Ten Świat 3(56) 2003


Ten Świat 3(56)2003

 

Ochrona środowiska

Kwadrans na zastanowienie.

Nielegalne składowiska odpadów

Edukacja ekologiczna

Kasztanowiec zwyczajny w środowisku życia człowieka.

Kasztanowce w Ogrodzie Botanicznym UAM w Poznaniu.

Kasztanowce w Arboretum Kórnickim.

Znaczenie i wizerunek kasztanowca w kulturze i sztuce.

Kasztan na szczęście. Wokół literackiego motywu kasztanowca.

Informacje o Kołach

Góra Wilhelma.

Nasze działania

Komunikaty

 

Numer zredagowali : Andrzej M. Jagodziński, Marek Smolarkiewicz

 

Na okładce:

St. Zygmuntowicz pinx "Cuda Polskiej Przyrody" - ZŁOTA JESIEŃ (górna lewa)

Br. Rychter - Janowska mal. W DWORKU KRESOWYM ( górna prawa)

L. Lerczak fot. aleja kasztanowców w gminie Pobiedziska ( środek )

L. Lerczak fot. owoce kasztanowca ( dolna lewa )

J. Wiśniewski fot. Poznań, ul. Roosevelta 6/7 ( dolna prawa )

 

 

Ochrona Środowiska

 

KWADRANS NA ZASTANOWIENIE

 

W itam Szanownych Czytelników biuletynu "Ten Świat" i proponuję poświęcić kilka chwil na rozmyślania o podstawowych problemach ekologii. Felieton ten ma podsunąć Wam, Drodzy Czytelnicy, tematy do takich rozmyślań. Nie jest moim zamierzeniem podawanie gotowych recept i rozwiązań, a jedynie powstrzymać Was od bezkrytycznego akceptowania pewnych stereotypów, które wiążą się z tematyką ochrony środowiska oraz wprowadzaniem nowych technologii, w szczególności chemicznych, do przemysłu i życia codziennego. Felieton ten jest więc w zasadzie dywersją w czasopiśmie o tematyce ekologicznej co, jak mam nadzieję, wybaczy mi Redakcja . Dywersja ta jest jednak jedynie pozorna. W działalności ekologicznej, jak w każdej innej formie

działalności społecznej, powinniśmy się bowiem opierać na podstawowych zasadach etyki, które nakazują między innymi prowadzić polemikę używając poprawnych i uczciwych argumentów. Pierwszą część felietonu zatytułujmy zatem:

O ARGUMENTACH

P odstawowe pytanie, to jak i skąd zebrać argumenty do dyskusji? Jeśli stać nas na odrzucenie najłatwiej nasuwającej się opinii, że "... kuzyn cioteczny sąsiada, który jest ...ho! ho! ho!!!... powiedział...", pozostają nam środki masowego przekazu, a wśród nich słowo drukowane w różnych postaciach - podręczniki, książki, gazety i wreszcie periodyki naukowe różnych dziedzin. Oczywiście najłatwiej wysłuchać lub obejrzeć dziennik radiowy lub telewizyjny lub przejrzeć gazetę codzienną. Czy można jednak wierzyć uzyskanym w ten sposób informacjom? Los nam sprzyja i dzięki wielkiej wagi zdarzeniom społecznym i politycznym mamy w Polsce demokrację. W niesławną niepamięć poszło słowo cenzura. Dziennikarze w pogoni za sensacją nie omieszkają odsłonić najbardziej ukrytych i zawiłych powiązań, rozgrywek, afer, albo może przynajmniej będą usiłowali to uczynić. Prasa codzienna stała się więc cennym źródłem faktów, potwierdzonych przez różne agencje. Jej wiarygodność wzrosła, a czytający ją historyk nie będzie musiał w przyszłości zastanawiać się, co autora publikacji skłoniło do mijania się z prawdą. Gdy jednak po prasę sięgają specjaliści z określonej dziedziny nauki, niekiedy z tęsknoty za cenzurą łza im się w oku kręci. No bo przeciętny dziennikarz ma zwykle przeciętne wykształcenie w specjalistycznej dziedzinie, o której pisze, i osoba stanowiąca dla niego źródło informacji może paskudnie, złośliwie lub nie, nabrać go i skłonić do publikacji bzdury.

P osłużmy się przykładami. Pierwszy z nich jest swobodną transkrypcją kilku zasłyszanych ostatnio komunikatów: "...na szosie X pod miejscowością Y doszło do wypadku drogowego, w wyniku którego wywróciła się cysterna z niebezpieczną substancją. Szosa została skażona na odcinku 500 m. Ludność z okolicznych domów została ewakuowana. Wezwana grupa ratownictwa chemicznego przy użyciu specjalistycznego sprzętu usunęła plamę niebezpiecznego tlenku wodoru...". Inny przykład ma wręcz wymowę polityczną: "... pojazd pancerny został ostrzelany za pomocą pocisków ze zubożonego uranu. Grupę osób postronnych, które oglądały pojazd zniszczony radioaktywnym pociskiem, z podejrzeniami choroby popromiennej przewieziono do pobliskiego szpitala. Jest to bezprecedensowy fakt wykorzystania broni szczególnie niebezpiecznej dla cywilów...". Otóż zubożony uran, to uran naturalny, z którego usunięto za pomocą pewnych procesów technologicznych izotop stosunkowo silnie promieniotwórczy z zamiarem wykorzystania go jako paliwo w reaktorze jądrowym. Pozostały, nieszkodliwy metal, ma gęstość większą od gęstości ołowiu. Stosuje się go więc jako rdzenie pocisków przeciwpancernych, gdyż pociski te przy typowej prędkości uzyskiwanej w lufie armaty, mają większą energię kinetyczną od pocisków wypełnionych na przykład wolframem. Przykłady podobnych kaczek dziennikarskich można mnożyć. Pozostaje zatem wyciągnąć wniosek, że do specjalistycznych faktów zaczerpniętych z prasy codziennej należy podchodzić z dużą rezerwą. Podobnie należy często odnosić się do wiadomości zdobytych dzięki Internetowi. Poza poważnymi witrynami, w których informacja, przynajmniej w zasadzie, jest wiarygodna, istnieje również wiele stron, których autorzy nie biorą żadnej odpowiedzialności za publikowane materiały.

A lternatywą jest zdobywanie faktów z publikacji ukazujących się w periodykach naukowych. Pociąga to za sobą pewne trudności - język obcy, często przyprawiony żargonem naukowym, krótka, zwarta treść pozbawiona szerokiej części opisowej, zaawansowana matematyka. Są jednak także zdecydowane zalety - zanim artykuł został opublikowany musieli zaakceptować go recenzenci - jedni z najlepszych specjalistów z danej dziedziny na świecie. Wydawałoby się, że w recenzowanych publikacjach znajdziemy wiarygodną i niepodważalną prawdę najprawdziwszą. No bo oficjalna nauka to zbiór praw przyrody, które oparły się wielokrotnym próbom falsyfikacji przez pokolenia dociekliwych badaczy. I rzeczywiście, w większości prawa należące do tego zbioru są niepodważalnym zrębem nauki. Nikomu nie przyjdzie przez myśl, aby podważać prawo powszechnego ciążenia Newtona, chociaż poprzez lata rozwoju fizyki straciło ono swój fundamentalny charakter dzięki osiągnięciom ogólnej teorii względności, a określanie zakresu jego stosowalności chyba jeszcze potrwa, jeśli wspomnieć na przykład koncepcje wynikające z założenia przestrzeni wielowymiarowych. Trzeba pamiętać jednak, że nauka jest procesem, w którym ścierają się wciąż nowe koncepcje i teorie. Tylko część z nich jest dobrze ugruntowana. Na wybrany temat można więc w periodykach naukowych znaleźć różne, często wykluczające się wzajemnie koncepcje. Historia uczy, że z biegiem czasu publikacje zostaną zdominowane tylko przez jedną z nich, która wytrzyma próbę czasu. Do tego momentu jednak, samodzielne czytanie prasy naukowej przez niespecjalistów może również prowadzić na manowce. Należy wtedy zdać się na opinię specjalisty, którego darzymy zaufaniem.

T u koło poszukiwań wiarygodnych informacji zamyka się. Cóż nam bowiem pomoże utytułowany recenzent, który no ogół nie ma czasu na tak trywialne zajęcia, jak solidna recenzja i wyłapanie błędów merytorycznych w zadanym tekście. Niestety poważne przypadki takich uchybień można znaleźć w tak wydawałoby się bezbłędnych publikacjach, jak podręczniki szkolne lub programy nauczania zatwierdzone przez ministerstwo jakieś tam.

C zas na podsumowanie, którego, zgodnie z tym co zadeklarowałem, nie będzie. Żadnego gotowego rozwiązania. Jedynie apel. Słuchaj uważnie argumentów adwersarza. Być może właśnie on ma rację. I nie używaj własnych argumentów wziętych z byle jakich źródeł.

dr hab. Waldemar Nowicki

Zakład Chemii Fizycznej

Wydział Chemii UAM

 

J ako, że ponoć przysłowia są mądrością narodów, mądry rodak w trosce o długowieczność unika mydła (por. "...Częste mycie skraca życie..."). Z drugiej strony "...mądry Polak..." dopiero "...po szkodzie...", a nawet "...przed szkodą i po szkodzie głupi...". Zestawienie przysłów wywołuje więc pewne zamieszanie, z którego nawet wytrawny ekolog nie wysnuje pewnego i niepodważalnego wniosku "... myć się, czy się nie myć...". "...Oto jest pytanie...", jakiemu poświęcimy dziś zatem trochę uwagi. Efektywne mycie, jak wynika to już z wiedzy wyniesionej ze szkoły, jest zupełnie niemożliwe bez mydła. Mydła zaś są przedstawicielami szerokiej i zróżnicowanej grupy związków chemicznych zwanych ogólnie związkami powierzchniowo

czynnymi lub z angielska (surface - powierzchnia, act - działać), surfaktantami. Zatytułujmy

więc nasze obecne rozważania następująco:

O SURFAKTANTACH I POTRZEBIE MYCIA

Mydło jest substancją znaną już starożytnym Otrzymuje się je przez ogrzewanie tłuszczu, głównie zwierzęcego, z dodatkiem sody. Można przypuścić, że odkrycie mydła mogło nastąpić przypadkiem, gdy roztopiony tłuszcz z mięsa pieczonego nad ogniskiem kapał na popiół drzewny zawierający potaż. Mydło zatem to mniej lub bardziej zanieczyszczona mieszanina soli sodowych lub potasowych (tzw. szare mydło) wyższych kwasów karboksylowych (tzw. kwasów tłuszczowych) zawierających grupę karboksylową oraz łańcuch węglowodorowy złożony z kilkunastu atomów węgla. O przynależności mydła do grupy związków powierzchniowo czynnych decyduje fakt, że jego cząsteczki mają charakterystyczną cechę - jedna z części cząsteczki jest łatwo otaczana cząsteczkami wody, druga - tłuszczu. Rozpuszczone w wodzie mydło ma tendencję do gromadzenia się na powierzchni wody lub rozproszonych w niej cząstek tłuszczu dramatycznie zmieniając właściwości tej powierzchni. Czysta, nie zawierająca detergentów woda charakteryzuje się wysokim napięciem powierzchniowym. Wskutek tego kropla wody usiłuje przyjąć kształt o jak najmniejszej powierzchni (czyli kształt kuli). Czysta woda nie zwilża tłustej powierzchni przedmiotów. Oba te zjawiska zaobserwujemy oglądając krople wody zawieszone na powierzchni zatłuszczonej szklanki.

Z upełnie inaczej zachowuje się woda, w której rozpuszczono nieco mydła. Każdy zapewne zauważył w wannie, że powierzchnia cieczy ma tam tendencję do formowania skomplikowanej struktury zwanej potocznie pianą, która charakteryzuje się olbrzymią powierzchnią przypadającą na stosunkowo niewielką ilość zawartej w niej wody. Woda ta ma ponadto zdolność zwilżania tłustych powierzchni. Pocieranie zabrudzonej skóry powoduje rozbicie tłuszczu (stanowiącego zwykle główny składnik brudu) znajdującego się na jej powierzchni na niewielkie kropelki otaczane przez cząsteczki mydła. Proces ten zwany emulgacją (bo w tego wyniku powstają emulsje - układy dwóch wzajemnie nierozpuszczalnych cieczy, z których jedna jest w postaci maleńkich kulek rozproszona w drugiej). Mycie wodą bez mydła powoduje zatem jedynie równomierne rozsmarowanie brudu na powierzchni skóry.

W raz z rozwojem cywilizacji wzrastało zużycie mydła, gdyż znajdowało ono coraz to nowe zastosowania, jak dla przykładu przy praniu czy przy sporządzaniu niektórych farb. Samo mydło stało się w ten sposób towarem deficytowym (przynajmniej w krajach ogarniętych I wojną światową), co doprowadziło do prób opanowania metody otrzymywania sztucznych detergentów. Dodatkowym bodźcem do poszukiwań są szczególne właściwości mydeł. Nie można ich mianowicie używać w twardej wodzie, gdyż reagują z zawartymi w niej jonami wapnia lub magnezu i wypadają w postaci osadu. Każda pani domu, która spróbowała użyć w pralce automatycznej płatków mydlanych zamiast jednego z nowoczesnych proszków do prania wie, jak trudno doprowadzić pralkę do ładu po takim praniu. Syntetyczne detergenty stały się zatem krótko po ich wynalezieniu dostępniejsze i wygodniejsze w użyciu od starego, poczciwego mydła.

W jaki sposób chemicy zdołali ulepszyć naturę? Pomysł nie był bardzo oryginalny. Nadal cząsteczka surfaktantu posiada unikający wody łańcuch węglowodorowy. Jednak łatwo otaczająca się wodą grupa karboksylowa została wymieniona przez inne, jeszcze chętniej otaczające się wodą grupy funkcyjne, jak na przykład przez grupę siarczanową (w detergentach będących solami kwasów alkilosiarkowych).

P rzemysłowe użycie surfaktantów oraz masowe ich zastosowanie w gospodarstwie domowym spowodowało zainteresowanie, jaki jest los zużytych już substancji i jaki mają one wpływ na nasze otoczenie. Szybko stwierdzono, że związki te nie są obojętne wobec naszych organizmów: zwiększają wchłanianie dowolnych związków przez skórę oraz błony śluzowe, co w przypadku narażenia na jednoczesne działanie silnych trucizn, na przykład herbicydów, powoduje znaczne zwiększenie dawki wchłoniętej. Ponadto u sporej grupy ludzi wywołują uczulenia. Do naszego otoczenia detergenty te przedostają się niezmienione, nie ulegają bowiem w zasadzie biodegradacji, a ich rozkładanie lub zatrzymywanie jest nieopłacalne. Przedostawszy się do wód rzek lub jezior obniżają ich napięcie powierzchniowe, co prowadzi do zakłócenia delikatnej równowagi utrzymującej się na ich powierzchni. Obniża się wówczas stężenie rozpuszczonego w wodzie tlenu, giną, a dokładniej topią się owady i pajęczaki, które żyją na powierzchni wody dzięki jej naturalnemu wysokiemu napięciu powierzchniowemu. Dla ryb i skorupiaków detergenty okazały się toksyczne. Należy zwrócić uwagę, że mówimy tutaj jedynie o jednym ze składników proszków do prania i nie analizujemy destrukcyjnego wpływu na nasze otoczenie innych związków, na przykład fosforanów.

D bałość o higienę - wydawałoby się charakterystyczna cecha rozwiniętej cywilizacji - niszczy zatem jej zaplecze. Czyżby jedynym wyjściem z sytuacji był powrót do klasycznego mydła. Ze względów praktycznych wydaje się to dzisiaj niemożliwe. Czy istnieje zatem jakieś wyjście z impasu?

O dpowiedzią jest powstanie nowych technologii wytwarzania surfaktantów biodegradowalnych. Jeden z pomysłów polega na zastosowaniu związków znanych już Naturze, a mianowicie takich surfaktantów, w których fragmentem cząsteczki otaczającym się wodą byłby weglowodan. Rozwiązanie to zostało zastosowane przez naturę w błonach komórkowych utworzonych przez podwójne warstwy lipidowe - warstwy cząsteczek, których jeden fragment jest tłuszczem a drugi cukrem. Te naturalne związki są między innymi pożywieniem. Wykształciły się więc w organizmach zwierząt enzymy zdolne do rozcięcia surfaktantu na część węglowodorową (otaczającą się olejem) i cukrową (otaczającą się wodą). Brak możliwości biodegradacji surfaktantów poprzedniej generacji polegał właśnie na braku takiego enzymu. Dalsza biodegradacja wydaje się już łatwa: istnieją enzymy prowadzące stopniowo do całkowitej mineralizacji produktów początkowego przecięcia cząsteczki. We wszystkie te enzymy wyposażone są oczywiście również bakterie występujące w wodach powierzchniowych, jak i te wykorzystywane w procesach biooczyszczania ścieków, na przykład w rowach cyrkulacyjnych.

C zy osiągnęliśmy ostateczne rozwiązanie? Na papierze wydaje się, że tak. W praktyce jednak rozkład części węglowodorowych surfaktantów zachodzi bardzo powoli i środowisko ulega skażeniu za pomocą długołańcuchowych alkoholi lub kwasów tłuszczowych. Wydaje się dziwne, że problem ten pojawił się dopiero teraz, podczas gdy już przy stosowaniu mydeł mieliśmy dokładnie ten sam problem. Tak, ale epoka mydła dawała o wiele mniejsze ilości zrzucanych do wód surfaktantów niż obecna epoka szybkiej i skutecznej syntezy tych związków.

B iodegradowalność surfaktantów zapożyczona od Natury okazała się więc niewystarczająca. Potrzebne jest zatem rozwiązanie mądrzejsze od Natury, albo spróbujmy ograniczyć mycie.

dr hab. Waldemar Nowicki

Zakład Chemii Fizycznej

Wydział Chemii UAM

 

P.S. Po przeczytaniu tego tekstu Redakcja zwróciła się do mnie z pytaniem, czy zanieczyszczenie środowiska detergentami jest przyczyną występowania piany na powierzchni wody, tuż przy brzegach jezior. Uczciwie mówiąc nie wiem. Problem jest o tyle złożony, że naturalne procesy rozkładu, jak i procesy metabolizmu są źródłem wielu związków, których budowa spełnia wymogi struktury związków powierzchniowo czynnych, a zatem mogą one być również źródłem piany. Stężenie tych naturalnie powstających związków we wodach naturalnych jest znikomo małe. Jednak ze względu na to, że wykazują one tendencję do gromadzenia się na powierzchni wody (do adsorpcji na jej powierzchni) ich stężenie w tym obszarze staje znacznie większe, niż w całej objętości zbiornika wodnego. Gromadzenie się związków powierzchniowo czynnych na powierzchni wody jest wynikiem obecności w ich cząsteczkach fragmentów, które unikają cząsteczek wody. Cząsteczki te wystawiają ponad powierzchnię wody właśnie tą "wrogą" wodzie część. Istnieje jeszcze drugi czynnik, który powoduje zagęszczenie surfaktantów na powierzchni zbiornika wodnego. Jest nim wiatr (choć nie bez satysfakcji nazwę ten czynnik odwrotnym efektem Marangoniego). Mianowicie wiatr, działając siłą styczną do powierzchni jeziora, powoduje przesuwanie się warstwy powierzchniowej wody wraz z cząsteczkami surfaktantu ku podwietrznemu brzegowi zbiornika. Zauważmy, że na ogół powstawanie piany obserwujemy tylko wzdłuż brzegu atakowanego przez fale. Fale te stanowią kolejny dodatkowy czynnik, dzięki któremu obserwujemy pianę. Aby piana powstała konieczna jest bowiem mechaniczna deformacja powierzchni cieczy, o czym wiedzą wszystkie gospodynie domowe, które kiedykolwiek własnoręcznie ubijały śmietanę.

W spomniany powyżej odwrotny efekt Marangoniego to zjawisko, w którym pod wpływem zewnętrznej siły (w tym przypadku wiatru) zachodzi powstawanie różnicy stężeń surfaktantu na powierzchni wody. Sam efekt Marangoniego polega zatem na wystąpieniu siły działającej wzdłuż powierzchni spowodowanej różnicą stężeń surfaktantu na tej powierzchni. Wywołane przez ten efekt zjawisko może wywołać dość dramatyczne wrażenie, że krople cieczy nie podlegają sile grawitacji i potrafią po ściankach naczynia podążać ku górze

 

 

Z jawisko to jest zapewne dobrze znane wszystkim miłośnikom mocnych trunków, choć być może z obawy przed posądzeniem o delirium tremens, nie bywa często przez nich relacjonowane. Wyjaśnienie zjawiska jest następujące: Woda charakteryzuje się wysokim napięciem powierzchniowym, alkohol niskim. Alkohol jest bardziej lotny od wody. Na powierzchni kropli zawieszonej na ściance naczynia zachodzi proces parowania. Skoro alkohol paruje szybciej, w kropli rośnie stężenie wody. Im mniejsza objętość cieczy pod powierzchnią kropli (górna część kropli - patrz rysunek), tym szybciej rośnie stężenie wody. Już po chwili w górnej części kropli mamy duże stężenie wody, w dolnej - alkoholu. Napięcie powierzchniowe w górnej części kropli jest większe niż w dolnej. Na kroplę działa więc niezrównoważona siła skierowana ku górze, pod wpływem której obserwujemy, jak kropla wpełza coraz wyżej i wyżej...

 

Nielegalne składowiska odpadów - problem ekonomiczny

Ważnym zagadnieniem dla Polski jest właściwe zagospodarowanie odpadów komunalnych. Obecnie nie wszystkie odpady są zbierane i deponowane na legalnych składowiskach, których w 2001 roku było już 1036. Liczba nieuporządkowanych składowisk jest znacznie wyższa. Powstają one z powodów ekonomicznych - przede wszystkim z braku gotowości mieszkańców do ponoszenia kosztów legalnego wywozu własnych odpadów komunalnych. Nielegalne składowiska powstają wszędzie, na wszelakich obszarach.

Można podać Poznań jako przykład dużego miasta zamieszkanego przez ponad 500000 osób. W tym mieście odpady są nielegalnie składowane w wielu miejscach. W ścisłym centrum miasta znajdują się dwa duże nieuporządkowane składowiska. Pierwszy to obszar - tak zwanej "Gospody Targowej", teren pomiędzy ulicami Grunwaldzką, Sowińskiego, Słoneczną oraz Palcza. Pojawiają się tam wszelakie odpady, od komunalnych przez gruz do opakowań po olejach silnikowych. Dwa razy w roku zgromadzone przez nieznanych sprawców odpady są usuwane na koszt miasta, ale po niedługim czasie znowu się pojawiają. Innym miejscem nielegalnego ich deponowania są okolice ulic Góreckiej i Dwatory. Porzucane są tam przede wszystkim odpady budowlane, a w niewielkich ilościach także komunalne.

W Legnicy, mieście liczącym około 100000 mieszkańców, na obszarach o gęstej zabudowie odpady komunalne składowane są w różnych miejscach. Najczęściej nielegalne składowiska są za zabudową jednorodzinną na obszarach peryferyjnych. W okolicach osiedla Kasztanowa, znajduje się szereg składowisk różnorodnych odpadów przy ulicach Poznańskiej ( komunalne i budowlane ), Struga ( stare ubrania, obuwie, sprzęt AGD, jarzeniówki ), Akacjowej ( wszelakie zmieszane odpady ). Ponieważ znajdują się one wokoło osiedla, można przypuszczać, że znaczną cześć z nich "wytworzyli" jego mieszkańcy.

Pozostałe obszary - wiejskie oraz rekreacyjne. Przykładem może być teren gminy Złotoryja. Jedno z nieuporządkowanych składowisk zlokalizowane jest w pobliżu wyrobiska piasku - odpady komunalne i przemysłowe znajdują się w odległości około 800 m od miasta i 30 m od drogi Złotoryja - Legnica. Kolejne nielegalne składowisko znajduje się przy drodze wylotowej ze Złotoryi w kierunku Bolesławca. Jest ono oddalone od drogi głównej o 30 m., leżą tam odpady wielkogabarytowe. Bardzo interesującym miejscem jest obszar byłego składowiska odpadów komunalnych "Kostrza Góra". Tam deponowane są odpady nielegalnie pomimo istniejącego zakazu - tablicy. Odpady porzucone zostały także przy drodze na byłe składowisko.

Należy podkreślić, że niezależnie od liczby mieszkańców miejscowości, miasta - obecnie zawsze w Polsce można spotkać nielegalne składowiska odpadów. Można wskazać czynniki wpływające na ich lokalizację:

•  dobry dojazd - ponieważ nikt nie będzie nosił odpadów kilkaset metrów od domu lub zaparkowanego samochodu,

•  częsty brak zainteresowania właściciela danego terenu,

•  przyzwolenie społeczne - sąsiad tak robi to ja także,

Obecna sytuacja w zakresie gospodarki odpadami komunalnymi w Polsce jest na pewno zła, czego przykładem jest duża, nieokreślona liczba nieuporządkowanych składowisk odpadów.

Nielegalne składowiska są przede wszystkim problemem ekonomicznym. Wpływa na ich ciągłe powstawanie w wszelakich miejscach wspomniany już brak gotowości do ponoszenia kosztów wywozu własnych odpadów. W niektórych przypadkach istnieje także "czynnik ubóstwa" - braku środków finansowych na opłacenie wywozu.

Dla całego społeczeństwa nieuporządkowane składowiska są bardzo kosztowne, ponieważ ponosi ono koszty ich likwidacji. Jest to nie tylko finansowy wymierny koszt załadowania odpadów, ich transportu i deponowania na legalnym składowisku, ale także inne niewymierne koszty. Ważnym zagadnieniem jest fakt, że środowisko przyrodnicze nie będzie nigdy takie samo, zawsze substancje szkodliwe, które znajdują się w odpadach komunalnych wnikną w glebę, czy dostaną się do wód powierzchniowych lub podziemnych.

Istotne dla ochrony środowiska przyrodniczego, problem nieuporządkowanych składowisk odpadów można rozwiązać poprzez zwiększenie kar za nielegalne składowanie - tak jak w Stanach Zjednoczonych. Tam przestępstwo "ekologiczne" jest znacznie surowiej karane niż w Polsce.

Ważnym zagadnieniem jest także znaczne zwiększenie środków finansowych na edukację ekologiczną dotyczącą gospodarki odpadami. Powinny być one w znacznie większym stopniu przekazywane niezależnym organizacjom ekologicznym ( posiadającym gotowe programy nauczania ), ponieważ one w sposób najefektywniejszy je wykorzystują.

dr Tomasz Bogajewski Wyższa Szkoła Menedżerska w Legnicy

inż. Bartosz Jaśkowski

inż. Joanna Kunicka

Bogajewski T., Badania dotyczące gospodarki odpadami komunalnymi w gospodarstwach domowych - cz. II, Ekopartner 11 / 2001

 

EDUKACJA EKOLOGICZNA

Kasztanowiec to drzewo, które zajmuje szczególne miejsce w naszym pejzażu, a obecne jest także w kulturze i sztuce.

Introdukcje, zamierzone czy przypadkowe, często okazują się fatalne w skutkach dla rodzimej przyrody. Obce gatunki rażą ekologa, ich wprowadzania zabrania prawo, zarówno Ustawa o ochronie przyrody, jak i Ustawa o lasach. Dość przytoczyć masowo rosnącą w wodach moczarkę kanadyjską, panoszącą się w naszych lasach czeremchę amerykańską, czy przywleczony z Ameryki dąb czerwony, który obecnie zagraża równowadze biocenotycznej nawet ostatniemu lasowi Europy, który uchodzi za pierwotny - Puszczy Białowieskiej.

Kasztanowiec jednak nie jest gościem natrętnym. Bujnie rozwija się i zdobi parki i aleje przydrożne, w których został posadzony ,a sporadycznie tylko wysiewa się w lasach i biocenozach seminaturalnych. Niestety, powtarzające się w ostatnich latach gradacje szrotówka kasztanowcowiaczka stanowią duże zagrożenie dla tego gatunku, dlatego cały dział edukacyjny tego numeru jemu właśnie dedykujemy.

Redakcja

 

 

Kasztanowiec zwyczajny w środowisku życia człowieka

Wstęp. Występowanie kasztanowca

Kasztanowiec zwyczajny ( Aesculus hippocastanum L., Hippocastanaceae ), zwany również kasztanowcem białym, jest gatunkiem trwale zadomowionym w polskim krajobrazie, mimo iż nie należy do gatunków rodzimych. To kwitnące w okresie matur drzewo, jeszcze przed okresem ostatniego zlodowacenia występowało w całej środkowej Europie, także na terenie Polski, a cofając się przed lądolodem znalazło swą ostoję jedynie na bardzo małym obszarze górskim Półwyspu Bałkańskiego. Główny obszar naturalnego występowania kasztanowca białego obejmuje zatem Grecję, Bułgarię oraz Albanię (typowy zasięg reliktowy). W Grecji kasztanowca odkryto w roku 1879, natomiast na pozostałe stanowiska tego gatunku odnaleziono dopiero w 1907 roku. Kasztanowiec porasta wilgotne doliny rzeczne, współtworząc lasy liściaste wraz z olszą czarną ( Alnus glutinosa ), orzechem włoskim ( Juglans regia ), platanem wschodnim ( Platanus orientalis ), klonem zwyczajnym ( Acer platanoides ), jaśminowcem wonnym ( Philadelphus coronarius ) oraz dębami ( Quercus spp.) i jesionami ( Fraxinus spp.).

Po ustąpieniu lądolodu kasztanowiec nie powrócił spontanicznie na dawniej zajmowane miejsca - istotną rolę odegrały tutaj ciężkie owoce (i nasiona) oraz rozległe obszary masywów górskich Alp i Karpat, pomiędzy terenami stanowiącymi refugia kasztanowca a Europą Środkową, gdzie drzewo to nie wytrzymało konkurencji z innymi gatunkami. Gatunek ten introdukowali Turcy do Konstantynopola w 1557 roku, stąd trafił do Włoch (1569 r.), w 1576 roku zatrzymał się na cesarskim dworze w Wiedniu, w Anglii z kolei w 1612 roku, a do Francji sprowadzono go w 1615 roku. W połowie XIX wieku kasztanowiec został sprowadzony również do Ameryki Północnej oraz na teren byłego Związku Socjalistycznych Republiki Radzieckich. W Polsce kasztanowce pojawiły się najprawdopodobniej za sprawą króla Jana III Sobieskiego, choć podaje się również, iż gatunek ten został sprowadzony w czasach Stefana Batorego (XVI w.), który polecił swemu ogrodnikowi - włoskiemu architektowi Lorenzo Bozetho - sadzić "stroyne kaśtańce" w przebudowywanym ogrodzie w Łobzowie pod Krakowem. Obecnie zasięg występowania kasztanowca białego jest bardzo szeroki, spotkać go można niemal w całej Europie, aż po Wielką Brytanię, Danię i Półwysep Skandynawski, występuje również w europejskiej części Rosji (okolice St. Petersburga). Kasztanowiec dotarł również do północnych obszarów Azji Mniejszej, występuje zarówno na Kaukazie, jak i u stóp Himalajów w Azji.

Powstające w Polsce w XVII wieku liczne nowe pałace i zamki obronne, budowane z właściwym dla baroku rozmachem i przepychem, otworzyły kasztanowcowi drogę do rozpowszechnienia się w naszym kraju. Przy rezydencjach, gdzie zakładano nowe ogrody, czy też przebudowywano już istniejące, najchętniej sadzono właśnie, poza lipą - kasztanowce, kojarzono je bowiem ze zbytkiem i wystawnością. I chociaż w następnym stuleciu kult dla barokowego przepychu przeminął, to jednak kasztanowiec - drzewo o pierwszorzędnych walorach dekoracyjnych przez cały okres wegetacji - nie stracił na swej popularności, zadomawiając się w parkach i ogrodach na obszarze całej Europy. Co więcej, zaczęto je sadzić w miastach, przy alejach i ulicach, na bulwarach i promenadach, a także na cmentarzach, przy kościołach i na skrajach lasów, wzbogacając tym samym architekturę polskiego krajobrazu.

Zarys morfologii i wymagań ekologicznych gatunku

Kasztanowiec biały dorasta najczęściej do 25 - 30 metrów wysokości, wytwarzając regularną, kopulastą, rozłożystą i obficie ulistnioną koronę oraz krótki, mocny i gruby pień (kłodę). U starszych drzew dolne gałęzie często zwisają do samej ziemi. Drzewa sadzone pojedynczo na otwartej przestrzeni wyglądają szczególnie imponująco.

Liście, złożone z 5 - 7 (8) bezogonkowych (siedzących) listków, rozwijają się wczesną wiosną. Kwiaty kasztanowca o białych płatkach, z pomarańczowymi, żółtymi lub czerwonymi plamkami, zebrane w 20 - 30-centymetrowe stożkowate wiechy, rozwijają się w maju. Owoce zaś, będące kulistymi, zielonymi, kolczastymi torebkami zawierającymi jedno lub dwa nasiona, dojrzewają we wrześniu.

Kasztanowiec wykorzystywany jest w Polsce do określania fenologicznych pór roku - rozpoczęcie się listnienia przyjmowane jest za wskaźnik pierwiośnia (wczesnej wiosny), kwitnienie wskazuje na wiosnę (pełnia wiosny), dojrzewanie owoców na wczesną jesień, natomiast zmiana barwy liści kasztanowca przyporządkowana jest jesieni.

Niektóre egzemplarze kasztanowca w Polsce liczą sobie ponad 200 lat, a za najstarsze drzewo tego gatunku w naszym kraju uznaje się kasztanowiec rosnący w Lubiniu (gm. Krzywiń), którego obwód wynosi ponad 500 cm, wysokość - 26 m, a wiek - około 250 lat.

Kasztanowiec biały lubi żyzne, zasobne w wapń, głębokie gleby świeże lub wilgotne, miejsca ciepłe, słoneczne i osłonięte, cechuje się dużą odpornością na działanie mrozów. Wrażliwy jest natomiast na suszę - wskutek niedoboru wody już w okresie letnim gubi część liści, a drzewo przyjmuje wówczas wygląd jesienny.

Kasztanowiec w praktykach leczniczych

Poza walorami dekoracyjnymi, kasztanowiec odgrywa również ważną rolę w praktykach leczniczych - medycyna od wieków korzysta z jego dobrodziejstw. Już w starożytności Turcy wykorzystywali nasiona kasztanowca do leczenia kaszlu u koni (nazwa gatunku hippocastanum wywodzi się od greckiego hippo = koń i zlatynizowanego castanum - od miasta Castana w Azji Mniejszej). Napary i odwary z kory stosowane były jako doskonały środek przeciwgorączkowy oraz ściągający do przemywania ran. Korę wykorzystywano również w leczeniu malarii, chronicznych biegunek, czerwonki, czy do tamowania krwotoków. Nalewki z owoców używane były do leczenia hemoroidów, reumatyzmu i nerwobóli. Z owoców przyrządzano także maści i oleje pomocne przy podrażnieniach skóry i oparzeniach, a odwar z łupiny nasiennej służył do hamowania krwawień z narządów rodnych. Same zaś nasiona kasztanowca, powszechnie zwane kasztanami, często stosowane były (i być może stosowane są w niektórych domach po dzień dzisiejszy) jako naturalne odpromienniki. Wierzono, że kasztany noszone przy sobie lub kładzione do pościeli, do łóżka, łagodzą bóle reumatyczne i zapalenia stawów. Muszą być jednak co roku świeże (zmieniane). W niektórych gospodarstwach domowych i w przechowalniach jarzyn (a zwłaszcza ziemniaków) wykorzystywano kasztany do odstraszania ślimaków. Stwierdzono, że ślimaki odstępują i nie żerują w miejscach, gdzie rzucono choćby tylko kilka lub kilkanaście owoców kasztanowca. Wierzono także, że sznur kasztanów powieszony na ścianie zapewnia harmonię i spokój w domu.

Współczesna medycyna korzystając z doświadczeń medycyny ludowej, wsparta wiedzą dotyczącą budowy chemicznej oraz działania związków czynnych kasztanowca zwyczajnego, wykorzystuje: korę (Cortex Hippocastani), liście (Folium Hippocastani), kwiaty (Flos Hippocastani), nasiona (Semen Hippocastani) i owoce (Fructus Hippocastani) tego gatunku. Wszystkie te produkty zawierają escynę, mieszaninę saponozydów triterpenowych (saponin) o właściwościach przeciwzapalnych i przeciwobrzękowych oraz uszczelniających i uelastyczniających naczynia krwionośne. Dzięki tym właściwościom, escyna wykorzystywana jest do leczenia wielu schorzeń. Stosuje się ją między innymi do leczenia chorób naczyń żylnych (zakrzepowego zapalenia żył, hemoroidów), w neurologii i neurochirurgii (szczególnie do leczenia urazów czaszki), w ginekologii i położnictwie (do leczenia w okresie ciąży i połogu dolegliwości ze strony zespołu hemoroidalnego a także żylaków podudzi), w urologii (zapobieganie obrzękom po operacjach dróg moczowych), dermatologii, stomatologii, chirurgii plastycznej, homeopatii i wielu innych dziedzinach medycyny.

Oprócz cennej escyny kora kasztanowca zawiera glikozydy kumarynowe (escytynę, eskulinę i fraksynę), związki tłuszczowe, żywice i garbniki. Liście, kwiaty, nasiona i owoce są bogate we flawonoidy i związki kumarynowe. Flawonoidy chronią komórki roślinne przed chorobami oraz szkodliwym działaniem słońca, grzybów i insektów. Przeniesione do organizmu człowieka mogą pełnić podobną rolę jak witaminy. Uszczelniają one wrażliwe ścianki naczyń włosowatych oraz zwalczają atakujące je czynniki chorobotwórcze. Dzięki temu flawonoidy wspomagają leczenie hemoroidów, a także żylaków, krwawień podskórnych oraz powstrzymują skłonność do krwawień. Ponadto hamując utlenianie witaminy C, wielokrotnie zwiększają jej skuteczność (u kasztanowca zwyczajnego możemy spotkać miedzy innymi kwercetynę oraz rutynę - witaminę P). Kumaryna uważana jest natomiast za naturalną substancję zapobiegającą tworzeniu się skrzepów krwi, chroni więc przed chorobami układu sercowo naczyniowego. Uważa się również, iż kumaryna neutralizuje wpływ niektórych substancji rakotwórczych na zdrowe komórki.

Kwiaty kasztanowca zwyczajnego zawierają także pektyny (nierozpuszczalne frakcje błonnika), które wpływają na obniżenie poziomu cholesterolu we krwi i chronią przed chorobami serca, garbniki, cukry oraz kwasy polifenolowe (kwas chlorogenowy - posiadający silne właściwości przeciwutleniające). Nasiona zawierają natomiast skrobię, tłuszcze oraz witaminy B1, C i K.

Wyciągi z kasztanowca, ze względu na obecność w nich związków o działaniu uszczelniającym i uelastyczniającym znajdują również szerokie zastosowanie w kosmetyce. Kremy z dodatkiem kasztanowca stosowane są do pielęgnacji cery wrażliwej z pękającymi naczyńkami lub z tendencją do pękania. Maseczki z kasztanowcem stosowane są jako środek oczyszczający i matujący skórę. Wyciągi z kasztanowca stanowią również składnik szamponów i odżywek przeznaczonych dla włosów przetłuszczających się, z łojotokowym zapaleniem skóry. Są również składnikiem preparatów stosowanych w leczeniu trądziku różowatego.

Produkty kasztanowca zwyczajnego, dzięki obecności escyny i innych związków czynnych, wspomagają leczenie wielu dolegliwości, przynosząc ulgę cierpiącym. Z drugiej strony nie należy zapominać o możliwości zatrucia produktami tego gatunku. To, co zazwyczaj działa terapeutycznie, podane w nieodpowiedniej dawce - zadziała toksycznie. Szczególnie niebezpieczne są zielone, niedojrzałe owoce, jak również dojrzałe nasiona. Objawy zatrucia saponinami dotyczą przede wszystkim układu pokarmowego, ale w ciężkich przypadkach mogą obejmować również układ nerwowy (nawet z porażeniem oddechu).

Kasztanowiec - drzewo magiczne

Kasztanowiec pomaga w odzyskaniu spokoju wewnętrznego, likwiduje stany napięcia, a biopole tego drzewa przywraca wiarę we własne siły. Ponadto uważane jest za drzewo magiczne, usuwające poczucie przygnębienia oraz szarości.

W horoskopie celtyckim ludziom urodzonym pod znakiem kasztanowca (15 - 24 maja, 12 - 21 listopada) przypisuje się "nadobne ciało, w którym nierzadko i duch wzniosły przemieszkiwa". Ludzie spod tego znaku mają wrodzone poczucie sprawiedliwości, a każde jej zaprzeczenie budzi w nich spontaniczny sprzeciw. Uparcie i z determinacją walczą o swoje ideały, choć dość często potrafią się taktowanie wycofać we właściwej chwili, niekiedy zaś reagują gwałtownie, nie zważając na konsekwencje swych zachowań. Mają doskonały zmysł obserwacyjny. Są mądrzy i życzliwi, a w kontaktach interpersonalnych bardzo uczuciowi, szczerzy i bezpośredni, czasem zaś niezręczni - brak zręczności w obcowaniu z innymi sprawia, że przeżywają wiele rozczarowań i zawodów, które pamiętają długo. Ludzie spod znaku kasztanowca odbierani są jako jednostki niekonwencjonalne, trudno im zatem zyskać zrozumienie w społeczeństwie. W związku z tym, iż lubią szokować innych, a często odgrywają rolę prekursorów, uważani są za osoby nie mają ce zbyt wielkich skrupułów. W miłości są bardzo wymagający, a przy tym ostrożni i nieufni, szukają głębokich uczuć, choć jednoczesna obawa, iż mogą nie być kochani z tą samą siłą, komplikuje ich stosunki z partnerami, a wszystkie niepowodzenia znajdują odzwierciedlenie w nieoczekiwanym i niepojętym zachowaniu.

Pod znakiem kasztanowca urodziło się wielu wybitnych indywidualistów, wśród nich warto wymienić Marię Konopnicką, Emilię Platter, Jana Pawła II, Jean Jacques Rousseau, Honoriusza Balzaka, Leopolda Staffa czy Ignacego Paderewskiego.

Szrotówek kasztanowcowiaczek

W ostatnich latach zauważono, iż kasztanowce zaczęły intensywnie gubić liście w środku lata, co więcej - niekiedy kwitną i we wrześniu, a nie, jak się przyjęło, w okresie matur. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest m.in. szrotówek kasztanowcowiaczek ( Cameraria ohridella Deschka & Dimić, Lepidoptera , Gracillariidae ). Motyl ten został opisany w 1985 roku w południowej Macedonii, gdzie został odkryty na kasztanowcu białym rosnącym nad jeziorem Ohrydzkim (w pobliżu granicy z Grecją i Albanią). Ekspansywność szrotówka pozwoliła na jego rozprzestrzenienie w całej Europie - w Austrii pojawił się w 1989 roku, we Włoszech w 1992 roku, w Czechach, na Morawach i na Węgrzech stwierdzono występowanie tego gatunku w 1993 roku, w 1995 roku w Słowenii i Chorwacji, w 1996 roku - w Niemczech, a w 1998 roku w Szwajcarii i Holandii. W 2002 roku szrotówka odnotowano także w Wielkiej Brytanii oraz na Ukrainie.

W Polsce uszkodzenia spowodowane żerowaniem larw tego motyla zaobserwowano po raz pierwszy na początku lipca 1998 roku w Ogrodzie Botanicznym w Wojsławicach koło Wrocławia. Obecnie szrotówek występuje na terenie całego kraju, powodując brązowienie i przedwczesne opadanie liści kasztanowca. Drzewa zostają osłabione oraz tracą walory dekoracyjne. Stwierdzenie miejsc żerowania szrotówka jest jednak utrudnione ze względu na występująca powszechnie nekrozę liści kasztanowca, której sprawcą jest grzyb Guignardia aesculi (Peck), wywołujący podobne, widoczne "gołym okiem", objawy. W Europie szrotówek rozprzestrzenia się obecnie praktycznie we wszystkich kierunkach, przy czym najszybciej w krajach zachodnich, co najprawdopodobniej związane jest ze znacznym natężeniem ruchu samochodowego. Zgodnie z aktualnym stanem wiedzy, motyl ten rozprzestrzenia się w oparciu o dwa mechanizmy - na krótkie odległości przez wiatr, na długie dystanse z kolei poprzez środki transportu wzdłuż szlaków komunikacyjnych, przy czym o tempie przemieszczania się owada decyduje w znacznej mierze zagęszczenie drzew rośliny żywicielskiej - kasztanowca. Poza tym naukowcy donoszą również, iż szkodnik występuje znacznie liczniej w pobliżu dróg głównych aniżeli bocznych. Szkodliwość szrotówka polega na zmniejszeniu powierzchni asymilacyjnej liści w wyniku czego następuje skrócenie przyrostu pędów oraz zmniejszenie wielkości owoców, bądź nawet całkowity brak owocowania. Znaczenie szrotówka ogranicza się jednak głównie do strat w przyroście drzew. Podkreślić należy, że większe szkody mają miejsce zazwyczaj w dolnej, cienistej części korony, a nie w części górnej, jaśniejszej (nasłonecznionej), natomiast powstawanie min ograniczone jest tylko do górnej strony blaszki liściowej, tak więc dolna strona liścia zachowuje zdolność asymilacji. Warto również zwrócić uwagę na fakt, iż szrotówek trafił na idealne warunki, bowiem wśród europejskich owadów jest niewielu amatorów liści kasztanowców - owad nie ma więc konkurencji, a wrogowie naturalni stanowią bardzo wąską grupę. Szrotówek kasztanowcowiaczek wyraźnie preferuje kasztanowca białego ( Aesculus hippocastanum ) oraz kasztanowca japońskiego ( Aesculus turbinata ). W znacznie mniejszym stopniu uszkadza liście kasztanowca żółtego ( A. flava ), kasztanowca krwistego ( A. pavia ) i kasztanowca czerwonego ( A. x carnea ), nie rozwija się natomiast w liściach kasztanowca gładkiego ( A. glabra ), kasztanowca drobnokwiatowego (A. parviflora ) i Aesculus indica . Zaobserwowano również małe miny, będące skutkiem żerowania szrotówka na liściach klonu jaworu ( Acer pseudoplatanus ) i klonu zwyczajnego ( A. platanoides ), jednakże te rośliny nie są typowymi gospodarzami dla tego owada. Niekiedy w przypadku silnej gradacji samice nie mają możliwości złożenia jaj na kasztanowcach i wówczas jaja składane są na liściach drzew i krzewów rosnących w pobliżu, takich jak jesion ( Fraxinus spp.), buk ( Fagus spp.), tawuła ( Spiraea spp.) czy śnieguliczka ( Symphoricarpos spp.), jednakże larwy się na nich nie rozwijają. Na terenie Poznania stwierdzono ujemne zależności występowania żywych larw szrotówka od ilości chloru zawartego w liściach. Relacja ta jest dobrze widoczna na terenach aglomeracji miejskich, gdzie podłoża są przesycone, stosowanym zimą do posypywania ulic, chlorkiem sodu (NaCl).

O dużym zagrożeniu dla kasztanowca białego na kontynencie europejskim świadczy fakt, że w styczniu 2001 roku z inicjatywy Unii Europejskiej stworzono specjalny program badawczy pod nazwą "CONTROCAM" (Control of Cameraria), w którym udział biorą naukowcy z Francji, Niemiec, Szwajcarii, Austrii, Czech, Włoch i Grecji. Nadrzędnym celem programu "CONTROCAM" jest opracowanie biologicznych i agrotechnicznych metod zwalczania szrotówka kasztanowcowiaczka, do realizacji którego niezbędnym jest szczegółowe poznanie ekologii owada - zakresu roślin żywicielskich, czynników determinujących rozprzestrzenianie szkodnika a także określenie składu gatunkowego oraz znaczenia drapieżców i pasożytów. Obecnie do najbardziej skutecznych, a i stosunkowo prostych, metod ograniczania rozwoju populacji szrotówka zalicza się wygrabianie i niszczenie liści kasztanowca, w których zimują poczwarki Cameraria ohridella (spalanie, kompostowanie w pryzmie przykrytej folią lub warstwą ziemi), istotne jest przy tym, by zgrabionych liści nie pozostawiać przez okres zimy na stertach. Poza tym usuwając liście z poczwarkami szkodnika, usuwamy również innoculum grzyba Guignardia aesculi . Oprócz metody mechanicznej stosować można m.in. mikroiniekcje i pułapki feromonowe.

Warunki rozwoju drzew w miastach

Rozwijająca się świadomość ekologiczna społeczeństwa prowadzi do wzmożonego zainteresowania problemami ochrony środowiska, co przejawia się między innymi troską o stan terenów zieleni, a warunki funkcjonowania roślin drzewiastych w aglomeracji miejskiej są przedmiotem bacznej obserwacji nie tylko naukowców, ale i mieszkańców miasta. Zagrożenia płynące tak ze strony czynników natury ożywionej jak i nieożywionej poddawane są analizom, w oparciu o które przygotowuje się plany działań mających za zadanie poprawienie niekorzystnych warunków wzrostu i rozwoju dendroflory na obszarach zurbanizowanych. Znajomość specyficznych czynników kształtujących warunki miejskie i ich wpływu na stan zdrowotny roślin drzewiastych jest zatem szczególnie ważna, tym bardziej, iż tereny zieleni wysokiej odgrywają decydującą rolę w funkcjonowaniu miejskiego systemu ekologicznego.

Gleby w warunkach miejskich charakteryzują się znaczną heterogenicznością. Dominującymi podłożami w miastach są grunty nasypowe, które stwarzają różnorodne przeszkody dla kasztanowców w zaspokajaniu ich podstawowych potrzeb pokarmowych, a swobodny rozwój systemów korzeniowych jest utrudniony, bądź wręcz niemożliwy. Gleby mało zmienione zachowane zostały zazwyczaj w obrębie większych kompleksów leśnych i starych parków, natomiast w centrach miast dominują układy glebowe poddane całkowitej transformacji. Miąższość gruntów nasypowych (tzw. poziom kulturowy) w miastach może sięgać od 2 do 10, a nawet do ponad 20 metrów. Przypadkowość tzw. warstwy kulturowej zbiega się z jej wadliwym składem fizycznym i chemicznym. Cechuje ją ubóstwo głównych składników pokarmowych, zmienna zawartość mikroelementów oraz przesycenie substratu jonami wapnia, chloru i sodu, przy bardzo małym ogólnym poziomie zasolenia i niskiej wilgotności gruntu. Dla przykładu można podać, że w podłożach z terenu Poznania zawartość jonów wapnia dwudziestokrotnie przekracza poziom tego pierwiastka w glebach określanych jako średnio zasobne, co prowadzi do odczynu gleby rzędu pH 8,2. Natomiast zawartość jonów chloru i sodu w profilu do 120 cm głębokości jest od pięciu do dwudziestu razy wyższa od wartości uznawanej za progową (tj. 3-3,5 mg Cl - /100g gleby) dla zachowania zdrowotności zadrzewień na gruntach piaszczystych, tj. ubogich w składniki pokarmowe.

W wielu przypadkach system zieleni aglomeracji miejskich może obejmować różnorodne siedliska - od wodnych, wilgotnych i bagiennych, poprzez ziemie użytkowane rolniczo o różnym stopniu żyzności, położone w granicach miast kompleksy leśne, promenady, powierzchnie zadarnione (łąki czy błonia), parki, skwery, zieleń przyuliczną - do terenów zdegradowanych i zdewastowanych włącznie. Cechą charakterystyczną obszarów zurbanizowanych jest pogorszająca się jakość siedlisk w kierunku od peryferii do centrów miast. Przejawia się to m. in. wzrostem zagruzowanych i zdegradowanych nawierzchni, z gruntami bezglebowymi zabudowanych śródmieść włącznie. Typowymi cechami tych obszarów są także: zaburzenia w zawartości składników mineralnych, obniżenie zwierciadła wód gruntowych, wzrost zagęszczenia gleby, zniekształcenie lub przykrycie naturalnych profili glebowych warstwami nasypowymi, deformacja powierzchni oraz przemieszanie skały macierzystej z materiałami pochodzenia antropogenicznego.

Trudno jest jednoznacznie zdefiniować pojęcie "warunków miejskich". Istniejąca na terenach miast mozaika siedlisk nie posiada jednego wspólnego mianownika pozwalającego na ich porównanie. Dlatego też, wykonywanie zestawień i grupowań siedlisk poddanych antropopresji wymaga każdorazowego zdefiniowania warunków egzystencji roślin. Ma to szczególne znaczenie przy tworzeniu wszelkiego rodzaju rankingów odporności drzew i krzewów na warunki stresowe.

W aglomeracjach miejsko-przemysłowych zazwyczaj dominuje zabudowa kubaturowa wraz z uzbrojeniem terenu, a powierzchnia biologicznie czynna, którą mogą wykorzystać w swoim rozwoju drzewa, jest ograniczona założeniami urbanistyczno-architektonicznymi. Dlatego też w definiowaniu "warunków miejskich" należy odróżniać zdegradowane tereny śródmiejskie od zbliżonych do naturalnych terenów o dominującym udziale powierzchni biologicznie czynnych. Obydwa środowiska są na tyle różne, że nie jest możliwym porównywanie odporności roślin na tzw. stresory miejskie na podstawie analizy zachowania się drzew na obszarach o charakterze mało zmienionym. Nawet w starych aglomeracjach miejsko-przemysłowych niejednokrotnie występują, zbliżone do naturalnych, tereny wzdłuż rzek i wokół zbiorników wodnych, kompleksy leśne, parki i użytki ekologiczne. Ze swej istoty są one najważniejszym składnikiem "systemu zieleni miejskiej", jednakże panujące w ich obrębie warunki życiowe roślin są krańcowo odmienne, nieporównywalne do panujących w zwartych centrach aglomeracji.

Czynnikiem różnicującym środowiska występowania roślin jest jakość gleby. Zmiany, najczęściej niekorzystne, dotyczą jej struktury fizycznej, zawartości makro- i mikroelementów, wzajemnych proporcji pierwiastków odżywczych oraz rozmiaru tzw. wolnej powierzchni gleby wokół drzew. Z pięcioletnich (1995-1999) badań nad funkcjonowaniem kasztanowca w warunkach miejskich Poznania wynika, że dla poprawnej egzystencji kasztanowca białego należy zapewnić temu gatunkowi wolną powierzchnię gleby w rzucie jego korony tj. w promieniu ok. 3-4 metrów. Tylko wówczas roślina ta będzie mogła spełnić stawiane przez człowieka wymagania, którymi są zarówno względy estetyczne, jak i środowiskotwórcze: asymilację CO 2 , produkcję tlenu, pary wodnej, ocienianie powierzchni i utrzymywanie wilgoci w glebie.

Patrząc realistycznie, tej wielkości powierzchnie dla drzew występują w miastach dość rzadko. Przekonują o tym dane: ilość opadów odprowadzanych w mieście przez kanalizację burzową, a więc zabetonowanie i zaasfaltowanie powierzchni terenu, wynosi aż do 85 %. Wielkość ta dobrze obrazuje drastyczne zmniejszenie powierzchni biologicznie czynnej, wywołane odizolowaniem powierzchni gleby od wód opadowych. Nie można w takiej sytuacji nie zgodzić się z twierdzeniem, że klimat miejski nadaje siedliskom roślin skrajnie kseryczny charakter. Przemawiają za tym drastyczne ograniczenia możliwości infiltracji wód opadowych, prawie dwukrotna, w warunkach niżu, przewaga parowania potencjalnego w okresu wegetacji (750 mm) nad wysokością opadów (400 mm) oraz dodatkowo, nadmierne wielkości transpiracji, wywołane niedosytem wilgotności powietrza (proporcjonalnym do siły ssącej atmosfery).

Wolna powierzchnia gleby wokół drzew

Istnienie wokół drzew wolnej powierzchni gleby należy do podstawowych czynników warunkujących ich poprawny rozwój. Odizolowanie podłoża wywołuje bowiem szereg niekorzystnych zmian, które pogarszają warunki życiowe roślin. W praktyce wyeliminowana zostaje infiltracja, czyli przesiąkanie wód opadowych, co oprócz braku dostaw wilgoci, prowadzi do obniżania się poziomu wód gruntowych. Obniżanie zwierciadła wód gruntowych zmniejsza z kolei możliwości tzw. użytecznego dla roślin, podsiąku kapilarnego, czyli samoistnego wznoszenia wody z warstw głębszych ku górze. Nieprzepuszczalna powierzchnia skrajnie ogranicza wymianę gazową gleby z atmosferą, powodując gromadzenie się dwutlenku węgla oraz innych gazów, które powstają w środowisku glebowym. Niemożliwym staje się także proces samonawożenia, co prowadzi z czasem do postępującego wyjaławiania gleb oraz spadku ich aktywności biologicznej. Nawierzchnie sztuczne, posiadają ponadto skrajne wartości albeda. Zarówno odbicie promieniowania, w przypadku nawierzchni betonowych, bądź jego nadmierne pochłonięcie przez nawierzchnie asfaltowe, prowadzą do wzrostu temperatury powietrza nawet do kilkudziesięciu stopni. Wymienione zjawiska potęgują deficyt wilgoci w środowisku miejskim, ze swej natury ubogim w wilgoć. Wzrost temperatury zmniejsza przy tym jego wilgotność względną [%], zwiększając tzw. niedosyt wilgotności, który jest proporcjonalny do siły ssącej powietrza w stosunku do wilgoci [hPa]. Sumarycznie, wolna powierzchnia gleby jest ujemnie skorelowana z temperaturą powietrza (średnią, maksymalną i minimalną) oraz z niedosytem wilgotności powietrza, a dodatnio z wilgotnością powietrza, zarówno względną [%] jak i bezwzględną [g]. Zespół wymienionych oddziaływań, w przypadku skrajnego zmniejszenia powierzchni biologicznie czynnej w miastach, bezpośrednio wpływa na kondycję oraz ogólny stan zdrowotny roślin.

Opisany powyżej schemat negatywnego wpływu zabetonowanej bądź zaasfaltowanej powierzchni widoczny jest w wielkościach przyrostów pędów kasztanowca, co w sposób syntetyczny oddaje reakcję roślin na warunki środowiska zurbanizowanego. Korelacje cech biometrycznych z wolną powierzchnią gleby wokół pni wykazały wzajemne, ścisłe powiązania. Na badanych osobnikach kasztanowca białego na 21 powierzchniach w Poznaniu, wolna powierzchnia wokół drzew była istotnie skorelowana z długością rocznych przyrostów pędów, wielkością liści, obwodami pni oraz wysokością drzew i wielkością ich koron. Wszystkie wymienione zależności obrazują wpływ powierzchni biologicznie czynnej na rozwój roślin. Tak w kondycji kasztanowców, jak i w ich obrazie ogólnym, przejawia się on wielkościami przyrostów rocznych, budujących koronę drzewa.

Przedstawione zależności mają istotne znaczenie praktyczne. Wskazują one bowiem na to, że przy planowaniu nasadzeń kasztanowca białego na terenie miasta, powinno się unikać sadzenia drzew tego gatunku w tzw. misach chodnikowych, tj. w miejscach skrajnego ograniczenia powierzchni biologicznie czynnej. W przeciwnym razie należy być przygotowanym na wymianę zasychających i zamierających drzew już w młodym wieku (15-20 lat). W pełni uzasadnia to troskę o utrzymanie odpowiedniej powierzchni i jakości środowiska glebowego wokół drzew w mieście.

Struktura fizyczna gruntu

Cechy fizyczne gleby określane są jako procentowy udział trzech faz granulometrycznych tj. faz: piaszczystej, pyłowej i iłowej. Ilustrują one stan środowiska glebowego, istotnie wpływając również na pozostałe właściwości gleby. Ich wzajemne proporcje decydują o szybkości przemieszczania związków pokarmowych migrujących wraz z roztworem w głąb profilu glebowego, o poziomie aktywności biologicznej gleb, możliwości napowietrzenia itp. Zdecydowana większość czynników, które dotyczą składu chemicznego gleby jak i jej aktywności biologicznej pozostaje bowiem pod dominującym wpływem właściwości fizycznych gleby. Są one zatem fundamentem dla zachodzących w podłożu procesów fizykochemicznych oraz akumulacji próchnicy.

Za zbliżoną do optymalnej strukturę fizyczną gruntu uważa się podłoża zapewniające stosunek fazy ciekłej do gazowej, w przybliżeniu, jak 1 : 1. Spełnia to mieszanina zawierająca około 60 do 70% frakcji piaszczystej z zaznaczonym udziałem (>15%) części spławialnych i części pyłowych (15-25%). Odpowiada to utworom mieszczącym się na pograniczu piasków i glin. Są to: piasek gliniasty mocny, glina piaszczysta i glina lekka. Gleby wykształcone ze skał macierzystych o takim składzie granulometrycznym należą do jakościowo bardzo dobrych klas bonitacyjnych. Osobniki kasztanowca białego rosnące na takich podłożach (przy zachowanej wolnej powierzchni gleby), cechują się najlepszym stanem zdrowotnym. Przejawia się to wielkością wykształconych liści, długością przyrostów rocznych oraz natężeniem owocowania.

W warunkach miejskich sztuczne odizolowanie podłoża w widoczny sposób wpływa na słabszą kondycję i wyraźne pogorszenie stanu zdrowotnego kasztanowców. Nieodpowiednie warunki gruntowo-wodne, tj. skrajne ograniczenie wymiany gazowej gleby oraz pogłębiający się deficyt wody, okazują się czynnikami ograniczającymi ich prawidłowy rozwój. Wydaje się, iż w przypadku kasztanowca białego jego naturalne występowanie w dolinach górskich rzek, na gruntach kamienistych, wskazuje na preferowanie przez ten gatunek gleb przepuszczalnych, a więc dobrze natlenionych. Potwierdzają to obserwacje dokonane na terenie aglomeracji Poznania. W miejscach o ograniczonej wolnej powierzchni gleby, czynnikiem różnicującym stan zdrowotny drzew okazało się istnienie gruntów przepuszczalnych, piaszczystych, umożliwiających przenikanie i uwalnianie gazów ze środowiska glebowego. Warunkiem pomyślnego rozwoju na piaszczystym, ubogim podłożu jest, w takich warunkach, zapas składników pokarmowych istniejących w warstwach głębszych. Taki układ struktury gruntu - utworów przepuszczalnych zalegających nad warstwami zasobnymi w składniki pokarmowe, umożliwia prawidłowy rozwój i pomyślne rokowania egzystencji drzew, w tym i kasztanowca, w miastach, tj. przy ograniczonej, wolnej powierzchni gleby wokół drzew.

Zawartość substancji organicznej

Podstawowym warunkiem umożliwiającym akumulację obumarłych resztek substancji organicznej jest niezabetonowana, wolna powierzchnia wokół drzew. W tych warunkach tempo gromadzenia próchnicy zależy od istniejących w podłożu warunków: termicznych, powietrznych i wodnych. Te z kolei są bezpośrednio uwarunkowane wzajemnym udziałem frakcji granulometrycznych, czyli strukturą gleby, która jest funkcją udziału frakcji piaszczystej w podłożu. Analiza zależności udziału procentowego węgla organicznego (próchnicy) od zawartości piasku w podłożu, wskazuje na występowanie istotnych statystycznie, ujemnych zależności, w najważniejszym dla rozwoju roślin poziomie wierzchnim, do 30 cm głębokości włącznie. Na podstawie analiz składu chemicznego podłoży do 1,20 m głębokości można stwierdzić, że zawartość węgla organicznego jest w nich dodatnio skorelowana z większością makro- i mikroelementów w glebie. Dotyczy to takich pierwiastków jak: azot, fosfor, potas, magnez, żelazo, miedź, cynk oraz kadm, a także wskaźnika zasolenia "EC" i wilgotności podłoża. Należy podkreślić, iż wymienione zależności mają miejsce na gruntach antropogenicznych, przeobrażonych, cechujących się brakiem, występujących w naturze, profili glebowych. Jednoznacznie podkreśla to rolę substancji organicznej w środowisku glebowym terenów zurbanizowanych.

Skład chemiczny gleby

Przypadkowość uformowania warstw podłoża oraz wynikająca z niej wadliwa struktura fizyczna skutkują zaburzeniami składu chemicznego substratu, tj. zawartości i wzajemnych proporcji większości pierwiastków. Do najważniejszych, niekorzystnych zmian należą:

•  zawartość wody na granicy trudnodostępnej i niedostępnej dla roślin,

•  drastyczny niedobór głównego składnika pokarmowego - azotu,

•  10-, 20-krotne przekroczenie notowanej w glebach naturalnych zawartości jonów wapnia,

•  postępujący wraz z głębokością, zawyżony poziom jonów chloru i sodu,

•  zróżnicowany, ale alkaliczny odczyn,

•  średnia zasobność jonów potasu i magnezu,

•  przypadkowość rozkładu mikroelementów w profilu podłoża.

Powszechność tych zaburzeń pozwala z bardzo dużym prawdopodobieństwem określić ich następstwa dla drzew kasztanowca białego, rosnących na glebach urbanoziemnych. Wśród konsekwencji takiego stanu podłoża wymienić należy:

•  trudności w zaspokojeniu podstawowych wymagań pokarmowych (N, P, S),

•  przejście większości mikroelementów w formy trudnodostępne dla roślin,

•  niewłaściwy odczyn prowadzący do zmiany składu edafonu glebowego oraz typu mikoryz,

•  jednostronne przesycenie substratu jonami chloru, sodu i wapnia, co prowadzi do wzrostu stężenia roztworu glebowego, do wartości uniemożliwiających jego pobranie przez rośliny włącznie,

•  istnienie warunków chemicznych dla tworzenia się żrących dla korzeni roślin związków, np. węglanu lub wodorowęglanu sodu.

Wymienione tendencje obrazują skalę trudności w prawidłowym rozwoju drzew kasztanowca białego w środowisku zurbanizowanym.

Parametry atmosfery: temperatura i wilgotność powietrza

Obserwowane w Poznaniu podwyższone wartości średnich dobowych temperatur powietrza w porównaniu do stacji meteorologicznej Poznań - Ławica, wynikają w głównej mierze ze wzrostu temperatur minimalnych, a także z górnych zakresów notowanych w mieście temperatur maksymalnych. I tak, np. w lipcu 1999 roku różnice temperatur maksymalnych, między średnią dla badanych dwudziestu jeden stanowisk kasztanowca białego w mieście, a terenem odniesienia - IMGW, osiągnęły 3,7 o C, przy zróżnicowaniu pomiędzy stanowiskami, które dochodziło nawet do wartości 5.5 o C. Natomiast konsekwencją znacznego wzrostu temperatur minimalnych są niższe, niż na terenie niezabudowanym, wartości amplitud temperatur. Jest to następstwem zawężenia i przesunięcia przedziału temperatur (minimalnych i maksymalnych) w kierunku wyższych wartości. Zmniejszenie dobowych amplitud temperatur może świadczyć o słabszych zdolnościach radiacyjnych powierzchni w centrum miasta w stosunku do terenu kontrolnego, tj. stacji IMGW. Potwierdzeniem tego może być fakt późniejszego występowania absolutnych temperatur minimalnych. W meteorologii przyjmuje się, iż temperatury minimalne występują zazwyczaj na ok. godzinę przed wschodem słońca, w godzinach od 3.00 - 4.00. Natomiast na obszarze zabudowy wielkomiejskiej godziny ich występowania są przesunięte na godziny od 5.00 i 6.00 do 7.00 włącznie. Tłumaczyć to można większą ilością zakumulowanej energii w postaci ciepła nagrzanych budynków i nawierzchni ulic oraz zakłóceniem, w porównaniu do terenów otwartych, swobodnego wypromieniowania energii.

Uzyskane z terenu Poznania, w 1999 roku, średnie miesięczne wartości wilgotności względnej powietrza, wskazują na zmniejszanie się wartości tego parametru w kolejnych miesiącach sezonu wegetacyjnego. Potwierdza to znane zjawisko zmniejszania się w miastach wartości wilgotności powietrza potęgowane wzrostem temperatury. Jest to skutkiem m.in. zmian charakteru i wielkości powierzchni czynnej - wolnej powierzchni gleby wokół drzew. Zmniejszenie wartości wilgotności względnej (%) stanowisk kasztanowca białego w odniesieniu do stacji IMGW jest widoczne od marca do września włącznie, a czynnikiem odpowiedzialnym za zmniejszanie się wilgotności względnej w Poznaniu wydają się być wyższe temperatury panujące na terenach zurbanizowanych. Zwiększające się przy tym dysproporcje przebiegu wilgotności na stanowiskach w centrum i na stacji meteorologicznej, wskazują na pogłębianie się miejskiej wyspy ciepła wraz ze wzrostem temperatur powietrza w kolejnych miesiącach. Należy przy tym pamiętać, iż w warunkach naturalnych, wielopiętrowość oraz wzajemne ocienianie się roślin wymuszają turbulencję w dolnej warstwie atmosfery, co sprzyja dłuższemu utrzymywaniu się strumieni powietrza nasyconych wilgocią z podłoża. Opóźnia to i ogranicza utratę wody wywoływaną swobodnym przepływem wiatru, zarówno na skutek mniejszego niedosytu wilgotności, jak i niższej prędkości wiatru. Istotność tego procesu wynika z faktu, iż wiatr wywołuje parowanie nawet wówczas, gdy niedosyt wilgotności powietrza jest równy zeru. Wskazuje to na ogromną rolę wiatru - cechy dynamicznej atmosfery, szczególnie w warunkach środowiska ubogiego w wilgoć. W tym znaczeniu szerokie, nieosłonięte przestrzenie, np. szerokich ulic, sprzyjające tworzeniu się "tuneli aerodynamicznych", będą wymuszały utratę, będącej niekiedy w skrajnym deficycie, wody.

Dla roślin, w tym dla kasztanowca białego, zwiększanie wartości wilgotności atmosfery powoduje zmniejszenie siły ssącej powietrza, wymuszającej bezproduktywne parowanie wody z ich powierzchni. Brak bądź spowolnienie wzrostu wilgotności powietrza po jednostkowych opadach, z czym mamy do czynienia na terenach aglomeracji, należy uznać w sytuacji kseryzmu warunków miejskich za czynnik niekorzystny, utrwalający deficyt wilgoci w środowisku. Wskazuje to na istotny wpływ rodzaju nawierzchni w bezpośrednim otoczeniu roślin nie tylko na intensywność procesów glebotwórczych, ale także na jakość omawianych parametrów atmosfery.

Bazując na przedstawionych powyżej wieloletnich wynikach badań nad osobnikami kasztanowca białego rosnącymi w warunkach Poznania, można zaproponować zabiegi agrotechniczne, które będą miały korzystny wpływ na rozwój tych drzew. Są to:

•  zwiększanie wolnej powierzchni wokół drzew

Jest to jeden z podstawowych wymogów warunkujących niezakłócony rozwój drzew kasztanowca białego w środowisku miejskim. Wyniki wieloletnich badań wskazują na to, że wielkość wolnej powierzchni gleby jest jednym z najważniejszych czynników, ograniczających prawidłowe funkcjonowanie kasztanowca białego, na terenach aglomeracji miejskich.

•  mulczowanie zrębkami drewna

Można je stosować na niezabetonowanych powierzchniach gleby. Zabieg ten ułatwia utrzymanie wilgotności gleby i wymianę gazową ryzosfery, stanowiąc formę naturalnego nawożenia oraz zwiększając aktywność biologiczną substratu.

•  nawożenie
Kompleksowe nawożenie roślin w środowisku zurbanizowanym musi opierać się na analizach składu chemicznego liści bądź chemizmu podłoża. Wyniki badań wskazują na, powszechny w środowisku zurbanizowanym, deficyt azotu oraz nadmierne przesycenie podłoża jonami wapnia, chloru i sodu. Deficyt azotu jest jednym z głównych czynników limitujących prawidłowy rozwój drzew kasztanowca białego (wielkość przyrostów rocznych, natężenie owocowania) oraz przebieg procesów fizjologicznych takich jak natężenie fotosyntezy i transpiracji.

•  obniżenie pH podłoża

Zawyżony, zasadowy odczyn substratu jest powszechnym parametrem środowiska glebowego aglomeracji miejskich. Przy próbach zmniejszania pH, konieczna jest jednak kontrola mobilności metali śladowych, które mogą być uwalniane przy znacznym obniżeniu odczynu podłoża.

•  grodzenie powierzchni gleby wokół drzew

Zapobiega ono nadmiernemu zagęszczaniu gruntu m. in. przez pojazdy oraz ujemnym skutkom oddziaływania moczu psów na kasztanowce.

•  aeracja i nawadnianie drzew rosnących w tzw. "misach chodnikowych"

Ułatwia ona wymianę gazową ryzosfery. Można ją wykonać poprzez instalację ażurowych drenów z rur PCV w obsypce z płukanych kamieni. Poprzez tego typu instalacje można nawadniać kasztanowce, rosnące w skrajnych warunkach siedliskowych.

•  wymiana podłoża

Rocznik Statystyczny Rzeczypospolitej Polskiej 2002, Główny Urząd Statystyczny Warszawa 2002

 

Należy ją wykonywać każdorazowo podczas sadzenia osobników kasztanowca białego w centrach miast, do zalecanej w literaturze głębokości minimum jednego metra, i takiej samej średnicy. Stanowi to zapas składników pokarmowych, decydujących o prawidłowym rozwoju nowych nasadzeń w pierwszych latach po posadzeniu drzew, umożliwiając korzeniom dotarcie do głębszych warstw, zasobniejszych w próchnicę i składniki pokarmowe.

Podsumowanie

Kasztanowiec zwyczajny funkcjonuje w naszej świadomości jako ważny i ceniony element rodzimego krajobrazu, choć należy do obcych składników polskiej dendroflory. Imponujące okazałością i reprezentacyjnością drzewa o pierwszorzędnych walorach dekoracyjnych towarzyszą nam od ponad czterech stuleci i wydają się nie tracić na swej popularności w szeroko rozumianym środowisku życia człowieka. Bez cienia wątpliwości powiedzieć można, iż ten "bałkański osadnik" na trwałe zadomowił się na obczyźnie i znalazł dla siebie stałe miejsce nie tylko w architekturze krajobrazu, ale również w klasycznej i ludowej medycynie oraz literaturze, malarstwie, rzeźbie czy wreszcie w sztuce użytkowej. Względnie stabilna pozycja kasztanowca w środowisku przyrodniczym została jednak poddana ostrej próbie, a to za sprawą zagrożenia m. in. gradacją szrotówka kasztanowcowiaczka (Cameraria ohridella), obserwowaną od niedawna na kontynencie europejskim, oraz zaburzeniami szeregu czynników ekologicznych, które nie pozostają w zgodzie z wymaganiami tego gatunku. Wyraźne zainteresowanie kasztanowcem i zagrożeniami przed nim stojącymi świadczyć może nie tylko o postępującym wzroście poziomu świadomości ekologicznej społeczeństwa i wrażliwości na problemy ochrony środowiska życia człowieka, ale również o sentymencie i sympatii, jakimi gatunek ten zdążyliśmy obdarzyć. Obserwowany spadek kondycji zdrowotnej kasztanowca, szczególnie widoczny w warunkach miejskich, zmusza do podejmowania działań profilaktycznych i terapeutycznych w celu jego ochrony i zachowania. Niepokój budzi fakt, iż kasztanowiec jako obiekt badawczy jest gatunkiem słabo poznanym, a nasza wiedza o jego ekologii pozostawia wiele do życzenia.

Andrzej M. Jagodziński 1,3 , Szymon Łukasiewicz 2 , Ewa Turzańska 1

1 Instytut Dendrologii Polskiej Akademii Nauk, ul. Parkowa 5, 62-035 Kórnik

2 Ogród Botaniczny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, ul. Dąbrowskiego 165,

60-594 Poznań

3 Katedra Botaniki Leśnej Akademii Rolniczej im. Augusta Cieszkowskiego,

ul. Wojska Polskiego 71d, 60-625 Poznań

Literatura dostępna u autorów.

 

Kasztanowce w Ogrodzie Botanicznym UAM w Poznaniu

Głównym zadaniem Ogrodów Botanicznych jest gromadzenie udokumentowanych kolekcji dla celów naukowych i dydaktycznych. Zaprezentowane w ten sposób bogactwo świata roślin może być źródłem materiału do różnorodnych badań w zakresie aklimatyzacji i introdukcji roślin, ekologii, zagospodarowania terenów zieleni miejskiej, farmacji, leśnictwa i in. Kolekcje te stanowią przy tym najlepszą formę prezentacji roślin w procesie nauczania przyrodniczego.

Rodzaj Aesculus - kasztanowiec, obejmuje około dwudziestu gatunków drzewiastych. Większość z nich rośnie w Ameryce Północnej, kilka w Azji Wschodniej i w Indiach, a jeden w Europie. Wśród przedstawicieli tego rodzaju można spotkać zarówno formy krzewiaste (amerykański kasztanowiec drobnokwiatowy - A. parviflora ), drzewa dorastające do 30 (40) metrów wysokości (europejski k. biały - A. hippocastanum i azjatycki k. japoński - A. turbinata ), jak i gatunki o pośrednim typie wzrostu (amerykańskie: k. krwisty - A. pavia , k. gładki - A. glabra , k. żółty - A. flava i inne).

W Ogrodzie Botanicznym UAM w Poznaniu istnieje kolekcja kasztanowców zakładana sukcesywnie od początku istnienia Ogrodu. Obecnie składa się na nią jedenaście taksonów, reprezentujących najważniejsze gatunki rodzaju Aesculus. Na terenie Ogrodu Botanicznego w Poznaniu rosną:

  1. Aesculus flava - kasztanowiec żółty,
  2. A. glabra - kasztanowiec gładki,
  3. A. g. var. sargentii - kasztanowiec gładki w odm. Sargenta,
  4. A. hippocastanum - kasztanowiec pospolity (biały),
  5. A. h. 'Baumannii'- kasztanowiec pospolity w odm. pełnokwiatowej,
  6. A. h. 'Pyramidalis' - kasztanowiec pospolity w odm. stożkowej,
  7. A. neglecta var. lanceolata - kasztanowiec plamisty w odm. wąskolistnej,
  8. A. parviflora - kasztanowiec drobnokwiatowy,
  9. A. turbinata - kasztanowiec japoński,
  10. A. x carnea - kasztanowiec czerwony, mieszaniec ( A. hippocastanum x A. pavia ), oraz
  11. A. x hybrida - kasztanowiec mieszańcowy ( A. flava x A. pavia ).

Najstarszymi drzewami w Ogrodzie są cztery osobniki odmiany pełnokwiatowej kasztanowca pospolitego, A. h. 'Baumannii', znajdujące się przed zabytkową halą od strony ulicy Botanicznej oraz jeden osobnik gatunku typowego Aesculus hippocastanum L. rosnący na terenie działu systematyki i biologii roślin. Wysadzone one zostały w czasie zakładania pierwszej części Ogrodu w latach 1922 - 1925. Zapisane pod bardzo niskim numerem inwentarzowym (nr 83) widoczne są na zdjęciu z roku 1928 już jako dorodne młode drzewka. Pełnokwiatowa odmiana 'Baumannii' nie zawiązuje owoców, przez co może być polecana do stosowania na terenach miast, również w sąsiedztwie ulic. Na początku XX wieku drzewami tej odmiany obsadzono południową nitkę Alei Wielkopolskiej. Niestety po wojnie w miejsce wypadających drzew tej odmiany sadzono drzewa gatunku typowego A. hippocastanum zawiązujące owoce. Obecnie, w okresie jesiennym, opadające na jezdnię i pojazdy nasiona stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa użytkowników tej arterii komunikacyjnej.

Nieco młodsze od nich są drzewa kasztanowca białego A. hippocastanum (nr 232), otrzymane w roku 1940 ze szkółek miejskich. Osobnik o tym numerze znajduje się na skraju kwatery roślin "Przebarwiających się jesienią". W podobnym wieku, na co wskazuje wielkość roślin, są także kasztanowce rosnące na terenie gospodarczym oraz szpaler kasztanowca białego i jego odmiany pełnokwiatowej rosnące na byłej granicy Ogrodu Botanicznego między zabytkową halą a budowanym pawilonem dydaktycznym. Natomiast najmłodsze kasztanowce białe posadzono na kwaterze roślin kwitnących wiosną - w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku. W roku 1932 otrzymano ze szkółki w Podzamczu odmianę stożkową kasztanowca białego A. h. 'Pyramidalis' (nr 1564). Osobnik ten znajduje się na kwaterze drzew o pokroju piramidalnym i posiada kilka pionowo wznoszących się konarów.

Ostatnim gatunkiem rodzaju Aesculus , pochodzącym z okresu przedwojennego, jest kasztanowiec żółty A. flava (nr 231), o bladożółtym kolorze kwiatów. Rośnie on na skraju działu systematycznego, pod okapem, dominujących nad nim, platanów.

Kasztanowce czerwone A. x carnea (nr 230) rosną w dziale systematyki i biologii roślin, w pasie genetycznym na wysokości budowanego pawilonu dydaktycznego oraz na kwaterze roślin pstrolistnych, a posadzone zostały w roku 1940. Okazałą aleję tych drzew, w wielkoprzestrzennym zastosowaniu, można podziwiać na pasie między jezdniami ulicy Hetmańskiej w Poznaniu, szczególnie efektowną w okresie masowego kwitnienia drzew.

Po II wojnie światowej, w roku 1949, sprowadzono z Kórnika osobniki biało kwitnącego krzewu dorastającego do 2-3 metrów - kasztanowca drobnokwiatowego A. parviflora (nr 1029). Krzew ten szeroko się rozrasta, osiągając średnicę nawet do kilkunastu metrów. Równowiekowymi są prawdopodobnie dwa białokwitnące kasztanowce gładkie A. glabra (nr 1028) o gładkich owocach i przewieszających się gałęziach. W naszych warunkach osobniki tego gatunku dorastają do około dziesięciu metrów wysokości. Rosnące obok osobniki odmiany wąskolistnej kasztanowca plamistego A. neglecta var. lanceolata (nr 1030) posiadają bladożółte kwiaty i kuliste, brązowe owoce. W ich bezpośrednim sąsiedztwie rosną dwa dorodne osobniki kasztanowca mieszańcowego A. x hybrida . Prawdopodobnie wszystkie wymienione drzewa pochodzą z tego samego źródła. Zostały one posadzone na kwaterze roślin atlantyckiego obszaru Ameryki Północnej, w północnej części Ogrodu.

W latach sześćdziesiątych na kwaterze obszaru wielkich jezior amerykańskich posadzono odmianę Sargenta kasztanowca gładkiego A. glabra var. sargentii (nr 1409), odróżniającą się od gatunku typowego mniejszą liczbą, mocno owłosionych od spodu, długokończystych listków.

Najmłodszymi przedstawicielami rodzaju Aesculus są osobniki kasztanowca japońskiego A. turbinata (nr 2576). Zostały one otrzymane z nasion w 1984 roku i znajdują się na kwaterze roślin azjatyckich, w południowo wschodniej części Ogrodu. Cechą charakterystyczną tego gatunku są brązowe, gruszkowate owoce oraz często pionowo, równolegle ku górze rosnące konary.

Zgromadzona w Ogrodzie kolekcja była dotychczas wykorzystywana do prac monograficznych i porównawczych na poziomie magisterskim i doktorskim. Służyła także do oceny przydatności poszczególnych gatunków dla terenów zieleni aglomeracji poznańskiej. Ułatwia ona także prowadzenie obserwacji na temat gradacji szrotówka kasztanowcowiaczka Cameraria ohridella . Obecnie masowe żerowanie larw tego owada obserwowane jest na wszystkich osobnikach gatunku Aesculus hippocastanum , jego odmianach 'Pyramidalis' i 'Baumannii' oraz na gatunku azjatyckim A. turbinata .

dr Szymon Łukasiewicz

 

Ogród Botaniczny Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza,

ul. Dąbrowskiego 165, 60-594 Poznań

 

Kasztanowce w Arboretum Kórnickim

 

Do rodzaju Aesculus należy około 20 gatunków, z których większość pochodzi z Ameryki Północnej, Azji Wschodniej i Indii, a tylko jeden gatunek z Europy północno-wschodniej. Kasztanowce są drzewami ( Aesculus hippocastanum, A. turbinata ), rzadziej krzewami ( A. parviflora), ale w ramach rodzaju występują też gatunki o przejściowym charakterze wzrostu ( A. arguta, A. pavia ).

Systematyka rodzaju Aesculus oparta jest na podziale na 4 sekcje:

A . pąki zimowe ciemnobrązowe, lepkie:

Sekcja 1 . Aesculus - Listki bezogonkowe, siedzące na końcu osi. Owoce kolczaste lub gładkie i brązowe. Kwiaty z rozpostartymi kwiatkami, białe z plamkami (różowe lub czerwone u mieszańców). Do sekcji tej należą: A. hippocastanum, A. turbinata ;

Sekcja 2. Calothyrsus - Listki na ogonkach. Owoce gładkie. Kwiaty białe wydłużone. Do sekcji tej należą: A. californica, A. chinensis, A. indica, A. wilsonii ;

B . pąki zimowe jasnobrązowe, suche, kwiaty wąskie ze stulonymi płatkami, listki na ogonkach, owoce zwykle bez kolców:

Sekcja 3. Pavia - Kwiaty żółte lub czerwone:

Grupa Octandra - A. flava, A. glabra, A. sylvatica ;

Grupa Eupaviae - A. pavia ;

Sekcja 4. Macrothyrsus - Kwiaty białe, wąskie, z bardzo długimi pręcikami. Do sekcji tej należy tylko A. parviflora .

Kolekcja kasztanowców w Arboretum Kórnickim liczy kilkanaście taksonów (gatunków, odmian uprawnych i mieszańców). Większość z nich została posadzona w latach 30-tych przez A. Wróblewskiego. Wcześniej, w czasach Tytusa i Jana Działyńskich sadzone były tylko drzewa kasztanowca pospolitego, które rosną do dzisiaj w różnych częściach Arboretum, pojedynczo lub w szpalerach na obrzeżach parku.

Kasztanowiec pospolity (k. biały, k. zwyczajny) - A . hippocastanum . Pochodzi z południowej części półwyspu Bałkańskiego - pn. Grecja, pd. Bułgaria, pn. Albania, gdzie rośnie w górskich lasach liściastych do wysokości 1200 m n.p.m. Od połowy XVI wieku rozpowszechniono go wpierw w Turcji, a później w Austrii, Francji i w Polsce w czasach Jana Sobieskiego, a być może wcześniej, już za Stefana Batorego.

Dorasta do wysokości 25 m. Starsze drzewa charakteryzują się szeroka koroną, z zewnętrznymi gałęziami zwisającymi prawie do ziemi. Liście złożone z 5 - 7 bezogonkowych listków. Kwiaty białe, z żółtymi, pomarańczowymi lub czerwonymi plamkami zebrane w okazałe wiechy 20 - 30 cm wysokości. Owoce kolczaste, zielone, kuliste do 6 cm średnicy z 1 - 2 nasionami. Kasztanowiec pospolity jest drzewem powszechnie znanym i często sadzonym w parkach, przy drogach, na skraju lasów i w zadrzewieniach krajobrazowych. Całkowicie zadomowiony, zrośnięty z naszym krajobrazem, często uważany za gatunek krajowy.

Odmiany:

Baumannii - o kwiatach pełnych;

Crispa - o liściach krótszych, głęboko piłkowanych;

Laciniata - o liściach mocno wcinanych;

Partyzant - o regularnej, szerokojajowatej koronie.

Drzewa kasztanowca pospolitego i jego odmian są w ostatnich latach silnie opanowywane przez szrotówka kasztanowcowiaczka ( Cameraria ohridella ). Wcześnie zrzucają liście, powtórnie zakwitają i rozwijają nowe pędy.

Kasztanowiec czerwony - A . x carnea . Jest płodnym mieszańcem A. hippocastanum i A. pavia powstałym we Francji na początku XIX wieku. Dorasta do 10 - 15 m wysokości. Liście 5-listkowe , na górnej stronie ciemnozielone i błyszczące. Kwiaty ciemnoróżowe do czerwonych zebrane w wiechach 15 - 20 cm, rozwijają się nieco później niż u kasztanowca pospolitego. Zawiązuje zwykle niewiele owoców, co jest jego zaletą, zwłaszcza w zadrzewieniach przyulicznych.

Odmiana Briotii - kwiaty krwistoczerwone, lekko błyszczące.

Kasztanowiec żółty - A. flava . Pochodzi z południowo wschodnich terenów Stanów Zjednoczonych. Drzewo zwykle szczepione na kasztanowcu pospolitym. Kwiaty jasnożółte. Owoce nieliczne, bez kolców.

Kasztanowiec gładki - A. glabra . Pochodzi ze wschodniej i środkowej części Stanów Zjednoczonych, gdzie rośnie na nizinach, zwykle w dolinach rzek. Wyrasta w drzewa wysokości 10 m. Kora korkowata, mocno popękana. Kwiaty zielonkawożółte. Owoce z krótkimi wyrostkami. Nasiona trujące dla ludzi. Liście przebarwiają się jesienią na kolor pomarańczowy i czerwony.

Kasztanowiec japoński - A. turbinata . Pochodzi z Japonii, gdzie rośnie w górskich parowach. Wysokie drzewo do 30 m. Kwiaty podobne do kasztanowca pospolitego, ale kwitnie 2 tygodnie później. Owoce szerokogruszkowate, brązowe, bez kolców. Wytrzymały na mrozy. Kasztanowiec ten jest także silnie opanowany przez szrotówka.

Kasztanowiec krwisty - A. pavia . Występuje na południowo-wschodnich terenach Stanów Zjednoczonych. Rośnie krzewiasto lub w formie małego drzewka. Kwiaty małe i wąskie, z rurkowatym, czerwonym kielichem. Owoce gruszkowate, gładkie, jasnobrązowe, nieliczne.

Kasztanowiec pośredni - A. x hemiacantha . Mieszaniec A . hippocastanum i A. turbinata o cechach pośrednich, trudny do rozpoznania.

Kasztanowiec pośredni - A . x neglecta . Naturalny mieszaniec gatunków o wąskich kwiatach ( A. pavia x A. sylvatica ), ale różnej barwy. Kwiaty bladożółte z czerwonymi żyłkami u nasady płatków, kwiatostany krótkie, 10 - 15 cm. Owoce gładkie, brązowe, kuliste, 2 - 3 cm średnicy.

Kasztanowiec drobnokwiatowy - A. parviflora . Pochodzi z południowo-wschodnich terenów Stanów Zjednoczonych. Rośnie krzewiasto, rozrasta się szeroko dzięki pokładającym i ukorzeniającym się gałęziom. Kwiaty czysto białe, zebrane w wąskie kwiatostany, rozwijają się wyjątkowo późno, w lipcu - sierpniu. W naturze są zapylane przez kolibry. Owoce gładkie, drobne, u nas zwykle nieliczne.

dr Tomasz Bojarczuk

 

Instytut Dendrologii Polskiej Akademii Nauk

ul. Parkowa 5, 62-035 Kórnik

 

 

Znaczenie i wizerunek kasztanowca w architekturze i sztuce

Któż z nas - starszych i młodszych nie zna jednego z najbardziej popularnych i ulubionych drzew, jakim jest kasztanowiec. Taka jest bowiem prawidłowa nazwa - Aesculus hippocastanum L. - kasztanowiec zwyczajny, chociaż na co dzień używamy nazwy kasztan - zarówno w stosunku do drzewa, jak i jego spadających jesienią brunatnych, lśniących nasion. Właściwości lecznicze oraz wykorzystanie różnych części morfotycznych kasztanowca były wielokrotnie i szeroko opisywane i publikowane. W niniejszym opracowaniu pragnę zwrócić uwagę czytelników na historię kasztanowca, jego pozalecznicze wykorzystanie oraz jego udział w kulturze i sztuce. Nie ma bowiem drugiego drzewa tak zakorzenionego w naszej świadomości.

Obecnie zasięg jego występowania jest bardzo szeroki. Spotkać go można zarówno w północnej części Azji Mniejszej, w Iranie (Persja), na Bałkanach, na Kaukazie i w Azji, aż po Himalaje. W Europie Północnej występuje aż do wysp Brytyjskich, Danii, Półwyspu Skandynawskiego oraz europejskiej części Rosji w rejonie St. Petersburga.

Kasztanowiec zwyczajny w języku polskim nosi kilka nazw synonimicznych - kasztanowiec pospolity, kasztanowiec gorzki, kasztan biały, kasztan dziki, kasztan gorzki, kasztan pospolity, kasztan koński, kasztan turecki, nibykasztan. Niestety często jest mylony z kasztanem jadalnym - Castanea sativa Mill. z rodziny Fagaceae - bukowate. Nazwa rodzaju Aesculus pochodzi od Linneusza. Zaczerpnął on ją od jednego z pisarzy rzymskich, który pod łacińską nazwą oznacza rodzaj dębu. Ale pochodzenie to jest niepewne. Nazwa jest porównywana z łacińskim edere - jeść, gromadzić jedzenie. A oto jakie jest tłumaczenie hasła aesculus w słowniku łacińsko-polskim Bobrowskiego z 1905 roku: " Aesculus - (błędnie esculus ) gatunek dębu, drzewo Jowiszowi poświęcone, drzewo twarde gałęziste, ze szerokiem liściem, owoc mięsisty, którym się niegdyś ludzie karmili. Aesculeus (od aesculu ) - dębowy". Współczesny słownik łacińsko-polski Plezi podaje pod tym hasłem następujący opis: " Aesculus - dąb gronkowy ( Quercus robur Willd), lub może dąb o jadalnych żołędziach ( Quercus esculus L.)". Nazwa gatunku hippocastanum pochodzi od greckiego słowa hippos = koń; "koński", ponieważ nasiona były dawniej stosowane przez Turków jako lek przeciw kaszlowi koni. Nazwa gatunkowa sprawiła, że w wielu przypadkach w językach nowożytnych kasztanowiec zachował również w nazwie przymiotnik koński: angielski - Common Horse-chestnut (w pisowni amerykańskiej Common Horsechestnut), francuski - Chataignier de cheval, hiszpański - Castano de caballo, włoski - Ippocastano, rosyjski - Konskij kasztan obyknowiennyj, czeski - Kastan konsky, grecki - Ippocastanou.

Kasztanowiec był i jest wykorzystywany pozaleczniczo. Jego piękne kwiaty są źródłem nektaru i pyłku dla pszczół, chociaż rzadko dobrze nektarują. Ze znanych u nas roślin miododajnych kasztanowiec ma największą zawartość cukru w nektarze, wynoszącą 70% przy przeciętnej 25% - jest to głównie sacharoza. Ze względu na escynę pyłek kasztanowca może być szkodliwy dla pszczół, szczególnie, gdy jest głównym źródłem pożytku pszczelego. Kora kasztanowca ze względu na zawarte garbniki wykorzystywana jest w garbarstwie, do farbowania wełny na kolor brunatny oraz do otrzymywania brunatnego barwnika. Nasiona kasztanowca w lesie są karmą dla zwierząt i mogą być też wykorzystywane jako karma dla świń. Są zbyt gorzkie natomiast dla bydła domowego. Były czynione próby pozbycia się goryczy z nasion, lecz okazały się nieskuteczne. Sproszkowane nasiona używane są do produkcji składników pianotwórczych do gaśnic oraz do wyrobu proszków mydlanych. Ze względu na dużą zawartość skrobi, dochodzącą do 70% w suchych nasionach, wykorzystuje się je do produkcji kleju. Można ich także używać (po zmieleniu) do prania wełny, bawełny i lnu. Ze względu na zawartość związków typu kumaryny (eskulina, fraksyna), które mają silne właściwości światłochłonne i absorbują światło w zakresie fali do 370 nm, sproszkowanych nasion dodaje się do kremów przeciwsłonecznych i ochronnych oraz pudrów przeciwko piegom. Dawniej w latach głodowych skrobię kasztanowca wykorzystywano jako dodatek do mąki na chleb i inne potrawy. Kolczasta naowocnia kasztanowca, przy użyciu siarczanu żelaza jako zaprawy, farbuje na cielisto-żółty kolor, zaś przy użyciu ałunu glinowo-potasowego na kolor czerwony.

Cechą charakterystyczną dla kasztanowca jest to, że jego pień jest zawsze skręcony w prawo. Drewno jest trudno łupliwe, lekkie i własnościami technicznymi przypomina drewno topoli i lipy. Drewno to, chociaż jest miękkie i nietrwałe, a przy tym giętkie i mało elastyczne, dzięki łatwości w obróbce i łatwości polerowania znajduje zastosowanie w stolarstwie, snycerstwie, tokarstwie i meblarstwie. Najlepiej nadaje się do wyrobu celulozy. W gospodarce leśnej nie ma znaczenia. Dzięki szerokiemu i płytkiemu systemowi korzeniowemu kasztanowce nadają się do umacniania skarp. Należy pamiętać, że drzewo to jest najlepszym ze wszystkich drzew jako pochłaniacz zanieczyszczeń gazowych powietrza. Ze względu na olbrzymią powierzchnię i masę liści pochłania wiele niebezpiecznych i toksycznych gazów (SO 2 , HF, CO, H 2 S, Cl). W warunkach wysokiej zawartości metali ciężkich, zawartych w pyłach hutniczych, liście kasztanowca absorbują z atmosfery do 35% ogólnej ich zawartości w powietrzu. Te cechy sprawiają, że wskazane jest obsadzanie tym drzewem rejonów szczególnie zagrożonych przez zanieczyszczenia. W fenologii kasztanowiec jest wykorzystywany do obserwacji pór roku: rozwój pierwszych liści - pierwiośnie, zakwitanie - wiosna, dojrzewanie owoców - wczesna jesień, zżółknięcie wszystkich liści - jesień.

Ciekawy pokrój drzewa, mozaika siedmiopalczastych liści, kandelabry kwiatostanów oraz kolczaste owoce z brunatnymi nasionami sprawiły, że ludzie już dawno zwrócili uwagę na jego walory zdobnicze. Dotyczy to zarówno rosnących wokół nas drzew kasztanowca, jak i jego wizerunku wykorzystywanego w sztuce.

Motyw liści i owoców w kolczastych torebkach możemy spotkać na Wawelu w otoczeniu Katedry Wawelskiej. Tak ozdobiona dwuskrzydłowa brama znajduje się tuż obok złotej kopuły Kaplicy Zygmuntowskiej. Te same elementy tworzą jednoskrzydłową furtkę w murze okalającym Katedrę, w kierunku zejścia do ulicy Kanonicznej. Bramę i furtkę zaprojektował Sławomir Odrzywolski, a wykonał krakowski kowal Józef Gorecki w 1879 roku. Jest to przykład precyzyjnego, artystycznego kowalstwa polskiego. Innym przykładem kowalstwa jest wizerunek liści i owoców kasztanowca na frontonie kamienicy na wysokości II piętra, przy ulicy Mikołajskiej 13, gdzie mieści się zasłużona Drukarnia Związkowa. Ozdoby te pochodzą z II połowy XIX wieku. Każda ulistniona gałązka posiada sześć siedmiolistkowych liści i dwa kolczaste owoce. Cechą charakterystyczną jest brak proporcji, gdyż owoce są nieco większe w stosunku do liści i wyrastają bezpośrednio z gałązki, inaczej niż jest to w stanie naturalnym. Sześć takich gałązek jest rozmieszczonych wzdłuż całego budynku. Motywy liści kasztanowca odkute w metalu możemy spotkać w ogrodzeniu pomnika Adama Mickiewicza w Warszawie. Są one stylizowane i prawdopodobnie ze względów technicznych mają po pięć listków w liściu, wobec zwykle siedmiu w naturze. Mają też głębsze wręby w krawędzi blaszki liściowej. Prawdziwie artystycznym wizerunkiem kasztanowca jest balustrada w klatce schodowej Domu Towarzystwa Lekarskiego przy ulicy Radziwiłłowskiej 4 w Krakowie. Została ona zaprojektowana przez samego Stanisława Wyspiańskiego i pochodzi z 1904 roku. Jest to brąz odlewany, patynowany i złocony. Bardzo ciekawie wyglądają liście, których poszczególne listki oddzielone są od siebie okrągłymi otworami, o średnicach zwiększających się w stronę krawędzi liścia, co daje zaskakujący efekt wizualny. Na tle liści znajduje się kilka pojedynczych, znacznie powiększonych kwiatów kasztanowca, których zwykle nie oglądamy przyglądając się całemu kwiatostanowi, mającemu kształt piramidy. Te pojedyncze stylizowane kwiaty są złocone. Fragment tej balustrady znajduje się w Muzeum Narodowym w Krakowie. Żelazne balkony kamienicy z początku XX wieku przy ulicy Rakowickiej 1 w Krakowie ozdobione są pojedynczymi liśćmi kasztanowca, nałożonymi na delikatny ażur balustrady. Podobnie zdobione są balkony narożnej kamienicy przy ulicy Dietla 99 i Wrzesińskiej, na wysokości I i II piętra.

Drobiazgiem, ale zaskakującym i wartym wspomnienia jest ozdoba dwuskrzydłowych secesyjnych drzwi kamienicy przy ulicy Długiej 60 w Krakowie. Ozdoba ta jest jednocześnie zabezpieczeniem dwóch prostokątnych, pionowo ustawionych okienek. Jest wykonana z metalowych prętów tworzących mozaikę, na którą nałożone są delikatne gałązki kasztanowca. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że każdy z czterech liści ma tylko trzy listki. Tak małej ilości listków w liściu nie stwierdzono dotąd nigdzie indziej. Taki wizerunek liści kasztanowca nie jest, jak można by przypuszczać, wynikiem zniszczenia, ale zamierzonym efektem pracy projektanta i artysty kowala. Niestety całość drzwi wraz z metalowymi ozdobami jest pomalowana zwykłą brązową farbą olejną i maskuje ich rzeczywiste piękno. Zdobienie motywami kasztanowca to nie tylko domena XIX i XX-wiecznej sztuki użytkowej. W podkrakowskim Cholerzynie kończy się budowę domu, gdzie obszerny teren posesji jest ogrodzony kamiennym murem. Zarówno brama wjazdowa jak i półokrągłe "okna" w murze ozdobione są odkutymi w czernionym żelazie, misternie wykonanymi wizerunkami liści kasztanowca z kulistymi owocami. Galanterią metalową jest tablica reklamowa ekskluzywnej restauracji w słynnej Willi Decjusza na Woli Justowskiej w Krakowie, ozdobiona metalowym liściem. Nieopodal, w prywatnej willi, balustradę schodów zdobią również "żelazne" kasztanowce. Te kilka przykładów z tego samego okresu i na tak niewielkim terenie dobitnie świadczy o tym, jak ważną rośliną jest kasztanowiec jako motyw dekoracyjny. Przykładem kowalstwa artystycznego są również motywy kasztanowca zdobiące secesyjne wille i kamienice łódzkie. Przy ulicy Gdańskiej 89 znajduje się Pałac Reinhardta Bennicha zwany "Pałacem pod ptasimi głowami" z 1904 roku. W oknach jego piwnic umieszczone są efektowne kraty o motywach liści kasztanowca. Nawet uchwyt na drzewce flagi przy bramie wjazdowej jest kuty i uformowany z liści kasztanowca. W kamienicy czynszowej przy ulicy Tadeusza Kościuszki 93 lekko wybrzuszone balkony o płynnej linii wsparte są na żelaznych wspornikach, w kształcie na pół otwartej, jakby rozchylającej się gałązki kasztanowca. Także inne miasta mogą się pochwalić sztuką kowalstwa artystycznego. Katowicka kamienica przy ulicy Stawowej 10 posiada bramę i balkony ozdobione motywami kasztanowca. Kraty okienne wysokiego parteru zdobią kamienicę przy ulicy Józefa Brodzińskiego 5 w Tarnowie.

Drugą dużą grupę, wykorzystującą motywy kasztanowca jako dekorację, jest sztukateria i malarstwo ścienne. Przykładem sztukaterii zewnętrznej jest fryz na domu mieszkalnym w centrum Krakowa u zbiegu ulic Garncarskiej i Krupniczej. Biegnący poniżej okien pierwszego piętra płaskorzeźbiony fryz przedstawia mozaikę liści z owocami na ich tle. Natomiast pionowe pasy dekoracyjne przedstawiają kwiatostany na tle liści. Te same motywy zdobią obramowanie drzwi wejściowych od strony ul. Garncarskiej 2. Tuż obok Wawelu, przy ulicy Bernardyńskiej 11 i Smoczej 2, położona jest narożna kamienica, ozdobiona wieloma motywami roślinnymi. Kasztanowiec nie należy do największych; jest usytuowany nieco poniżej dachu nad niewielkim balkonem, za to na najatrakcyjniejszym narożniku domu. Znakomicie widać ten motyw z niższych fragmentów murów Wawelu. Prawdziwymi perełkami zdobniczymi są też dwa niewielkie, owalne okienka ułożone poziomo i ozdobione bordiurami liści i owoców kasztanowca, obok metalowej balustrady balkonu kamienicy przy ulicy Piłsudskiego 36. W dolnej części mozaiki liści umieszczono wizerunki dwóch lwich głów. Cały fronton kamienicy jest nieco zniszczony, ale przewidywany remont uwydatni sztukaterię i jeszcze uatrakcyjni to miejsce. Ciekawą sztukaterię spotkamy też przy ulicy Ambrożego Grabowskiego 3. Płaszczyznę nad bramą wejściową obejmują, jakby ramionami, dwie gałęzie z pięciolistkowymi liśćmi i owocami. Poniżej połączenia gałęzi umieszczono centralnie kwiatostan, liście i owoce. To tylko licencja artystyczna pozwala na porę kwitnienia i owocowania tuż obok siebie. Ta sama kamienica ma jeszcze inne bardzo ciekawe ozdoby z kasztanowcem. Nałożone na mur z glazurowanej cegły imitacje płaskich kolumn są zwieńczone głowicami. Każda z nich, złożona z głowy kobiety z ozdobami, warkoczem oraz liśćmi, kwiatami i owocami kasztanowca jest odwzorowaniem greckiej głowicy w stylu jońskim z charakterystycznymi "baranimi rogami". Wspomnianą powyżej kamienicę przy ulicy Długiej 60 w Krakowie można nazwać prawdziwym "Domem pod kasztanami". Na stosunkowo niewielkim frontonie kamienicy przedstawiono dziewięć rożnej wielkości i kształtu kasetonów, wypełnionych głównie liśćmi oraz owocami. Są to trzy duże prostokąty, dwa małe i dwa kwadraty. Najciekawsze są dwa kasetony nad oknami drugiego piętra, w kształcie półksiężyców odwróconych "rogami" do dołu. Fronton kamienicy jest bardzo zniszczony - w około 50% ma odpadnięty tynk. Natomiast ozdoby z kasztanowcami są nienaruszone. Z pewnością, po odnowieniu kamienicy i wspomnianych wcześniej drzwi, będzie ona jednym z piękniejszych obiektów w Krakowie dekorowanych roślinami, a kasztanowcem w szczególności. Jak widać z podanych powyżej, a także poniżej przykładów, liście i owoce w postaci sztukaterii przedstawione są bardzo często. Ale warto zwrócić uwagę na te, które zdobią szczyt kamienicy przy ulicy Długiej 6 w Krakowie. Są tam tylko cztery liście, ale każdy z nich ma po dwa kolczaste owoce umieszczone na styku ogonka liściowego i głównych nerwów poszczególnych listków. Ten wizerunek całkowicie odbiega od pierwowzoru w naturze. Dużym skupiskiem domów i kamienic z okresu secesji jest Łódź. Ten właśnie okres obficie korzystał z roślinnych motywów dekoracyjnych, wśród których dominuje kasztanowiec. Przy ulicy Wólczańskiej 31/33 znajduje się Willa Leopolda Rudolfa Kindermanna, zwana "Willą pod jabłoniami", wybudowana w 1903 roku. Oprócz tytułowych jabłoni do dekoracji użyto wielu innych motywów roślinnych, a najobficiej kasztanowca. Na ścianie od ulicy jest asymetryczny wykusz, ozdobiony od dołu gałęziami i liśćmi kasztanowca. Dwa okna parterowej przybudówki od strony południowo-wschodniej są obramowane drzewami kasztanowca o spękanej korze, splątanych korzeniach, z gałęziami o dużej ilości liści, które układają się w misterne dekoracje secesyjne. Na gałęziach tych drzew siedzą ptaki, wiewiórka, a z korzeni wygląda lis. Jeden z tych pni jest rozpłatany u dołu wielką dziuplą. Zastosowana tu ornamentyka jest niespokojna, dynamiczna i linearna, a zarazem realistyczna. Również we wnętrzu zastosowano roślinne motywy dekoracyjne, a w jednym z pokoi na parterze widnieje lekko wypukły fryz z liści i kwiatów kasztanowca. We wspomnianym powyżej Pałacu Bennicha architekt Dawid Lande po raz pierwszy wprowadził tutaj fantastycznie bogatą, plastyczną ornamentację z korzeni, pni, gałęzi, liści i kwiatów kasztanowca, wzbogaconą bluszczem i ptasimi głowami. Na tle bogato dekorowanej ściany frontowej znajduje się wykusz pierwszego piętra, ozdobiony dekoracją z cienkich pni kasztanowca z korzeniami, gałęziami i liśćmi. Pod gzymsem biegnie fryz z liści kasztanowca. Również w dekoracji wnętrz zastosowano roślinną dekorację secesyjną. Sufity zdobią lekko wypukłe, wyraźnie zaakcentowane reliefowe fryzy z liści kasztanowca, którym towarzyszą maki, margaretki i lilie. W willi Ryszarda Schimmela przy ulicy Karolewskiej 1 wystrój pomieszczeń parteru - dwie jadalnie, salon i pokój bilardowy - stanowi sztukatorska dekoracja sufitów z zastosowaniem form i motywów roślinnych, m. in. kasztanowców oraz winogron, ostów, jabłoni, irysów, słoneczników i tulipanów. W elewacji wschodniej budynku nie zachował się niestety, zlikwidowany wcześniej, piękny ornament secesyjny w kształcie ukorzenionego drzewa kasztanowca z gałęziami i liśćmi. W willi Leona Rappaporta przy ulicy Rewolucji 1905 roku 44 zastosowano również motywy roślinne do dekoracji. Na zachodniej elewacji występują płaszczyzny geometryczne z liśćmi i pąkami kasztanowca. Drugie wejście do willi, od podwórza po stronie zachodniej, prowadzi przez portyk do przedsionka. Głowice kolumn przy wejściu zdobią sztukaterie w formie liści i kwiatów kasztanowca. W pokoju zimowym zachował się bogaty ornament, który tworzą gałązki i liście kasztanowca. Szczególną uwagę należy zwrócić na kamienicę czynszową przy ulicy Piotrkowskiej 43, która powstała w latach siedemdziesiątych XIX wieku. W roku 1901 otrzymała ona bogaty i tak charakterystyczny wystrój secesyjny z całą obfitością roślinnych motywów dekoracyjnych. Dominuje wśród nich kasztanowiec, stąd obiekt ten nazywany jest "Kamienicą pod kasztanami". Trudno tu opisywać wszystkie charakterystyczne elementy architektoniczne tego domu zdobione roślinami, ale na jeden należy zwrócić szczególną uwagę. Jest nim wyjątkowe piękne okno w szczycie środkowego ryzalitu, o opływowych liniach, misternie ozdobione stylizowanymi liśćmi kasztanowca. W stylu secesji utrzymana jest również metalowa brama i balustrada schodów. Dekoracje wzbogacają także pęki jagód i wici roślinne. Ten piękny secesyjny obiekt jest niewątpliwie ozdobą ulicy Piotrkowskiej, szczególnie od 1995 roku, kiedy pomalowano fasadę tej kamienicy, a sztukaterię roślinną pozłocono. Znanym obiektem w Łodzi jest Pałac Izraela Poznańskiego przy ulicy Ogrodowej 15. Zwieńczenia wsporników schodów pałacu zdobią kasztanowce. Dużo zdobnictwa "kasztanowego" możemy zobaczyć na Śląsku. Takie ozdoby posiada różowa kamienica przy ulicy 3-go Maja 17, kamienica przy ulicy Mickiewicza 20 w Katowicach oraz sąsiednim Chorzowie - Batorym przy ulicy Armii Krajowej 55 i 103. Sztukaterie zewnętrzne zdobią także kamienice w Tarnowie. Narożną kamienicę przy ulicy Józefa Brodzińskiego okala poziomy fryz między parterem i pierwszym piętrem. Na całej długości widnieje bardzo gęsta mozaika liści, kwiatów i owoców. Inaczej jest zdobiona wielopiętrowa kamienica przy ulicy Krakowskiej 47, naprzeciw Plant. Tam kasztanowce zdobią pionowe pasy między dużymi oknami. W Poznaniu przy ulicy Roosevelta 6/7 pojedyncze liście umieszczono w prostokątnych kasetonach pod oknami. Podobnie wyglądają ozdoby kamienicy przy ulicy Wawrzyniaka. Zdobienie sztukaterią domów spotkamy też w bardzo małych miejscowościach, jaką jest np. Nakło nad Notecią. Przy jednej z głównych ulic znajduje się dwupiętrowa kamienica w kolorze łososiowo-różowym, której ściany zdobią liście kasztanowca, pomalowane na biało. W zewnętrznym dekorowaniu kamienic sztukaterią zdecydowanie najczęściej spotykamy fragmenty kasztanowca, chociaż we wspomnianych wyżej kamienicach łódzkich spotykamy się też z wizerunkiem całych drzew, ale nie są to ozdoby zbyt duże. Natomiast największą tego typu ozdobę możemy zobaczyć na frontonie XVI-wiecznej kamienicy w polskim Cieszynie, przy ulicy Nowe Miasto u zbiegu z ulicą Sejmową. Całe drzewo z korzeniami sięga od styku parteru i pierwszego piętra po okna na drugim piętrze. Nic więc dziwnego, że kamienica nazywa się "Pod kasztanem". Sam kasztanowiec pojawił się na frontonie kamienicy około roku 1900-1901. Zaprojektował go kształcony w Wiedniu architekt, Robert Lewak, na zlecenie właściciela kamienicy, pastora ewangelickiego, Bernarda Folwarcznego. Prawdopodobnie przy projektowaniu brał udział znany cieszyński akwarelista - Karol Niedoba. Fronton kamienicy jest bardzo zniszczony i wymaga gruntowej renowacji, aby ocalić ten piękny motyw, inspirowany wiedeńską Secesją. Kasztanowcem ozdobiono też inną cieszyńską kamienicę, przy zbiegu ulic Michejdy i Bernardyńskiej. Jak widać z wymienionych powyżej przykładów, wszystkie one dotyczą zdobnictwa budynków świeckich. Można jednak odnotować przykład ozdobienia wnętrza kościoła w Przeworsku. Jest to Bazylika Mniejsza pod wezwaniem Ducha Świętego przy ulicy Kościelnej 7. Gałęzie z pięciolistkowymi liśćmi zdobią głowice półkolumn, podtrzymujących strop kościoła. Są one nieco stylizowane i same końce listków oraz brzegi ich blaszki liściowej są inaczej odwzorowane, niż jest to w rzeczywistości. Pomalowane na biało gałęzie odcinają się od popielatego koloru kolumny, szczególnie tej nad barokową, złoconą amboną. Zdobienia kasztanowcem możemy spotkać także w dawnych polskich miastach, np. we Lwowie. Nasz znakomity autor powieści fantastycznych, Stanisław Lem, który się tam urodził, przyznał kiedyś w wywiadzie dla Radia Kraków, że jego pierwszą zapamiętaną rzeczą z dzieciństwa jest sufit w pokoju rodziców. Kiedy mając 3-4 lata leżał w łóżeczku widział ogromny okrągły plafon, zdobiony wieńcem liści, kwiatów i owoców kasztanowca. To wspomnienie Stanisława Lema zostało upamiętnione ekslibrisem wykonanym dla niego, oddającym to "kasztanowe" wspomnienie z dzieciństwa. Motywy takie spotkamy też w sztukaterii zewnętrznej fasady "Domu Michała Stoffa" przy ulicy Jabłonowskich 8-8a. Elewację tę wykonano w latach 1905-1906 według projektu Edmunda Żychowicza i Michała Łużeckiego. Dekoracja na wysokości połowy kamienicy przedstawia tragiczną w wyrazie głowę mężczyzny, otoczą wieńcem z gałęzi kasztanowca. Lwowski kościół Św. Elżbiety również zdobią kasztanowce. Przepiękną Secesją może poszczycić się stolica Łotwy - Ryga. Bardzo ciekawa jest dekoracja kamienicy przy ulicy Kaleju. Nad narożną bramą stworzono coś w rodzaju zadaszenia wypełniającego przestrzeń nad portalem. Ulistnione gałęzie tworzą płynną, wybrzuszoną linię, dając kształt przypominający nieco kopułę cerkwi. Pięknie prezentują się trzy bordiury z gałęzi kasztanowca nad trzema oknami, na wysokości drugiego piętra kamienicy przy ulicy Skunu 10/12. Biała sztukateria wraz z ciekawymi półokrągłymi oknami na tle morskiego koloru ściany daje bardzo ciekawy efekt. W odróżnieniu od sztukaterii, przykłady zdobnictwa wykonanego w kamieniu są bardzo rzadkie, ale takie można spotkać na wileńskim cmentarzu na Rossie.

Przykładem malarstwa ściennego jest ozdobny pas liści kasztanowca, zaprojektowany również przez Stanisława Wyspiańskiego we wspomnianym Domu Towarzystwa Lekarskiego. Girlanda liści w kolorze złotym, białym i żółtym zdobi górną część klatki schodowej. W Domu Zdrojowym w Świeradowie Zdroju znajduje się największa w Europie, drewniana, spacerowa hala uzdrowiskowa. Dom ten został zbudowany w 1904 roku w stylu eklektycznym, z elementami stylu szwajcarskiego. Drewniane ściany o charakterze boazerii są dekorowane motywami roślinnymi. Kasztanowiec odgrywa znaczącą rolę, gdyż znajduje się nad wejściem oraz na najbliższych wejściu fragmentach ścian. Wizerunek stanowią liście, kwiaty i owoce. W jednym z kasetonów wśród gałęzi kasztanowca widzimy siedzącego samca bażanta. Podobne elementy można zobaczyć jako ozdobę okna, leżącego po przeciwnej stronie drzwi. Są one malowane na szkle i prześwietlane przez wpadające światło.

Łatwy do zapamiętania kształt liści, kwiatostanów i owoców kasztanowca spowodował zainteresowanie się nim sztuki witrażownictwa. Wymogi techniczne tej sztuki narzuciły stylizację i częściowe uproszczenie tych elementów, ale są one łatwo rozpoznawalne. Miastem witraży jest m. in. Kraków, ze szczególnie licznymi motywami roślinnymi z okresu secesji. Nie brakuje wśród nich oczywiście wizerunku kasztanowca. Duży witraż w oknie klatki schodowej domu mieszkalnego przy ulicy M. Lelewela-Borelowskiego 6 zdobią pięciopalczaste liście kasztanowca w kolorach żółtym, zielonym i niebieskim. Witraż wykonano w 1909 roku w Krakowskim Zakładzie Witrażów S.C. Żeleńskiego (pisownia oryginalna). We wspomnianym wyżej domu mieszkalnym przy ulicy Garncarskiej 2 w Krakowie znajduje się mały, subtelny witraż, jako nadświetle bramy. Przedstawia on jesienne liście kasztanowca w żółtych tonacjach oraz pękające owoce, ukazujące rude nasiona. W stosunku do powszechnie rosnącego kasztanowca zwyczajnego bardzo rzadko możemy spotkać okazy kasztanowca czerwonego - Aesculus carnea . Nawet w dużych miastach z licznymi parkami i alejami, gdzie dominują kasztanowce, są to pojedyncze okazy. Ale i ten rzadki gatunek znalazł swe miejsce w krakowskim witrażu. Znajduje się on w domu mieszkalnym przy ulicy Długiej 32. Jest to trójdzielne okno z podziałem pionowym, przedstawiające kilkanaście liści zielonych i zielono-żółtych oraz brązowych, co sugerowałoby początek jesieni. Zaprzeczeniem tego są cztery różowo-czerwone kwiatostany w pełni kwitnienia. Ale zestawienie takie jest oczywiście możliwe w sztuce i w pełni usprawiedliwia artystę, który zaprojektował witraż. W centralnym punkcie wśród kasztanowca znajduje się głowa kobiety w potrójnej aureoli. Witraż jest dodatkowo opracowany malarsko w niektórych fragmentach. Niestety nie wszystkie przykłady pięknej sztuki witrażownictwa miały szczęście doczekać do dnia dzisiejszego. Witraż w bramie frontowej kamienicy przy ulicy Henryka Siemiradzkiego 3 w Krakowie jeszcze w roku 1980 był w bardzo dobrym stanie. Przedstawiał ulistnione gałęzie kasztanowca. W kilka lat później witraż był już całkowicie zniszczony. We wspominanym wcześniej "Pałacu pod ptasimi głowami" w Łodzi zachował się malutki, ale bardzo subtelny witrażyk w drzwiach hallu, w kształcie liści kasztanowca, w kolorze zielonym, niebieskim i beżowym.

Stosunkowo rzadko możemy spotkać wizerunek kasztanowca wykonany w drewnie. We wnętrzu wspomnianej wyżej kamienicy przy ulicy Tadeusza Kościuszki 93 w Łodzi, zachowała się stolarka o secesyjnym rysunku. Klatka schodowa dekorowana jest elementami roślinnymi, a szczególnie godne uwagi są wsporniki schodów, ozdobione liśćmi kasztanowca oraz jemiołą. Przy ulicy Gdańskiej 89 w Łodzi znajdują się jednoskrzydłowe drzwi z dwoma kwadratowymi kasetonami, wypełnionymi liśćmi kasztanowca i ciekawie stylizowanymi kwiatostanami. Poszczególne kwiaty przedstawiono jako krążki z małymi kółeczkami wewnątrz. Drzwi są bardzo zniszczone, nie posiadają klamki, otwory po zamku i skrzynce na listy są nieprecyzyjnie zasklepione. Ale najgorszym jest niestety to, że ktoś zamalował drzwi brzydką, buro-popielatą farbą olejną, całkowicie bez szacunku dla sztuki i snycerza, który wykonał ten ciekawy detal architektoniczny. Konieczna jest jak najszybsza renowacja tych drzwi i umieszczenie ich w bardziej odpowiednim dla nich miejscu. Za to prawdziwe słowa uznania trzeba skierować do właścicieli prywatnej kamienicy w Więcborku koło Bydgoszczy. Uratowali oni prawdziwe cacko, jakimi są dwuskrzydłowe drzwi ich posesji umieszczone między dwiema półkolumnami, nad trzema schodami. Liście i owoce kasztanowca widnieją w dwóch kasetonach na wysokości klamki drzwi. Są to prostokąty z lekko zaokrągloną górną krawędzią. Sam relief kasztanowca ma jeszcze własne, wgłębione tło. Poniżej znajdują się dwa inne, większe kasetony z motywami stylizowanych kwiatów trudnych do określenia, mogących należeć - sądząc po liściach - do rodziny Liliaceae . Nad oszklonymi skrzydłami drzwi zabezpieczonymi kratą znajduje się przeszklone, półokrągłe okienko. Rozdziela je szeroka zdobiona listwa, z umieszczoną centralnie datą 1914 roku. Z dwoma innymi przykładami kasztanowca spotkamy się w krakowskim kościele jezuickim przy ulicy Mikołaja Kopernika. Na dolnej ścianie ambony zaprojektowanej przez Karola Hukana i wykonanej z drewna dębowego, umieszczono rzeźbione dekoracje. Są to m.in. motywy roślinne, a w tym liście kasztanowca, wykonane przez rzeźbiarza Ignacego Sikorę. Ambona pochodzi z 1932 roku. Ale jeszcze większą ozdobę i przykład żmudnej, benedyktyńskiej pracy stanowi prostokątna, ornamentowa osłona wnęki nad jednym z konfesjonałów. Mozaika liści posiada powierzchnię kilku metrów kwadratowych. Jest zachowana w bardzo dobrym stanie. Całość zaprojektował Jan Bukowski, ornament z kasztanowcem wykonał w drewnie lipowym wspomniany powyżej Ignacy Sikora, natomiast konfesjonał jezuita brat Antoni Krok. Ten konfesjonał wraz z innymi powstał na przestrzeni lat 1921-1930.

Osobną dużą dziedziną sztuki, gdzie spotkamy się z kasztanowcem jest malarstwo i grafika. I tutaj wypada zacząć od najdroższego i najbardziej niedocenianego za życia malarza Vincenta van Gogha. Niedocenianego, bo za życia sprzedał tylko jeden obraz i to za skromną kwotę, a zmarł w nędzy. A z drugiej strony jego obraz "Doktor Gachet siedzący przy stole z książkami i szklanką z kwitnącą naparstnicą" jest najdroższym obrazem świata, który na aukcji w 1990 roku osiągnął cenę 82,5 miliona dolarów i powędrował do Japonii. Van Gogh malował też kasztanowce. Najwyraźniejszym przykładem jest olejny obraz namalowany w czerwcu 1887 w Paryżu, na płótnie o wymiarach 56x46 cm, z kolekcji w Amsterdamie i zatytułowany "Kwitnący kasztanowiec". Rozłożyste drzewo zajmuje całą powierzchnię obrazu namalowanego połączonymi technikami - impresjonistyczną i pointylistyczną, gdzie dłuższe pociągnięcia pędzla pojawiają się na zmianę z punktami koloru. Można przypuszczać, że van Gogh nie zachował tutaj proporcji i kwiatostany są zbyt małe w stosunku do liści. Na innym obrazie z czerwca 1890 przedstawił "Kwitnącą gałązkę kasztanowca", a w dziele zatytułowanym "Wozy cygańskie" namalował kwitnącego czerwonego kasztanowca Aesculus carnea . Z polskich twórców należy w pierwszej kolejności wymienić Stanisława Wyspiańskiego. Wśród wielu jego artystycznych zainteresowań było oczywiście malarstwo, a w nim oczywiście kasztanowce, których w Krakowie nigdy nie brakowało. Najbardziej znany jest jego obraz, który powstał późną jesienią 1894 roku, zatytułowany "Planty z widokiem na Wawel", a przedstawiający szpaler drzew ogołoconych z liści, w lekkiej mgle. Jest to olej na płótnie o wymiarach 110x220 cm i zdecydowana większość Polaków powinna znać jego wizerunek, jeżeli dokładnie obejrzała banknot o nominale 10000 złotych sprzed ostatniej denominacji. Podobny, smutny charakter ma obraz z 1900 roku, wykonany techniką pasteli, a zatytułowany "Chochoły" o wymiarach 69x107 cm. Wśród drzew widzimy kilka słomianych chochołów, osłaniających krzewy na Plantach. Ich wizerunki odbijają się w zamarzniętej tafli wody. Inną pastelą jest niewielki obraz ze szpalerem drzew i światełkiem na horyzoncie, zatytułowany "Planty w nocy". Wyspiański słynął z bardzo precyzyjnego przedstawiania roślin, a zwłaszcza kwiatów. Tak też wykonał rysunek tuszem kwiatostanu w pełni kwitnienia, na tle całego liścia. Całość jest jeszcze wzbogacona gałązką, z kilkoma dużo mniejszymi liśćmi i sygnowana. Rysunek ten wykonał Wyspiański do ilustracji strony tytułowej napisanej i wydanej przez siebie książeczki pt.: "Kazimierz Wielki", znajdującej się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie. Ten rysunek i fragment pierwszego obrazu zostały wykorzystane jako ilustracja popularnej, ozdobnej papeterii. W zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie znajduje się też oryginalny karton z kasztanowcem, jako wzór do wykonania polichromii we wspomnianym wcześniej Domu Towarzystwa Lekarskiego Krakowskiego. Ma on duży wymiar 130x200 cm i jest wykonany pastelami na papierze. Amerykański twórca William Wharton to jeden z bardziej znanych w Polsce pisarzy współczesnych - jest on też malarzem, co wielokrotnie możemy odczuć na stronach jego powieści. Bardzo długo przebywał we Francji i z tego okresu należy przypomnieć dwa jego obrazy. W 1978 roku powstał olej na płótnie o wymiarach 81x65 cm "Mirabelle i Diderot". Jak mówi sam autor, obraz powstał dla upamiętnienia niewidomej Mirabelle - głównej postaci "Spóźnionych kochanków". Bohaterka siedzi z białą laską na cokole pomnika Denisa Diderota, a obok rośnie niedawno posadzony i opalikowany, zaledwie kilkuletni kasztanowiec, w wydzielonym, kamiennym, kwadratowym kasetonie chodnika. Jego liście są jasnozielone. Natomiast po przeciwnej stronie ulicy rosną duże kwitnące kasztanowce o dużo ciemniejszych liściach. Drugim obrazem z dwoma kwitnącymi drzewami jest "Bougival - widok na kościół i rzekę" - olej na płótnie 60x72 cm, przedstawiający widok miasta znad Sekwany. Z innych polskich malarzy trzeba powiedzieć o Piotrze Stachiewiczu. To malarz krakowski, znany ilustrator "Quo vadis" Henryka Sienkiewicza, który z upodobaniem malował kasztanowce i to w różnym okresie wegetacji. Najwcześniejszy, to obraz z przepięknie ukształtowanymi, gołymi jeszcze gałęziami młodego drzewa. Jasne pąki liściowe zaledwie pozbyły się odgiętych w dół brązowych i kleistych łusek ochronnych. Gałąź rozpościera się nad poletkiem gęsto porośniętym kwitnącymi pierwiosnkami. Można przypuszczać, że kasztanowiec czerwony był jego ulubionym modelem. Dwa różne obrazy przedstawiają mozaikę liści i kwiatostanów w pełni kwitnienia. Jesienne kasztanowce przedstawia obraz zatytułowany "Uwiędły liść się złoci". Wśród kilkunastoletnich drzew o pożółkłych liściach stoi zadumany, chudy jak szczapa ksiądz, w charakterystycznym nakryciu głowy. Nastrojowe obrazy z jesiennymi kasztanowcami malowała Bronisława Rychter-Janowska, np. zatytułowane "Osamotniona", "W dworku kresowym". W niemal identycznym nastroju jest obraz Stanisława Zygmuntowicza "Złota jesień" z cyklu "Cuda polskiej przyrody". Za niemal ogołoconymi z liści drzewami majaczy biały dworek z obrośniętym przez wino gankiem. Po szeleszczących liściach kroczy dostojnie para ludzi. Z połowy lat 70-tych XX wieku pochodzi miniaturka Henryka Januszewicza "Kasztany jesienią" namalowana techniką gwaszu. Grubość nałożonych plam farby sprawia wrażenie głębokiej przestrzeni dla szpaleru kasztanowców. "Tygodnik Ilustrowany" z roku prawdopodobnie 1916 zamieścił reprodukcję obrazu "Fantazya wiosenna" nieznanego autora. Na tle kwitnącego kasztanowca z kilkoma wyraźniej zaznaczonymi liśćmi oraz sylwetki spiętego do biegu konia widzimy dwóch mężczyzn. Starszy o kształtach Sybaryty-Satyra ma pełną, uśmiechniętą i wyraźnie zadowoloną twarz. Szyję oplata mu wieniec z jakiejś drobnolistnej rośliny. Młodszy w pełnym negliżu dosiada spiętego konia. Opisująca historię kasztanowca francuska gazeta zilustrowała swój artykuł na ten temat czterema drzeworytami lub rysunkami wykonanymi na ich podstawie przez autora ukrywającego się pod inicjałami H.D. Winieta artykułu przedstawia panoramę Istambułu z najbardziej znanym Błękitnym Meczetem. Po obu jego stronach stoją handlujący mężczyźni. Sprzedawca ubrany w tradycyjny orientalny strój z turbanem na głowie trzyma nasiona kasztanowca na wyciągniętej dłoni. Kupującym jest Europejczyk, stojący obok żaglowca gotowego do wypłynięcia z portu. U stóp obydwu leżą dojrzałe owoce, które ukazują wypadające już nasiona. Rysunek wyraźnie sugeruje skąd sprowadzano kasztanowce. Pierwszy rysunek, pod którym widnieje data 1590 roku przedstawia aptekarza, który na oczach oczekujących pacjentów, przygotowuje w moździerzu lek z nasion kasztanowca. Na drugim, z datą 1615, widzimy centralnie umieszczone, niewielkie, kwitnące drzewko kasztanowca - pierwszy okaz w Paryżu. Wokół niego czteroosobowa rodzina ogląda i komentuje nowy nabytek. Najbardziej rozdyskutowani są dwaj mali chłopcy, żywo zainteresowani nieznaną im dotąd rośliną. Na trzecim rysunku datowanym na 1796 rok widzimy ulicznego sprzedawcę w stroju z epoki, który w lewej dłoni trzyma liść kasztanowca, a w prawej nasiona. Do zakupów zachęca stojący za jego plecami dobosz, uderzający werblami w bęben.

Kasztanowce pojawiły się też na znaczkach pocztowych. Jednobarwny, w tonacji sepii znaczek o nominale 5 öre w kształcie kwadratu ukazał się w Szwecji. Przedstawia dojrzałe nasiono tuż przed wypadnięciem z owocni. Na dolnej krawędzi widnieje nazwisko autora, którym jest I. Axelsson i prawdopodobnie wydawcy - A. Wallhorn sc. Pod owocem widnieje szwedzka nazwa kasztanowca - Hästkastani oraz nazwa łacińska. Znaczek jest wykonany techniką wklęsłą, prawdopodobnie stalorytu. Znaczek brytyjski, o nominale 10 pensów w lewym górnym rogu, przedstawia całe drzewo w pełni kwitnienia z nazwą angielską Horse chestnut i nazwą łacińską. W prawym górnym rogu umieszczono lewy profil królowej Elżbiety II. Poziomy, prostokątny kształt znaczka narzucił sylwetkę drzewa, która odbiega od pierwowzoru w naturze. Nie podano nazwiska autora, a znaczek jest wykonany drukiem offsetowym. Inny znaczek o nominale 18 pensów należy do serii pory roku, co zaznaczono napisem "autumn". W prostokątnej poziomej ramce umieszczono centralną część liścia z niewidocznymi końcami listków. Na tle zbiegu nerwacji widnieje dojrzały piękny owoc. Brzegi poszczególnych listków są brązowo-żółte, co znamionuje porę jesieni. Rok wydania 1993 oraz charakter zżółknięć wyklucza zmiany na liściu spowodowane działaniem szrotówka kasztanowcowiaczka. Na znaczku nie podano innych napisów oraz nazwiska autora, ale umieszczono wizerunek królowej. Wykonano go również drukiem offsetowym. Nieco podobna w charakterze do znaczków jest seria nalepek ciętych, propagujących ochronę roślin. Seria licząca 22 sztuki została wydana w 1996 roku w Helsinkach, a autorką jest Emma Kosonen. Poszczególne nalepki prezentują liście lub rzadziej gałązki oraz owoce różnych drzew. Na jednej z nich przedstawiono pięciolistkowy liść kasztanowca oraz kolczasty owoc, ale w kolorze brązowych nasion z podpisem Hevos kastanja. Cała seria przypomina charakterem rysunki małych dzieci.

Dekoracyjność kasztanowca wykorzystano również w zdobnictwie niewielkich przedmiotów użytkowych. I tutaj również secesja jest najliczniej reprezentowana. W zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie znajduje się pochodzący z lat 1900 - 1910 wazon zaprojektowany i wykonany przez Karola Brudzewskiego z Dębnik. Jest to fajans szkliwiony o wysokości 24,5 cm. Wazon ma mniejszą podstawę i rozszerza się ku górze. Pięć liści kasztanowca wychodzi jakby z jego wnętrza, wywijając się na zewnątrz i tworząc misterną ażurową mozaikę. Równie atrakcyjny jest wazon wg projektu J. Szczepkowskiego, również z Dębnik, a pochodzący z lat 1900 - 1907. Dolna, szersza część prezentuje ciemne liście kasztanowca na tle jaśniejszej glazury, natomiast górna stanowi zwężający się ku szczytowi stożek z przepięknymi kwiatostanami i wyraźnie zaznaczonymi poszczególnymi kwiatami. Całość stanowi ciekawą kompozycję o zharmonizowanych barwach i kształtach.

W zbiorach Biblioteki Głównej Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie znajduje się plakat Wojciecha Jastrzębowskiego z 1907 roku zatytułowany "Swoszowice zdrojowisko pod Krakowem" - dzisiaj dzielnica Krakowa. Jest to litografia barwna o wybitnie przyrodniczym charakterze. Obok krzewu dzikiego bzu czarnego i bujnej paproci, znajduje się kilka kwitnących drzew kasztanowca. Za nimi na horyzoncie widnieją zarysy Krakowa z wieżami Kościoła Mariackiego i sylwetką Wawelu. Innym przykładem sztuki drukarskiej jest bordiura strony ze zbioru "Lieder des Ghetto" Maurycego Liliena. Motywy liści kasztanowca nieco, już przywiędniętych, co sugeruje początek jesieni, znajdują się na tle pajęczyny. Kasztanowiec znajduje się jako główny motyw w herbie Kijowa. Przedstawia liść i stylizowaną piramidę kwiatostanu złożoną z malutkich trójkącików. Kasztanowiec znalazł swoje miejsce w sztuce ekslibrisu. Znajduje się on np. w ekslibrisie Wydziału Weterynarii Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie, ekslibrisie amerykańskiego pisarza i malarza Williama Whartona, Andrzeja M. Jagodzińskiego, Marty Romanowskiej, Jakuba Dolatowskiego, Szymona Łukasiewicza, Janusza Karola Barańskiego, Mirosława Zbigniewa Wojalskiego, Artura Caby, Mariana Majkuta, Tomasza Aniśko, poznańskiej poetki Łucji Danielewskiej oraz ze względu na właściwości lecznicze kasztanowca - farmaceutek: Susanne Holzhauer, Katarzyny Pakosz, Krystyny Jochym, Katarzyny Dudzińskiej. Zostały one wykonane przez autora. Kasztanowce widnieją także w ekslibrisach wykonanych dla autora przez Bohdana Rutkowiaka, Kazimierza Zbigniewa Łońskiego, Zbigniewa Osenkowskiego (ekslibris wielobarwny), Mariana Majkuta, Czesława Wosia i Zbigniewa Kubeczkę z Czech. Ekslibrisy o takiej tematyce wykonali też Oriol Divi - zakonnik klasztoru w Monserrat w Barcelonie, Vytautas Jakstas z Litwy, czeski chirurg Otakar Marik, Adolf Bachmatow z Rosji i wielu innych. Na szczególną uwagę zasługuje wykonany szlachetną techniką miedziorytu erotyczny ekslibris, którego autorem jest Wojciech Łuczak. Przedstawia on pęknięte dojrzałe owoce w kolczastych torebkach. Zupełnie inaczej został przedstawiony kasztanowiec w ekslibrisie wykonanym techniką mieszaną przez Justynę Kopecką z Warszawy. Na tle wzgórz i pól autorka przedstawia zwierzaka - prawdopodobnie konia - wykonanego z brązowego "kasztana", takiego, jakiego niemal każdy wykonał w dzieciństwie.

Motywy - zwłaszcza liści kasztanowca spotkać możemy w trudnej sztuce haftu artystycznego i koronkarstwa, zarówno jako samodzielne motywy, jak również elementy większych kompozycji. Artystycznie wykonana rama do obrazu z około 1900 roku jest pokryta nakładającymi się na siebie liśćmi kasztanowca. Elementy zostały wytłoczone z metalowej formy, a pozłocone liście odcinały się wyraźnie od krawędzi wiśniowego koloru. Motyw pojedynczego liścia i owocu wytłoczono na okładce współczesnego albumu na zdjęcia. W jednej z licznych krypt katedry węgierskiego Esztergom znajduje się tablica nagrobna biskupa, w którego herbie umieszczono całe drzewo kasztanowca. Z kasztanowcem związane jest przepiękne w nastroju zdjęcie wykonane na początku lat 30-tych w Stuttgarcie. Przedstawia ono trzech dostojnych i nobliwych panów, za stołem pokrytym długim obrusem z motywami kwiatowymi. To założyciele i członkowie Towarzystwa Miłośników Homeopatii. Przed siedzącym w środku mężczyzną stoi na specjalnej podstawce siedmiolistkowy liść kasztanowca, wykonany prawdopodobnie z metalu, być może także pozłacany. To oficjalny znak i symbol tego towarzystwa.

Kwitnące kasztanowce to w tradycji uczniowskiej nieomylny znak zbliżających się matur i konieczności zintensyfikowania nauki. Nic dziwnego, że podręcznik "Matematyka dla maturzystów" zdobi dorodny liść kasztanowca. Jest on ozdobą również innych wydawnictw. Stronę tytułową kroniki wydanej z okazji 80-lecia Gimnazjum i Liceum w Ostrzeszowie zdobi stylizowany liść i tytuł "W cieniu kasztanów". Podobnie jest na stronie tytułowej książki "Zieleń Krakowa" wydanej przez Wydawnictwo Literackie oraz okładce Index seminum z roku 2001 Ogrodu Botanicznego w Pradze. Okładkę Pisma Lubuskich Nauczycieli "Grono" z października 2000 roku zdobi całkiem udany linoryt 10-cio letniej Patrycji Jakubowskiej, przedstawiający liść i owoce kasztanowca. Zabawny rysunek wykonał Leszek Frey-Witkowski ze Świebodzina. Pod dosyć dokładnie przedstawionym kwiatostanem umieścił pięciopalczasty liść, ale właśnie w formie palców. Rejonowy Urząd Poczty w Kielcach wydał pocztówkę zaprojektowaną przez Adama Kowalewskiego z okazji 210 rocznicy śmierci Wolfganga Amadeusza Mozarta. Kartka w tonacji zielonej z oryginalnym zapisem nutowym kompozytora, przedstawia zielony liść kasztanowca, brązowy flet i stosowny napis upamiętniający wiedeńską premierę w 1790 roku "Zaczarowanego fletu". Całość zamyka prawy profil sylwetki popiersia Mozarta i faksymila jego podpisu. Pocztówkę prezentującą czerwonego kasztanowca wydali Niemcy. Kwiatom, zielonym i zeschłym liściom oraz nasionom i owocom towarzyszy dorosły owad i gąsienica jednego ze szkodników kasztanowca. Jedna z firm farmaceutycznych ozdobiła swoją kartkę z życzeniami świątecznymi zdjęciem małego chłopca z zielonym liściem kasztanowca. Swój wizerunek i nazwę dały te piękne drzewa "Zajazdowi pod kasztanami" w Lublinie nad zalewem Zemborzyckim oraz gospodarstwu agroturystycznemu "Pod kasztanami" w Henrykowie koło Ornety na Ziemi Warmińskiej. Kolor jesiennych, lśniących nasion skojarzył się i utrwalił w świadomości Polaków pod postacią maści "Kasztanki Naczelnika" - ulubionej klaczy, która była wiernym przyjacielem Marszałka Piłsudskiego. Konia takiej maści wspomina też Mickiewicz w "Panu Tadeuszu". Możemy to odczytać w wierszu 204 VI księgi:

"Daję na klasztor. Księże tyś się wczoraj palił

Do mojego kasztanka i gniadosza chwalił."

Popularność tego drzewa, jego sylwetka, kwiaty i owoce i to, że rozpoznaje go większość ludzi spowodowało, iż stało się przykładem najczęściej wykorzystywanym w literaturze. Opisując ogrody, parki, cmentarze, aleje czy pojedyncze drzewa, mówiąc o nadchodzącej wiośnie czy jesieni, o powitaniach czy pożegnaniach i wielu jeszcze innych sytuacjach autorzy to właśnie drzewo wybrali jako przykład wielokrotnie cytowany na stronach popularnych książek. Opisując literackich bohaterów swoich książek, a zwłaszcza kobiety, autorzy często przyozdabiają ich grzywą, kaskadą, chmurą czy burzą kasztanowych włosów. Pięknym tego przykładem jest opis Williama Whartona w książce "Spóźnieni kochankowie" - opis budzącej się w Paryżu wiosny i pierwszych jasnozielonych listków, które właśnie wychylają się z pąków. Opisuje też jedne z nielicznych w Paryżu kasztanowców czerwonych w okolicy placu Saint-Sulpice, które jego bohater malarz utrwala na płótnie obrazu. O kasztanowcu pisze też nasz wybitny poeta emigracyjny, Skamandryta - Kazimierz Wierzyński, w wierszu "Droga do domu" z cyklu "Różą wiatrów" pochodzącym z 1942 roku:

"Na Bagateli - różowe kasztany,

Na wyspie obok ścian teatru - modrzew."

Pisze też w innym wierszu pt. "Pociąg do Long Island" z cyklu "Korzec maku":

"Stoi tam kasztan, co w roku kilkakroć

kwitnie szalony i dziwny, jak paproć...

Co było wtedy, co przedtem, co potem,

Kasztan nas zwodzi swych liści łopotem."

U Henryka Sienkiewicza w noweli "Bartek Zwycięzca" znajdujemy taki fragment - "tyś sam kiep, poganinie, kiedy naród katolicki na spółkę z kasztanami mordujesz". Tak pisała żona Magda do Bartka, pogardliwie wyrażając się o nielubianych Niemcach, w obronie których walczył jej mąż. Słowo "kasztan", zwłaszcza u dzisiejszej młodzieży, oznacza coś kiepskiego, byle jakiego, czy nawet pogardliwego w stosunku do nielubianej osoby.

Kasztanowiec znalazł również swoje miejsce w piosence. To Andrzej Sikorowski śpiewa o małym brązowym kasztanie schowanym w portmonetce w "Torebce kobiety". Kiedyś przed laty Violetta Villas śpiewała o "Czterdziestu kasztanach". Najbardziej jednak znane są słowa piosenki śpiewanej m.in. przez Sławę Przybylską "... kochany, kochany, lecą z drzewa jak dawniej kasztany" czy "... rudy kasztan mi dałeś i serce".

Wymienione w artykule przykłady to już historia wykorzystania kasztanowca jako motywu dekoracyjnego. Ale i dzisiaj projektanci nie zaniechali tej pięknej rośliny. Przykładem tego może być wchodząca w stadium realizacji fontanna przed Urzędem Miasta Krakowa przy Placu Wszystkich Świętych. Z granitowego okrągłego basenu wyłania się niewielkie, stylizowane drzewo młodego kasztanowca, zbliżone kształtem do parasola i odlane z brązu. Między pięciopalczastymi liśćmi rozmieszczone są kolczaste owoce. Spływająca ze szczytu woda rozprowadzana przez liście tworzy nieregularne kaskady mieniącej się wody. Z basenu na granitową krawędź wywijają się pojedyncze liście. Nawiązaniem do tradycji będzie rekonstrukcja dawnych lamp gazowych, na podstawie odnalezionych secesyjnych fragmentów z zespołu szpitalnego w Kobierzynie pod Krakowem - obecnie dzielnica miasta. Położony w pięknym parku kompleks budynków został wybudowany przez Austriaków pod koniec okresu zaborów i na początku I wojny światowej. Zakończenia kolistych, płynnych linii konstrukcji lampy stanowi dojrzały kolczasty owoc kasztanowca. Lampy te w przyszłości ozdobią Plac Dominikański w Krakowie.

Sądzę, że te kilkanaście przykładów wykorzystania kasztanowca w sztuce i literaturze zachęci czytelników do zwracania baczniejszej uwagi na jego wizerunek w naszym otoczeniu i pozwoli znaleźć inne jego wyobrażenia.

dr Krzysztof Kmieć

Katedra Farmakognozji Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego

ul. Medyczna 9, 30-688 Kraków

 

Literatura dostępna u autora.

 

Kasztan na szczęście.

Wokół literackiego motywu kasztanowca

 

 

 

W "Niecodzienniku" Jana Twardowskiego pada intrygujące zdanie - profesor od przyrody radzi poecie: "Nie pisz o ludziach, tylko o drzewach" 1 . Skąd taki brak zainteresowania człowiekiem? Sądzę, że powodem jest fakt, iż my, z czystego egocentryzmu, ciągle o sobie piszemy, jesteśmy bohaterami większości historii opowiadanych od wieków. A drzewa? Cóż, same się nie pochwalą, jakie są cudowne, ludzie muszą to zrobić za nie. Pozostaje jednak pytanie, jakie drzewa bądź drzewo miał na myśli szacowny pedagog? Genealogiczne, drzewo wiadomości złego i dobrego? Zważywszy na "zawód" Twardowskiego, ostatnia opcja miałaby sens. Niewykluczone także, że stary nauczyciel myślał o najzwyklejszych brzozach, klonach i jarzębinach. Nie od dziś znana jest słabość księdza-poety do stworzeń niepozornych. Weźmy pod uwagę jeszcze jeden wariant, a mianowicie drzewo życia. Jeśli wykluczymy wszystkie aspekty magiczne, fantastyczne i baśniowe takiego motywu, a wyobrazimy sobie na przykład kasztanowiec (laik, mający problemy z nazewnictwem przyrodniczym, przywoła na myśl kasztana, wybaczmy mu to), to stwierdzimy, że roślina owa doskonale nadaje się na przedstawiciela tego nieistniejącego w przyrodzie gatunku, ponieważ towarzyszy człowiekowi przez wszystkie etapy egzystencji. Fakt ten dostrzegli ludzie pióra i uwiecznili związki kasztanowca z dzieciństwem, młodością i okresem pięknie nazywanym jesienią życia. Znajdziemy sporo liryki i prozy traktującej o tym roślinnym olbrzymie, poniższy tekst jest zaledwie zaproszeniem do filozoficzno-literackiej wędrówki przez wspomniane fazy ludzkiego istnienia.

Pomińmy etap, kiedy wszystko się zaczyna - czyli niemowlęctwo. Przeskoczmy kilka lat, do momentu, kiedy interesujący nas osobnik sięga już nieco głową ponad stół i wyrusza w szeroki świat - czyli w okolice ogrodu, tudzież parku. A w parku natyka się na kasztanowca, naturalnie. I jak każdy odkrywca pragnie natychmiast posiąść obiekt badań. To wtedy szczytem marzeń staje się domek na drzewie. A jeśli już absolutnie niemożliwym jest posiadanie na własność mieszkanka tego typu, pozostaje przeczytać "Chatkę Puchatka" a w niej piosenkę, którą sympatyczny, choć słabo rozgarnięty miś, dedykuje przyjaciółce:

Tu leży kasztan rozwalony,

W którym mieszkała Sowa (ptak),

Zginął jej kasztan ulubiony

I zaraz wam opowiem jak.[...]

Wiatr hulał w lesie, że aż strach,

Nagle się rozległ huk straszliwy,

To kasztan runął z głośnym "Trach!" 2

Niech nikogo nie przeraża apokaliptyczna wizja, przedstawiona w songu Kubusia. Chociaż Sowa straciła dom, zwierzątka zamieszkujące Stumilowy Las pomogą nieszczęśniczce znaleźć nowe, równie wspaniałe i atrakcyjne dla kilkuletniego czytelnika lokum.

Co robi młody człowiek, który staje się właścicielem wyśnionej wysokopiennej rezydencji? Znajduje dla siebie interesujące zajęcie, urozmaicające monotonię parkowego życia. Aby nie sięgać daleko, wystarczy, że zapyta słowami podmiotu lirycznego wiersza Marii Kownackiej:

Kasztany, żołędzie,

co też to z was będzie?

Czy pójdziecie do szkoły

na ludzików wesołych? [...] 3

i przystąpi do radosnej twórczości, powołując do życia zastępy kasztanowo-żołędziowo-zapałczanych istot. Jest to sposób wykorzystywany od wielu pokoleń, a wciąż sprawiający ogromną frajdę.

Niestety, zabawa nie trwa w nieskończoność, wiemy, jaki los zgotował naszemu małemu demiurgowi okrutny świat. Pójdzie do szkoły w ślad za "ludzikami wesołymi". Aby jednak łatwiej mógł przełknąć gorzką pigułkę wiedzy, w drzwiach przybytku nauki przywita go przyjaciel poznany podczas letnich eskapad w okolice parkowych alei:

Gdyśmy jechali już na wakacje,

kasztan przed szkołą szumiał listkami.

Szumiały cicho białe akacje,

jakby się chciały pożegnać z nami.[...]

Lecz po miesiącach naszej rozłąki

znów nas poczciwe witały czule:

akacje strojne w dojrzałe strąki,

i kasztan zdobny w dojrzałe kule [...] 4

Typowa cecha kasztanowca, a mianowicie lokalizacja tego potężnego drzewa w okolicy ludzkich siedzib, zostanie jeszcze niejednokrotnie wykorzystana w poezji, o czym czytelnik będzie miał okazję przekonać się podczas lektury dalszych akapitów niniejszych rozważań.

Nie opuszczajmy jeszcze szkolnych murów. Rosnący tuż za oknami klasy kasztanowiec może się objawić w roli niecnego kusiciela, rozpraszającego dzieci wesołym szumem liści. O tym, jak trudno skupić się na lekcji, kiedy na zewnątrz świeci jesienne bądź wiosenne słońce, pamięta Jan Twardowski. W liryku zatytułowanym "Pierwsza klasa" pisze:

[...]Jakaś stara tablica pod ścianą i kawałek srebrzystej kredy...

jakaś pierwsza odpowiedź na dwóję i milczenie w klasie głębokie

...a nie umiało się jednak rachunków... bo to wczoraj... bo to kiedyś...

(a na dworze kołysał się kasztan... Wołał kogoś... kogo wołał zza okien?)[...] 5

Czy my, dorośli, umiemy przywołać wspomnienia zajęć, gdy każda sekunda wlokła się w nieskończoność? Czy nie jest rolą poety przypominać o takich chwilach? Może współczesny, zaganiany człowiek powinien spojrzeć czulej na kasztanowca i podumać trochę nad tym, co było dawniej, lat temu kilka...

Przypomni sobie wtedy, że każda lekcja kiedyś się kończy, a po niej następuje upragniona przerwa. Jedni z młodocianych adeptów nauki zajmą się podczas pauzy kopaniem piłki, niepedagogiczną grą w karty lub ploteczkami na temat Aśki z V "a". Znajdą się jednak tacy, którzy zanurzą się w lekturze ulubionej książki lub sami chwycą za pióro. Dla nich kasztanowiec może stać się źródłem natchnienia. Oto wiersz Kasi Borkowskiej. Młodziutka artystka z niezwykłym wyczuciem słowa realizuje poetyckie przykazanie Słowackiego "aby język giętki powiedział to, co pomyśli głowa":

Kasztan

Idę jesienną alejką...
Obok mnie
Potoczył się brunatny kasztan.
Jest krągły i gładki,
A brzuszek wstydliwie chowa
Pod siebie.
To jesień mi go rzuciła do stóp.
- Na szczęście!
Zabiorę go i schowam głęboko,
Przytulę do serca.... 6

Autorka przytoczonego wiersza stoi na progu wieku, gdy szczęście jest w zasadzie synonimem rzeczownika "miłość". Być może kasztan schowany w torebce ma dopomóc w utrzymaniu bądź zdobyciu uczucia, którego pragną wszyscy, niezależnie od wieku. W taki oto sposób osiągamy kolejny etap naszej podróży - jest nim młodość, często "chmurna i durna", jak chciał Mickiewicz. Wiosną, kiedy kwitną kasztanowce, rozkwitają również uczucia. I na nic zdają się tłumaczenia, że matury już blisko i trzeba się solidnie przyłożyć do nauki. Maj, niestety, nie sprzyja naukowemu skupieniu... O miłości i kasztanowcu pisze Wiesław Zieliński w "Baśni o pierwszej miłości":

Tyś kasztana owoc złoty,

złota kula, co się toczy:

niedosięgła myśl od wieków,

marzycieli i poetów... 7

Zwróćmy uwagę na "uszlachetnienienie" barwy nasienia kasztanowca, nie jest prozaicznie brązowe, rude czy brunatne. Otrzymało kolor drogocennego kruszcu - złota, przez niektórych tak samo pożądanego jak miłość. Kasztan toczy się po ziemi, czas upływa, opowieść o "kochaniu" snuje się dalej. Nie każdy jednak może kochać, ten, kto chce być obdarzany uczuciem, musi spełnić jeden ważny warunek:

Drżące dłonie ognie kładą,

żarem wzroku kasztan smażą:

a kto wyjmie owoc z pieca

tego czeka panna-rzeka... 8

Udźwignąć ciężar miłości - oto jest zadanie, przed którym staje kochanek. Kto sprosta zadaniu, osiągnie spełnienie. I tu pojawia się problem, bo młodzi ludzie są niecierpliwi i nienasyceni, ciągle pragną czegoś lepszego. Za ten wieczny głód przyjdzie im zapłacić, ceną będzie utrata, przynajmniej na jakiś czas, szans na uczucie:

Krótko wiosną kwitną drzewa;

pierwszą miłość wiatr rozwiewa.

Ptak ciężarem gałąź łamie -

młode serca biją same. 9

Zarówno miłość, jak i kwitnący kasztanowiec są zjawiskami pięknymi ale również nietrwałymi. Pomimo smutku, czającego się w ostatnich wersach "Baśni o pierwszej miłości", ukryte jest w nich także pocieszenie. Kasztanowiec zakwitnie następnego roku, a miłość pojawi się pewnie wraz z pierwszymi pączkami.

Jesienią natomiast, gdy dopadnie nas okrutna melancholia, mały kasztan przypomni wiosenne uniesienia. O tym śpiewa bohaterka "Kasztanów", popularnej piosenki ze słowami Krystyny Wodnickiej:

I tylko złoty kasztan mi został

Mały talizman szczęśliwych dni

Podobną rolę przypisuje kasztanowcowi podmiot liryczny wiersza Twardowskiego. Drzewo staje się skarbcem przechowującym wspomnienie szczęśliwych chwil. I mamy prawo sądzić, że były to chwile radosne, spędzane na ławeczce w parku, odwiedzanej na tyle często, iż drzewa, ocieniające to miejsce, zdążyły zapamiętać widok dwojga rozpromienionych ludzi:

Jest taka miłość która nie umiera [...]

zostanie przy zabawie przy kasztanach w parku [...] 10

Co widziały kasztany rosnące w Paryżu, najromantyczniejszej ze stolic, możemy sobie jedynie wyobrazić. Ileż historii mogłyby opowiedzieć, gdybyśmy pozwolili się im wyszumieć? Bo musimy wiedzieć, że kasztanowiec bywa tłem romantycznej historii, choćby takiej jak opisana w "Spóźnionych kochankach" Williama Whartona. Jest to ciekawy obraz, ponieważ, jak już wspominaliśmy, miłość jest związana z majowym wizerunkiem kasztanowca, również w powieści Whartona uczucie zaczyna kiełkować wiosną. Jednakże kobieta, będąca adresatką miłosnych wyznań, już dawno przekroczyła próg jesieni życia. Ale to tylko dowód na to, że nigdy nie jest za późno na diametralne zmiany w życiu, a kasztany nie uznają granicy wiekowej i kwitną dla wszystkich jednakowo:

W Paryżu zaczyna się już wiosna. Gałęzie kasztanowców wypuszczają dopiero pierwsze listki, które wychylają się właśnie z pąków, nie ma jeszcze nawet śladu kwiatów. Znana piosenka opowiada o kwietniu w Paryżu, gałęziach kasztanowców obsypanych kwiatami i tak dalej, ale kwiaty tak naprawdę pojawiają się dopiero w maju. 11

Zaloty, ocieniane hojnym listowiem kasztanowca, odbywają się najczęściej w mieście, a to z przyczyny, o której była już mowa - drzewo to jest szczególnie "towarzyskie". Być może jest ono roślinnym odpowiednikiem psa, którego człowiek udomowił, aby mieć w nim wiernego druha. Kasztanowiec najlepszym przyjacielem człowieka? Dlaczego nie? W poezji Twardowskiego znalazł stałe miejsce. Często zagląda do okien mieszkania, jak w liryku "Z brewiarzem w ręku":

[...]a kasztany za oknem, storczyki tlejące-

to tylko garść jałmużny ojczyzny przybranej.[...] 12

lub:

W miasteczku w którym ludzie wymieniają uśmiechy -

gdzie nie ma nic niezwykłego-

w pokoiku o który kasztan się roztrąca [...] 13

Warto wiedzieć, że dzięki dużej powierzchni liści, kasztanowce doskonale chronią człowieka przed nim samym, a ściślej przed produktami ubocznymi szału przemysłowego - są naturalnymi filtrami zanieczyszczonego powietrza. Ten właśnie element dotyczący fizjologii drzewa, został uznany przez autora za godny wyeksponowania:

[...] liście kasztana wyjadały węgiel z powietrza [...] 14

Skupianie się na drobiazgu, detalu nie przez wszystkich dostrzeganym, jest typowym rysem poezji Twardowskiego. Zwraca uwagę na to, czego z powodu niewiedzy lub codziennego pośpiechu nie widzimy. A warto spojrzeć uważniej, ponieważ zgodnie ze słowami samego autora "[...] szczegół nadaje wielkość wszystkiemu co małe" 15 , także naszemu życiu... I pewnie z tego powodu poeta, obdarzający przyrodę franciszkańską miłością, jeszcze wielokrotnie napisze o kasztanowcu. W "Pożegnaniu wiejskiej parafii" jest on nieodłącznym elementem świata, opuszczanego z żalem przez podmiot liryczny:

[...] a sad sobie zostanie z gęsiami i płotem

strasząc konie proboszcza kasztanów bełkotem [...] 16

Smutek, którego przyczyną jest rozłąka z ukochanym miejscem, jest wyrażony w najprostszy sposób, przy pomocy zabawnego ożywienia, czyniącego z kasztanów stracha na konie. Poeta unika wielkich słów, ucieka się natomiast do rzeczy małych, wzruszających w swej prostocie i skromności, a przez to, paradoksalnie, dosadniej mówiących o uczuciach żywionych przez autora wypowiedzi lirycznej.

Zbliżamy się do kresu literackiej podróży, zaproponowanej we wstępie niniejszej pracy. Zakończenie to jest nieco wieloznaczne, za kilka stron nastąpi kompozycyjne zamknięcie artykułu, ale wiemy, że finał będzie miało również życie każdego z nas. Pewnego rodzaju końcem jest także jesień, przygotowująca rośliny do zimowego letargu, będącego swego rodzaju odwracalną śmiercią. Gdy człowieka dopadnie jego ludzka jesień, zaczyna rozpamiętywać lata wiosenne i letnie. Wraca myślami do tego, co było, a już nie wróci (bo do tej samej rzeki możemy wejść tylko raz...), do miejsc, które jeszcze istnieją, a jednak są już inne, obce. Niech nas zatem nie dziwi, że podobnej jak u Twardowskiego nostalgii doszukamy się w poezji Kazimierza Wierzyńskiego, poety emigracyjnego, tułacza tęskniącego do ojczyzny. Liryki, w których pojawia się motyw kasztanowca, obfitują we wszystko, o czym była mowa na poprzednich stronach, dodatkowo wzbogacone są o szereg jesiennych pejzaży, na przykład:

[...] O, pani zadumana! Twój welon rozwiany

Muska najdroższym żalem i słodka tęsknotą:

W urodzie swej i stracie tyś jest, jak te oto

Spóźnione, w październiku kwitnące kasztany. 17

Podmiot liryczny porównuje się do drzew, ale do drzew szczególnych, bo rosnących w mieście, które truje, cuchnie i jest wrogie wszelkim przejawom życia. A jednak jest to miasto rodzinne i nie wytrzymuje porównania nawet z kwiatem pomarańczy czy wonią Kalifornii 18 . Warto podkreślić fascynację autora siłami witalnymi drzemiącymi w przyrodzie, nie pierwszy raz Wierzyński pisze o kasztanach omijających prawa natury i zakwitających jesienią. Jest to łabędzi śpiew drzewa, bo przecież zima, która nadejdzie w grudniu, symbolizuje śmierć natury (pamiętamy o mitycznej Demeter, zsyłającej na ziemię miesiące niesprzyjające rozwojowi, gdy jej córka odchodzi do męża):

[...] Aż wychwieję się w górę, aż wytchnę koronę

I wyrwę się szumami i wzlecę w przestrzeni -

I jak drzewa szalone, kasztany spóźnione,

Zakwitnę po raz drugi konając w jesieni. 19

Utożsamianie się z drzewem, będące częścią poetyckiego obrazu, jest wyrazem odwiecznego pragnienia posiadania tajemnicy wiecznego życia albo możliwości wielokrotnego zmartwychwstawania.

W kolejnym wierszu, o wiele mówiącym tytule "Zapach młodości", kasztanowiec symbolizuje coś niezmieniającego się od lat, stałego, a przez to dającego poczucie ciągłości. Drzewo nie poddaje się tak łatwo upływowi czasu jak człowiek, trwa, chociaż ludzie odjeżdżają, wyrywają się ze środowiska, w którym wyrośli. Kasztanowce wciąż rosną, są świadectwem i dowodem tego, że to, co teraz ożywiane jest wspomnieniami, istniało kiedyś naprawdę:

[...] Zachodzę jeszcze czasem w ten stary zaułek,

Gdzie każdy parkan, każde drzewo i dom jest mi znany.

Lata szły - i brązowe pękały kasztany,

Pod dachem w glinie miłość krzyczała jaskółek. [...] 20

Nieumiejętność (a może nawet niechęć) wyrwania się ze świata wspomnień, świata, którego już nie ma i który z pewnością nie wróci, ale do którego się tęskni, jest tematem kolejnego liryku Wierzyńskiego. Kasztan, tak często przywołany jako element rzeczywistości godnej zapamiętania i przypominania, sam także staje się istotny. W "Drodze do domu" drzewo ożywia wspomnienia odległych czasów:

Na Bagateli- różowe kasztany,[...]

Wszystko, com widział codziennie po drodze,

Gdy szedłem z miasta do domu powoli,

Wszystko to widzę, tamtędy znów chodzę [...] 21

Być może osoba rozpamiętująca przeszłość sięgnie myślą jeszcze dalej, do czasów, gdy jako dziecko wspinała się do chatki na drzewie, niewykluczone, że na kasztanowcu...

W ten sposób historia drzewa opowiedziana przez poetów i prozaików zatoczyła koło. Pamiętajmy o kasztanach, które być może nie są tak atrakcyjne literacko jak lipa czy rozdarta sosna, ale przecież mają wśród artystów wiernych wielbicieli. Przyłączmy się do nich, zwłaszcza, że na kasztanowce ostatnimi czasy przypuścił atak żarłoczny najeźdźca - mały motylek, o pięknej nazwie szrotówek kasztanowcowiaczek. Ratujmy kasztanowce, jeśli nie chcemy, aby stały się mitycznymi bohaterami wierszy i powieści, a jedynym Kasztankiem, jakiego przyjdzie nam oglądać, będzie koń brązowej maści zaprzężony do bryczki, stanowiącej turystyczną atrakcję. Niech ten tekst będzie jednym z wielu kasztanów na szczęście. Dla kasztanowców, rzecz jasna.

mgr Anna Ryks

 

 

Przypisy:

J. Twardowski, Niecodziennik, Kraków 1996, s. 54.

2 Tamże, s. 144-145.

3 M. Kownacka, Kasztany i żołędzie. W: Taż, Razem ze słonkiem. Złota jesień. Pierwsza książka wprowadzająca w świat przyrody, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1975, s. 91.

4 R. Pisarski, Drzewa. W: Szedł czarodziej. Antologia wierszy dla dzieci. Wybór i oprac. W. Kot, Krajowa Agencja Wydawnicza, Rzeszów 1986, s. 62.

5 J. Twardowski, Zeszyt Mamusi, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 2000, s. 12.

6 Henryka Kaczorowska, Marek Kaczorowski, Małgorzata Jas, Jolanta Kuklińska, Anna Pasek, Lidia Pasich, Ja i świat. Język polski w klasie 4. Podręcznik do kształcenia literackiego i kulturowego, Kielce 1999, Oficyna Wydawnicza MARKA.

7 Szedł czarodziej... op.cit., s. 354.

8 Tamże.

9 Tamże.

10 J. Twardowski, Kazanie gorętsze, op.cit., s. 115.

11 William Wharton, Spóźnieni kochankowie. Tł. Krzysztof Fordoński, Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 1996, s. 14.

12 J. Twardowski, op. cit., s. 70.

13 Tamże, s. 68.

14 Tenże, Kazanie gorętsze, Interart, Warszawa 1996, s. 45.

15 Tamże, s. 92.

16 Tamże, s. 15.

17 Jesień,... W: Kazimierz Wierzyński, Poezje zebrane. Tom I. Zebrał i posłowiem opatrzył Waldemar Smaszcz, Wydawnictwo Łuk, Białystok 1994, s. 116-117.

18 Tamże, s. 270.

19 Drzewa... Tamże, s. 270-271.

20 Tamże, s. 271.

21 Tamże, s. 421.

 

 

 

Informacje o Kołach

GÓRA WILHELMA

 

Na rogatkach miasta, przy drodze wylotowej do Piły, na skraju rynny jeziora miejskiego w Złotowie wznosi się wzgórze zwane Górą Wilhelma. Jest to obiekt niezwykle ciekawy tak pod względem fizjograficznym, historycznym jak i przyrodniczym. Dawniej wzgórze to było zwane Górą Wisielców i było miejscem gdzie wieszano wichrzycieli i rozbójników oraz tych, którzy postępowali wbrew prawu. W latach 1907 i 1908 na szczycie góry wybudowano kamienną wieżę obserwacyjną. Niemieccy działacze partii narodowej i członkowie organizacji zainteresowanej umocnieniem niemczyzny na ziemiach wschodnich żywili szczególny kult do kanclerza Otto von Bismarcka. Wiele miejsc eksponowanych nazwane zostało jego imieniem, stąd nazwa wzgórza "Góra Bismarcka", oraz wieża Bismarcka. Obiekt [ wieżę] oddano do użytku 21 czerwca 1908 roku. Jej projekt, podobny do wieży pod Lipskiem, opracował architekt Fust z Chojnic dla uczczenia poległych w Bitwie Narodów w 1813 roku. On też kierował pracami budowlanymi przy wznoszeniu wieży. Fizjograficznie Góra Wilhelma stanowi fragment ozu polodowcowego, a więc jest to formacja godna uwagi ze względu na swój rodowód. Wszystko wskazuje na to, że ten fragment stanowi jeden z elementów ozu Górowatki-Skic, będącego drugim co do długości ozem na Nizinie Środkowoeuropejskiej. Również pod względem przyrodniczym Góra Wilhelma stanowi bardzo interesujący obiekt. Jej zbocza celowo obsadzono drzewami iglastymi w celu podkreślenia kształtu wzgórza, a do tego celu użyto kilkanaście gatunków drzew. Jej stoki porasta sasanka łąkowa i kocanka piaskowa, oraz chrobotek reniferowy. W przylegającym bezpośrednio do wzgórza jeziorku /Jezioro Czarcie / jeszcze w latach siedemdziesiątych występował żółw błotny i wszystko wskazuje na to że gad ten jeszcze obecnie tam egzystuje. Gnieżdżą się tam m.in. żuraw, bażant oraz remiz.

 

Dewastacja tego ciekawego obiektu rozpoczęła się z chwilą eksploatacji piasku, który kopano "na dziko", według własnych potrzeb i bez jakichkolwiek pozwoleń. Doły po wyrobiskach stały się dogodnym miejscem nielegalnego składowania śmieci. Dzieła zniszczenia dokonali też rowerzyści i motocykliści, którzy miejscami całkowicie rozjechali stoki wzgórza. Ostatnio w miejsca po wyeksploatowanym piasku przywozi się gałęzie, a szczytem bezmyślności i głupoty było porzucenie około 15 potłuczonych telewizorów.

Wieżę widokową rozebrano, podobno groziła zawaleniem. Są jednak tacy którzy twierdzą że rozebrano ją w celu pozyskania kamienia. Innym niezwykle ważnym problemem jest w tym miejscu nagminne, coroczne i jak dotąd bezkarne wypalanie traw.

Biorąc pod uwagę wszystkie walory tego miejsca Koło PKE w Złotowie zwróciło się z pismem do Burmistrza Miasta Złotowa z prośbą o zagospodarowanie tego obiektu. Zasugerowaliśmy ustawienie tablicy informacyjnej o tym wzgórzu, zakazu wjazdu pojazdami mechanicznym, zasypanie dołów po wyeksploatowanym piasku, dosadzenie drzew, uprzątnięcia terenu itp. Pismo wystosowaliśmy 11 marca 2002 roku ( !!!), do dzisiaj nie otrzymaliśmy jakiejkolwiek odpowiedzi, choć przecież obowiązują terminy udzielania odpowiedzi na wnioski. Jest to bardzo dziwne biorąc pod uwagę fakt że Złotów cały czas rości sobie pretensje do ekologicznej stolicy Polski. Na zakończenie trzeba wspomnieć o podobnej naszej inicjatywie, a mianowicie o utworzeniu użytku ekologicznego na jeziorze Baba w Złotowie. Również o tym pisaliśmy na łamach naszego pisma. W obu przypadkach miasto straciło wiele na swej atrakcyjności. Pozostają pytania: czy jest to tylko nieudolność, a może niechęć do naszych poczynań, bezradność lub mała aktywność tych wszystkich, którzy odpowiadają za taki stan rzeczy?

Antoni Szumiński

Koło PKE w Złtowie

 

 

 

Nasze

Działania

Nasze działania - komunikaty

 

Od powołania przez wojewodę wielkopolskiego Komisji ocen oddziaływania na środowisko minęło już pięć miesięcy. Jak na razie odbyła ona dwa spotkania o charakterze organizacyjnym, nie było bowiem dotychczas żadnego dużego projektu inwestycyjnego, który mógłby stać się tematem jej prac . Być może jednak projekt wydobycia ropy w okolicach Międzychodu, wydobycia jak na nasze, krajowe warunki, dużych ilości tego surowca, będzie wkrótce oceniany.

Jeśli komisja zajmie się tą lub inna inwestycją , to oczywiście o szczegółach napiszę w kolejnym numerze.


Jerzy Juszczyński

Wiceprezes Okręgu Wielkopolskiego PKE, członek Komisji do spraw oceny oddziaływania na środowisko

***

 

W Poznaniu, mimo przerwy wakacyjnej, trwają prace nad opracowaniem strategii gospodarki odpadami dla miasta, a być może także dla sąsiednich gmin. Został już opracowany raport o aktualnym stanie gospodarki odpadami i ilości segregowanych odpadów komunalnych.

Zebrane w nim dane, szczególnie te, które dotyczą bilansu odpadów, ich ilości wywożonych i składowanych na wysypiskach, wzbudziły jednak wątpliwości. Zdaniem autorów opracowania (Wydział Inżyniera Miasta) dane zostały rzetelnie zebrane, a suma odpadów pochodzących z segregacji i wywiezionych na składowiska składa się na całość wytworzonych przez mieszkańców Poznania odpadów.

Kolejne posiedzenie komisji przewidziane jest na początek października, myślę że po tym spotkaniu pojawią się już bardziej konkretne propozycje dotyczące sposobów postępowania z rosnącą górą odpadów komunalnych.

 

Jerzy Juszczyński

***

Z przyjemnością zawiadamiam, że zostałem powołany na członka Rady Gospodarki Wodnej Regionu Wodnego Warty.

Jest ona organem opiniodawczo - doradczym dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w sprawach gospodarowania wodami. Składa się z 30 członków zgłoszonych przez różne podmioty związane z gospodarką wodną, ja jestem oczywiście reprezentantem organizacji społecznej i pracuję społecznie.

Zgodnie z prawem wodnym, duży nacisk kładzie się na ograniczenie zanieczyszczenia wód związkami azotowymi pochodzącymi ze źródeł rolniczych. Przewiduje się opracowanie zbioru zasad dobrej praktyki rolniczej i ich upowszechnianie wśród rolników.

Oceny stopnia zanieczyszczenia i eutrofizacji wód dokonuje się na podstawie wyników pomiarów dokonywanych w ramach państwowego monitoringu środowiska, w odstępach 4 letnich. Służą one między innymi do wyznaczania wód i obszarów szczególnie narażonych na zanieczyszczenia tymi związkami.

Zdaniem niezależnego eksperta związanego z naszym Klubem, tak rzadko wykonywane pomiary nie gwarantują wykrycia wszystkich tego rodzaju zagrożeń.

O pracach Rady będę informował na bieżąco, gdy tylko rozpocznie ona działalność.

 

Marek Smolarkiewicz

Prezes Okręgu Wielkopolskiego PKE

***

Informujemy, że w sprawie opisanego w poprzednim numerze zrębu zadrzewienia przy Kopcu Wolności nad poznańską Maltą, dochodzenie prowadzi Policja.

Marek Smolarkiewicz