społeczeństwa środowiskiem przyrodniczym i jego ochroną nakłada nowy obowiązek na leśników - powszechnej edukacji leśnej. Zważywszy, iż Państwowe Gospodarstwo Leśne "Lasy Państwowe" administruje blisko 30% powierzchni kraju, zaangażowanie leśników w przekazywanie wiedzy przyrodniczej jest w pełni uzasadnione.

Edukacja ekologiczna (środowiskowa), utożsamiana z szeroko rozumianym wychowaniem dla środowiska, jest pojęciem szerszym niż edukacja leśna (przyrodniczoleśna), koncentrująca się na kształtowaniu pozytywnych postaw społeczeństwa wobec lasów i zagadnień związanych z gospodarowaniem zasobami leśnymi oraz przekazywaniu wiedzy z zakresu leśnictwa.

Zasadniczym celem działań edukacyjnych podejmowanych przez "Lasy Państwowe" jest promowanie proekologicznej, wielofunkcyjnej i trwale zrównoważonej gospodarki leśnej, kształtowanie świadomości ekologicznej społeczeństwa i pozytywnego stosunku do lasu oraz czynności gospodarczych wykonywanych w lesie. Edukacja ekologiczna służy również rozwijaniu wrażliwości na problemy środowiska i kształtowaniu odpowiedzialności za jego stan, a jej efektem powinno być podejmowanie przez społeczeństwo racjonalnych działań służących poprawie stanu środowiska, tak w skali lokalnej jak i regionalnej.

Wśród najważniejszych celów edukacji ekologicznej realizowanej w "Lasach Państwowych" wymienia się:

  • kształtowanie umiejętności interdyscyplinarnego myślenia i postrzegania zależności i powiązań, jakie zachodzą między organizmami oraz między nimi, a środowiskiem, w którym funkcjonują,
  • nauczanie podstaw zrównoważonego użytkowania lasów i sposobów ich ochrony oraz uświadamianie o wielofunkcyjności lasu,
  • zaszczepianie potrzeby przestrzegania norm i nakazów w stosunku do ekosystemów leśnych w postępowaniu jednostek, grup i całego społeczeństwa.

Edukacja leśna winna dostarczać rzetelnej wiedzy o ekosystemach leśnych, leśnictwie i ludziach oddanych pracy na rzecz lasów. Zadawalające rezultaty można uzyskać poprzez jednoczesną edukację o lesie, w lesie i na rzecz lasów.

Na poziom wiedzy przyrodniczej (w tym i dotyczącej ekosystemów leśnych) istotny wpływ wywiera bliski kontakt z przyrodą. Z badań ankietowych przeprowadzonych w sierpniu 2003 roku przez Pracownię Badań Społecznych w Sopocie wynika, że aż 18% ankietowanych nie było w lesie w ciągu ostatniego roku ani razu, 15% zaledwie 1-2 razy, 30% rzadziej niż raz na miesiąc, natomiast codziennie lub prawie codziennie bywa w lesie 7% ankietowanych. Wysoko oceniane we wspomnianych badaniach kompetencje leśników i wyniki ich pracy są również ważnym czynnikiem wpływającym na skuteczność podejmowanych przez tę grupę zawodową działań edukacyjnych.

Wielkopolscy leśnicy w celu realizacji założeń edukacji ekologicznej stworzyli od podstaw i wciąż rozbudowują własną infrastrukturę dydaktyczną. W jej skład wchodzą ośrodki edukacji przyrodniczoleśnej, izby i klasy leśne, ścieżki dydaktyczne, parki i ogrody, powierzchnie i punkty edukacyjne. W zasadzie wszystkie nadleśnictwa Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu posiadają obiekty edukacyjne. Spośród obiektów infrastruktury dydaktycznej największe znaczenie mają ścieżki przyrodniczoleśne, najczęściej prezentujące podstawy gospodarki w lasach, zasady gospodarowania zasobami leśnymi, funkcjonowanie ekosystemów leśnych, znaczenie lasów dla środowiska i warunków życia człowieka, zagrożenia lasów i zagadnienia ochrony przyrody.

 

Obiekty przeznaczone do realizacji celów edukacyjnych, jakimi dysponują nadleśnictwa Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu, stanowią bardzo bogatą i zróżnicowaną ofertę:

Nadleśnictwo Antonin - ośrodek edukacyjny "Ogrodówka", izba leśna (świetlica nadleśnictwa), ścieżka edukacyjna "Wydymacz";

Nadleśnictwo Babki - izba leśna (świetlica nadleśnictwa), zielone szkoły (3 domki fińskie), ścieżka edukacyjna wokół jeziora Łękno, rezerwat przyrody "Czmoń";

Nadleśnictwo Czerniejewo - ścieżka edukacyjna "Jezierce";

Nadleśnictwo Gniezno - ośrodek edukacji ekologicznej i rekreacji "Poligon", ścieżka edukacyjna na terenie szkółki w Dolinie, ścieżka edukacyjna na terenie Leśnictwa Krzyżówka, ścieżka edukacyjna na terenie Leśnictwa Nowaszyce i Kowalewko;

Nadleśnictwo Grodziec - obiekty edukacyjne w planach (izba edukacyjna, ścieżka edukacyjna w koronach drzew);

Nadleśnictwo Grodzisk - izba edukacji ekologicznej, ścieżka edukacyjna "Porażyn";

Nadleśnictwo Góra Śląska - ścieżka edukacyjna "Dziczek", plac przy nadleśnictwie;

Nadleśnictwo Jarocin - ścieżka edukacyjna "Orla", izba leśna (świetlica nadleśnictwa), zajęcia w Ośrodku Szkółkarskim i Wyłuszczarni Nasion;

Nadleśnictwo Kalisz - ścieżka edukacyjna "Winiary", ścieżka edukacyjna w rezerwacie "Olbina", punkt edukacyjny "Aleksandrówka", punkt edukacyjny "Słoneczna", punkt edukacyjny w rezerwacie "Brzeziny";

Nadleśnictwo Karczma Borowa - ścieżka edukacyjna przy nadleśnictwie;

Nadleśnictwo Koło - rezerwat "Kawęczyńskie Brzęki", rezerwat "Rogóźno", rezerwat archeologiczny "Wietrzychowice";

Nadleśnictwo Konin - ścieżka edukacyjna "Bieniszew", powierzchnia edukacyjna (Kazimierz Biskupi), leśna klasa;

Nadleśnictwo Konstantynowo - ścieżka edukacyjna przy nadleśnictwie, pomnik przyrody "Źródełko Żarnowiec";

Nadleśnictwo Kościan - ścieżka edukacyjna;

Nadleśnictwo Krotoszyn - leśna klasa ("Leśna Chata"), punkt edukacyjny w Leśnictwie Cokołówka;

Nadleśnictwo Łopuchówko - ścieżka dydaktyczna "Dziewicza Góra";

Nadleśnictwo Oborniki - izba leśna (świetlica nadleśnictwa), dwie zielone klasy, 4 ścieżki edukacyjne ("Dębowy Las", "Dolina Kończaka", Dolina Wełny", "Ochrona przyrody a łowiectwo");

Nadleśnictwo Piaski - izba leśna (świetlica nadleśnictwa), ścieżka edukacyjna "Dębno", punkt edukacyjny w leśnictwie Międzyborze, polana leśna przy leśniczówce Stawiszyn, szkółka leśna Miranowo, 4 rezerwaty, 4 ścieżki rowerowe;

Nadleśnictwo Pniewy - ścieżka edukacyjna "Szlakiem Kani Rudej", ośrodek edukacyjny;

Nadleśnictwo Syców - Arboretum Leśne im. Prof. Stefana Białoboka, ścieżka edukacyjna "Stradomia";

Nadleśnictwo Taczanów - izba leśna (świetlica nadleśnictwa), polana edukacyjna;

Nadleśnictwo Turek - piesze i rowerowe ścieżki edukacyjne "Zdrojki" (7 tras), izba leśna;

Nadleśnictwo Włoszakowice - Izba Pamięci (w budynku nadleśnictwa), ścieżka edukacyjna (rowerowa), arboretum przy leśniczówce Krzyżowiec;

Leśny Zakład Doświadczalny Siemianice - klasa leśna, arboretum.

O powodzeniu działań edukacyjnych w znacznej mierze decydują zastosowane metody przekazywania wiedzy i kształtowania umiejętności oraz forma zajęć. Największym zainteresowaniem cieszą się zajęcia realizowane w lesie (zajęcia terenowe), w tym na ścieżce dydaktycznej. Różnorodność zagadnień prezentowanych na ścieżkach dydaktycznych (m.in. ścieżki leśne, botaniczne, dendrologiczne, zoologiczne, sozologiczne, krajobrazowe, historyczne, archeologiczne) pozwala na zapoznanie się z szeregiem rozmaitych treści, związanych nie tylko z leśnictwem. Realizacja edukacji przyrodniczoleśnej w terenie z wykorzystaniem metod aktywizujących proces nauczania - uczenia się dostarcza uczniom indywidualnych doświadczeń przyrodniczych, co sprzyja wyrobieniu pożądanych i trwałych postaw ekologicznych. Zajęcia terenowe, wpływające na kształtowanie zmysłu obserwacji, na wyobraźnię oraz rozwijanie umiejętności, powinny być uzupełniane spotkaniami z leśnikami w szkołach oraz izbach i klasach leśnych. Edukację leśną realizuje się również poprzez organizowanie konkursów przyrodniczych, warsztatów i inscenizacji oraz wystaw i ekspozycji.

Największym zainteresowaniem społeczeństwo darzy lekcje terenowe z leśnikami, z których najczęściej korzystają uczniowie i nauczyciele szkół podstawowych i gimnazjalnych. Taka forma zajęć stanowi doskonałe uzupełnienie lekcji odbywających się w szkole i daje możliwość nie tylko utrwalenia wiadomości zdobytych wcześniej, ale i ich poszerzenia; nie bez znaczenia są również wychowawcze walory zajęć realizowanych poza murami szkoły.

Jednym z warunków realizowania skutecznej edukacji leśnej jest współpraca z ośrodkami edukacyjnymi i organizacjami spoza struktur "Lasów Państwowych". Wielkopolscy leśnicy realizują zadania edukacyjne zarówno samodzielnie, jak i we współpracy ze szkołami, ośrodkami edukacji ekologicznej, parkami krajobrazowymi i narodowymi, domami kultury i muzeami, organizacjami pozarządowymi, prasą, radiem, telewizją oraz kościołami.

Zainteresowanie społeczeństwa propozycjami wielkopolskich nadleśnictw w zakresie edukacji ekologicznej jest znaczne, co pośrednio przemawia za jakością i atrakcyjnością oferty edukacyjnej "Lasów Państwowych". Należy zwrócić uwagę na fakt, iż propozycje edukacyjne leśników powinny korespondować z poziomem wiedzy przyrodniczej społeczeństwa - stąd konieczność stałego doskonalenia i modyfikowania programów edukacji przyrodniczoleśnej. O zaangażowaniu leśników w przekazywanie wiedzy przyrodniczej świadczy również to, że pracownicy administracji leśnej zaangażowani są aktualnie w opracowywanie, dostosowanych do lokalnych potrzeb, programów edukacji ekologicznej (z naciskiem na poznanie lasów i leśnictwa) na poziomie nadleśnictwa.

Zajęcia dydaktyczne realizowane pod nadzorem leśników, coraz częściej legitymujących się przygotowaniem pedagogicznym, stanowią cenne uzupełnienie lekcji prowadzonych w szkołach przez nauczycieli biologii czy przyrody. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, iż leśnicy dobrze znają prawa rządzące ekosystemem leśnym oraz zasady prowadzenia zrównoważonej gospodarki leśnej - z wiedzy tej z pewnością powinny korzystać dzieci i młodzież szkolna, nauczyciele przedmiotów przyrodniczych oraz osoby zainteresowane poznaniem naszych lasów.

Literatura dostępna u autorów.

mgr inż. Andrzej M. Jagodziński 1

mgr Anna Wawrzyniak-Strzelińska 2

1 Polska Akademia Nauk

Instytut Dendrologii

ul. Parkowa 5, 62-035 Kórnik;

2 Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych

ul. Gajowa 10, 60-959 Poznań

 

 

Treści ekologiczne w nauczaniu języka angielskiego

 

Uczenie się języka obcego jest żmudną, wyczerpującą pracą. Są treści, których opanowanie jest szczególnie trudne, ze względu na złożoność struktur gramatycznych i słownictwo. Dotyczy to tematyki, która jest jakby pozornie odległa od życia codziennego, na przykład ekologii.

W mojej długoletniej pracy nauczycielki w L.O. w Puszczykowie spotkałam się z dużą liczbą podręczników realizujących tematy ekologiczne. Zauważyłam, że obok kiepskich są podręczniki, które znakomicie radzą sobie z tym problemem poprzez spiralne rozbudowywanie słownictwa, a także zróżnicowaną prezentację materiału: dla uczniów o modalności wzrokowej oraz uczniów o modalności słuchowej.

Jednym z najlepszych takich podręczników, moim zdaniem, jest ENTERPRISE autorstwa Virgini Evans i Jenny Dooley (Wyd. Express Publishing), którego każda z czterech części zawiera treści tak sformułowane, że nauka staje się przyjemnością. Bo czyż nie jest przyjemne poznawanie głosów zagrożonych wyginięciem zwierząt, poznawanie ich nazw, śledzenie ich zachowań, proponowanie form ochrony. W jednej z prezentacji w podręczniku - chłopiec pomaga uciec małpie, przetrzymywanej w ciasnej, brudnej klatce ogrodu zoologicznego. Tło dźwiękowe tej historii oraz dramatyzm sytuacji przedstawiono w taki sposób, że moi uczniowie wzruszyli się, niektórzy do łez. Oczywiście na ogół takie historie, na przykład o adoptowaniu osobników wymierających gatunków zwierząt, są bardzo naiwne, ale najważniejsze jest to, że budzą zainteresowanie - co w ostateczności wpływa na sukces w opanowaniu języka obcego.

 

Metoda spiralna oznacza, że ta tematyka powtarza się w każdej części, jednak struktury gramatyczne i słownictwo są coraz bardziej rozbudowane. Doskonałe zestawy ćwiczeń towarzyszące podręcznikowi sprawiają, że treści ekologiczne nie są czymś odległym i nieznanym, co więcej, rozbudzają świadomość ekologiczną każdego ucznia, poczucie, że odpowiedzialność w tej dziedzinie spoczywa na każdym z nas.

mgr Danuta Zawadzka

prezes szkolnego koła PKE przy L. O. W Puszczykowie

 

 

Cześć!

Na imię nam Haidi i Simon, jesteśmy dwojgiem woluntariuszy: Heidi przybyła z Niemiec, ja jestem Holendrem. Przyjechaliśmy do Polski na rok. Będziemy spotykać się z młodzieżą, dokonywać prezentacji i opowiadać o naszych własnych krajach - Heidi po niemiecku, a ja po angielsku. Praca ta jest dla nas dużym wyzwaniem, ponieważ musimy przyzwyczaić się do polskiego trybu życia i jednocześnie uczymy się języka polskiego. Realizujemy część programu dużej grupy wolontariuszy pracujących w Europie. Wybraliśmy dwa obszary działania: ochronę przyrody i młodzież .

Naszych prezentacji będziemy dokonywać na lekcjach języka angielskiego i niemieckiego w szkołach średnich. Będziemy porównywać ochronę przyrody w Polsce z jej ochroną w naszych krajach. Wraz z przystąpieniem do Unii Europejskiej ochrona przyrody w Polsce musi częściowo podlegać modelom europejskim, takim jak Natura 2000.

Pragniemy wzmocnić w młodzieży przekonanie, że polska przyroda nie powinna być niszczona i warto dokładać starań w celu jej ochrony.

Heidi Taubler i Simon Bos

European Voluntary Service

przekład z angielskiego - mgr Danuta Zawadzka

 

Wakacje inaczej

 

Polski Klub Ekologiczny zorganizował w tym roku polsko-niemieckie warsztaty dla młodych ludzi. W lipcu w Owczarach koło Kostrzyna spotkało się 17 osób by wspólnie dyskutować i pracować na rzecz ochrony środowiska przyrodniczego. Warsztaty prowadzone były przez mnie - Lenę Sonemann i Martena Krause, wolontariuszy z Niemiec.

Owczary to niewielka wieś położona nad Odrą, gdzie Lubuski Klub Przyrodników prowadzi swoją stację terenową. Stacja ta opiekuje się m. in. łąkami, a goście mogą dowiedzieć się tu wielu ciekawych informacji na temat funkcjonowania ekosystemów łąkowych oraz zasad ich ochrony.

W tej wyjątkowo ciekawej okolicy mieliśmy okazję dowiedzieć się również jak funkcjonuje ochrona środowiska na granicy polsko-niemieckiej oraz jakie kłopoty z jej realizacją mają nasi sąsiedzi. Nasz pobyt w Owczarach to nie tylko dyskusje - to również budowanie "sceny leśnej" dla stacji, by mogły się tu w przyszłości odbywać imprezy kulturalne oraz wykłady dotyczące ekologii i ochrony środowiska.

Kilkukrotnie już brałam udział w podobnych warsztatach międzynarodowych, stąd też miałam okazję przekonać się, iż wspólna praca na rzecz ochrony środowiska to najlepsze rozwiązanie. Dlatego też podjęłam się wraz z Polskim Klubem Ekologicznym - Okręgiem Wielkopolskim zorganizowania takich warsztatów w Polsce, by móc podzielić się swoimi doświadczeniami, a także zdobyć nowe.

Lena Sonemann

European Voluntary Service

 

 

 

 

 

Maszyny i urządzenia w gospodarce leśnej

 

Wiek XIX, nazywany wiekiem pary, przyczynił się do gwałtownego rozwoju techniki w wielu dziedzinach gospodarki i życia codziennego. Głównym celem wprowadzania maszyn było zwiększanie wydajności pracy i związane z tym podnoszenie ich rentowności. Początkowo sprawą drugorzędną, a często nawet zupełnie bez znaczenia, było dążenie do uwolnienia człowieka od ciężkiej pracy fizycznej. Ten model zmieniał się wraz z upływem czasu. Obecnie mówimy o humanizacji prac, a konstruktorzy maszyn muszą uwzględniać nie tylko aspekty związane z ich mocami, wydajnościami, kosztami stosowania, ale również aspekty ergonomiczne.

Jakkolwiek pierwsze próby stosowania maszyn w leśnictwie przypadają na drugą połowę XIX wieku, to jednak powszechniejsze ich wprowadzenie do gospodarki nastąpiło prawie 100 lat później (okres międzywojenny), a w Polsce rozwój techniki leśnej obserwuje się od lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia.

Przez "maszyny leśne" rozumieć należy takie maszyny, które zbudowano wyłącznie dla celów leśnictwa, bądź też w szerszym znaczeniu, maszyny, które znajdują zastosowanie przy pracy w lesie, chociaż niektóre z nich skonstruowano dla innych działów gospodarki, bądź mają uniwersalne przeznaczenie (np. ciągniki rolnicze, maszyny do budowy dróg, urządzenia stosowane w ochronie lasu - opryskiwacze, opylacze).

Należy zwrócić uwagę na fakt, że najwięcej zaawansowanych technologicznie maszyn leśnych stosuje się przy pracach związanych z pozyskiwaniem drewna i jego przemieszczaniem do dróg wywozowych (tzw. zrywka drewna). Wykonawstwo tych prac budzi też najwięcej emocji wśród ludzi niezwiązanych z lasem, którzy postrzegają je tylko jako działania mające na celu zwiększanie zysku producentów drewna, czyli leśników, bez oglądania się na szkody wywoływane w środowisku leśnym. Jest to stereotyp. Głównym bowiem celem nowoczesnego leśnictwa jest spełnianie wielu funkcji przez las, który w swoim rozwoju ma być trwały i zrównoważony. Nie można przy tym pominąć funkcji produkcyjnych. Drewno jest przecież materiałem coraz bardziej pożądanym przez ludzi ze względu na jego cechy nie tylko konstrukcyjne, ale i te, które działają na nasze zmysły (układ słojów tworzący rysunek drewna, niepowtarzalny zapach itp.). Mówi się, że drewno jest materiałem "ekologicznym", ale z drugiej strony, by z niego skorzystać należy wyciąć drzewa z lasu. Jego "ekologiczność" polega na tym, że jest to materiał, który po zużytkowaniu może w łatwy sposób wrócić do obiegu, który realizuje przyroda (obieg pierwiastków, przepływ energii) bez powodowania w nim istotnych zakłóceń.

Skoro zatem chcemy korzystać z drewna nie możemy nie wycinać drzew. Dlatego część powierzchni leśnej z takim właśnie "produkcyjnym" zamysłem jest sadzona, później pielęgnowana i wreszcie ścinana. Nie można przy tym przekroczyć biologicznego wieku drzew, bo zbyt długie przetrzymywanie surowca na pniu może spowodować spadek wartości drewna, a w skrajnych przypadkach jej zupełną utratę. Bez zwrotu poniesionych nakładów trudno z kolei odnawiać powierzchnie, z których pozyskano drewno, czy zalesiać przejęte nieużytki rolne, prowadzić niezbędne zabiegi pielęgnacyjne lub ochronne (związane z ochroną przed czynnikami biotycznymi - np. gradacjami owadzimi i abiotycznymi - np. pożarami lasów).

Obecnie lasy w Polsce zajmują 8,9 mln ha, co stanowi 28,5% powierzchni kraju. W ubiegłym roku wskaźnik intensywności wykorzystania zasobów (stosunek pozyskania do przyrostu) w Lasach Państwowych wyniósł 56% (przy pozyskaniu 27,1 mln m 3 ) i należał do jednych z najniższych w krajach europejskich (Przegląd Leśniczy 1/2004). Nie zapominajmy wszakże, że duże ilości drewna pochodzą z realizowanych planowo zabiegów pielęgnacyjnych oraz z tzw. cięć sanitarnych związanych np. z usuwaniem drzew połamanych lub przewróconych przez wiatr (wiatrołomy, wiatrowały), śnieg (śniegołomy), czy obumierających wskutek zaatakowania przez szkodniki owadzie. Przy okazji pozyskiwania drewna z drzewostanów iglastych, konsekwentnie prowadzi się przebudowę drzewostanów, zwiększając udział gatunków liściastych (obecnie stanowią one około 24% i na przestrzeni ostatnich 13 lat ich udział wzrósł o 2%).

Aby pozyskać, a potem przetransportować tak duże ilości drewna niezbędnym staje się wykorzystywanie maszyn i urządzeń ułatwiających realizację założonych zadań. W polskim leśnictwie przy pozyskaniu drewna wciąż jeszcze dominuje praca wykonywana na poziomie ręczno-maszynowym (około 99%). Ścinki drzew na takim poziomie technicznym dokonuje się przy użyciu urządzeń nazywanych pilarkami). Praca ta charakteryzuje się dużym zaangażowaniem siły mięśni ludzkich, niebezpieczeństwem związanym z kontaktem pracownika z obrabianym surowcem (drewnem), szkodliwym oddziaływaniem maszyny na organizm (hałas oraz drgania). Urządzenia te, jakkolwiek czynią pracę ludzką lżejszą, to jednak niosą z sobą również szereg niedogodności i niebezpieczeństw. Już sam fakt, że pracownik narażony jest na pracę, która wykonywana musi być w różnych warunkach pogodowych (opady, niska lub wysoka temperatura) może w pewnych sytuacjach powodować duży dyskomfort. Bardzo duże niebezpieczeństwo wynika z faktu, iż element tnący pilarki nie jest w żaden sposób osłonięty i chociaż stosuje się różne zabezpieczenia (np. specjalne spodnie zabezpieczające przed przecięciem, hamulec bezpieczeństwa zatrzymujący w ułamkach sekundy poruszającą się piłę łańcuchową i in.) to i tak duża liczba wypadków, którą odnotowuje się w leśnictwie, jest następstwem stosowania takiego rozwiązania.

Aktualnie podaż rąk do pracy jest w naszym kraju bardzo wysoka i założone zadania mogą być realizowane w taki właśnie sposób. Jednakże w krajach, gdzie praca ludzka jest bardzo droga, a można przypuszczać, że w niedalekiej przyszłości będziemy zjawisko to obserwować i w Polsce, duży odsetek prac w lesie wykonywanych jest na poziomie maszynowym. Prace związane z pozyskaniem drewna realizuje się przy użyciu maszyn zwanych harvesterami. Są to specjalistyczne pojazdy (kołowe, rzadziej gąsienicowe) mogące poruszać się w trudnym terenie leśnym dzięki niezależnemu zawieszeniu każdego z kół i stosowaniu napędu hydraulicznego, wyposażone w żuraw, na którym zamontowana jest tzw. głowica ścinkowa. Dokonują one ścinki drzew, okrzesują gałęzie, mierzą długość drewna i na odpowiednich długościach dokonują jego przerzynki, układając odpowiednie sortymenty na odrębnych miejscach. Realizując tyle różnorodnych zadań są zarazem bardzo wydajne, bezpieczne dla pracownika (operator nie ma bezpośredniego kontaktu z obrabianym surowcem, a komfort i wyposażenie kabiny dorównują najlepiej wyposażonym samochodom osobowym) i powodują stosunkowo niewielkie szkody w środowisku leśnym. Ten ostatni punkt realizowany jest między innymi przez stosowanie bardzo szerokiego ogumienia, co powoduje, że mimo dużego ciężaru takich maszyn jednostkowe naciski na grunt są nieduże.

Proces przemieszczania drewna do dróg wywozowych (zrywka drewna) realizowany jest przez specjalistyczne ciągniki leśne - tzw. skidery lub klembanki przy transporcie drewna długiego lub przez forwardery (fot.) w przypadku drewna krótkiego (o długościach najczęściej nie przekraczających kilku metrów). Te ostatnie powinny znaleźć zastosowanie wszędzie tam, gdzie chcemy, aby szkody w pozostającym drzewostanie i na powierzchni leśnej były jak najmniejsze. Jakkolwiek wymagają one przygotowania specjalnych szlaków umożliwiających poruszanie się w drzewostanie, co wiąże się z dodatkowym wycięciem niewielkiej liczby drzew, to szkody, które zawsze powstają przy operacjach związanych ze zrywką drewna są najmniejsze. Wiąże się to z faktem, iż drewno ładowane jest na ciągnik, a nie jest wleczone po gruncie, co w sposób znaczący ogranicza szkody powstające w glebie, a przygotowane prawidłowo szlaki, po których poruszają się maszyny, powodują, że szkody w postaci odarcia kory na pozostających drzewach także są stosunkowo niewielkie. Same szlaki w ciągu dalszego rozwoju drzewostanu i realizowanych zabiegów pielęgnacyjnych (tzw. trzebieży) po jakimś czasie są prawie niewidoczne.

Następna operacja transportowa polegająca na wywozie drewna z lasu do odbiorców odbywa się przy użyciu pojazdów samochodowych. Coraz częściej pojazdy te charakteryzują się dużymi ładownościami, co pozwala skrócić czas tej operacji w znaczący sposób. Załadunek drewna na pojazd dokonywany jest za pomocą żurawi hydraulicznych lub linowo

przy wykorzystaniu wciągarek mechanicznych, przy czym ten drugi sposób jest bardzo niebezpieczny i wymaga od pracowników szczególnej uwagi i ostrożności.

Wadą nowoczesnych maszyn jest bardzo wysoka cena zakupu i związane z tym koszty utrzymania (koszt amortyzacji, ubezpieczenia, koszty przemieszczania maszyny i in.) oraz to, że wymagają one od pracowników dużej kultury technicznej i praca nimi może powodować zmęczenie psychiczne (wymagana jest wysoka koncentracja umysłowa, a powtarzalność czynności może prowadzić do znużenia). W naszym kraju przy prawie całkowicie sprywatyzowanym sektorze usług leśnych niewiele jest firm mogących ponieść nakłady finansowe rzędu kilkuset tysięcy złotych za jedną maszynę, stąd tak niski ich udział na naszym rynku. Znaczna część prac związanych ze zrywką drewna realizowana jest przez ciągniki rolnicze, a często i przy wykorzystaniu koni.

Zupełnie inne maszyny stosuje się w początkowych etapach produkcji leśnej. W szkółkach leśnych obok licznych prac wykonywanych ręcznie, stosuje się także maszyny. Są to najczęściej agregatowane z ciągnikami rolniczymi urządzenia służące do przygotowania gleby pod siew, do samego zabiegu siewu, odchwaszczania, podcinania korzeni, czy wreszcie do wyorywania sadzonek (np. pługi, kultywatory, siewniki, wyorywacze). Często są to maszyny stosowane w rolnictwie i dostosowane do potrzeb leśnictwa, jednakże specyfika produkcji leśnej spowodowała, że obecnie coraz częściej są to urządzenia przeznaczone wyłącznie na potrzeby leśnictwa.

W przygotowaniu nasion do siewu stosuje się różnorodne zabiegi pozwalające na ich ochronę przed szkodnikami, zwiększenie udatności zabiegu siewu oraz umożliwiające ich długotrwałe przechowywanie. Są to często zabiegi termiczne, stąd urządzenia, które pozwalają na ich wykonanie albo podnoszą temperaturę do ściśle zadanych wartości na określony czas, albo, jak w przypadku przechowywania nasion czy sadzonek, obniżają ją (specjalne chłodnie o parametrach sterowanych elektronicznie).

Na wykonanych zrębach, zanim przystąpi się do sadzenia nowego pokolenia drzew, także wykonuje się szereg różnorodnych czynności z wykorzystaniem maszyn i urządzeń. Odchodzi się już od palenia pozostałych na powierzchni gałęzi. Uprzątnięcie pozostałości pozrębowych polega na ich rozdrobnieniu przy użyciu specjalnych maszyn i pozostawieniu ich na powierzchni. W ten sposób zawarte w nich pierwiastki odżywcze mogą być wykorzystane przez nowe pokolenie drzew. Jest to o tyle ważne, że najwięcej bioelementów znajduje się w przypadku drzew iglastych w igliwiu, czyli w tej części drzew, która prawie całkowicie pozostaje w lesie. Aby umożliwić posadzenie nowego drzewostanu wykonuje się orkę lub w inny sposób przygotowuje glebę stosując ze względu na trudne warunki pracy (pozostające pniaki, ciężkie gleby, nierówny teren) maszyny przeznaczone wyłącznie do prac w lesie (pługi leśne tarczowe i lemieszowe, pługi aktywne, pługofrezarki, frezarki i in.).

W ciągu dalszego rozwoju drzewostanu wykonuje się szereg zabiegów, do których stosuje się urządzenia mechaniczne. Przy wykaszaniu roślin zielnych, stanowiących konkurencję dla rozwijających się sadzonek, wykorzystuje się specjalne "kosy mechaniczne" - urządzenia o napędzie spalinowym, a przy zabiegu czyszczeń wczesnych, czyli usuwaniu zbyt licznie rosnących drzew w młodym wieku, podobne do nich pilarki na wysięgniku.

Na powierzchniach leśnych bardzo rzadko realizuje się nawożenie (wyjątkiem są szkółki drzew leśnych) ze względu na wysokie koszty takich zabiegów, stąd stosunkowo mała grupa urządzeń służących temu celowi.

Wymieniono tylko część spośród licznej reprezentacji maszyn i urządzeń stosowanych w leśnictwie. Nie wspomniano o samolotach gaszących pożary i zwalczających gradacje (masowe pojawy) szkodliwych z punktu widzenia gospodarki owadów leśnych, o środkach łączności, bez których trudno funkcjonować w obecnej rzeczywistości i wielu innych. Wydaje się jednak, że przykłady te dają wyobrażenie o tym, jak różnorodne zadania realizuje gospodarka leśna.

Nie unikajmy stosowania maszyn w lasach, znacznie ułatwiają one pracę człowiekowi, który także jest elementem przyrody. Jednak ich stosowanie musi być rozumne i uzasadnione. Dążąc do zachowania lasu w postaci niezmienionej lub jak najbardziej zbliżonej do naturalnej, nie zapominajmy, że w części las jest także działem gospodarki - miejscem pracy dla wielu ludzi oraz źródłem cennego surowca.

Literatura dostępna u autora.

 

dr inż. Zenon Pilarek

Akademia Rolnicza im. A. Cieszkowskiego w Poznaniu

Katedra Techniki Leśnej

ul. Wojska Polskiego 71C

60-625 Poznań

Ciągnik leśny forwarder. Drewno w trakcie przemieszczania nie ma kontaktu z podłożem (fot. W. Stempski)

 

 

Ptaki w wielkopolskich lasach

 

Lasy w Wielkopolsce nie stanowią dominującego elementu krajobrazu, jednakże to właśnie obszary leśne cechuje największe bogactwo gatunków ptaków. Przyroda, którą odkrywamy podczas wycieczek, spacerów czy tak zwanych wypadów na łono natury dociera do naszego organizmu za pomocą niemal wszystkich zmysłów. Wybierając się na wycieczkę do lasu łatwo stwierdzimy, że ptaki otaczają nas ze wszystkich stron, ale praktycznie ich nie widzimy. Drzewa ograniczają widoczność, a gęste korony powodują, że w dnie lasu jest mało światła. Tak więc, aby podziwiać czy badać ptaki musimy się zdać na nasz słuch. Dźwięki, które słyszymy, zwłaszcza w lesie, są różnego rodzaju głosami ptaków. Właśnie te głosy powodują, iż mówimy, że las tętni życiem. Możemy pokusić się nawet o stwierdzenie, że dzięki ptakom las "żyje". Najlepszą porą do wysłuchania tych koncertów jest wiosna, o wczesnych godzinach rannych. Żeby poobserwować ptaki w lesie należy zaopatrzyć się w lornetkę i uzbroić się w cierpliwość. Wpatrując się w miejsce, gdzie słyszymy odzywającego się ptaka możemy go dostrzec poruszającego się w koronach drzew lub gęstych krzakach.

Głosy wydawane przez ptaki możemy podzielić na kilka rodzajów. Podstawowym głosem, który kojarzony jest z ptakami to śpiew. Śpiew, jak również inne głosy wydawane przez ptaki, jest swego rodzaju językiem pozwalającym na porozumiewanie się między osobnikami tego samego gatunku. Nie wszystkie gatunki ptaków śpiewają, a wśród ptaków śpiewających, śpiewa tylko samiec. Śpiew ma kilka funkcji związanych z terytorializmem. Samce przy pomocy śpiewu informują inne samce tego gatunku o zajętym terytorium oraz pokazują samicom swoje śpiewacze możliwości, które informują również o walorach samca jako przyszłego ojca. Dźwiękami wydawanym przez niemal wszystkie ptaki są głosy wabiące. Informują one inne osobniki tego gatunku o niebezpieczeństwie, umożliwiają lecącym ptakom utrzymanie się w stadzie, pozwalają młodym podążać za rodzicami itd. Jeszcze inne dźwięki wydają ptaki, gdy są spłoszone i zmuszone do nagłego lotu.

Ptaki występują praktycznie we wszystkich typach lasów. Ponieważ mają one różne wymagania siedliskowe, inne ptaki spotkamy w starych lasach liściastych, inne natomiast w borach sosnowych. Najbogatszym siedliskiem są lasy mieszane o zróżnicowanej strukturze wiekowej, możemy tam spotkać wiele gatunków. Każdy gatunek ma określone wymagania środowiskowe, tak więc istnienie tych określonych środowisk w lasach warunkuje występowanie wszystkich ptaków. W Wielkopolsce brak jest odpowiednio dużych i mało odwiedzanych przez ludzi lasów zapewniających niezbędne środowisko dla dużych ptaków drapieżnych, takich jak orzeł przedni czy orlik grubodzioby. Inne drapieżniki, takie jak kanie, rybołów, orzeł bielik czy orlik krzykliwy gnieżdżą się bardzo nielicznie. W wielkopolskich lasach nie spotkamy również dużych kuraków, czyli głuszca i cietrzewia. Największym ptakiem występującym tam, gdzie jest jakieś bagienko lub zarośnięte stawy, jest żuraw. Liczebność żurawia w ostatnich latach wyraźnie wzrasta, a ponieważ jest to gatunek dosyć hałaśliwy, można go spotkać w wielu miejscach. Ciekawostką jest, że żuraw jest też gatunkiem bardzo wcześnie wracającym do Polski, często można go zobaczyć lub usłyszeć już w lutym.

W lasach Wielkopolski można spotkać bardzo ciekawego ptakach, jakim jest słonka. Jest to jeden z nielicznych ptaków siewkowych gnieżdżących się w lasach. Występuje w olsach, łęgach, bagiennych brzezinach, grądach i wilgotnych borach sosnowych. Słonka jest bardzo skrytym i trudnym do obserwowania gatunkiem. Najłatwiej jest zobaczyć tokujące samce, które o zmierzchu i o świcie latają wzdłuż duktów leśnych i na skrajach lasów, wydając przy tym charakterystyczne charczenia połączone z klaśnięciami uderzanych o siebie skrzydeł.

Interesującym gatunkiem gnieżdżącym się niekiedy w Wielkopolskich lasach jest gągoł. Jest to kaczka o niezwykle barwnym upierzeniu, która gnieździ się w dziuplach drzew rosnących w pobliżu jezior. Młode ptaki wkrótce po wykluciu wyskakują z dziupli, często z kilku lub kilkunastu metrów i wędrują za matką do najbliższego zbiornika wodnego.

Późnym wieczorem i nocą można spotkać w lasach kilka gatunków sów. Najczęściej ptaków tych nie zobaczymy, ale ich obecność możemy stwierdzić po głosach, jakie wydają w okresie godowym lub w trakcie wychowywania młodych. Najrzadszą i zarazem największą sową występującą w Wielkopolsce jest puchacz. Można go spotkać w dużych kompleksach leśnych w północnej Wielkopolsce. Znacznie łatwiej usłyszeć, a niekiedy nawet zobaczyć można puszczyki czy uszatki. Ich obecność w lesie oprócz nocnych głosów potwierdzają tzw. wypluwki, czyli niestrawione resztki pokarmu leżące na ziemi, wyplute przez ptaki w trakcie odpoczynku. Czasem w jednym miejscu można znaleźć wiele takich wypluwek, ponieważ sowy często przesiadują w tych samych ulubionych miejscach. Takie punkty w lesie, gdzie w ciągu dnia przesiadują sowy, często można zlokalizować poprzez zachowanie się innych gatunków ptaków, które, gdy zauważą sowę, alarmują się nawzajem, wydając głosy zaniepokojenia.

Grupą ptaków, którą możemy obserwować już wczesną wiosną w wielkopolskich lasach są dzięcioły. W Polsce występuje dziesięć gatunków dzięciołów, z czego w Wielkopolsce osiem. Dzięcioły są grupą ptaków, które do wabienia samicy i znaczenia terytorium wykorzystują umiejętność szybkiego uderzania w drzewo. Dźwięk ten nazywamy werbleniem. Dzięcioły pukają najczęściej w drzewa, które dobrze przenoszą dźwięk i jest on dobrze słyszalny. Niekiedy dzięcioły, zwłaszcza dzięcioł duży pstry, żyjący również w parkach i ogrodach, uderzają w przedmioty wytworzone przez człowieka np. w rynny i lampy. Największym gatunkiem jest dzięcioł czarny, jest on bardzo głośny, żyje w dużych kompleksach leśnych, ale jest bardzo płochliwy i trudno go obserwować. Bardzo głośny jest również dzięcioł zielony, którego głos przypomina śmiech. Ciekawym gatunkiem dzięciołów jest krętogłów, który, mimo iż nie wykuwa dziupli, zaliczany jest do tej grupy ptaków. Jest on bardzo skryty i odzywa się tylko wiosną, zdradzając swą obecność. Ciekawostką jest to, że żywi się przede wszystkim mrówkami.

Las jest środowiskiem, w którym najliczniejszą grupą ptaków są ptaki śpiewające. Jednak inne ptaki spotkamy w borze sosnowym, inne natomiast w lesie mieszanym z bujnym podszytem. W borach sosnowych żyje mniej gatunków ptaków - są jednak takie, które spotkamy tylko tam. Do typowo borowych gatunków zaliczyć można sikorę czubatkę, sikorę sosnówkę czy skowronka borowego. Ptaki wstępujące w lasach mieszanych często można spotkać również w niewielkich zadrzewieniach, w parkach czy ogrodach. Nie sposób tu wymienić wszystkie gatunki spotykane w wielkopolskich lasach. Do najciekawszych gatunków wstępujących w Wielkopolsce, przez którą przebiega granica zasięgu ich występowania, należą dwa gatunki słowików. W południowo-zachodniej Wielkopolsce występuje głównie słowik rdzawy natomiast w północno-wschodniej przede wszystkim słowik szary. W wielu miejscach można usłyszeć oba te gatunki, przy czym tam, gdzie występują one razem, słowik rdzawy jest spychany przez silniejszego słowika szarego do bardziej suchych, a przez to mniej atrakcyjnych środowisk.

W naszych lasach można spotkać również dwa najmniejsze gatunki krajowej awifauny: mysikrólika i zniczka. Oba są z związane ze świerkiem, którego w Wielkopolsce w lasach nie ma zbyt dużo, ale ptakom tym wystarczają nawet niewielkie kępy. Ptaszki te są bardzo trudne do wykrycia i często o ich występowaniu w danym lesie nie łatwo się przekonać, jeśli nie zna się ich głosów.

Różnorodność gatunkowa ptaków, które możemy spotkać lub usłyszeć w naszych Wielkopolskich lasach, jest bardzo duża i nie sposób w tym krótkim opracowaniu wspomnieć wszystkich. Warto jednak na koniec dodać, że wybierając się do lasu trzeba mieć oczy a zwłaszcza uszy szeroko otwarte, aby aktywnie odbierać to, co nam daje obcowanie z przyrodą.

Literatura dostępna u autora.

dr Marian J. Giertych

Polska Akademia Nauk

Instytut Dendrologii

ul. Parkowa 5

62-035 Kórnik

...........................................................................................................